Poszukiwania bramy drewnianego zamku w Rozprzy

Na obecnym etapie badań wiemy już, że grodzisko w Rozprzy jest w znacznej mierze reliktem nie tylko wczesnośredniowiecznego grodu, ale także (i przede wszystkim) późnośredniowiecznego drewnianego zamku. Bo tak właśnie należy postrzegać prywatną siedzibę możnego rodu Nagodziców – Jelitczyków o formie nawiązującej do ogólnoeuropejskiego typu motte – obronnej rezydencji na kopcu.

Czternastowieczny obiekt obronny w Rozprzy, oprócz samego kopca, składał się także z szerokiej fosy (do 21 m) i zewnętrznego wału ziemnego. W trakcie naszych badań na tym stanowisku udało się zlokalizować cały szereg elementów topografii późnośredniowiecznej rezydencji, w tym strukturę interpretowaną jako droga.

tabl1Na zdjęciu lotniczym widoczna jest fosa, opatrzona numerem 2 oraz zewnętrzny wał – numer 3. Jako numer 6 jest widoczny obiekt interpretowany jako droga, prowadząca w kierunku miasta lokacyjnego (dzisiaj osady gminnej).

Struktury te były objęte badaniami geofizycznymi w sposób dość kompleksowy:

tabl2Od góry wizualizacja wyników prospekcji magnetycznej (gradiometrem) – literka A, elektrooporowej – literka B oraz georadarowej – literka C.

Najmniej czytelne są anomalie magnetyczne, choć można się tu dopatrzeć liniowej anomalii odpowiadającej drodze. Znacznie lepiej wyglądają wyniki badań elektrooporowych (gdzie doskonale czytelna jest i droga, i wał ziemny oraz fosa) i georadarowych.

A poniżej film z kolejnymi „plasterkami” georadarowymi:

Kolejne grodziska na warsztacie

Ponieważ w tym roku, po raz kolejny, dostaliśmy dofinansowanie Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego na przeprowadzenie badań nieinwazyjnych grodzisk Polski Centralnej, mogliśmy rozpocząć prace na trzech kolejnych obiektach – w Mnichowie, Okopach i Witowie. Wszystkie trzy położone są w pobliżu Sieradza i pochodzą z podobnego okresu, czyli najpewniej schyłku tzw. okresu „plemiennego”, 2 połowy IX i 1 połowy X wieku, przy czym obiekt w Okopach odbudowano najpewniej w XII wieku.

Zgodnie z zasadami stosowanymi w projekcie, integrujemy w nim kilka nieinwazyjnych metod prospekcji: geofizykę (zarówno metodą magnetyczną, jak i elektrooporową), badania fosforowe, powierzchniowe, analizy danych LiDAR oraz badania powierzchniowe. Do tego dochodzą zdjęcia wykonane przez Wiesława Stępnia.

DSC_6698Grodzisko w Mnichowie, na zdjęciu Wiesława Stępnia. Na prywatnym, ogrodzonym terenie zachował się pełen zarys wałów. Same wały są obecni już bardzo niskie. Grodzisko nie jest zagrożone zniszczeniem – nie jest poddawane orce, służy jako łąka do wypasu zwierząt.

DSC_6818Grodzisko w Okopach (zdjęcie Wiesława Stępnia) także znajduje się na ogrodzonym, prywatnym terenie. Obecna forma to efekt zniszczeń z lat 40. XX wieku. Wały zachowane są do dość znacznej wysokości względnej (około 4 m), ale część obwodu została wówczas zniszczona. Grodzisko nie jest zagrożone dalszą działalnością.

okopy-wig-niemNa mapie WIGowskiej widoczny jest cały obwód wałów.

okopy-niem1942Ale na niemieckich ortofotomapach z lat 40. część obwodu jest już zniszczona.

DSC_6913Grodzisko w Witowie na zdjęciu Wiesława Stępnia. Widzicie je?

