Badania w Ostrowitem. Sierpień – wrzesień 2019.

Ciąg dalszy relacji z tegorocznych badań archeologicznych w Ostrowitem. Pierwsza część dotyczyła badań zrealizowanych w czerwcu, z udziałem uczniów Bednarskiej Szkoły Realnej. Po kilkumiesięcznej przerwie badania wznowiliśmy z udziałem studentów archeologii Uniwersytetu Łódzkiego, którzy odbywali tutaj ćwiczenia terenowe i praktyki zawodowe, przewidziane programem studiów. Na tym etapie realizowaliśmy dwa cele:

  • Pierwszy wynikał z postępów prac czerwcowych. By uniknąć ponownego zasypywania i odkopywania wykopu w kolejnym roku, co mogłoby niekorzystnie odbić się na stanie zachowania struktur archeologicznych, zdecydowaliśmy się dokończyć eksplorację.
  • Drugi był kontynuacją badań z poprzednich lat, zmierzających do pełnego rozpoznania cmentarzyska, stale niszczonego podczas prac polowych oraz lepszego zrozumienia przestrzeni całego kompleksu osadniczego nad jeziorem Ostrowite, szczególnie w jego średniowiecznej fazie.

Neolityczne struktury, które początkowo wydawały się być jednym, rozległym obiektem, który roboczo interpretowaliśmy jako gliniankę, okazały się być pozostałością po trzech jamach. Jamy wykopywano, a później zasypywano śmieciami i pozostałościami po zniszczonych budynkach (fragmenty spalonego drewna, polepa, czyli przepalona glina). Kolejne jamy wkopywano częściowo we wcześniej zasypane, starsze obiekty.

20190914_162946

W wypełniskach znajdowaliśmy spore ilości fragmentów naczyń ceramicznych, fragmenty krzemienne (narzędzia i odpady produkcyjne) oraz fragmenty kamieni żarnowych.

DSC08558

Pobieranie próbek do datowań radiowęglowych oraz innych analiz specjalistycznych. Mamy nadzieję na precyzyjne wydatowanie tego unikalnego zespołu.

DSC08470

Wykonywanie dokumentacji w wersji cyfrowej. Dokumentacja była zdublowana. Obok tradycyjnej – rysunkowej prowadziliśmy konsekwentnie dokumentację cyfrową. Kolejne odsłaniane elementy dokumentowaliśmy fotogrametrycznie oraz opisywaliśmy za pomocą tabletu. W przypadkach, w których zastosowanie dokumentacji fotogrametrycznej było nieuzasadnione lub niemożliwe do wykonania (np. w przypadku niewielkich jam posłupowych), po raz pierwszy zdecydowaliśmy się na wykonywanie polowych rysunków dokumentacyjnych bezpośrednio w tablecie, za pomocą rysika. Do tej pory wykonywane były wyłącznie tradycyjne rysunki na papierze milimetrowym, które dopiero później digitalizowaliśmy. Rysunki wektorowe, po niewielkich poprawkach w komputerze mogą być dowolnie skalowane i nadają się właściwie od razu do publikacji. To znacząco skraca cały nasz dokumentacyjny „ciąg technologiczny”.

Punktem wyjścia dla badań cmentarzyska średniowiecznego były wyniki ratowniczej akcji z października zeszłego roku. Przypadkowe odkrycie fragmentów ludzkiej czaszki doprowadziło wówczas do odkrycia interesującego pochówka, roboczo wydatowanego przez nas na XI-XII wiek.

DSC05157

W grobie tym znaleźliśmy wówczas jedyny do tej pory przedmiot związany z kultem chrześcijańskim, czyli duży, wiaderkowaty paciorek – zawieszkę, z symbolem krzyża:

20181028_083429

W tym roku postanowiliśmy rozpoznać bezpośredni kontekst tego znaleziska, które położone było ponad 100 m na południe od rozpoznanych do tej pory grobów średniowiecznych. Interesowało nas, czy mamy do czynienia z odosobnionym, pojedynczym grobem, czy też większym skupiskiem pochówków. By odpowiedzieć na to pytanie, otworzyliśmy większy wykop, o wymiarach 10 x 10 m.

Screenshot_20191022_235504

Grób 77 zaznaczony na planie stanowiska czerwoną strzałką na tle nowego wykopu. Odcieniami niebieskiego zaznaczone są wykopy z lat 2008-2018.

fot1

Usuwanie współczesnej próchnicy ornej w nowym wykopie.

fot2

I rzut oka na wykop z góry.

fot3

W wykopie udało się odkryć jeszcze dwa kolejne groby szkieletowe, które wstępnie możemy odnosić do XI-XII wieku. Niestety oba były zachowane bardzo słabo.

DSC07741

Jeden z odkrytych grobów, który otrzymał numer 78.

Screenshot_20191023_225731

Model 3D kolejnego grobu, numer 79. Ten grób zawierał wyposażenie: nóż w pochewce oraz elementy okuć rzemienia, może pasa.

fot7

Przedmioty te były bardzo słabo zachowane i wymagają interwencji doświadczonego konserwatora. Pomimo to, już teraz możemy pokusić się o ich rekonstrukcję:

fot8

To roboczy rysunek wykonany w telefonie, tuż po odsłonięciu tych przedmiotów. Wkrótce później wiedzieliśmy już, że były trzy nity spajające skórzaną pochewkę, nie zaś dwa, jak na rysunku.

