Terra incognita – wczesny gotyk w Europie Środkowej

Być może zwróciliście uwagę na fakt, że w cyklu Peregrinatio nie znalazło się miejsce dla innych krajów środkowej Europy niż Niemcy i Polska. To oczywiście błąd. Architekci i rzeźbiarze z Ile-de-France docierali także do innych krajów regionu: do Czech i Węgier. W 2 połowie XIII wieku byli też tutaj aktywni artyści niemieccy posługujący się nową sztuką.

DSC02096_v1

Trzynastowieczny przejazd bramy na zamku w Křivoklát.

Fakt, iż nie uwzględniłem tych dwóch krajów wynika z przyczyn dość licznych. Przede wszystkim w mojej prywatnej galerii fotografii mam stosunkowo ubogą dokumentację tamtejszych obiektów. Przyznaję, że nieczęsto podróżowałem do Czech, a jeszcze rzadziej na Węgry. Ale to nie wszystkie przyczyny tego stanu rzeczy. Czeska architektura gotycka XIII wieku dziwnie niknie w blasku chwały królestwa w czasach Karola IV. Trudno niekiedy wypatrzeć ją w natłoku sztuki XIV stulecia stojącej na bardzo wysokim poziomie. Na Węgrzech sytuacja jest znacznie bardziej skomplikowana. Historia sprawiła, że sztuka średniowieczna jest tutaj bardziej domeną archeologów, którzy odkopują wspaniałe przykłady romańskiej i gotyckiej architektury zniszczonej przez Turków. Jest to strata szczególnie dotkliwa jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, iż Węgry były jednym z krajów, które najwcześniej (dzięki dynastycznym powiązaniom) przejął wzorce sztuki gotyckiej wprost z Francji. Pierwsze jego elementy pojawiły się już u schyłku XII wieku w królewskim pałacu w Ostrzyhomiu. W początkach XIII wieku zaowocowały one architekturą opactw w Pannonhalma, Pilis, kościołem św. Szczepana w Esztergom (Ostrzyhomiu), czy katedrą w Kalocsa, w której zastosowano francuski plan z obejściem i wieńcem kaplic. Recepcja gotyku na Węgrzech wyprzedzała więc rozwój architektury niemieckiej. Warto pamiętać, że to na Węgry podróżował Villard de Honnecourt i jak twierdzą niektóry badacze, mógł tam zostawić coś po sobie…  Trudno też zapomnieć o bliskich związkach Węgier z Włochami, których rezultatem były choćby XIV wieczne freski w ostrzyhomskim pałacu wykonane przez artystów z Sieny czy niezwykle wczesne w skali Europy przejęcie renesansu za panowania Macieja Korwina.

Nie będę zaprzeczał, iż inspiracją dla cyklu Peregrinatio była dla mnie wystawa Der Naumburger Meister w Naumburgu i towarzyszący jej potężny katalog (zawierający także cykl rewelacyjnych artykułów dotyczących sztuki XIII wieku). To on natchnął mnie do podróży śladem wczesnego gotyku po Niemczech w 2012 roku i zrobienia cyklu wpisów na blogu. Trudno też zaprzeczyć, iż zarówno wystawa, jak i publikacja bardzo po macoszemu potraktowały kraje Europy Środkowej (poza Niemcami oczywiście). Jakkolwiek pojawiły się tam akcenty polskie (np. rzeźba Salomei z Głogowa na wystawie, artykuł profesora J. Jarzewicza w Katalogu), to Czechy i Węgry zostały właściwie całkowicie pominięte. Ostatnio trafiłem na rewelacyjny blog Medieval Hungary i archiwalny wpis jego Autora, który ze smutkiem wytyka ten brak.

W końcu to nie pierwszy raz, kiedy okazuje się, że nasza część Europy jest białą plamą na mapach przygotowywanych na zachodzie…

Reklamy

Zbudujmy sobie gotycką katedrę… po włosku…

– Zbudujmy sobie katedrę. Taką modną w całej Europie, a więc francuską. Taką jakich mnóstwo pobudowali Francuzi u siebie i jakie budują Teutoni za Alpami. Ooo… na przykład taką, jak ta z Amiens:

Co musi mieć francuska katedra? Mówimy o prawdziwej francuskiej katedrze, nie jakiś marnych podróbkach w rodzaju Miśni, Naumburga, Wrocławia na końcu świata. Musi mieć katedralną fasadę zachodnią z trzema portalami ostrołukowymi, nakrytymi wimpergami. Ponad nimi musi wznosić się królewska galeria oraz (koniecznie!) rozeta. Fasada musi też mieć dwie wieże…

– Jak to „dwie wieże”? A po cóż nam dwie wieże? Co my będziemy z tymi wieżami robić? U nas we Włoszech od zawsze budowało się jedną wieżę – campanilę, na której wieszało się dzwony. Kategorycznie odmawiam dwóch wież. Musi być jedna. Co by ludzie powiedzieli?

– Bene. Będzie jedna wieża. Ale pamiętajmy – francuska katedra to wertykalizm. To pnące się ku górze linie, ostre łuki, które swoimi wierzchołkami kłują niebo…

– Jakże to? Jakiż znów wertykalizm? U nas, w Toskanii, od zawsze budowaliśmy kościoły w paski. Poziome pasy, z jasnego i ciemnego kamienia to nasz znak rozpoznawczy. Co by ludzie powiedzieli, gdyby nie było pasków? No i jakie znów łuki ostre? Toż to jakaś teutońska moda! Łuki muszą był łukami! Aha – no i dajcie mozaiki.

– Mozaiki?

– Tak. Mozaiki. Robimy mozaiki od czasów greckich. Bez mozaiki ani rusz. Najlepiej dajcie jakąś na fasadę.

– Ale Francuzi nie dają mozaiki na fasadach gotyckich katedr…

– A co oni tam wiedzą? Mozaiki muszą być.

– Bene. Zrobimy więc tak:

DSC05510_v2

Cała katedra będzie w paski. Naprzemienne, szerokie pasy białego i węższe czarnego marmuru. Damy jej kampanilę. Zresztą już tam stoi, zbudowana dla romańskiej katedry. Nakryjemy ją po prostu tak nieco bardziej strzeliście… no prawie…

DSC05387_v1

Fasadę zrobimy w stylu francuskim. Trochę go tylko poprawimy, bo Francuzi nie mają gustu. Dodamy więc mozaiki w szczytach. Zamiast niepotrzebnych, dużych, zachodnich wież rozbudujemy partie narożnych przypór, udając wieże i nie niszcząc pięknej symetrii trójkątnych szczytów. Portale damy z łukiem półkolistym – jak obyczaj nakazuje, ale żeby nie było, że jesteśmy konserwatywni, to przykryjemy je wimpergami. Nad wszystkim musi być rozeta. Nie wiem czemu Francuzi zasłaniają ją maswerkami. Nasza będzie przeszklona witrażem, bez tych niepotrzebnych kamiennych elementów, które tylko zasłaniają światło.