Cóż – nie zostało z niego wiele, ale na zdjęciu coś widać, pod warunkiem, że wie się gdzie i czego szukać. Na pierwszy rzut oka widać głównie efekty aktywności rzeki Warty. Niestety teren grodziska stale podlega uprawie rolniczej, w związku z tym obiekt ulega stałej degradacji. Grodzisko doczekało się dwóch akcji badawczych – w latach 60. XX wieku prowadzono tutaj wykopaliska w ramach programu studiów osadniczych w rejonie Burzenina, pod kierownictwem Janiny Kamińskiej. Kolejne badania w latach 80. XX wieku przeprowadzili Tadeusz Horbacz i Zbigniew Lechowicz. W trakcie tych badań nie udało się w pełni zrekonstruować zasięgu i planu grodziska. Choć nieinwazyjnymi badaniami nie uda nam się zweryfikować chronologii obiektu, to jego formę przestrzenną na pewno uda się rozpoznać.

Nowe zdjęcia lotnicze Ostrowitego

Kiedy ja z Przyrodnikiem rozbijałem się po Rosji, w Ostrowitem wykonywane były kolejne zdjęcia lotnicze stanowiska. Dzięki suszy warunki fotografowania były w tym roku rewelacyjne. Więc postanowiliśmy także i my wykorzystać sytuację. Zdjęcia zrobione zostały za pomocą drona i kamerki GoPro. Niestety okazało się, że trochę się spóźniliśmy. Na wyróżniki wegetacyjne było już za późno. Za to świetnie wyszły wyróżniki cieniowe.

DCIM115GOPRO

DCIM115GOPRO

GoPro dla archeologa ma jedną, podstawową wadę – silną dystorsję. Jest to w gruncie rzeczy sprzęt z obiektywem w typie rybiego oka.

DCIM115GOPRO

DCIM115GOPRO

Pomimo to udało się wykonać świetne zdjęcia owalnej struktury, w której domyślamy się reliktów silnie zniszczonego grodu, związanego z przeprawą mostową.

DCIM115GOPRO

DCIM115GOPRO

Zdjęcia wymagają jednak dalszej obróbki. Tutaj zdjęcie przed korektą.

DCIM115GOPRO

DCIM115GOPRO

Zdjęcie po korekcie.

zrzut14I zgeoreferowane zdjęcia w Qgis.

Ważna jest czujność!

W archeologicznej fotografii lotniczej ważna jest czujność i gotowość, by uchwycić dokładnie ten moment, w którym warunki są najlepsze. Taką, iście komsomolską czujnością wykazała się ekipa Piotra Wronieckiego, robiąc dwa dni temu rewelacyjne zdjęcia w Rozprzy. Ostatnie badania, które przeprowadziliśmy tam w ramach programu Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego w 2013 r., pozwoliły, dzięki zastosowaniu właśnie zdjęć lotniczych, ale także geofizyki i pomiarów geodezyjnych, na zaproponowanie zupełnie nowego sposobu odczytania zachowanych reliktów obiektu. Pisałem o tym, nieco zdawkowo, wkrótce po pierwszych pracach. Rozprza pojawiała się też w naszych konferencyjnych wystąpieniach i wykładach. Ponieważ na blogu nie pisałem za wiele, muszę tej sprawie poświęcić odrobinę miejsca.

doc0020

Schematyczny plan grodziska w Rozprzy, z zaznaczonymi wykopami z lat 1963-1966 (wg. A. Chmielowskiej).

Po badaniach archeologicznych w latach 60. XX w., kierowanych przez ś.p. A. Chmielowską, Rozprza jawiła się jako niewielki gródek pierścieniowy, który w pewnym momencie otoczono dodatkowym, koncentrycznym wałem. Dookoła niego znajdować się miały trzy osady otwarte, położone na tzw. kępach – niewielkich wyniesieniach w dnie doliny rzeki Luciąży.

rozprza1Zdjęcia, które w 2013 r. wykonał W. Stępień (powyżej) pokazały, że oprócz zniszczonego reliktu grodu i otaczającego go, dodatkowego, dookolnego wału, mamy tam do czynienia z rozległą strukturą, widoczną na południe od grodziska. Ma ona kształt podkowiasty i zaznaczono ją powyżej numerkiem 1.

Numerkiem 2 zaznaczyliśmy podłużne wyróżniki roślinne przebiegające z południowego zachodu na północny – zachód, z których jeden wyraźnie dochodzi do grodziska.

rozprza2Na kolejnych zdjęciach z 2013 r. (zrobionych jesienią – powyżej) widać zarówno tę obszerną, podkowiastą strukturę (numerek 1), dookolny wał (numerek 2) oraz podłużny wyróżnik (numerek 3).

