Nakuru

Kilka zdjęć z odwiedzin w Parku Narodowym Nakuru w Kenii. W końcu, jak Afryka to Afryka – zwierzaki muszą być…

dsc05494_v1Impala.

dsc05543Kob – samiec. O tym jak nazywa się po polsku, jako wytrawny znawca fauny, dowiedziałem się dopiero z Wikipedii (po angielsku: Waterbuck).

dsc05545I samica tegoż.

dsc05562Zebra

dsc05668W Nakuru żyją dwa rodzaje zebr: białe w czarne paski i czarne w białe paski (tak wiem – suchar).

dsc05520Więcej zebr…

dsc05680Ta jest chyba czarna w białe paski…

dsc05504_v1Bawół arfykański. W Kenii mówi się na niego Water Buffalo, co w rzeczywistości jest nazwą udomowionego bawoła wywodzącego się z Azji (w języku polskim: wół domowy).

dsc05568Bawoły potrafią być niebezpieczne dla człowieka. Jak się wkurzą to atakują swoimi okazałymi rogami.

dsc05509Zaliczane są do tzw. Big Five – wielkiej piątki – największych, afrykańskich ssaków.

dsc05572Rodak!

dsc05585Więcej rodaków!

dsc05590Flamingi

dsc05603Jezioro Nakuru

dsc05557No dobra… jak ta małpa się nazywa?

dsc05639Bo to już pawian.

dsc05651Potrafią być złośliwe i agresywne.

dsc05659A tutaj w wersji rodzinnej

dsc05672Pumba… znaczy guziec

dsc05618Oczywiście żyrafy

dsc05629Lubią pozować…

dsc05583Drugi przedstawiciel Big Five – nosorożec. Niestety – nie udało nam się zobaczyć lwa, słoni i lampartów nie ma w Nakuru, więc wielkiej piątki nie skompletowaliśmy.

dsc05454No dobra… wielbłądów nie widzieliśmy w parku, tylko po drodze, na obrzeżach Nairobi.

Archeolog średniowiecza w Kenii

Czy archeolog zajmujący się (środkowo) europejskim średniowieczem może znaleźć coś interesującego go pod względem zawodowym w Kenii? Okazuje się, że jak najbardziej. I to wcale tego nie szukając. Nie chodzi mi wcale o obserwacje dotyczące formowania się układów stratygraficznych, takie jak ta:

dsc05355Podwórko jednego z obejść w hrabstwie (powiecie) Makueni, w Kenii. Wśród kamieni i fragmentów drewna widoczne są wymiecione z domów fragmenty potłuczonych naczyń ceramicznych (te czarne) oraz kości zwierzęce.

dsc05349_v1Myślę raczej o tym urządzeniu – to piec do kopcowego wypału cegieł. Ten akurat został porzucony. Wygląda na to, że intensywne opady deszczu rozmyły częściowo kopiec zanim cegły uległy wypałowi.

Sama technika wypału przypomina nieco tę opisaną przez ś.p. Tadeusza Horbacza (http://kpbc.umk.pl/publication/14082), stosowaną jeszcze w latach 80. XX wieku w rejonie Burzenina pod Sieradzem.

dsc05350_v1Wlot kanału ogniowego pieca.

dsc05352_v1Inne ujęcie wlotów kanałów ogniowych. Widywałem głównie piece mające dwa lub trzy kanały.

dsc05436Rozbiórka wypalonej cegły.

dsc05432Budowa z użyciem cegły wypalanej metodą kopcową. Na kenijskiej prowincji jest to podstawowa metoda produkcji cegły.

dsc05411Wymiary są zbliżone do europejskiej cegły gotyckiej.

dsc05480_v1Na koniec coś dla pradziejowców – widziane z góry rondle… znaczy zagrody Masajów.

Kenya yetu

dsc05253_v1Nairobi. Rondo w centrum cztero- milonowego miasta. Tak wielka aglomeracja nie posiada ani metra, ani sieci tramwajów. Rolę komunikacji miejskiej pełnią jaskrawo pomalowane busy zwane matatu, należące do prywatnych właścicieli skupionych w ramach tzw. Secco – spółdzielni.

dsc05249_v1Osiedle klasy średniej. Jeden z domów – szeregowców. W tle mur ze zwojem drutu kolczastego i drutami pod napięciem. W Kenii taką ochronę mają niemal wszystkie osiedle i centra handlowe, a także siedziby firm. Wjazd zawsze prowadzi przez bramę, przy której straż pełni ochrona, złożona zazwyczaj z członków plemienia Masajów.