DSC05393_v1

Całość pokryjemy rzeźbami. W najlepszym guście, nawiązującym do naszej bogatej tradycji rzeźbiarskiej. Oraz fryzami z kolorowego marmuru, jakie zdobią kościoły w całej Toskanii.

DSC05512_v1

Rzeźb ma być dużo. Bardzo dużo…

DSC05480_v1

Nad skrzyżowaniem naw zrobimy kopułę. W Pizie mają taką, my też będziemy mieli. Bez kopuły ani rusz! Zamiast łuków oporowych, które sprawiają, że katedra wygląda jak chory pająk, zainstalujemy trójkątne przypory. Spełnią dobrze swoją rolę stabilizując sklepienie.

DSC05408_v1

Pasy zrobimy też we wnętrzu. Francuski wertykalizm jest nudny.

DSC05451_v1

Całość przykryjemy sklepieniem. Niech będzie przyzwoite, na gurtach. Nie jakiś francuski wynalazek, który zaraz się zawali. No i niech to nie będzie łuk ostry! Cóż za barbarzyński wynalazek!

DSC05450_v1

Ponieważ kawałek katedry już mamy, to nie ma sensu zbytnio go zmieniać. Nie będziemy się bawić we francuską wielokondygnacyjność. Po cóż nam empory i galerie tryforiów? Wystarczy płaska ściana, przepruta arkadami międzynawowymi i okna. No dobra – niech będą ostrołukowe, z maswerkiem. Do komunikacji nie trzeba empor, wystarczy nadwieszona galeryjka, taki chodnik. Ozdobimy go głowami papieży… No i nie warto instalować tych francuskich wynalazków, z wiązkami służek podtrzymujących sklepienie. Zrobimy to tradycyjnie – masywne lizeny w górnej kondygnacji i półkoliste kolumienki przyścienne w dolnej doskonale spełnią swoją rolę.

DSC05414_v1

Francuzi nie doceniają piękna i wzniosłości kopuły. Dorosną… przyjdzie czas, że zaczną u siebie, w Paryżu też je budować.

DSC05440_v1

Po cóż nam te wielkie okna? Po cóż doświetlone galerie tryforiów? Odpowiedni nastrój uzyskamy naszymi, tradycyjnymi, toskańskimi środkami.

DSC05379_v1

Francuzi od wschodu budują te śmieszne konstrukcje z obejściem i wieńcami kaplic. Zupełnie niepotrzebne! Zrobimy to po swojemu. Od wschodu zamkniemy katedrę płaską ścianą i wzniesiemy tam fasadę, podobną do zachodniej…

DSC05506_v1

Później będziemy mogli dorobić od południa prostopadłą do katedry, monstrualną nawę i udawać, że to co zbudowaliśmy wcześniej, to tylko transept większej gigantycznej budowli.

DSC05366_v2

Tak naprawdę, to sieneńska katedra jest rezultatem wielu przebudów oraz prób połączenia wielu tradycji. Stąd czytelny w budowli eklektyzm. Korpus jest zasadniczo romański, z 2 połowy XII wieku. Od 1215 roku rozpoczęto jego gotycką przebudowę, podczas której całość obłożono marmurem w białe i czarne pasy. Fasadę nawiązującą luźno do wzorców francuskiego gotyku rozpoczął budować Giovanni Pisano w 1284 roku, ale dokończoną ją dopiero w 2 połowie wieku XIV. W XIV wieku postanowiono włączyć budowlę jako transept do nowej, gigantycznej bazyliki – Duomo Novo. Rozpoczęto budowę od południa potężnej, pięcioprzęsłowej nawy, pod kierownictwem Giovanni di Agostino. Ostatecznie jednak błędy konstrukcyjne i spustoszenia po „czarnej śmierci” sprawiły, że projektu tego nigdy nie zrealizowano.

Aha – galeria papieży pochodzi dopiero z XV i XVI wieku.

Peregrinatio – cz. 1: origines

Francja Filipa Augusta, Ludwika VIII oraz Ludwika Świętego w I połowie XIII wieku to gigantyczny plac budowy. Na stosunkowo niewielkim obszarze Ile-de-France i Szampanii budowane lub modernizowane są katedry w Paryżu, Chartres, Reims, Amiens, powstają królewskie rezydencje, a w nich kaplice ze słynną Sainte Chapelle na czele. Ten gigantyczny plac budowy wymagał nie tylko olbrzymich nakładów finansowych, ale także rzesz wykwalifikowanych rzemieślników: architektów, rzeźbiarzy, cieśli.

SONY DSC

Reims – widok z górnej galerii transeptu w kierunku zachodniego masywu wieżowego.

Elementy, które będziemy później spotykać w obiektach rozłożonych po całej Europie wykształciły się w rejonie Ile-de-France na placach budowy wielkich katedr. To przede wszystkim zupełnie nowy sposób potraktowania rzeźby architektonicznej. Pełnoplastyczne postaci Chrystusa, Marii, świętych, proroków oraz fundatorów i ich przodków przedstawiane są w naturalnych pozach, z wyraźnymi cechami indywidualnymi twarzy. Różnią się od majestatycznych, stylizowanych, opartych o kanony posągów z romańskich portali. Pierwszym wyłomem były surowe, smukłe, ceremonialnie wyprostowane, lecz obdarzone indywidualnymi cechami posągi z porta regia zachodniej fasady katedry w Chartres. Kolejne budowle Paryża, Senlis czy Laon wyposażano w coraz bardziej pełne życia i swobody przedstawienia. Przełomem okazały się ponownie rzeźby z Chartres, tym razem pomieszczone w portalach transeptu, wnoszone od 1204 r. Najwspanialsze jednak efekty uzyskali rzeźbiarze dekorujący portale w Amiens i Reims. Słynna grupa nawiedzenia z przedstawieniami Marii i Elżbiety z Reims uchodzi za najwybitniejsze osiągnięcie rzeźby średniowiecznej. Autora tego dzieła określa się niekiedy mianem „Mistrza Figur Antycznych” – z racji antycznej doskonałości jego dzieł.