Ponieważ owa struktura kojarzyła nam się wyraźnie z podgrodziem, postanowiliśmy zrobić w tym miejscu pomiary geodezyjne, których efektem było stworzenie takiego Numerycznego Modelu Terenu:

nmt4Widać na nim wyraźnie zniszczony, stożkowaty nasyp grodziska, dookolny wał oraz obszerne, z grubsza podkowiaste plateau, położone na południe. Sugestie dotyczące istnienia obwarowanego podgrodzia potwierdzały także wyniki badań geofizycznych.

Podkreślić należy, że teren grodziska jest silnie zniwelowany i różnice wysokości tych elementów nie przekraczają kilkudziesięciu centymetrów (oczywiście poza stożkowatym nasypem grodziska, które jest zdecydowanie wyższe).

Rozprza okazała się więc grodziskiem zupełnie innym, niż przypuszczali badacze w latach 60. XX wieku. Pamiętać jednak należy, że nie mieli oni technicznych możliwości przeprowadzenia badań geofizycznych (a już na pewno nie tak precyzyjnych, jak nasze), a możliwość wykonywania zdjęć lotniczych w okresie PRL była także dość ograniczona.

W tym miejscu należy przejść do tytułowej czujności. Otóż, pomimo zamknięcia projektu MKiDN nadal kręcimy się wokół Rozprzy. Wyniki badań tam przeprowadzonych okazały się na tyle interesujące, że postanowiliśmy napisać grant na większe pieniądze do Narodowego Centrum Nauki. Grant udało się uzyskać, a jego szefem został Piotr Kittel. Z realizacji grantu NCN wynikała obecność pododdziału rozpoznawczego naszej ekipy, pod dowództwem Piotra Wronieckiego w okolicach Rozprzy i możliwość wykazania się czujnością. Podkręcić należy, że ów wydzielony pododdział zajmował się przy grodzisku zupełnie innymi działaniami i wykonując zdjęcia wykazał się nie tylko czujnością, ale także własną inicjatywą.

DCIM103GOPROZdjęcia zrobione w odpowiednim czasie, gdzieś w okolicach zachodu słońca, kiedy cienie są długie, pozwoliły zarejestrować wyróżniki cieniowe. Zdjęcia wykonano za pomocą gołębia pocztowego, zdalnie sterowanego, dzięki praniu mózgu, jakie wykonał na nim Piotr. Zarejestrowano je za pomocą podwieszonej kamerki GoPro. Widać na nich doskonale dookolny wał, fosę pomiędzy tym wałem a stożkowatym nasypem, wyróżnik roślinny związany z naszą drogą prowadzącą do grodziska oraz wyróżnik cieniowy na lewo od dookolnego wału, podkowiasty, stanowiący część obwarowań naszego podgrodzia.

Ponieważ zdjęcia z GoPro charakteryzują się silną dystorsją, konieczna była znacząca ingerencja programu graficznego. Wykorzystałem Digikam:

zrzut ekranu112 Pozbawione dystorsji zdjęcia zgeoreferowałem w Qgis, tworząc ortofotomapę:

zrzut ekranu113W ten sposób możemy dokładnie zlokalizować ów dodatkowy wał. Bardzo się nam to przyda podczas dalszych działań na grodzisku. Za wykazaną na polu naukowych zmagań czujność oraz podjętą inicjatywę, Piotr Wroniecki zostanie przedstawiony do odznaczenia: medal z kartofla drugiej klasy, ze złotymi wieńcami z cebuli.

Dlaczego GIS i zdjęcia lotnicze są ważne dla archeologa?

Tytułowe pytanie może być nieco mylące – nie zamierzam dać na nie wyczerpującej i całościowej odpowiedzi. Pokażę jedynie konkretny przypadek na jaki natknąłem się podczas realizacji naszego programu dotyczącego badań nieinwazyjnych na wczesnośredniowiecznych grodziskach Polski Centralnej.