dsc05243_v1Uzbrojoną ochronę spotkać można nawet na terenach większych kościołów w Kenii. To umundurowani funkcjonariusze policji administracyjnej. Głównym zagrożeniem są ataki bojówek islamistycznych Al-Shabaab (czy też ash-Shabab), przenikających z Somalii 3 lata temu terroryści z tej organizacji dokonali ataku w centrum handlowym Westgate Mall w Nairobi. Zginęło wówczas 71 osób. Dzisiaj każde centrum handlowe jest otoczone murem z strażnikami. Dodatkowo przy wejściach do centrów, a nawet poszczególnych sklepów są strażnicy z wykrywaczami metali. Widać też patrole uzbrojonych żołnierzy.

dsc05278_v1Bogaty dom na przedmieściach Nairobi. Znów mur i przewody pod napięciem. Zwykle na szczycie muru znajdują się kawałki ostrego szkła zalane betonem, dodatkowo utrudniające wejście…

dsc_0790_v1Slamsy Kibera. Jedna z głównych ulic. Zdjęć z wnętrza slamsów nie pokażę, bo to nie jest zabawa. Chciałem jedynie zilustrować to, z czym zmaga się Kenia. Kibera to ponad milion ludzi żyjących w warunkach, które w Polsce trudno sobie nawet wyobrazić.

dsc_0792_v1To największa strefa slamsów w Afryce, trzecia największa na świecie. Po wizycie w takim miejscu wiem na pewno – ktokolwiek mówi o Polsce w ruinie, nie ma sumienia.

dsc05260Jedna z misji w Kiberze. Funkcjonuje tutaj kilkaset kościołów różnych wyznań oraz meczety. Są szkoły, szpitale i przychodnie. Są ludzie, którzy doskonale żyją z biedy setek tysięcy mieszkańców slamsów, roztrwaniając rządową i międzynarodową pomoc oraz wykorzystując ich z trudem wygospodarowane datki. Są też bohaterowie, o których nigdy nie usłyszycie w telewizji i nie przeczytacie w internecie, którzy próbują zmienić rzeczywistość…

dsc05336_v1Najpopularniejsza obok matatu forma „publicznego” transportu to motocykle. Za 100 miejscowych szylingów dojedziesz takim motorem wszędzie.

dsc05310_v1Typowy wiejski krajobraz. Pola usytuowane na sztucznie formowanych terasach i zabudowa wiejska.

dsc05300_v1Nigdy nie zrozumiem tego, jak poruszając się po błotnistych uliczkach Kenijczycy potrafią zachować czyste buty…

dsc05443Machakos – obrzeża miasta.

dsc05446Uniwersytet w Machakos.

dsc05441Szaleni polscy kierowcy mają się czego nauczyć w Kenii. Wyprzedzanie na białka oczu, wyprzedzanie po poboczu, z lewej, czy z prawej, wymuszanie pierwszeństwa, klaksony, długie światła lub brak włączonych świateł w nocy to absolutna norma.

dsc05295_v1Kreatywni ludzie – ogrodzenie z plastykowych butelek.

dsc05317_v1Roboty drogowe w kenijskim stylu.

dsc05326_v1Wote – stolica hrabstwa (powiatu) Makueni).

dsc05328_v1Wote.

dsc05314_v1Coś dla Przyrodnika – takie rzeczy woda robi w Kenii…

dsc05319_v1Krajobrazy są przepiękne.

dsc05332_v1Rzeka Kaiti.

dsc05472_v1Wielki rów afrykański.

dsc05256Kolonialna przeszłość Kenii jest nadal widoczna. To nie tylko te dwa krany, osobny na ciepłą i zimną wodę. Mimo, że Kenia jest jednym z większych producentów kawy, sam napój nie jest tam specjalnie popularny. Kenijczycy piją głównie herbatę z mlekiem. Jeżdżą lewą stroną drogi, a angielski jest językiem urzędowym (suahili dopiero od niedawna).

dsc_0802_v1Jedzenie na prowincji – chapati, czyli placki przypominające trochę tortille, to pożyczka z kuchni indyjskiej. W Kenii mieszka dość duża grupa osób pochodzenia hinduskiego. Do tego ryż, wołowina pokrojona razem z kośćmi, kurczak, sałatka z kapustą i marchwią.

dsc_0810_v1Posiłek z hotelu. To okrągłe to ugali, zdaniem Kenijczyków najlepsze jedzenie na świecie. Właściwie to mąka kukurydziana i woda. Samo w sobie kompletnie nie ma smaku. Próbowałem w kilku miejscach i nie mogę się przekonać. Są też ziemniaki – tutaj w formie podsmażonych talarków, ale bywa z nich także przygotowywane pure z cebulą lub frytki. Jest kurczak w sosie z kurkumą i mleczkiem kokosowym, marchew z groszkiem oraz sałatka z pomidorem, cebulą i fasolą. Na wierzchu grillowana kozina. Kenijczycy uwielbiają grillować. Bardzo popularny jest szpinak – zarówno samotny, jak i jako dodatek do bardziej złożonych dań.

dsc05447_v1Ciąg dalszy nastąpi…

Nowe zdjęcia grodzisk

Cały czas kontynuujemy nasz program badań grodzisk wczesnośredniowiecznych Polski Centralnej. Wykonaliśmy kolejną serię zdjęć z drona.

