Tropiciele Nieszawy

Nie pisuję od pewnego czasu bo mam problem z siecią. Siedzę w naszej Bazie Archeologicznej w Białych Błotach, ewentualnie na stanowisku w Ostrowitem i dostęp do sieci tradycyjnie mam utrudniony. Czekam łaskawie aż moja sieć telefonii komórkowej postanowi poprawić dostęp do swoich usług, albo do czasu gdy zakończy się moja umowa, by przenieść się do innej sieci. Na razie internet miewam jedynie w hamburgerowni w Chojnicach.

Na weekend postanowiłem odwiedzić Łódź, by móc w sobotę odwiedzić Żarnów z pewnych powodów. Jest okazja by nadrobić dostęp do sieci. Po drodze odwiedziłem w Toruniu Piotra Wronieckiego i Michała Pisza tropiących średniowieczną Nieszawę.

Tropiciele – po lewej Michał, po prawej Piotr.

Historia średniowiecznej Nieszawy jest fascynująca. W XIII wieku gród nieszawski podarował Krzyżakom Konrad Mazowiecki. Ci wznieśli tutaj zamek, który w 1410 r. zajął Władysław Jagiełło. W 1423 zamek nieszawski na polecenie króla zburzono, zaś na przeciw Torunia wzniesiono około 1425 roku zamek Dybów (kto wiedział, że w Toruniu jest drugi zamek? ponoć nawet Toruniacy często tego nie wiedzą). Wokół zamku powstało miasto – Nieszawa (już druga). Już w 1431 roku została ona wraz zamkiem dybowskim zniszczona przez mieszczan toruńskich, wspomaganych przez załogę zamku krzyżackiego. Torunianom istnienie konkurencyjnego miasta na drugim brzegu Wisły nie było w smak. Pomimo to miasto odbudowano. To tutaj w 1454 r. wydano słynne Przywileje Nieszawskie dla szlachty, której pomocy Kazimierz Jagiellończyk potrzebował podczas właśnie rozpoczętej wojny z Zakonem, która nazywać się miała trzynastoletnią. Miasto padło zresztą ofiarą tej wojny – na wniosek toruńskich mieszczan, którzy wystąpili przeciwko Zakonowi król zdecydował się przenieść miasto nieco dalej, by nie zagrażało ich interesom. Od tego czasu na nieszawskich polach nic się już właściwie nie działo, poza uprawą roli i mniej lub bardziej regularnymi wylewami Wisły.

Położenie miasta było z grubsza znane badaczom, przeprowadzono tutaj nawet sondażowe badania archeologiczne. Jednak przełomem okazały się zdjęcia lotnicze wykonane przez Wiesława Stępnia, o czym pisał niedawno serwis Archeowieści.

Zdjęcie lotnicze Wiesława Stępnia opublikowane przez Archeowieści.

Piotr Wroniecki i Michał Pisz prowadzą właśnie w Nieszawie szeroko zakrojone badania geofizyczne, które mają na celu uzupełnienie obrazu uzyskanego w trakcie prospekcji lotniczej.

Już w tej chwili wyniki wyglądają bardzo obiecująco. Doskonale czytelny układ zabudowy średniowiecznego miasta z gigantycznym placem rynkowym jest zamkniętym w bursztynie komarem: mamy do czynienia z ośrodkiem powstałym w latach 20. i zlikwidowanym w latach 60. XV wieku. Znaczenie tego stanowiska dla archeologii średniowiecznych miast jest trudne do przecenienia.

Panoramiczne zdjęcie stanowiska (kliknij by zobaczyć całość).

Badania prowadzone są w ramach programu podjętego przez Aldonę i Aleksandra Andrzejewskich z łódzkiego oddziału Stowarzyszenia Naukowego Archeologów Polskich oraz Wiesława Stępnia, Michała Pisza i Piotra Wronieckiego. Program badań finansowany jest z środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz SNAPu O/Łódź.

Piotr Wroniecki przegląda wyniki badań magnetycznych – doskonale czytelne są północna, zachodnia i południowa pierzeje rynkowe, blok zabudowy śródrynkowej przesunięty nieco na południe placu rynkowego oraz droga biegnąca od południowo – zachodniego narożnika rynku.

OK – jutro porcja świeżych informacji z badań w Ostrowitem.