Program dopiero się rozkręca i na razie wyników badań, którymi moglibyśmy się pochwalić jest jeszcze niewiele. Na tym etapie jednym z podstawowych działań jest przygotowanie GIS (czyli Systemu Informacji Przestrzennej) dla każdego z badanych zespołów osadniczych. Traktuję to jako punkt wyjścia, pozwalający zaplanować dalsze badania. Schemat dla każdego obiektu jest podobny i składa się z kolejnych elementów:

  •  podstawę stanowią usługi geoportalu – ortofotomapa i mapy rastrowe, udostępniane za pomocą WMS. Dodatkowo uzupełniam je o dostępne rastrowe mapy i ortofotomapy (zakupione w CODGiK lub zeskanowane z papierowych);
  • kolejnym elementem są pomiary LiDAR w formie Numerycznych Map Terenu (w formacie rastrowym ASCII Grid). Wykorzystujemy pomiary wykonane w ramach państwowego programu ISOK. Na ich podstawie generuję warstwy analityczne (m.in. hillshading, Sky-View Factor i inne). Niestety pomiary LiDARowe nie są dostępne dla wszystkich stanowisk objętych projektem. Tam gdzie ich nie ma konieczne jest wykonanie własnych pomiarów terenowych, które oczywiście też trafiają do GIS;
  • do systemu wprowadzam też każdorazowo informacje o poprzednich działaniach archeologicznych. Najprościej jest z Żarnowem, który był badany przez nas w zeszłym roku, więc już wprowadzone są wyniki wstępnych badań geofizycznych oraz wykopy archeologiczne. Dla pozostałych stanowisk konieczne jest przede wszystkim wprowadzenie wektorowych warstw opisujących wykopy archeologiczne (Żarnów jest jedynym stanowiskiem uwzględnionym w programie, na którym do tej pory przeprowadzono badania geofizyczne, w tym roku ich obszar będzie znacząco rozszerzony);
  • ostatnim elementem na tym etapie, jest wprowadzenie wykonanych już w ramach programu przez Wiesława Stępnia. Zdjęcia zostały zrobione na przełomie kwietnia i maja, już po zejściu śniegów, ale jeszcze przed wybujałą wegetacją roślin, jaką obserwujemy od kilku tygodni.

W dalszej kolejności będę uzupełniał bazę o wyniki pomiarów geodezyjnych i geofizycznych czy prospekcji geochemicznej i powierzchniowej. Na razie pozostaniemy na etapie nadawania georeferencji dla zdjęć lotniczych.

zrzut1

Podczas przygotowywania GIS można natknąć się na ciekawostki. Oto fragment ortofotomapy z lat 60. XX wieku (najpewniej z 1963 r.) z grodziskiem w Rozprzy. Widoczny wykop archeologiczny (dzięki któremu możemy określić datę wykonania zdjęcia).

Rozprza3x

A tutaj już całkiem nowe zdjęcie lotnicze wykonane przez W. Stępnia w 2013 r. w ramach naszego programu i poddane georeferencji. Bardzo dobrze czytelne wyróżniki roślinne odzwierciedlające elementy średniowiecznych linii obronnych grodziska (i liczne paleokoryta). Zaznaczone są zarysy wykopów z lat 1963 – 1966 zrealizowanych przez ekspedycję Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi pod kierownictwem A. Chmielowskiej. Warto zwrócić uwagę na długi wykop opisany jako s. 8 (sondaż 8). Niemal w całości pomieszczony jest w zarysie wyróżnika roślinnego wskazującego na zewnętrzną fosę grodziska.

A. Chmielowska opisywała sytuację w wykopie tymi słowami: „odsłonił jednolicie zalegającą warstwę czarniawobrunatnej ziemi (…)” – Interpretacja owych nawarstwień nie mogła być właściwie przeprowadzona z powodu niezbyt szczęśliwego przeprowadzenia wykopu wzdłuż obiektu. Teraz już, po skartowaniu danych w ramach systemu GIS i po badaniach geofizycznych wiemy, że mamy do czynienia ze zniwelowanym wałem grodziska.

I właśnie dlatego (między innymi) archeolog potrzebuje GIS. Właściwie przygotowana baza, w której zintegrowane zostaną informacje pozyskane różnymi metodami prospekcji terenowej, w tym fotografią lotniczą, powinna pomóc w optymalnym rozplanowaniu wykopów. Tak, by uniknąć (albo zminimalizować ryzyko) kopania wzdłuż obiektu, bo takie położenie wykopu nie tylko przynosi niewiele informacji, ale jest także nieuzasadnione ekonomicznie. Znacznie więcej informacji, zdobytych mniejszym nakładem środków przynoszą bowiem wykopy poprowadzone w poprzek  obiektów o charakterze liniowym, co jest oczywiste dla każdego studenta archeologii.