DSC05151_v1

Mistrz z Reims nie był jedynym…

Amiens – rzeźby w portalu zachodnim.

Chartres – portal w południowym ramieniu transeptu.

Zwróćcie uwagę na charakterystyczne elementy architektonicznej oprawy figur. Postacie stoją na konsolach wspieranych przez służki i kolumienki, nad nimi zaś umieszczono baldachimy.

Chartres – baldachimy nad rzeźbami portalu. Zwróćcie uwagę na liściaste podłucza oraz spiętrzone elementy architektoniczne, które je wieńczą.

Paryż, Sainte Chapelle – ten sam element w górnej kaplicy. Warto też zwrócić uwagę na konsolę podtrzymującą rzeźbę, pokrytą roślinnym ornamentem. Takim samym ornamentem w Sainte Chapelle oraz w katedrach w Reims i Amiens pokryto kapitele kolumn, służek i filarów.

Reims, jeden ze słynnych uśmiechniętych aniołów. Bardzo naturalne i swobodne potraktowanie postaci, w charakterystycznych, udrapowanych, luźnych szatach, z puklami włosów i uśmiechem.

Reims – portal w północnym ramieniu transeptu.

DSC04104_v1

Adam z katedry Notre Dame w Paryżu w zbiorach Muzeum Cluny.

Silnie wystylizowaną, późnoromańską ornamentykę roślinną oraz fantastyczne stwory z bestiariuszy zastąpiono zupełnie nową stylistyką, ukazującą naturalnie przedstawione liście, kwiaty i owoce roślin: winorośli, bylicy piołunu, dębu, klonu, kapusty, bluszczu, kokoryczy. Zapełniają one konsole, kapitele kolumn i filarów oraz zworniki sklepień, niekiedy także całe fryzy lub archiwolty.

Zawracam wam głowy trzynastowiecznym gotykiem Ile-de-France, by przypomnieć te jego cechy, na które być może zwracamy mniej uwagi przytłoczeni niebosiężnymi sklepieniami, spiętrzonymi pinaklami i opinającymi korpusy katedr łukami oporowymi. Chodzi o to, by wyruszyć na dziki wschód, w poszukiwaniu śladów wędrowców, którzy nową sztukę zanieśli na krańce cywilizowanego świata. Przynajmniej tak, jak owe krańce rozumieli ludzie średniowiecza. Kiedy bowiem rzeźbiarze z Reims i Amiens ukończyli swoje dzieła okazało się, że popyt na ich usługi pojawił się właśnie na wschodzie…

Epilog: Der Deutsche Geist

W 1773 Johann Wolfgang Goethe napisał esej pod tytułem: „Von Deutscher Baukunst”. Była to w gruncie rzeczy pochwalna pieśń poświęcona Erwinowi von Steinbach, na poły legendarnemu (w dużej mierze dzięki Goethemu) budowniczemu katedry w Strasburgu. Ten niezwykle popularny tekst, wynoszący niemiecką architekturę ponad dokonania Włochów czy Francuzów stał się inspiracją dla późniejszych badaczy architektury, którzy w gotyckiej sztuce widzieli ucieleśnienie ducha narodu niemieckiego. Pośrednio genezy tego zjawiska dopatrywać się można w samej nazwie „gotyk”, ukutej przez Giorgio Vasariego (jako maniera Gotów), jako pogardliwe określenie sztuki barbarzyńskiej i prymitywnej, której obce było klasyczne wyczucie piękna i proporcji. Ocena Vasariego podzielana była dość powszechnie przez intelektualistów europejskich, może za wyjątkiem Wysp Brytyjskich, gdzie późny gotyk, w odmianie stylu Tudorów trzymał się mocno przez długie lata. Dopiero w okresie romantyzmu ocena ta uległa przewartościowaniu, a w okresie kiedy Niemcy jednoczyły się za sprawą Prus stał się gotyk architektoniczną wizytówką Niemiec i preferowanym stylem dla nowych budowli, obok wilhelmińskiej wersji późnego romanizmu Staufów. To zamiłowanie do dzisiaj przeklinają wszyscy, którzy zmuszeni są od czasu do czasu czytywać przedwojenne niemieckie publikacje zadrukowane czcionką gotycką.

Jak jednak w rzeczywistości wyglądały niemieckie początki gotyku?

Kiedy w połowie XII wieku królewską domenę francuską ogarnął ruch budowlany, którego pokłosiem było Saint Denis, Senlis i Noyon, a wkrótce później kolejne imponujące katedry wczesnego gotyku, Cesarstwo Rzymskie (czyli Rzesza Niemiecka) przeżywało rozwój późnej sztuki romańskiej. Potężne bryły cesarskich świątyń Spiry, Moguncji, Wormacji czy Trewiru były w rzeczywistości rozwinięciem wzorców znanych od czasów Karolingów i Ottonów. Nie docierały tutaj francuskie nowinki sztuki dojrzałego romanizmu: obejściowe chóry z wieńcem kaplic, dwu-wieżowe fasady zachodnie z portalami kształtowanymi na wzór rzymskich łuków tryumfalnych czy krzyżowo-żebrowe sklepienia. Królowały bazyliki, często o dwóch transeptach, dwóch chórach absydowych i malowniczych grupach wież, kryte płaskimi stropami (jak w ottońskim Hildesheim). Gotyk dotarł na teren dzisiejszych Niemiec dość późno, bo dopiero w XIII wieku.

Nieco wcześniej pojawił się na ziemiach Cesarstwa silniej związanych z francuskim obszarem kulturowym. Już w latach 60.-70. XII wieku wzniesiono obejściowy chór katedry w Lozannie nawiązujący do francuskiego Sens. W 1220 roku rozpoczęto budowę katedry w Metz, w Lotaryngii, także z chórem obejściowym i dość zredukowanym wieńcem kaplic. W tym samym mniej więcej czasie w Toul, gdzie zastosowano wieloboczne zamknięcie chóru, pozbawione obejścia i kaplic. Podobne rozwiązania przyjmowano później w Niemczech częściej, niż francuski chór katedralny. Budowle lotaryńskie miały chyba spore znaczenie w transmisji wzorców gotyku do Niemiec – bezpośrednio graniczyły z Szampanią i zamieszkiwała je ludność frankofońska, jednocześnie były częścią Rzeszy i podlegały arcybiskupstwu w niemieckim Trewirze.