Nie mniej ciekawe niż groby, były rozległe jamy, rozmieszczone wokół grobu 77. Zawierały one duże ilości, chaotycznie rozrzuconych kości dużych ssaków, w tym bez wątpienia, kości konia (lub koni).

Screenshot_20191023_000338

Model fotogrametryczny w programie Agisoft Metashape (dawniej: Photoscan) skupiska kości w jednej z jam.

DSC07682

DSC08392

Czaszka konia, w innej jamie.

Jamy mają najpewniej średniowieczną chronologię, bliską chronologii grobu. Czy były z nim związane? Jest to bardzo prawdopodobne, zwłaszcza że w jamie grobu 77, obok kości ludzkich znalazły się także fragmenty kości dużego ssaka (zapewne konia). Problem wymaga dalszych analiz, w tym radiowęglowych.

DSC08294

Oprócz kości dużych ssaków, w jamach zalegały fragmenty naczyń ceramicznych oraz żelazna ostroga.

20190911_125742

Fragment kabłąka jest ułamany. Bodziec graniasty i bardzo masywny. Ten typ ostrogi był używany między XI a XIII wiekiem. Jest to pierwsze znalezisko ostrogi w Ostrowitem. Warto pamiętać, że to nie były w średniowieczu przedmioty powszechnie używane.

Odkrycie kolejnych grobów dość jednoznacznie wskazuje, że grób 77 nie był odosobnionym pochówkiem. Był częścią większego skupiska grobów, znajdującego się w odległości ponad 100 m na południe, od pochówków badanych w latach 2008-2018. Oznacza to, że:

  • Mamy do czynienia z bardzo dużym cmentarzyskiem, rozciągającym się na osi S-N, na długości co najmniej 180 m.
  • Lub też, mamy do czynienia z dwoma odrębnymi skupiskami grobów (dwoma cmentarzyskami).

Aby ten dylemat rozstrzygnąć założyliśmy jeszcze jeden wykop, mniej więcej w połowie odległości między skupiskiem badanym w poprzednich latach, a wykopem z 2019 r. Sondaż miał wymiary 3 x 10 m.

fot9

Na zdjęciu oba tegoroczne wykopy z lotu drona…

W sondażu nie natrafiliśmy na żadne groby. Biorąc pod uwagę kontekst przestrzenny całego kompleksu osadniczego, wydaje się, że rzeczywiście mamy tu do czynienia z dwoma oddzielnymi skupiskami grobów. Jeśli tak jest, to rodzi kolejne pytania: czy są sobie współczesne? Wygląda na to, że tak. Dlaczego zdecydowano się na takie rozwiązanie przestrzeni? Czy istniały jakieś uwarunkowania społeczne, które determinowały składanie zmarłych na jednym lub drugim cmentarzu? Po 11 latach badań okazuje się, że nadal nasza wiedza o zespole osadniczym w Ostrowitem jest szczątkowa.

fot4

Poza pracami wykopaliskowymi, w 2019 r. przeprowadziliśmy jeszcze prace nieinwazyjne. Piotr Wroniecki wykonał próbne pomiary georadarowe. To już trzecia, zastosowana na naszym stanowisku metoda prospekcji geofizycznej, obok magnetycznej i elektrooporowej. Wyniki okazały się całkiem interesujące, choć raczej niejednoznaczne.

fot5

Prace zakończyliśmy w połowie września. Wielkie podziękowania należą się tu wszystkim studentom i wolontariuszom, szczególnie zaś Kasi i Januszowi oraz Łukaszowi. Dzięki Wam popchnęliśmy ten wózek nauki!

Badania w Ostrowitem, w czerwcu 2019

Wiem, że wielu z czytelników bloga tęskni za bardziej regularnymi wpisami na blogu. Wiele osób komunikowało mi to osobiście, przy różnego rodzaju okazjach. Prawdą jest, że nieco zaniedbałem to miejsce i tylko w niewielkim stopniu rekompensuję to wpisami na Twitterze. Nie obiecuję, że się poprawię. Bardzo bym chciał, ale nie wiem, czy dam radę. Nie wiem też jak to się dzieje, ale czas, którym dysponuję, kurczy się niemiłosiernie. Z dnia na dzień, z miesiąca na miesiąc, mam go coraz mniej. Wybaczcie… Obiecuję na pewno opublikować tu krótkie, ilustrowane zdjęciami raporty z badań w Ostrowitem. Niniejszy, poświęcony będzie pierwszemu etapowi badań zrealizowanemu w czerwcu. Kolejny, badaniom jakie kontynuowaliśmy w sierpniu i wrześniu.

Czerwcowy etap badań wykopaliskowych w Ostrowitem realizowany był z udziałem uczniów warszawskiej Bednarskiej Szkoły Realnej, co od kilku lat jest już działaniem rutynowym. Uczniowie pierwszych klas realizują tutaj program nazywany Archeo, w trakcie którego obok licznych aktywności związanych z poznawaniem przyrody i kultury w rejonie Ostrowitego, biorą udział w pełnowymiarowych badaniach wykopaliskowych.