Oczywiście w latach 60. XX wieku zdjęcia lotnicze, jako element prospekcji archeologicznej, właściwie w Polsce nie istniały. Choć archeologiczna fotografia lotnicza znana była w naszej archeologii od okresu międzywojennego, to zdjęcia miały charakter raczej dokumentacyjno – ilustracyjny, niż detekcyjny. W rzeczywistości wykonanie fotografii z samolotu w latach 60. zastrzeżone było nieomal wyłącznie dla wojska, zaś same zdjęcia objęte klauzulami tajności. Nie istniały także komputery osobiste i choć za wielką wodą, w Kanadzie wdrażano właśnie pierwszy GIS (a ściślej CGIS), to na prawdziwy rozwój tej dziedziny trzeba było czekać jeszcze jakieś 20 lat. Badania geofizyczne dopiero raczkowały. Badania w Rozprzy przeprowadzono więc zgodnie z ówczesnymi standardami, a nawet lepiej, bo ich wyniki opublikowano (w przeciwieństwie do wielu innych wówczas prowadzonych). Trudno mieć jakieś zastrzeżenia dotyczące fachowości i rzetelności Badaczy. Pomimo to dzisiaj, dysponując środkami technicznymi, które wówczas były niedostępne oraz całą podbudową teoretyczną, jaką wypracowano w ostatnim półwieczu, możemy dostrzegać ich istotne słabości.

Przypadek nieszczęśliwego wykopu z lat 60. XX wieku, który w całości pomieszczony był w fosie grodziska skłania do dwóch refleksji o nieco ogólniejszym charakterze:

1. Niestety, niektórzy badacze nie zauważyli, że od lat 60. XX wieku w archeologii zmieniły się zarówno możliwości techniczne, jak i paradygmaty badawcze. Nadal prowadzą swoje badania tak, jakby Crawford nigdy nie opracował podstaw fotointerpretacji archeologicznej, nie istniała archeologiczna geofizyka, zaś skrót GIS oznaczał jedynie Główny Inspektorat Sanitarny. Jedno jest pewne: badania prowadzone w 2013 r. nie powinny w żadnym przypadku być prowadzone metodami rodem z lat 60. XX wieku. One były dobre wówczas.

2. Jak wiele czasu upłynie, gdy zaczniemy dostrzegać słabości terenowych dokonań obecnej generacji archeologów, nawet tych wyposażonych w GIS, geofizykę, zdjęcia lotnicze, dokumentację 3D i wszystkie inne nowinki? Bo przecież wkrótce na pewno okaże się, że to zbyt mało, zaś technika i metody rozwiną się jeszcze bardziej…

P.S. Wstępne wyniki badań nieinwazyjnych grodziska w Rozprzy wskazują, że jego formę przestrzenną należy postrzegać obecnie zupełnie inaczej niż dotychczas. Ale to temat na zupełnie inny wpis, który pewnie się kiedyś pojawi…

Listopadowe zdjęcia z góry

O badaniach w Ostrowitem napisały Archeowieści – zachęcam by odwiedzać.

A sam po przerwie spowodowanej intensywną pracą, na którą złożyły się zarówno wysiłki przygotowania sprawozdań z badań, udziały w konferencjach w Gdańsku i Poznaniu oraz zajęcia uniwersyteckie, wracam do pisywania na blogu. Zaległości jest wiele i trzeba je naprawić.

W ramach odrabiania zaległości krótka relacja z listopadowej prospekcji lotniczej w Ostrowitem.

Badania realizowano w ramach programu nieinwazyjnego rozpoznania śladów osadnictwa nad Jeziorem Ostrowite. Polegały na wykonaniu dwóch misji lotniczych przy pomocy zdalnie sterowanego drona wyposażonego w aparat o wymiennych obiektywach. Badania przeprowadzili Piotr Wroniecki i Michał Pisz z Warszawy.

DSC04298

Przygotowanie drona do akcji.

DSC04309

Operatorzy pojazdu. Jedna konsola służy do sterowania, druga do obsługi aparatu.