Magdeburg odwiedzałem już w 2008 roku, czego efektem był już wpis poświęcony między innymi katedrze. Warto tam jednak wrócić, gdyż katedra uważana jest za najwcześniejsze dzieło gotyckie na terenach „czysto” niemieckich. Budowę rozpoczęto po pożarze starszej, ottońskiej budowli, w 1209 r. W pierwszej fazie wzniesiono chór na planie nawiązującym do wzorców francuskich:

Prezbiterium posiada obejście i wieniec wielobocznie zamkniętych kaplic. Przylega ono do transeptu, ale zgodnie z lokalną tradycją (choć znaną też np. w Szampanii – pamiętacie Notre Dame en Vaux w Chalons en Champagne?) jest ono flankowane przez dwie wieże. Nie wyciągnięto ich zresztą specjalnie w górę i nie są wyższe od samego transeptu.

Chór katedry w Magdeburgu. Budowniczy katedry, arcybiskup Albrecht II von Kefernburg studiował w Paryżu i znał wzorce tamtejszej architektury (co przypomina nieco historię biskupa Absaloma z duńskiego Roskilde, tam jednak gotyk trafił wcześniej!). Magdeburg najwyraźniej nie powiela ich ze zrozumieniem. Pojawiają się tutaj ostrołukowe okna (ukończona w 1266 r. partia okien nawy głównej posiada już maswerki), ale pomieszczono je w romańskich w swej istocie, schodkowo zwężających się blendach. Kaplice wyposażono w całkowicie późnoromańskie arkadowe fryzy podokapowe.

Północne ramię transeptu katedry. Widać potraktowaną jeszcze bardzo romańsko wieżę flankującą prezbiterium, podzieloną na szereg kondygnacji oddzielanych pasami późnoromańskich fryzów arkadowych. Obszerne okno transeptu pochodzi już z późniejszego okresu. Niewielki, strzelisty aneks chroni okazały, gotycki portal.

Wnętrze chóru. Filary wyposażone w wiązki służek, podzielono poprzecznymi wałkami, przez co zredukowano wrażenie strzelistości. Dodatkowo do wnętrza wprowadzono jako spolia kolumny z katedry ottońskiej (które zresztą Otton I ściągnął z antycznych budowli włoskich). Ściany nawy głównej w chórze mają trzy kondygnacje: wyciągnięte arkady, empory i wysokie, ostrołukowe okna – najbardziej „francuski” element wystroju architektonicznego.

Dopiero w 2 połowie XIV wieku zaczęto realizację korpusu (wieżowa fasada zachodnia powstała w XV wieku). Utracił on już całkowicie klasyczne formy gotyckie. Nadmiernie szeroka nawa główna, otwiera się na nawy boczne szerokimi arkadami, które odpowiadają dwóm polom sklepienia krzyżowo-żebrowego. Arkady wyglądają zresztą jak wycięte w płaszczyźnie ściany, co nadal przypomina ottońską filozofię kształtowania tego elementu. Całkowicie zrezygnowano z empory lub kondygnacji biforiów.

Powstało dzieło dziwne, stanowiące rodzaj krzyżówki form francuskiego gotyku i późnoromańskiej architektury Niemiec, ugruntowanej w tradycji sztuki ottońskiej.

Większym zrozumieniem nowej sztuki wykazali się architekci w Trewirze. Choć ponownie miejscowe dziedzictwo wpłynęło na ostateczny kształt dzieła…

Zespół katedralny w Trewirze. Po lewej stronie zwalista bryła katedry św. Piotra, której najstarsza część (tzw. Quadratbau) pochodzi jeszcze z IV wieku, jednak całość z grubsza uzyskała swój obecny kształt w wieku XII. Po prawej stronie (od południa) dobudowano do niej kościół Najświętszej Marii Panny (Liebfrauenkirche), zastępując w ten sposób starszą, romańską świątynię.

Kościół od wschodu. Budowę rozpoczęto około 1230 roku, zakończono około 30 lat później.

Wzniesiono go na planie centralnym. Zasadniczy rdzeń zbudowano na planie krzyża, umiejscawiając w przecięciu naw krępą wieżę z całkiem romańskimi jeszcze biforyjnymi oknami. Od wschodu całość zamyka wielobok 5/10, pozostałe ramiona wieloboki 5/8. Pomiędzy ramiona naw wstawiono zdwojone wieloboczne (4/8) absydy wydzielające rodzaj obejścia. Całość zrealizowano za pomocą repertuaru form żywcem wziętych z francuskiego gotyku, w jego klasycznej odmianie: mamy wieloboczne bazy kolumn, same kolumny są cylindryczne lub posiadają dodatkowe służki, okna są ostrołukowe, wypełnione maswerkiem, całość opinają przypory a wnętrza przykrywają ostrołukowe, żebrowe sklepienia.

Pomimo to całość sprawia zupełnie odmienne wrażenie niż gotyk znany nam z terenu Francji. Bryła jest dość klockowata. Zastosowanie lizen i blend, niskie, szerokie ostrołukowe okna nad obejściem sprawiają wrażenie bliższe późnoromańskiej sztuce Rzeszy niż sztuce katedr w Ile-de-France.

Szczególnie wyraźne jest to w zachodniej fasadzie świątyni. Portal ma półkoliste archiwolty i takiż tympanon. Wypełnia go jednak rzeźba na wskroś gotycka, z gotyckimi baldachimami nad pełnoplastycznymi posągami. Zwróćcie uwagę na ostrołukowe okna ponad portalem. Umieszczono je w półkolistych blendach.

W tym miejscu powinienem może omówić kościół św. Elżbiety w Marburgu i katedrę w Strassburgu, ale jeszcze tam nie dotarłem. Poprawię się innym razem. A teraz proponuję wycieczkę znacznie bliżej – do Naumburga.

Katedra w Naumburgu. Widok z wieży kościoła św. Wacława. Katedrę zaczęto wznosić za rządów biskupa Engelharda, około 1210 roku jako budowlę całkowicie jeszcze wówczas romańską: transeptową bazylikę dwuchórową.

W latach 40. XIII wieku rozpoczęto wznoszenie zachodniego chóru katedry w nowych formach sztuki gotyckiej. Nie sięgnięto jednak do wzorców katedralnych chórów Francji, ani do powstającego chóru katedry w Magdeburgu. Nie znajdziemy w Naumburgu obejścia i wieńca kaplic. Zastosowano wieloboczne zamknięcie (5/8), znane z osiowych kaplic  z Amiens czy Beauvais.

Chór zachodni katedry. Flankowany jest dwoma wieżami, z których tylko północna powstała w okresie średniowiecza. Bardzo wyraźnie nawiązując do wzorców z Laon. Porównajmy:

Podobne wieże powstały zresztą wówczas w Bambergu. Wschodni chór w formach gotyckich wzniesiono znacznie później bo dopiero w XIV wieku, nawiązując jednak formą do wcześniejszej budowli.