Reklamy

Badania w Chojnicach trwają

Pamiętacie sedesik z Chojnic? Nadzory archeologiczne nad pracami przy jednej z kamienic w Chojnicach twają i zbliżają się do końca. Należy żałować, że są to jedynie podyktowane doraźnymi potrzebami konserwatorskimi nadzory, ograniczone zasadniczo do rejestracji struktur archeologicznych odsłanianych przez ekipy budowlane, zbierania źródeł ruchomych (a więc fragmentów ceramiki naczyniowej, kafli piecowych, fragmentów skór i innych „gadżetów” zalegających w warstwach kulturowych) i próbek (głównie do badań dendrochronologicznych). Takie były decyzje konserwatorskie. Ideałem byłoby przeprowadzenie stacjonarnych badań archeologicznych, które pozwoliłyby na bardziej precyzyjne obserwowanie nawarstwień i przeprowadzanie dodatkowych analiz (botanicznych, zoologicznych etc). Wówczas nasza wiedza o rozwoju i przemianach działki miejskiej oraz życiu zamieszkujących tutaj ludzi, byłaby niewspółmiernie większa. Łukaszowi Trzcińskiemu, który uratował to stanowisko, nawet dla tak ograniczonych obserwacji, należą się podziękowania za konsomolską czujność.

Łukasz przesłał mi właśnie kolejną porcję zdjęć z badań:

P6047015

Są to takie właśnie wąskie i dość głębokie (ponad 3 metry) wykopy pod fundamenty i instalacje nowego budynku. Praca w takich warunkach nie jest ani łatwa, ani przyjemna.

studnia 1

Oprócz opisywanych już latryn na działce Łukasz zlokalizował trzy studnie. Szczegóły konstrukcyjne studni numer 1 widoczne są na zdjęciu powyżej. Jak widać to zrębowa konstrukcja z dranic.

studnia-2

A to wnętrze studni 2. Obie wstępnie datowane są na schyłek XV, początek XVI wieku.

studnia 3 - 2

I studnia 3 – późniejsza od poprzednich. W wypełnisku znaleziono przedmioty sugerujące datowanie na XVII – XVIII wiek. Studnia znjdowała się w piwnicy barokowej kamienicy.

kafel

W środku znajdował się m.in. taki kafel.

granica

I na koniec zdjęcie mało czytelne może, ale jak się przypatrzycie to zauważycie grube pionowe pale wbite w podłoże. Zdaniem Łukasza może to być późnośredniowieczna lub wczesnonowożytna (na pewno starsza od barokowej kamienicy) granica działki miejskiej. Jeśli uda się to potwierdzić, to będziemy mieli wspaniałe źródło do rekonstrukcji przekształceń struktury miasta w tym miejscu.

I tyle. Może jeszcze dostaniemy jakiś raport.

Elbing

Chyba pierwsze polskie miasto na blogu. Miasto dziwne i niezwykłe. Na pewno warto zobaczyć, bo Elbląg ma kilka rzeczy, których gdzie indziej nie uświadczysz. No i to archeologiczne El Dorado.

DSC09670

Centrum historyczne miasta zostało całkowicie nieomal zniszczone w czasie wojny i zaraz później. Na elbląskiej cegle cały naród odbudowywał swoją stolicę. Dlatego dzisiaj widzimy w Elblągu takie niezapomniane krajobrazy. „Kamieniczki” w tle to współczesne budynki wznoszone od lat 80. XX wieku, na ruinach historycznej zabudowy. Na pierwszym tle kwartał zabudowy historycznej, po badaniach archeologicznych, czekajacy na „odbudowę”.

DSC09675

W centrum historycznym miasta wznosi się okazała makieta kościoła farnego św. Mikołaja, którego początki sięgają XIII wieku. Z zewnatrz wygląda całkiem fajnie, w środku mamy „odcinkowe” sklepienia na żelbecie i…

DSC09662

Wspaniałą XIV – wieczną chrzcielnicę oraz kilka późnogotyckich tryptyków.

DSC09647

Jest też największy średniowieczny szpital w całym Państwie Zakonnym, w końcu Elbląg to siedziba wielkiego szpitalnika, tego szpitalnego zakonu.

DSC09683

Elbląg to też pole trwających od lat 80. XX wieku wykopalisk archeologicznych. Dzięki nim w miejscowym muzeum możemy oglądać tak gigantyczną kolekcję późnośredniowiecznej i nowożytnej kamionki. Mamy też olbrzymie zbiory kafli piecowych, naczyń ceramicznych, szklanych i cynowych – w tym importowanych z Niderlandów, Nadrenii, Italii, Francji, a nawet Chin i Japonii. Są unikatowe działa średniowiecznej snycerki, a nawet drewniana winda towarowa z XIII wieku. Ale to co prezentuje wystawa, to tylko ułamek tego, co zgromadzono w magazynach, co poddawane jest rozmaitym analizom specjalistycznym.