Tegoroczny wykop otworzyliśmy w miejscu wykopu z poprzedniego roku, tam gdzie zarejestrowany był rozległy obiekt neolityczny.

ostro_wyk (2)

Prace rozpoczęły się od odkopania folii, którą przykryta była powierzchnia wykopu w 2018 r., by zabezpieczyć pozostawione wówczas pradziejowe nawarstwienia. W 2018 r. rozpoczęliśmy bowiem eksplorację obiektu. Ponieważ nie udało się jej wówczas zakończyć, przykryliśmy go grubą folią i zasypaliśmy.

20190603_132632

Odkopywanie zabezpieczonej folią powierzchni wykopu z 2018 r.

DCIM100MEDIADJI_0552.JPG

Nad wykopem rozłożyliśmy namiot, doprowadzony do użytku, po zeszłorocznej destrukcji. Pomógł nam znosić ekstremalnie wysokie, jak na czerwiec, temperatury.

DSC06628

Powierzchnia wykopu po zdjęciu folii i oczyszczeniu wykopu. Ciemne plamy to całkiem świeże wypełniska średniowiecznych jam, które wyeksplorowaliśmy w poprzednich sezonach, i które musieliśmy później zasypać. W centrum rozległy obiekt neolityczny, podzielony na 6 mniejszych działek, w których prowadziliśmy eksplorację. Rozdzielone są one tzw. murkami profilowymi – ziemnymi świadkami, na których możemy obserwować układ nawarstwień i które służą później w procesie ich dokumentacji.

W trakcie dalszej pracy okazało się, że nie mamy do czynienia z jednym, dużym obiektem, ale trzema jamami, które wkopane były tuż obok siebie, w różnym czasie.

20190605_123718

Praca w wykopie. To był wyjątkowo upalny czerwiec i obecność namiotu okazała się zbawienna.

20190608_113904

Eksplorując neolityczne nawarstwienia zastosowaliśmy metodę, jakiej do tej pory nie wykorzystywaliśmy w Ostrowitem. Zazwyczaj przyporządkowujemy znajdowane przedmioty do kolejnych jednostek stratygraficznych. Tym razem, dodatkowo, były one trójwymiarowo namierzane za pomocą GPS, a później tachimetru. Otrzymywały indywidualny kod i były pakowane do torebek.

20190608_114301

W efekcie otrzymywaliśmy trójwymiarową chmurę punktów, stanowiącą odwzorowanie rozmieszczenia zabytkowych przedmiotów w nawarstwieniach obiektów neolitycznych.

20190612_111648

Dodatkowo cała ziemia wybierana z tych nawarstwień była przesiewana, by wybrać przedmioty, które mogły być przeoczone przez eksploratorów.

20190605_132441

A znaleziska nasze były niezwykle bogate. To setki fragmentów neolitycznych naczyń.

DSC06669

Niekiedy tworzących efektowne skupiska.

20190605_132134

Pięknie zdobione fragmenty, typowe dla Kultury Ceramiki Wstęgowej Rytej – najstarszej polskiej kultury neolitycznej. Jej przedstawiciele byli pierwszymi mieszkańcami ziem dzisiejszej Polski, którzy znali metody uprawy ziemi, hodowli oraz produkcji ceramiki naczyniowej. Jako pierwsi budowali także względnie stałe osady, na których wznosili okazałe domostwa, o długości nawet do ok. 40 m. Przybyli na obszar dzisiejszej Polski z południa, ponad 7000 lat temu, osiedlając się początkowo głównie na obszarze Małopolski.

20190612_133907

Oprócz fragmentów naczyń odkryliśmy także liczne przedmioty wykonane z krzemienia: narzędzia, ich fragmenty, ale także odpady związane z ich produkcją. Co ciekawe, dominowały wśród nich przedmioty wykonane z tzw. krzemienia czekoladowego, wydobywanego setki kilometrów na południe, w rejonie Gór Świętokrzyskich. Ich obecność poświadcza funkcjonowanie we wczesnym neolicie dalekodystansowego handlu.

20190915_113306

 

20190915_112805

Wstępnie zrekonstruowane (sklejone) fragmenty neolitycznych naczyń z Ostrowitego.

Odkrycie w Ostrowitem ma spore znaczenie. Jest to pierwsza osada Kultury Ceramiki Wstęgowej Rytej w tej części Pomorza, jedno z najbardziej na północ wysuniętych stanowisk tego ugrupowania. Planowane datowania radiowęglowe pozwolą bez wątpienia lepiej zrozumieć proces ekspansji ludności neolitycznej na te tereny.

Badań neolitycznych obiektów nie udało się zakończyć w czerwcu. Powróciliśmy do nich wraz ze studentami łódzkiej archeologii w sierpniu, ale to będzie tematem kolejnego wpisu.

Początki chrześcijaństwa na Pomorzu. Ostrowite.