Wschodni chór katedry. Flankują go także dwie wieże, w dolnych partiach późnoromańskie, górą późnogotyckie, z barokowymi hełmami.

Wyjątkowość katedry i miejsce w tym wpisie nie wynika z zastosowanych rozwiązań architektonicznych. Katedra pokazuje natomiast kręte i wyboiste drogi recepcji gotyku w Niemczech. Jej wyjątkowość i poczesne miejsce w historii sztuki to raczej efekt pracy Mistrza z Naumburga. Ten anonimowy artysta – rzeźbiarz, wywodzący się być może z francuskich warsztatów katedralnych (podkreśla się jego związki z Reims, ale także z Amiens i Noyon), któremu przypisuje się także działalność w Moguncji i Miśni, był twórcą jednego z najważniejszych w dziejach gotyku zespołów rzeźby.

Przegroda chórowa, tzw. lektorium, w roku 2010, kiedy poddawana była pracom restauracyjnym. Domek portalowy mieści tzw. grupę ukrzyżowania: Chrystusa na krzyżu, Marię i Jana. „Attyka” lektorium zdobiona jest płytami zawierającymi sceny pasyjne.

Ściany prezbiterium pokrywa dekoracja architektoniczna złożona z szeregu ostrołukowych arkad nakrytych baldachimami z motywami architektonicznymi. Ponad nimi wznosi się kamienny parapet z rodzajem zredukowanej galerii arkadowej. Nie otacza ona jednak całego chóru, ograniczając się do ścian przęseł i odosobnionych arkad w rejonie załomów muru wielobocznej absydy. Na służkach podtrzymujących sklepienia zainstalowano rzeźby tzw. galerii fundatorów. Zawiera ona pełnoplastyczne, realistyczne rzeźby fundatorów i dobrodziejów katedry z 1 połowy XI wieku. Postacie są jednak ubrane i wyposażone zgodnie z realiami wieku XIII.

Herman I margrabia Miśni i Regelinda, córka Bolesława Chrobrego, zwana uśmiechniętą Polką. Zdjęcie z 2010 r.

Najsłynniejszą postacią jest oczywiście Uta von Ballenstedt. Niestety w czasie mojej pierwszej podróży do katedry poddawano ją zabiegom konserwatorskim (w 2010 r.). W tym roku (2011) zaś, w związku z wystawą „Der Naumburger Meister” nie pozwolono mi robić w katedrze zdjęć. Zamieszczam więc zdjęcie z Wikipedii (autor: Linsengericht):

Pytanie skąd znacie Utę?

Ano stąd…

Katedra w Naumburgu jest przykładem łączenia form późnoromańskich i dość oszczędnych, konserwatywnych form gotyku. Jednocześnie jej wystrój rzeźbiarski ocenić trzeba jako jeden z najważniejszych w skali Europy. Inaczej wyglądała historia gotyku w Kolonii

W 1248 roku położono kamień węgielny pod budowę katedry w Kolonii. Stary karolińsko-ottoński kościół był zdecydowanie niemodny i bez wątpienia nie przynosił biskupom tego wielkiego miasta dostatecznej chluby (minus 5 do lansu, minus 10 do respektu). Ambicją arcybiskupa Konrada von Hochstadena była budowla, która przyćmi wszystko co do tej pory wzniesiono. Powstała więc prawdziwa summa katedralnego budownictwa. Kwintesencja francuskiej sztuki budowy katedr zaistniała w Niemczech. W przeciwieństwie do starszych budowli wznoszonych na obszarze Rzeszy w nowym stylu, nie nawiązano właściwie do żadnych starszych tradycji. Nie pozostawiono żadnych starszych elementów. Nawiązano do Amiens, Beauvais, Reims i Sainte Chapelle wnosząc budowlę doskonałą… no prawie… Byłaby doskonała, gdyby udało się ją zbudować…

Widok katedry od wschodu. Tę partię zakończono budować dopiero w 1322 r. Nikt spośród tych, którzy 100 lat wcześniej zaczęli ją budować nie dożył zwieńczenia pierwszego etapu dzieła. A przecież do zbudowania pozostała jeszcze partia zachodnia.

Wnętrze nawiązuje do wzorców z Beauvais i Amiens. Kondygnacja okien osiąga tutaj taką samą wysokość jak arkad. Między nimi wstawiono doświetlone oknami biforia. Całość osiągnęła wysokość ponad 43 metrów.

Plan katedry (wg: E. Viollet-le-Ducem, z Wikipedii). Jak widać chór posiadał obejście z wieńcem kaplic. Korpus jest pięcionawowy. Dość wyjątkowe w architekturze niemieckiej, ściśle nawiązujące do wzorów francuskich jest rozwiązanie części zachodniej. Podobnie jak w Paryżu, zaplanowano wzniesienie wielkich wież, obejmujących cztery przęsła bocznych naw.

W Kolonii udało się uzyskać nieprawdopodobną wręcz strzelistość budowli. Rozmach prac przerósł jednak możliwości inwestorów. W XV wieku wzniesiono część południowej wieży fasady zachodniej, jednak już w początkach wieku XVI prace uległy wstrzymaniu.

Odwiedzających Kolonię witał przez stulecia taki widok. Mamy wieżę romańskiego kościoła Gross St. Martin, a na lewo od niej masyw niedokończonej katedry, z charakterystycznym, drewnianym żurawiem (zdjęcie Johann Franz Michiels, za: Wikipedią). Dalsze prace podjęto w latach 40. XIX wieku, posługując się zachowanymi, oryginalnymi rysunkami projektowymi.

Katedra w Kolonii jest przykładem dosłownej recepcji gotyku katedralnego z Francji. Powstała katedra doskonała. Jak niemieckie autostrady – jeździ się wspaniale, ale trochę brak im duszy…

Kolonia nie jest jedynym przykładem recepcji wzorów francuskich. W nieco bardziej dowolny (i zredukowany) sposób nawiązano do nich także w Halberstadt, które już kiedyś opisywałem.

Dopiero w 2 połowie XIII wieku gotyk zaczął zadamawiać się w Rzeszy. Był to już jednak trochę inny gotyk, niż ten, który wcześniej próbowano zaimportować z Francji.

W ten sposób kończę cykl gotycki nie kończąc, mam nadzieję, z gotykiem.