Niestety pogoda nie okazała się dla nas specjalnie łaskawa. Niski pułap chmur i wynikające z niego słabe oświetlenie wpłynęło na jakość zdjęć: niektóre były zbyt rozmyte (co wynikało z konieczności dłuższego otwarcia migawki), inne zbyt zaszumione (co było efektem podwyższenia wartości iso). Jednak całkiem spora grupa zdjęć okazała się jak najbardziej przydatna. Co więcej – wyniki uznać należy za szczególnie ważne, bo udało się zaobserwować z powietrza coś, czego do tej pory z tej perspektywy nie oglądaliśmy. Były to pierwsze zdjęcia lotnicze na których obok wyróżników roślinnych otrzymaliśmy zestaw wyróżników glebowych. Okazały się one bardzo informatywne.

grodzisko foto

Na zdjęciu powyżej mamy więc naszą „owalną strukturę”, a więc domniemane, zniwelowane przez orkę grodzisko wczesnośredniowieczne. Na dotychczasowych zdjęciach lotniczych rejestrowaliśmy głównie wyróżniki odpowiadające zasypanej fosie obiektu (tutaj numer 1 – dość słabo czytelny). Tym razem udało się także zaobserwować piaszczystą strukturę opisaną numerem 2. To pas calcowego piasku, jaki rejestrowaliśmy w dwóch wykopach badawczych z 2010 i 2012 roku. Miał on szerokość 5-6 metrów i zawierał jedynie jamy posłupowe, wkopane w jego powierzchnię. Jego zewnętrzną krawędź stanowił stok fosy, 5 metrów dalej,od wewnątrz domniemanego grodziska kończył się wraz z obecnością warstw kulturowych i obiektów.

DSC03019_v1

Tak to wyglądało w wykopie. Sam wykop na zdjęciu też jest czytelny pod numerem 3 (wykonano je po zasypaniu wykopu i przeoraniu terenu).

Ów 5-6 metrowy pas calcowego piasku wraz ze śladami jam posłupowych można by hipotetycznie uznać za obszar na którym stały zniwelowane później umocnienia domniemanego grodziska.

grodzisko foto2

Tegoroczny wykop nie był jedynym czytelnym na powierzchni pola. Na tym zdjęciu możecie zaobserwować (pod numerem 1) nasze wykopy z lat 2008-2012 założone na obszarze wczesnośredniowiecznego cmentarzyska. Na północ od nich widzimy pod numerem 2 wyraźne zarysy ciemniejszego obiektu. To glinianka (właściwie dwie glinianki), badana częściowo w latach 2008-2009. Jej znaczna część nie była odsłaniana, ale znamy ją zarówno z badań magnetycznych, jak i elektrooporowych. Teraz ten komplet źródeł uzupełniło lotnicze zdjęcie.

Czy w Ostrowitym istniał gród?

Kilkakrotnie publikowane relacje z badań archeologicznych w Ostrowitym pozostawiły czytelników bloga z nierozwiązanymi problemami. Czym na przykład jest tajemnicza struktura opisana w tym wpisie? Co z grobami opisanymi tutaj? Groby pozostawimy na inny wpis, na razie kilka słów na temat owej struktury. Przede wszystkim trzeba zaznaczyć, że jej odkrycie możliwe było wyłącznie dzięki prospekcji lotniczej, badaniom geofizycznym i GIS. Gdyby nie dane pozyskane w efekcie analizy zdjęć lotniczych i map magnetycznych przygotowanych przez Piotra Wronieckiego oraz zestawieniu wyników w GIS, prawdopodobnie nie udałoby się jej odnaleźć. Po prostu na powierzchni gruntu nie widać niczego. Obiekt nie był też znany ze źródeł pisanych i starszej literatury.

W analizach wykorzystano zdjęcia wykonane w 2006 r. przez Wiesława Stępnia oraz czarno-białe i kolorowe ortofotomapy uzyskane z CODGiK, (z lat 1964-2004), a także ogólnie dostępne materiały z serwisów Google Maps i Bing Maps.  Zdjęcia lotnicze poddano georeferencji w programach Air Photo oraz Qgis, co pozwoliło zniwelować zniekształcenia perspektywiczne oraz nadać im cechy metryczne.

Potęga wizualizacji danych przestrzennych w programach 3D GIS. Tutaj: Numeryczny Model Terenu z nałożoną mapą topograficzną (układ 65, bez warstwic) i georeferowanymi zdjęciami lotniczymi (gvSIG).