„Ku początkom chrześcijaństwa na Pomorzu Wschodnim. Średniowieczny zespół osadniczy w Ostrowitem w świetle badań interdyscyplinarnych.” to tytuł grantu realizowanego przez nas (czyli Instytut Archeologii, Wydział Filozoficzno-Historyczny Uniwersytetu Łódzkiego) i finansowanego przez Narodowe Centrum Nauki. Program trwa już 2 lata. W jego ramach udało się zrobić sporo nowych analiz i datowań. Dzięki nim mogliśmy np. opublikować ostatnio artykuł z datowaniami radiowęglowymi osadnictwa z okresu rzymskiego w Ostrowitem, które stanowi kontekst dla osadnictwa wczesnośredniowiecznego.

Do tej pory nie odnaleźliśmy jednak jednoznacznych śladów chrześcijaństwa. O tym, że mieszkańcy Ostrowitego przyswoili sobie pewne chrześcijańskie przekonania świadczy samo cmentarzysko średniowieczne, które od lat badamy. Szkieletowe groby, układ przestrzenny, orientacja większości grobów na osi wschód-zachód, czy charakterystyczne ułożenie kończyn niektórych szkieletów: skrzyżowanie dolnych lub układanie górnych na miednicy, to cechy wczesnośredniowiecznego, chrześcijańskiego obrządku pogrzebowego. Nie były one praktykowane w okresie poprzedzającym chrystianizację. Brakowało nam jednak kropki na „i” – znaleziska, które jednoznacznie wskazywałoby na akceptację systemu pojęć i wartości chrześcijańskich.

Z początkiem października zakończyliśmy tegoroczne badania w Ostrowitem. Pogoda dawała się nam już we znaki, było chłodno, wiał bardzo silny wiatr i coraz częściej padało. Zakończenie wykopalisk powitaliśmy z uczuciem ulgi.

Jakiś czas później Łukasz Trzciński poinformował mnie o przypadkowym znalezieniu fragmentów czaszki na polu, na którym znajduje się stanowisko archeologiczne w Ostrowitem. Czaszka oznacza z dużym prawdopodobieństwem grób szkieletowy. Chcąc zapobiec zniszczeniu tego grobu w trakcie prac polowych ustaliliśmy, że konieczne będzie przeprowadzenie prac ratowniczych.

Badania odbywały się w mocno jesiennych okolicznościach przyrody, niskiej temperaturze i silnym wietrze. Wzięliśmy w nich udział tylko my dwa (czyli Łukasz i ja), choć pewną pomoc okazał nam właściciel gruntu.

Bardzo szybko odsłoniliśmy zarysy czaszki, bez wątpienia ludzkiej. Znalezisko podniosło morale – wyprawa miała sens. Przejazd pod Chojnice to w końcu około 300 km w jedną stronę z Łodzi.

Otworzyliśmy niewielki wykop 2 x 3 m, w którym mieścił się zarys jamy grobowej.

A wkrótce pojawił się szkielet. W nie najgorszym stanie zachowania. Noszący wyraźne ślady mechanicznego uszkodzenia spowodowanego orką.

Szkielet złożono z wyposażeniem: przy miednicy znajdował się nóż w pochewce z okuciem ze stopu miedzi, przy pasie dość tajemnicza tulejka z brązu.

Przy czaszce znaleźliśmy kabłączek skroniowy, a nieco poniżej naszyjnik.

Jednak najbardziej niezwykłym znaleziskiem była bursztynowa zawieszka.

A na niej symbol krzyża. Wygląda na to, że znaleźliśmy

Znalezisko ważne jest nie tylko dlatego, że udało się odnaleźć pierwszy w Ostrowitem chrześcijański symbol. Istotne jest jeszcze położenie grobu, które okazało się kompletnym zaskoczeniem.

Znajduje się około 115 m na południe od innych, badanych wcześniej grobów. A to oznacza, że albo mamy tu do czynienia z innym cmentarzyskiem, albo z odosobnionym grobem (co mało prawdopodobne), albo też obszar badanego przez nas cmentarzyska był naprawdę wieeeelki. W każdym razie okazało się, że o strukturze przestrzennej naszego stanowiska wiemy znacznie mniej, niż nam się do tej pory wydawało. A utwierdziły na w tej konstatacji wyniki pomiarów geofizycznych Piotra Wronieckiego, które wskazują, że z niejedną jeszcze niespodzianką powinniśmy się liczyć podczas naszych badań.

Ostrowite 2018

W ostatnim czasie aktywność moja na blogu niniejszym znacząco osłabła. Niestety – obowiązki rozmaite, głównie związane z pracą, choć nie tylko, pochłaniają mnie coraz bardziej. W sierpniu i wrześniu odbył się pierwszy od lat sezon badań wykopaliskowych w Ostrowitem, który nie był relacjonowany „na żywo”. Wydarzyło się tak wiele rzeczy, że właściwie każdy weekend spędzałem na podróżach między Łodzią a Białymi Błotami, a także do Barcelony i Wrocławia. A weekendy to jedyny czas, gdy zazwyczaj powstawały wpisy relacjonujące badania. Niniejszym postanowiłem troszkę zrekompensować czytelnikom te straty, zamieszczając relację o tym, co też udało się w Ostrowitem w tym roku znaleźć. I co też ciekawego (lub nie) nam się przytrafiło.