Rozdział XII: Promień – Saint-Denis i Sainte Chapelle

Około roku 1220 we Francji kształtuje się nowa odmiana stylu gotyckiego. Jej wyznacznikiem stały się rozety – teraz już znacznie większe niż w Saint-Denis i w późnej sztuce romańskiej, mniej też masywne niż w Chartres. Wraz z postępem rozwoju sztuki architektonicznej stały się znacznie bardziej finezyjne, bogatsze i rozczłonkowane. Ich delikatne (pozornie!) maswerkowe wypełnienia promieniście odchodziły od centralnej kwatery. Stąd nazwa nowego stylu: „rayonnant”, czyli promienisty.

Ustalenie początków nowego stylu nie jest łatwe. Jego elementy zauważymy w Amiens i Beauvais, a nawet w Reims. Jednak za pierwszą w pełni już ukształtowaną budowlę promienistą uważa się… Saint-Denis. Miejsce, gdzie opat Suger ponad pół wieku wcześniej „wynalazł” gotyk.

Wnętrze bazyliki Saint-Denis. Jego dzisiejszy wygląd to przede wszystkim efekt przebudowy i rozbudowy zainicjowanej przez opada Eudes Clementa w roku 1231. Postanowił on dokonać przebudowy prezbiterium Sugera, które miało już wówczas lat ponad 80 lat i zaczęło nieco trącić myszką. Konieczne stało się także przebudowanie karolińskiego korpusu świątyni.

Architekt Clementa wymienił podpory w prezbiterium Surgera, zachowując wczesnogotyckie sklepienia. Ponad kondygnacją arkad wzniesiono całkowicie nową konstrukcję, z biforiami doświetlonymi osobnymi oknami (jak w Amiens) i wysokimi oknami wypełnionymi maswerkiem. W podobnym stylu wzniesiono nowy korpus.

Skomplikowane wiązkowe filary, wyciągnięte na planie krzyża podtrzymują tu arkady. Ponad nimi wznosi się kondygnacja oświetlonych biforiów, po raz pierwszy chyba zastosowana w korpusie (w Amiens zbudowano ją jedynie w chórze). Całkowitą nowością są założone wyżej okna. Wypełniają całą przestrzeń ściany, między służkami i arkadami sklepień. Dzięki tym dwom elementom udało się niemal całkowicie zrezygnować z płaskich powierzchni ścian, zastępując je oknami, podzielonymi przez maswerki na ozdobne kwatery. W ten sposób gotyk wymyślił szklarnię 😉

Rozeta w transepcie bazyliki Saint-Denis. Od takich, promieniście rozchodzących się „płatków” ukuto nazwę nowego stylu.

Jednym z najbardziej znanych obiektów promienistych jest kaplica, którą ufundował Ludwik IX Święty. W 1239 roku odkupił on w Wenecji zestaw relikwii zastawionych tam przez próbującego utrzymać tron ostatniego, realnie panującego w Konstantynopolu, cesarza łacińskiego Imperium Bizantyjskiego – Baldwina II. Wśród relikwii znalazła się korona cierniowa Chrystusa i gwóźdź z krzyża. By je godnie wyeksponować król nakazał przygotować relikwiarz o odpowiedniej skali – kaplicę pałacu na Île de la Cité, zwaną Sainte Chapelle.

Kaplica wznosi się dzisiaj na dziedzińcu Palais de Justice – budynku Ministerstwa Sprawiedliwości Republiki, kiedy powstawała zajmowała dziedziniec okazałej, gotyckiej siedziby francuskich monarchów.

Tak wyglądał on w XV wieku, utrwalony na kartach Les Très Riches Heures du Duc de Berry (Bardzo Bogatych Godzinek Księcia de Berry; za Wikipedią). Sainte Chapelle jest doskonale widoczna po prawej stronie.

Tak wygląda dzisiaj od zachodu. Jej obecny kształt to w znacznej mierze efekt XIX wiecznych renowacji. Płomienistą rozetę wstawiono u schyłku XV wieku. Niezwykle wysoka, smukła budowla, opięta jest szeregiem przypór, których zadaniem było przenoszenie olbrzymich sił ze strzelistych sklepień. Przypory pełnią jednak nie tylko konstrukcyjne role – ozdobione pinaklami i spięte dekoracyjnymi wimpergami organizowały bryłę świątyni, nadając jej specyficzny rytm i potęgując wrażenie wertykalności.

Kaplica jest dwupoziomowa, nawiązując w ten sposób do starej tradycji sięgającej kaplicy Karola Wielkiego w Akwizgranie i cesarskich kaplic Rzeszy. Dolna kondygnacja to trójnawowa hala z obejściem.

Smukłe lecz niskie kolumny, wznoszące się na wielobocznych bazach podtrzymują sklepienie, na którym opiera się podłoga górnego kościoła. Maswerkowe konstrukcje dodatkowo stabilizują konstrukcję, przenosząc siły z kolumn, na mury magistralne i zewnętrzne przypory. Zwróćcie uwagę na dodatkowe, nie związane z systemem sklepień dwie kolumny – podtrzymują one ołtarz na górze.

Górny kościół jest szczytowym osiągnięciem trzynastowiecznej architektury. Niemal całkowicie wyeliminowano w nim powierzchnie ścian magistralnych. Są one całkowicie przeprute przez olbrzymie okna. W partii absydy wąskie i strzeliste, w korpusie szersze. Dzielą je jedynie wiązki służek, które w części korpusu dodatkowo ozdobiono figurami apostołów, ustawionych na ozdobnych konsolach i osłoniętych baldachimami.

Jedna z figur apostołów. Warto zwrócić uwagę zarówno na konsole, jak i na baldachim. Elementy te zastosowano wcześniej m.in. w katedrze w Troyes. Prawdziwą popularność zyskały w tym samym mniej więcej czasie na terenie Rzeszy, gdzie z lubością stosował je warsztat Mistrza z Naumburga… ale o tym innym razem.

Tutaj w Sainte Chapelle stanowiły oprawę królewskich uroczystości – wyobraźcie sobie Ludwika Świętego, w niebieskim płaszczu z liliami Kapetyngów, w centralnym miejscu kościoła, dzierżącego relikwię korony cierniowej, w otoczeniu apostołów… Musiał jawić się niemalże nowym Chrystusem.