Wszystkie wymienione źródła (poza zdjęciami z serwisu Google, których rozdzielczość była zbyt niska) potwierdziły istnienie rozległej owalnej, dość regularnej struktury. Ma ona średnicę zewnętrzną ok. 65 m i wewnętrzną około 47 m.

Zdjęcie lotnicze owalnej struktury (wyk: W. Stępień 2006).

Uzyskane informacje oraz wykorzystywane oprogramowanie pomogły w zaplanowaniu dalszych działań: prospekcji geofizycznej oraz weryfikacyjnych badań wykopaliskowych. Prospekcja wykonana przez Piotra Wronieckiego gradiometrem transduktorowym Bartington Grad601-2 w siatce pomiarowej 1×0.25 m. Dane były zbierane równolegle/jednokierunkowo. Wstępnie przebadano blisko 2 ha powierzchni, co pozwoliło na rozpoznanie szeregu anomalii magnetycznych. Jedna z nich niemal dokładnie (z przesunięciem ok. 2 m) powtarzała zarys czytelny wcześniej na zdjęciach lotniczych, niestety znacznie słabiej wyraźny w części południowej.

Georeferowane zdjęcie lotnicze z czytelnym wyróżnikiem wegetacyjnym/glebowym owalnej struktury i ta sama struktura jako anomalia na mapie magnetycznej. Widoczny zarys wykopu archeologicznego i odkrytych w nim obiektów.

W północnej części omawianej struktury założyliśmy wykop weryfikacyjny o wymiarach 5×35 m, przecinający owalny zarys pod katem prostym. Jego zadaniem było rozpoznanie układu nawarstwień, które mogły mieć związek z wyróżnikami widocznymi na zdjęciach lotniczych i anomaliami czytelnymi na mapach magnetycznych. W efekcie badań wykopaliskowych ujawniono w północnej części wykopu obecność licznych jam, które zinterpretowano wstępnie jako ślady po wydobyciu gliny.

Przekrój jednej z jam-glinianek.

Sadząc po charakterze materiału ruchomego zarejestrowanego w ich zasypiskach wiązać je należy ze wczesnym średniowieczem. Część z omówionych jam była przykryta przez warstwę o chronologii nowożytnej stanowiącą zasypisko płytkiego zaklęśnięcia terenowego. W centralnej części wykopu skrajnie położone na południe jamy przylegały do sztucznie ukształtowanego stoku wyżej wyniesionego plateau.

Wschodnia ściana wykopu z widoczną jedną z jam-glinianek po wyeksplorowaniu oraz sztucznie ukształtowanym stokiem nieznacznie wyniesionego plateau. Północna krawędź wyróżników owalnej struktury na zdjęciach lotniczych oraz anomalii magnetycznej pokrywa się z tą strukturą.

W tym miejscu spodziewano się odnaleźć jednostki stratygraficzne związane z obserwowaną na zdjęciach lotniczych i w geofizyce owalną strukturą. Niestety, bezpośrednio pod warstwą współczesnej próchnicy ornej wystąpił calec, w którym zarejestrowano jedynie pojedyncze jamy posłupowe. Widoczne były także bardzo wyraźne ślady współczesnej głębokiej orki. W południowej części wykopu odsłonięto obecność pradziejowej warstwy kulturowej oraz wkopanych w nią niewielkich obiektów osadniczych k. wielbarskiej i z okresu wczesnego średniowiecza.

Plan wykopu weryfikacyjnego (częściowo wykonany w technice ortofotografii). Na czerwono zaznaczono przebieg owalnej struktury.

Wschodnia ściana wykopu badawczego z widocznymi nawarstwieniami. Dobrze czytelne ślady głębokiej orki, która zniszczyła nawarstwienia związane z istniejącym tutaj wcześniej obiektem.

W jamie położonej bezpośrednio na północ od sztucznie ukształtowanego stoku odnaleziono zespół dobrze zachowanych naczyń, które można datować na młodsze fazy wczesnego średniowiecza. Warto podkreślić, że tak dobrze zachowany materiał ceramiczny nie wystąpił w pozostałych jamach:

Efektem weryfikacji wykopaliskowej były więc:

  • stwierdzenie braku czytelnych nawarstwień, które można by skorelować z rozpoznaną lotniczo i geofizycznie strukturą;
  • możliwość skorelowania ujawnionego sztucznie ukształtowanego stoku w środkowej części wykopu badawczego z północną krawędzią zewnętrzną omawianej owalnej struktury;
  • wystąpienie na obszarze owej struktury pojedynczych jam posłupowych (o niejasnej chronologii wobec braku materiału źródłowego) oraz śladów współczesnej orki wyraźnie niszczących podłoże.