Pierwsze 4 tygodnie badań w Ostrowitem miały charakter ćwiczeń i praktyk terenowych dla studentów UŁ. Ekspedycja była więc dość liczna, pomimo tego, że dwie osoby tuż po pojawieniu się w Stacji w Białych Błotach zrezygnowały z dalszej, archeologicznej przygody. Pozostali wytrwali, mimo komarów, myszy, dżdżownic i innych okrutnych stworzeń czyhających zarówno w wykopie, jak i w samej bazie.

Rozpoczęliśmy od wytyczenia wykopu, który wpasowywał się pomiędzy wykopy z poprzednich lat oraz rozpoczęliśmy pracę.

DCIM100MEDIADJI_0381.JPG

W upalne lato przydał się bardzo namiot. Chronił zarówno przed słońcem (tych szczęśliwców, którzy mogli pracować w jego wnętrzu), jak i gwałtownymi deszczami, które pojawiały się od czasu do czasu. Bez wątpienia było jednak mniej mokro niż w roku ubiegłym.

Właściwie już pierwszego dnia znaleźliśmy szczątki ludzkie. Tego należało się spodziewać – wykop był założony w samym centrum cmentarzyska.

Fragmenty czaszki grobu, który uzyskał później numer 72.

Pierwszym odsłoniętym w całości pochówkiem był jednak ten powyżej, grób nr 66.

Jego odsłonięcie wzbudziło zrozumiałe zainteresowanie studentów.

Którzy jednak w większości musieli mozolić się nad eksploracją nieco mniej fascynujących obiektów, jakimi były dwie duże glinianki. Obie częściowo już wcześniej wyeksplorowane w innych, sąsiednich wykopach, w poprzednich latach.

Ów mozół bywał niekiedy przerwany przez ciekawe znaleziska, jak ten, zachowany niemal w całości, garnek wczesnośredniowieczny.

Albo fragmenty pochówka ludzkiego zalegające w innej gliniance (obiekt nr 6, kopany częściowo już w 2008 roku).

Albo szczątki psa, znalezione w tej samej jamie.

Mozolna praca archeologa to sitowanie…

i skrobanie.

A później dokumentowanie tego co się wyskrobie i wysituje. Tutaj w wersji analogowej.

Tu w wersji cyfrowej.

W Agisoft Photoscan.

W efekcie badań odsłoniliśmy 13 pochówków ludzkich (z czego jeden w owej jamie – gliniance). Ich ortofotoplany widoczne są tutaj w oknie programu Qgis.

Jeden z ciekawszych – grób 72, który położony był na nietypowej osi północ – południe.

I wyposażony w taki oto nóż z okuciem pochewki wykonanym ze stopu miedzi. Dość typowe znalezisko na cmentarzysku w Ostrowitem. Przed rozpoczęciem tegorocznego sezonu policzyłem, że 20% wszystkich badanych przez nas pochówków miało takie właśnie noże. To bardzo dużo. Na innych cmentarzyskach z tego okresu jest to zwykle 2-5%.

Jeden z lepiej zachowanych pochówków – grób 65.

I jeden z silniej zniszczonych – grób 74.

Z tego grobu, nr 70, zachowały się pojedyncze tylko kości.

A w tym (nr 73) dość niezwykły układ kończyn dolnych (napisałbym „nóg” ale antropolodzy będą krzyczeć).

Kolejny dziecięcy pochówek – grób 69.

I najbardziej niezwykły tegoroczny grób, nr 76. Na czym polegała owa niezwykłość? Grób był wkopany głębiej niż inne, szkielet ułożony w niezwykłej pozycji, sugerującej spętanie rąk i nóg (kończyn górnych i dolnych) pochowanej osoby.

Postanowiliśmy go szczególnie wnikliwie przebadać. Na zdjęciu Mateusz Krupski pobierający próbki mikromorfologiczne, które powinny nam wyjaśnić szczegóły procesu zasypywania jamy grobowej.

Tak wyglądają.

A tu pobieranie próbek sedymentologicznych i geochemicznych. Poza nimi planujemy szczegółowe badania szkieletu, w tym analizy izotopów stabilnych i datowanie radiowęglowe.

DCIM100MEDIADJI_0367.JPG

I widok wykopu z góry.

W połowie września studenci wyjechali, została ekipa pracowników i wolontariuszy. Pogoda zaczęła się nam zmieniać, a nad ranem budziły nas dość wstrząsające temperatury, bliskie 0 stopni.

W taką pogodę dotarł do nas Piotr Wroniecki, który kontynuował pomiary geofizyczne.

Aż pewnego dnia, po powrocie na wykop zastaliśmy taki widok. Namiot, który przetrwał wiele silnych wiatrów tym razem nie dał rady. Niestety, konieczne będzie dokupienie wielu zniszczonych elementów.

Wykopaliska kończyli już najtwardsi zawodnicy, pozbawieni osłony namiotu, w silnym wietrze i niskich temperaturach.