Okna świątyni w całości wypełniają witraże. Jest to jeden z najważniejszych i najpiękniejszych zespołów średniowiecznych witraży w Europie. Ze specjalną dedykacją dla oglądających tego bloga kolegów bronioznawców postanowiłem zamieścić kilka. Z postaciami rycerzy i wojowników…

I jeszcze sala gotyckiego pałacu królewskiego. Jego relikty, zwane Conciergerie, są obecnie wtopione w zespół zabudowy Pałacu Sprawiedliwości. Sala na zdjęciu nazywana La salle des Gens d’armes uważana jest za największą zachowaną gotycką salę. Ma 64 metry długości i 27 metrów szerokości. Wzniesiono ją w początkach XIV wieku. Ponad nią wznosiła się główna aula pałacowa.

I klatka schodowa.

Sainte Chapelle stała się wzorem dla kolejnych królewskich kaplic Kapetyngów. Jak ta w Vincennes:

Podobne budowle powstawać zaczęły wkrótce w całej Europie naśladującej na różne sposoby francuski ceremoniał dworski, od wiedeńskiego Hofburga, po śląski Racibórz i pomorskie Chwarszczany (no dobra – tutaj dworu nie było, byli templariusze).

W ten sposób kończę francuski cykl gotycki. Na Sainte Chapelle nie kończy się bynajmniej historia gotyku we Francji. Stworzył on cały szereg dalszy arcydzieł architektury. Rozwinął też nowe style, wraz z „barokowym” gotykiem płomienistym (Flamboyant). To jednak zupełnie inna historia… Na nas czeka na razie epilog poświęcony sztuce Gotów i Teutonów.

Rozdział XI: Średniowieczny Babel – Beauvais

Do dzieła! Zbudujmy sobie miasto i wieżę, której szczyt sięgałby nieba

(Rodzaju 11,4)

Całą fascynująca historia obecnej budowli w Beauvais zaczyna się u schyłku okresu karolińskiego. W 2 połowie X wieku wzniesiono tutaj typową dla tego okresu bazylikę wczesnoromańską (czy też może „późnokarolińską”), pod wezwaniem św. Piotra. Trójnawowa, transeptowa budowla przechodziła rozmaite koleje losu, który nie szczędził jej pożarów i katastrof.

Bryła wczesnoromańskiej bazyliki.

Okno nawy bocznej świątyni wczesnoromańskiej. Współcześnie zachowane elementy murów kościoła są efektem licznych przebudów i restauracji. Można w nich jednak rozpoznać elementy oryginalne: dekoracyjne pasy czerwonej cegły i wątek opus spicatum. Zachowana budowla nosi dzisiaj miano Notre-Dame-de-la-Basse-Œuvre.

Kiedy w 1225 r. świątynia spłonęła po raz kolejny, postanowiono wznieść na jej miejscu nową, gotycką i znacznie bardziej okazałą budowlę. Ambitny biskup miasta chciał mieć u siebie budowlę, która przewyższy wszystko, co do tej pory zbudowano, łącznie z gigantyczną budowlą z Amiens i katedrą ze stołecznego Paryża.

Od początku prześladowały ją nieszczęśliwe wypadki. Pierwsza katastrofa budowlana miała miejsce już w 1227 r. Budowlę kontynuowano. W 1272 roku chór był już w zasadzie zakończony. Osiągnął niespotykaną wcześniej wysokość 48 metrów! Zawalił się 12 lat później.

Niezwłocznie rozpoczęto odbudowę. By ustabilizować nieprawdopodobnie strzelistą katedrę podwojono ilość podpór międzynawowych w podłużnej partii chóru, tak iż zyskała ona proporcje znane z nienaruszonej absydy. Prace przy budowli wyhamowały i ostatecznie przerwano je w połowie XIV wieku. Powrócono do nich w roku 1500, kiedy rozpoczęto budowę transeptu w stylu gotyku płomienistego – flamboyant. W 1558 roku nad skrzyżowaniem naw zaczęto wznosić gigantyczną wieżę z drewnianym hełmem. Osiągnęła ona wysokość około 150 metrów, stając się jedną z najwyższych budowli ówczesnego świata. Wkrótce po zakończeniu prac, w 1573 roku wieża runęła niszcząc sklepienia. Odbudowano je w 1575 roku. Wkrótce jednak prace ponownie wstrzymano.

Plan zrealizowanej budowli (za Wikipedią). Widoczny gotycki chór z obejściem i trójnawowym transeptem oraz przylegającą do niego budowlę wczesnoromańską.

Rekonstrukcja planu budowli według Viollet-le-Duca (według Wikipedii). Części białe nigdy nie zostały zrealizowane. Szare powstały w XVI wieku.

Widok katedry od zachodu. Widoczny korpus wczesnoromańskiej bazyliki. Jedyne ukończone przęsło korpusu zaślepiono drewnianą konstrukcją, która miała charakter prowizoryczny. Nie tylko w Polsce prowizorka jest najbardziej trwała.

Widok katedry od wschodu. Zwraca uwagę strzelisty, nadmiernie wyciągnięty poziom okien. Początkowo miał być nieco niższy, na wzór katedry w Bourges. Jednak w trakcie realizacji dzieła, zdecydowano się go podwyższyć, co prawdopodobnie było przyczyną późniejszych problemów ze stabilnością konstrukcji.

Widok wnętrza ku wschodowi. Widoczny jest układ znany już z Amiens – z doświetloną oknami kondygnacją triforiów.

Arkady międzynawowe. Spójrzcie dokładnie – widać, że pierwotne, szersze łuki podzielono na znacznie węższe, lancetowato zakończone. Służki wiązkowych filarów przecinają umieszczone pierwotnie w polach między-arkadowych ślepe rozety.

Obejście chóru. Widoczne arkadowe galerie obiegające obejście ponad poziomem łuków wieńca kaplic.

Sklepienia chóru.

Południowa fasada transeptu w stylu płomienistego gotyku. Wobec niezrealizowania korpusu budowli od stuleci jest głównym wejściem do świątyni.

Nadal niestabilną konstrukcję wzmocniono stalowo – drewnianymi, kratownicowymi ściągami.

Tak wyglądają one w przybliżeniu.

Sklepienia nad transeptem. Kwatera nad skrzyżowaniem naw oraz pierwszym przęsłem korpusy ma sklepienia drewniane. Pozostałe przylegające pochodzą z 1575 roku.

Ściana zachodnia wykonana z drewna i wyposażona w drewniane służki i półkolumny w kielichowymi kapitelami, dźwigającymi drewniany ostrołuk…

Portal w północnym ramieniu transeptu.