Wschodnia ściana wykopu weryfikacyjnego (tzw. profil archeologiczny). Widoczne jest nieznaczne zaklęśnięcie terenu w części wschodniej, zalegające poniżej jamy – glinianki oraz w południowej części wykopu wyniesione plateau, poprzedzone sztucznie ukształtowanym stokiem.

Omówione fakty wskazują, iż najprawdopodobniej istniejący tutaj obiekt uległ całkowitemu (?) zniszczeniu wskutek agresywnych procesów rolniczych podejmowanych w okresie nowożytnym i współcześnie. Zachował się jedynie w formie domieszki o charakterystyce glebowej i magnetycznej odmiennej od tła. Forma omawianej struktury oraz związane z nią nikłe relikty (sztucznie ukształtowany stok i jamy posłupowe) oraz jej archeologiczny kontekst przestrzenny pozwalają na wysunięcie ostrożnej sugestii, że być może chodzi o całkowicie zniwelowany obiekt grodowy. Od XIX wieku w literaturze przedmiotu gród taki lokalizowano  na wyspie, jednak już Władysław Łęga dokonując prospekcji terenowej stanowiska uznał istnienie grodu na wyspie za niemożliwe. Nowsze badania sugerują, iż wyspa mogła pozostać nieobwarowana. Była jednak zamieszkana w okresie wczesnego średniowiecza (XI – pocz. XIV wieku) i skomunikowana z lądem za pomocą drewnianego mostu. Badania archeologów podwodnych z Torunia wskazują, iż dwie fazy tego mostu wzniesiono około 1160 roku oraz około 1300 r. Przebieg starszego i nowszego mostu nie był identyczny, oba jednak miały swoje przyczółki w rejonie opisywanej owalnej struktury.Jest możliwe, że domniemany obiekt grodowy stanowił rodzaj umocnienia przyczółka mostowego i obronną fermetę broniącą wstępu na most i wyspę.

Wizualizacja domniemanego grodu i wczesnośredniowiecznego mostu wykonana na Numerycznym Modelu Terenu z pokryciem ortofotomapy, wykonana w gvSIG.

W przestrzennym układzie ośrodka dopatrzeć się można analogii do zespołów osadniczych z wyspami, o domniemanych cechach kultowych, m.in. w Żółtym, czy Starym Bornem. Na obecnym etapie badań nie można potwierdzić takiej kultowej funkcji ośrodka w Ostrowitym. Szereg faktów wskazuje jednak na jego duże znaczenie w skali południowej części Pomorza Wschodniego i dalekosiężne kontakty handlowe.

Bez wątpienia można stwierdzić, że bez zastosowania prospekcji lotniczej, geofizycznej oraz systemów GIS, nie byłoby możliwe ujawnienie obecności tego obiektu. Dopiero skartowanie w komputerze wszystkich danych pozwoliło zidentyfikować i skorelować ze sobą struktury ujawniane różnymi metodami badawczymi i zobaczyć to, co nie jest widoczne nie tylko w topografii terenu, ale także w wykopie archeologicznym. Dalsze badania będą skupiały się na rozpoznaniu wykopaliskowym struktury w jej części wschodniej, która na zdjęciach lotniczych i mapie magnetycznej jest najlepiej czytelna oraz wykonaniu analiz geochemicznych materiału z warstw archeologicznych, które mogłyby przynieść dalsze dane o ewentualnym istnieniu tutaj zniwelowanych wałów grodowych. Przewidujemy także kontynuowanie badań geofizycznych i rozpoznania lotniczego.

Wstępny komunikat o wynikach badań:

J. Sikora, P. Wroniecki, Zobaczyć niewidoczne? GIS, geofizyka i prospekcja lotnicza w Ostrowitym, gm. Chojnice, [w:] Metody geoinformacyjne w badaniach archeologicznych. VI Sympozjum Archeologii Środowiskowej, Poznań-Ostrów Lednicki, 19-21 maja 2011 roku, red. J. Jasiewicz, M. Lutyńska, M. Rzeszewski, M. Szmyt, M. Makohonienko, Poznań 2011, s. 82-86.