Uwaga studenci – uczestnicy badań w Ostrowitem

DCIM100MEDIADJI_0060.JPG

Spotkanie organizacyjne w sprawie ćwiczeń i praktyk terenowych w Ostrowitem odbędzie się w środę, 4 lipca, o godzinie 10.00, w pokoju 102.

Wszelkie informacje niezbędne do dojechania na miejsce dostępne są tutaj.

Studenci spoza Uniwersytetu Łódzkiego oraz inne osoby zainteresowane wzięciem udziału w wykopaliskach archeologicznych w Ostrowitem, proszone są o kontakt mailowy na: gunthers1 na wp.pl.

DCIM100MEDIADJI_0091.JPG

W czasie tegorocznych badań koncentrować się będziemy na części stanowiska znajdującej się pomiędzy wykopami z 2008/1009, 2013 i 2017 r. Spodziewać się należy tutaj grobów i obiektów osadniczych z XI-XIII wieku oraz obiektów z wczesnej epoki żelaza i okresu rzymskiego. Powinniśmy też rozpoznać wykop z 1994 r., co jest o tyle ważne, że w trakcie tamtych wykopalisk posługiwano się znacznie prostszymi metodami geodezyjnymi i istotne będzie precyzyjne namierzenie tego wykopu.

Teren planowanych badań zaznaczono czerwoną, ukośną siatką. Na mapce zaznaczone są też groby szkieletowe z XI-XIII wieku. Sądząc po ich rozkładzie w przebadanej części stanowiska, powinno udać się w tym roku przebadać kilka kolejnych, o ile nie zostały zniszczone w trakcie prac rolniczych. Szarym kolorem zaznaczony jest wykop z 1994 r. Czy uda się potwierdzić jego położenie w tym miejscu?

Jeśli okoliczności (pogoda, poziom wody) pozwolą, otworzymy także wykop sondażowy w miejscu, w którym spodziewamy się istnienia przyczółka średniowiecznego mostu.

Badania zapowiadają się więc bardzo interesująco.

Zakończyliśmy badania w Ostrowitem

Badania zakończyliśmy już w zeszłym tygodniu, wraz z końcem września.

Pod koniec września zrobiło się już naprawdę zimno. Wiał naprawdę silny wiatr. Na szczęście przestało padać.

Mimo to prace odbywały się z olbrzymim poświęceniem…

W ostatnich dniach walczyliśmy głównie z jakimiś potwornymi, wielofazowymi gliniankami z okresu rzymskiego. Musieliśmy zwinąć też namiot. Wiatr wiał zbyt mocno.

W zasypisku jednej z jam znaleźliśmy taką niepoprawną politycznie ceramikę kultury wielbarskiej.

Taki przedziwny przedmiot, może zawieszkę, wykonaną z główki kości udowej (mam nadzieję, że nie ludzkiej). Ornamentowaną…

W jednym z wcześniej wyeksplorowanych obiektów znaleźliśmy sympatycznego lokatora. To kumak. Nieźle się maskuje, czyż nie?

Postanowiliśmy go uratować…

Na sam koniec pozostawiliśmy zebranie próbek do analizy zawartości fosforu z rejonu słupowej chaty z okresu rzymskiego. Potencjalnie może to pozwolić nam wyróżnić we wnętrzu chaty sfery o odmiennym przeznaczeniu, np. miejsca przechowywania zwierząt.

Pobieranie próbek nie było łatwe. Wystarczyło kilka suchych dni, by powierzchnia stwardniała na kamień. Próbki dzielnie zebraliśmy, wykop posprzątaliśmy. Prace na stanowisku zakończyliśmy.

Za sobą pozostawiliśmy las, który powoli bardziej zaczyna przypominać wielki skład drewna. Już nic nie będzie tutaj takie samo…

Prace w Ostrowitem zmierzają ku końcowi

Badania w Ostrowitem trwają. Wyjechali studenci z Łodzi, pojawiły się studentki z Poznania. Do tego niewielka ekipa pracowników. Zostało już naprawdę niewiele do zrobienia. Gdyby pogoda była ładna, to najwyżej kilka dni. Niestety pogoda znów nie jest ładna. Znów wypadły z kalendarza dni, w których nieustanne, ulewne opady uniemożliwiły wyjazd na stanowisko.

Niby nad częścią wykopu mamy namiot, ale na stanowisko trzeba jeszcze dojechać. Pole jest niesamowicie rozmięknięte. Droga dojazdowa od strony drogi na Granowo wygląda jak ring do uprawiania zapasów w błocie.

Kilka ładniejszych dni pozwoliło nam nieco popracować. Zabraliśmy się za aneks z rozległym średniowiecznym obiektem, czekający na eksplorację od tygodni.

Oraz za jedyny w tym sezonie grób szkieletowy. Niestety przedstawiał dość smutny widok. Głębokiej orce oparły się tylko nieliczne fragmenty czaszki, kilka żeber i fragmenty kości kończyn górnych…

W przypływie euforii postanowiliśmy otworzyć kolejny kawałek wykopu – pół ara, które wcina się pomiędzy wykopy z 2008 i 2013 r.