DSC09714

Średniowieczne talerze drewniane w magazynie muzealnym. Człowiek znajduje zwykle jedną lub kilka sztuk. Tutaj zgromadzono całe regały.

Że niezbyt dokładnie wykonane? Pozory. Wewnątrz zwykle starannie toczone, a z zewnątrz i tak na stole nie było widać. Precyzyjnie toczone z zewnatrz też się trafiają…

DSC09688

Muzeum oprócz ton materiałów pochodzących z badań miejskich ma jeszcze jeden niezwykły zbiór: zabytki z osady w Janowie Pomorskim identyfikowanej z legendarnym Truso. Jeśli ktoś ma wątpliwości co do prawdziwości tej identyfikacji powinien pooglądać zgromadzone na wystawie przedmioty. Szczerze mówiąc tyle zapinek podkowiastych, trójlistnych, żłówiowatych czy młoteczków Thora ostatnio widziałem w Muzeum w Lund. Nieprawdopodobne wręcz bogactwo zbiorów!

Krótko mówiąc, jak będziecie w okolicy warto wpaść i zobaczyć.

A zainteresowanym wypada czekać na stopniowe publikowanie wyników tych wszystkich niesamowitych badań.

A na marginesie:

Dziś moja 6 rocznica ślubu. Oczekuję dobrych życzeń i jeszcze lepszych gratulacji. Głównie dla mojej Ukochanej, która ze mną tyle wytrwała i chce jeszcze trwać.

Sedes Civitatis Konitz

Święta, świętami, a tymczasem niektórzy muszą ciężko pracować. Łukasz Trzciński poddaje właśnie nadzorom archeologicznym jedną z kamienic w Chojnicach. Udało mu się już odnaleźć relikty drewnianej zabudowy, studnię oraz latrynę. Wnętrze latryny na zdjęciu poniżej. A w latrynie:

p3236197

Ta, tak, dobrze widzicie. A gdybyście nie widzieli, to na drugim zdjęciu widać lepiej:

p3236199

Ciekawe kto na tym siedział?

W latrynie, jak to w latrynie, mnóstwo różnych różności:

p3246214

p3246215

Dzbany, tzw. ceramika redukcyjna, wypalana w piecu bez dostępu powietrza, dzięki czemu uzyskuje charakterystyczny szaro – siwy kolor. Te tutaj są dodatkowo uświnione i przebarwione. Dolny jak się zdaje jest „niedoredukowany” – w piecu był zapewne ustawiony w miejscu, do którego dostało się nieco tlenu.

Więcej można byłoby powiedzieć, gdybym zobaczył te gary, ale na razie muszą wystarczyć zdjęcia.

p40264241

Torba skórzana. Ładnie zachowana. Skóra i inne surowce organiczna całkiem dobrze zachowują się w latrynach i warstwach mierzwy odkrywanych w badaniach miejskich. Środowisko beztlenowe sprzyja zachowaniu takich zabytków. Ponoć Profesor Kostrzewski mawiał, że przyszłość archeologii leży w bagnie, mając na myśli rewelacyjne wyniki badań torfowisk Skandynawii i północnych Niemiec. Parafrazując rzec by można, że przyszłość (i teraźniejszość) archeologii średniowiecza i nowożytności leży w g…

Badania nie są zakończone i mam nadzieję, że wkrótce pojawi się tutaj coś więcej na ten temat. Może nawet jakieś konkrety. Warto podkreślić, że Łukasz sam znalazł sobie to stanowisko – prace budowlane rozpoczęto bez nadzorów archeologicznych. Dzięki jego zainteresowaniu i interwencji, wpierw u ekipy budowlanej (która zareagowała przychylnie), zaraz później we właściwym urzędzie konserwatorskim, możliwe będzie zachowanie przynajmniej części archeologicznego dziedzictwa w tym miejscu. Czasami wystarczy się po prostu zainteresować, tym co się wokół dzieje.

O trudnościach w badaniach miejskich

W ramach obchodów 1 kwietnia kilka zdjęć z badań w Drohiczynie w 2006 r. Wbrew obowiązującemu trendowi nie jest to żaden fotomontaż, ani inna ściema. Takie rzeczy zdarzają się często w trakcie badań miejskich. Należy się tylko cieszyć, że to była rura wodociągowa, a nie kanalizacyjna…

apr1.jpg

z daleka…

apr2.jpg

i z bliska…

apr3.jpg

ratunek…

apr4.jpg

walka trwa…

Ostatecznie zakończyła się sukcesem.