Widok katedry od północnego wschodu, zza gallo-rzymskich murów, zdobnych pasmami cegieł. Wiecznie w rusztowaniach…

Rozdział X: Katedra światła – Amiens

Okoliczności budowy najjaśniejszej z katedr francuskiej domeny królewskiej były dość prozaiczne i powielały schemat znany z wcześniejszych realizacji. W 1218 roku pożar zniszczył starszą budowlę, poświęconą w 1152 r. W związku z tym za rządów biskupa Evrarda de Fouilloy rozpoczęto konstrukcję nowej świątyni, pod kierunkiem architekta Roberta de Luzarches (później Thomasa de Cormont i jego syna Roberta). Nowa budowla stanęła na miejscu nie tylko starej katedry (zlokalizowanej w rejonie dzisiejszego korpusu), ale także w miejscu murów miejskich (chór) i kościoła św. Firmina (nawa północna). Pomimo komplikacji związanych z terenem pod inwestycję została ona zrealizowana całkiem szybko. W latach 1220-1288 cała, olbrzymia budowla została już wzniesiona, mimo, iż w międzyczasie, w 1258 r. niewykończoną budowlę ogarnął kolejny pożar.

Krótki czas budowy i zrealizowana koncepcja, w której zabrakło miejsca na eksponowanie spoliów ze starszej budowli sprawiły, że katedra jest dziełem bardzo jednolitym. Imponująca fasada zachodnia z potrójnym portalem, galerią królów ponad poziomem biforyjnych, zdobnych maswerkami okien oraz olbrzymią rozetą i dwiema flankującymi ją wieżami robi olbrzymie wrażenie. Efekt podziwu zmienia się w konfuzję, gdy tylko uświadamiamy sobie, że całość jest gigantyczną teatralną dekoracją.

Wieże katedry w całości pomieszczono ponad wąskimi, prostokątnymi, skrajnie zachodnimi przęsłami naw bocznych. Kiedy spojrzymy na nie z boku zamiast imponującej fasady widzimy wąziutki „parawan” – scenografię, która patrzącemu na wprost tworzy ułudę wielkości i potęgi. Przypomnijmy sobie – wieże zachodniej fasady w Reims też zbudowano nad zachodnimi przęsłami nawy bocznej, ale są one tutaj znacząco powiększone i zbudowane na planie kwadratu. W Chartres fasada stanowi osobny, imponujący blok, swoisty westwerk, a pękate wieże obejmują trój-portalowe wejście zachowane ze starszej budowli romańskiej. W Paryżu każda z wielkich, czworobocznych wież wznosi się nad czterema przęsłami, co było możliwe dzięki zastosowaniu planu pięcionawowego. W Soissons i Laon powierzchnia przyziemia wież jest znacznie większa niż przęsła naw bocznych. W Amiens architekt uraczył nas teatralną dekoracją.

Plan katedry według Viollet-le-Duca (za: Wikipedią).

Teatralność fasady nie zmniejszyła nakładu pracy włożonego w rzeźbiarską dekorację. Podobnie jak w Reims niemal całą wolną przestrzeń pokrywają rzeźby, gotyckie laskowania, blendy, rozety i pinakle. Portal główny fasady zachodniej. Inaczej niż w Reims, gdzie miejsce tympanonu wypełniają rozetowe okna wypełnione maswerkiem, zdecydowano się na rozwiązanie konserwatywne. Tympanon pokrywają sceny Sądu Ostatecznego.

Rzeźby apostołów w portalu zachodnim.

Ozdobna rozeta między portalem głównym a północnym w fasadzie zachodniej.

Mojżesz na tympanonie. Rogaty – jak to Mojżesz z Wulgaty.

I postacie zbawionych, po prawicy Pantokratora.

Wnętrze katedry – widok ku wschodowi. Teatralne wrażenie wprowadzone w fasadzie zachodniej kontynuował architekt we wnętrzu. Daje ono wrażenie niezwykłej wprost smukłości. Po części spowodowane jest ono nieprawdopodobnie wielkimi rozmiarami kościoła. Długość budowli sięga 145 metrów, wysokość sklepienia przekracza wszystko co zbudowano do tej pory i wynosi 42 metry! Jednak to nie wszystko – kondygnacja arkad międzynawowych została wydłużona. Jest ona teraz większa niż wzniesione ponad nią kondygnacje galerii arkadowej i okien, razem wzięte. Do tego jako podpór użyto smukłych okrągłych filarów otoczonych czterema okrągłymi służkami. Mają znacznie mniejszą średnicę niż masywne konstrukcje z Chartres. Proporcje wysokości do szerokości wynoszą tutaj 3 do 1.

Widok ściany nawy głównej korpusu – widoczna kondygnacja arkad, galeria arkadowa (zdobna maswerkowymi tryforiami) i okna (także wypełnione maswerkiem).

Widok nawy głównej w kierunku na zachód. Całość zamyka rozeta. Obecna pochodzi z około 1500 roku i wykonana jest w stylu gotyku płomienistego. Portale od wewnątrz opracowano znacznie skromniej niż w Reims. Tam oglądał je świeżo koronowany monarcha wychodząc ze świątyni. Tutaj uwaga widza ma być skoncentrowana raczej ku wschodowi. Na podłodze widoczny jest labirynt. Oryginalny powstał w 1288 r. Obecny jest jego kopią.

Istotne novum stanowi rozwiązanie przezroczy okiennych w części chórowej. Ściana za arkadowymi przezroczami galerii została przepruta. Dodatkowo doświetlono przestrzeń wewnątrz kościoła. Do tej pory stosowano tutaj dachy jednospadowe, przykrywające nawy boczne, które i tak zasłaniałyby światło wpadające do galerii. W Amiens nawy boczne przykryto w partii chóru dachami dwuspadowymi.

Niezwykłą jasność katedra zawdzięcza nie tylko przeszkleniu kondygnacji tryforiów, ale także… pozbawieniu w ciągu późniejszych dziejów witraży, pierwotnie wypełniających okna. Postać monarchy na jednym z nielicznych zachowanych fragmentów.

Widok na sklepienie ponad północnym ramieniem transeptu.

Widok katedry od wschodu. Warto zwrócić uwagę na wykończenie strefy ponad oknami nawy głównej. Inaczej niż w Reims gdzie wieńczą ją „balustrady”, a właściwie attyki (attyki w gotyku się przecież zdarzają), tutaj poszarpały ją wimpergi i pinakle. Oba elementy – wimpergi i doświetlenie kondygnacji tryforiów, przejmie później najbardziej francuska katedra Niemiec – Kolonia.

Dekoracyjne rozwiązania wprowadzono też do elementów konstrukcyjnych. Łuki oporowe przepruto arkadami i maswerkami. Przypory ujęto w laskowania i pinakle.