Tak to się prezentuje na planie. Tegoroczne wykopy zaznaczone są jako ortofotoplany. Niestety następnego dnia spadł ulewny deszcz.

Po południu postanowiliśmy pojechać na stanowisko. Błotnista droga, rozjeżdżona przez traktory stała się wyzwaniem nawet dla Land Rovera. Dał radę. Podczyściliśmy nowo otwarty fragment wykopu. W sobotę nie było łatwiej. W trakcie pracy niemal bez przerwy siąpiła mżawka. Niby nie przemokły nam ubrania, ale nie było to też specjalnie komfortowe.

Na koniec jeszcze fragmenty naczynia  – sita z okresu rzymskiego. A teraz strefa suchara: jak się nazywa naczynie sitowate z okresu rzymskiego? Situla…

Ukazał się nowy artykuł o Ostrowitem w czasopiśmie Archaeologia Baltica. Jest dostępny tutaj.

Ostrowite. Raportuję dalej…

Odrabiam zaległości – wpisy z Ostrowitego nie pojawiają się dość regularnie, więc teraz nieco zaległego materiału. Ten wpis był przygotowany w zeszłym tygodniu, niestety nie miałem możliwości go wysłać. Czytając pamiętajcie, że wieści są już o tydzień przeterminowane…

W tym roku studenckie ćwiczenia i praktyki terenowe miały nieco inny wymiar niż w latach poprzednich. Oprócz pracy na stanowisku braliśmy udział w uprzątaniu terenu po nawałnicy. Studenci pracowali więc w Lotyniu, pomagając uprzątnąć powalone drzewa.

Braliśmy też udział w porządkowaniu terenu Stacji Acheologicznej w Białych Błotach. Budynki stacji całkiem dobrze przetrwały nawałnicę, zniszczenia były stosunkowo niewielkie. Niestety całkiem sporo drzew zostało powalonych. Tak to wyglądało zaraz po katastrofie:

W pracy bardzo pomogła nowa zabawka Łukasza: quad z przyczepką.

Pod koniec dnia teren bazy wyglądał już na tyle dobrze, że podjęliśmy decyzję o opuszczeniu Kruszki i wprowadzeniu się do Białych Błot. Przenosiny zajęły cały dzień. Bardzo dziękujemy gminie Chojnice oraz sołtysowi i mieszkańcom Kruszki za to, że poratowali nas w najtrudniejszym momencie udostępniając mieszkanie dla ekspedycji.

Tymczasem na stanowisku pogoda nas nie rozpieszczała. Na zdjęciu sprzątanie wykopu po deszczu.

Niektóre z odcinków musieliśmy oczyszczać kilkukrotnie. Po jednym oczyszczeniu następował deszcz, który zamazywał wszystko. I prace można było rozpoczynać od nowa.

Ulewne deszcze niemal codziennie nie ułatwiały także wjazdu na stanowisko. Ziemia była tak rozmiękła, że Land Rover (o masie własnej ponad 2 tony) zostawał okazałe koleiny. Udało się jednak nie zakopać. W tych okolicznościach znacznie lepiej radziło sobie lekkie Suzuki. Niestety, do tego samochodzika nie władujemy zbyt wiele sprzętu.

W zeszłym tygodniu deszczu było jakby mniej. Pojawiało się nawet słońce (Przyrodnik powiedziałby, że cały czas było, tylko niekiedy przysłaniały je chmury).

Można było nieco nadrobić pracę.

Mimo mniej intensywnych opadów nadal nękała nas woda. Tym razem wypływająca z gruntu. Stanowisko tak nasiąkło wodą, że pojawiała się ona we wszystkich głębszych obiektach.

Brak deszczu nie oznaczał, że pogoda zaczęła nas oszczędzać. Musieliśmy zmagać się ze sporym wiatrem, osiągającym w porywach do 25 m/s. Namiot tańczył i podnosił się do góry. Trzymały go tylko solidne kotwy.

W jednej z jam, zapewne związanej z długim domem z okresu rzymskiego, pojawił się całkiem interesujący depozyt fragmentów ceramiki.

A w jednym z obiektów średniowiecznych całkiem spory zestaw ceramiki nawiązującej do typu Menkendorf. Takiego materiału nie było do tej pory w Ostrowitem zbyt wiele. Wszystkiego zaledwie kilka niewielkich fragmentów, o których pisałem tutaj. Materiał ten pochodzi ze starszych faz średniowiecznego osadnictwa, najpewniej z XI wieku i współwystępuje w jednym zespole z nieco bardziej zaawansowanymi naczyniami. Wygląda na to, że tegoroczny sezon może być bardzo ważny dla zrozumienia dynamiki rozwoju osadnictwa wczesnośredniowiecznego i tutejszej produkcji ceramicznej.

Tutaj przykład szczególnie starannie wykonanego i bogato ozdobionego naczynia tego typu. Nadal jest jednak obtaczane tylko w górnej partii.

W ostatnią sobotę mieliśmy już przepiękną pogodę: słońce, delikatny wietrzyk – można nawet było pracować w podkoszulce. Niedziela też była sympatyczna. A w poniedziałek lunął deszcz, uniemożliwiając całkowicie pracę. Część studentów wyjechała. Pojawiła się nowa osoba. Zostały nam 2 tygodnie i pokusa by otworzyć jeszcze jeden, nowy odcinek. Ale czy kapryśna aura nam na to pozwoli?

Ostrowite. Pogoda nas nie rozpieszcza.

Tegoroczny sezon letni w Ostrowitem rozpoczęliśmy z tygodniowym opóźnieniem. Zwykle startowaliśmy w okolicach 15 sierpnia, tym razem początek prac miał miejsce 21 sierpnia. Przyczyną opóźnienia była oczywiście nawałnica, która zniszczyła okolicę i zablokowała możliwość korzystania ze Stacji w Białych Błotach. Ostatecznie, dzięki pomocy gminy Chojnice, udało się zainstalować ekspedycję w mieszkaniu, opodal świetlicy wiejskiej w Kruszce. Dziękujemy pracownikom gminy Chojnice i sołtysowi Kruszki za pomoc. Bez niej rozpoczęcie badań w tym roku byłoby niemożliwe.

Intensywne deszcze oraz tragiczna nawałnica zamieniły pole pana Zenona w bagno. Badania w tym miejscu prowadzę od 2008 roku i nie pamiętam by kiedykolwiek było tutaj tak mokro. Pierwszego dnia, na dzień dobry, zakopał się tu Land Rover. Zawisł na ramie, do połowy osi kół pogrążony w błotnistej, gliniastej ziemi. Konieczna była interwencja traktora. Sam traktor musiał ostrożnie wybierać przejazd. Kilka dni później zakopał się tu kombajn…

Prace rozpoczęliśmy od ręcznego odhumusowania. Niestety – stan pola i dróg dojazdowych powodował, że nawet wjazd koparką mógłby zakończyć się ugrzęźnięciem. Sama maszyna zaangażowana nadal była w akcje sprzątania po nawałnicy, a jej właściciel, zawalony robotą, nie odbierał początkowo telefonów. Ostatecznie koparka dojechała do nas dopiero kilka dni później, poszerzając całkiem już spory wykop.

Nasza praca pierwszego dnia nie trwała długo. Po południu spadł deszcz tak intensywny, że musieliśmy skapitulować. Przemokło wszystko, aż do bielizny.

Pogoda dawała nam się we znaki także w kolejnych dniach. Właściwie codziennie padało. Kontynuowaliśmy jednak pracę odsłaniając pierwsze obiekty. Tuż obok trwa montaż namiotu, który miał nas uniezależnić od kaprysów aury.

Wszystko odbywa się na tle zabudowań gospodarstwa pana Zenona. Dachy budynków gospodarczych nadal przykryte są folią. W tym przypadku wiatr zerwał dach ze stodoły sąsiada. Dach przeleciał kilka metrów uderzając w stodołę i obórkę pana Zenona.

Namiot pomógł, choć nie załatwił wszystkich problemów. Wykop jest bowiem znacznie obszerniejszy. Samo zabezpieczenie namiotu przed wiatrem wymagało zakupu kilku dużych, metalowych kotw. Oryginalne, wkręcane szpilki, nie trzymały się wystarczająco mocno rozmokniętego gruntu.

Praca w odsłoniętej części wykopu. Planujemy przenieść namiot by przykryć duże obiekty, które tutaj znaleźliśmy. najpierw jednak trzeba oczyścić przedpole, eksplorując dziesiątki małych jam posłupowych, które objawiły się w olbrzymich ilościach.

Bohaterowie ostatnich dni… Są ich całe rzędy. Zwykle grupują się parami i… tworzą zarys dużego prostokąta. Prostokąt ma 5,4 m szerokości. W wykopie zarejestrowaliśmy jego część, długości około 8 m. Na obwodzie prostokąta jamy są mniejsze, w większości ułożone parami. Wewnątrz znajdują się większe jamy, wydzielające trzy nawy, szerokości około 1,8 m każda. Wszystko razem to zarys dużego, słupowego domu, charakterystycznego dla okresu rzymskiego.

Roboczy plan przedstawiający relikty długiego domu. Niebieskim kolorem zaznaczone są wykopy z lat 2014-2015, szary jest nasz obecny wykop. Ciemno szare są jamy posłupowe łączone z domem (+ dwie jamy zapewne z tego samego okresu). Kolorem „łosiowym” zaznaczone są inne obiekty (w tym o średniowiecznej chronologii).

Mimo, że mamy dopiero początek września, pogoda jest zupełnie listopadowa. Zimno, temperatury to w najlepszym układzie kilkanaście stopni. Deszcz pada niemal codziennie. Dzisiaj leje. Padało przez całą noc i pół wczorajszego dnia. Musieliśmy dzisiaj zrezygnować z wyjazdu na wykop. Do tego wszystkiego zepsuł się mój aparat fotograficzny. Całe szczęście, dzięki grantowi NCN, mogłem kupić nowy, który szczęśliwie jeszcze działa. Powyżej macie jedno z ostatnich zdjęć zrobionych starą kamerą. Ciekawe czy przyczyną była awaria elektroniki spowodowana wilgotnością?