DCIM101GOPROG0188472.

Grodzisko w Szydłowie. Ten niezwykle ciekawy i dość wczesny, bo zapewne IX-wieczny obiekt, został niestety silnie zniszczony w efekcie melioracji  Okolica została pocięta licznymi kanałami, a teren wyrównany i częściowo zniwelowany. Na samym grodzisku funkcjonowało przez długi czas wysypisko śmieci. Zresztą śmieci do dzisiaj tam zalegają.

DCIM101GOPROG0188534.

Inne ujęcie grodziska w Szydłowie

DCIM101GOPROG0198590.

Grodzisko w Starych Skoszewach (stanowisko 1 – na prawo od drogi) i towarzyszące mu stanowisko 2 (na lewo od drogi). W 2013 roku zidentyfikowaliśmy tam tajemniczy obiekt, który zinterpretowaliśmy jako możliwe pozostałości drugiego, mniejszego grodziska. Planujemy dalsze badania, które pozwolą nam (mam nadzieję) dowiedzieć się o nim czegoś więcej.

Jeszcze o białoruskiej wyprawie

W trakcie naszej białoruskiej wyprawy troszeczkę pozwiedzaliśmy okolicę.

dsc04964Mozyrz (po rosyjsku Mozyr, po białorusku Mazyr) to miasto w południowo – wschodniej Białorusi, w obwodzie Homelskim. Kilkadziesiąt kilometrów dalej na południowy wschód jest już Poleski Radiacyjno – Ekologiczny Rezerwat, rozciągający się wokół elektrowni w Czernobylu. Jest to największe miasto w tej części Białorusi, które najbardziej ucierpiało w trakcie katastrofy z 1986 r.

dsc04952Pomnik ofiar katastrofy.

dsc04948W Mozyrze znajduje się też Wzgórze Zamkowe, gdzie od XII wieku znajdowała się tamtejsza krepost – twierdza, wykorzystywana jako drewniany zamek w okresie Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Obecnie znajduje się tutaj drewniana „rekonstrukcja” twierdzy.

dsc04959Wejście kosztuje 1,5 nowego rubla białoruskiego (wymiana pieniędzy odbyła się w tym roku, jest to około 3 złotych). To dobry przykład tego jak nie powinno robić się tego typu instalacji. Niektórzy nazywają ją chińskim zamkiem, nawiązując do dziwnych form dachów.

dsc04957W okolicy można znaleźć takie urocze rzeźby, przypominające mi dokonania także naszych, polskich twórców ozdób „okołogrodziskowych”.

dsc04953Mozyrz to kraina kotów. Prawdziwy raj.

dsc04995A w muzeum na Wgórzu Zamkowym ekspozycja poświęcona udziałowi mieszkańców miasta i rejonu w wojnie w Afganistanie.

dsc_0726_v1Turów to miasto o szacownej i długiej historii. Wspomniany już pod datą 980 w Powieści Lat Minionych był stolicą księstwa turowskiego. Dzisiaj to niewielkie miasteczko w środkowej części Białorusi. W Turowie znajduje się grodzisko, a na nim pawilon z ekspozycją archeologiczną.

dsc_0727_v1Wewnątrz można oglądać eksponowane in situ relikty XII – wiecznej cerkwi. Świątynia związana była z Cyrylem (Kiriłem) Turowskim – jednym z najbardziej znanych staroruskich pisarzy, autorem licznych kazań i komentarzy biblijnych, zwanym ruskim Chryzostomem (Złotoustym).

dsc_0724_v1Pod Turowem odwiedziliśmy wykopaliska prowadzone tam przez pracowników miejscowego muzeum. Obiektem badań była typowa dla kultury praskiej czwroroboczna ziemianka, z piecem w narożniku i słupową konstrukcją ścian. Na zdjęciu negatyw ziemianki. Pieca już nie ma – został w całości, w zabezpieczonym bloku usunięty z wykopu i przeniesiony do muzeum.

Materiały ruchome związane z ziemianką pozwoliły białoruskim archeologom datować ją na okres przed kulturą praską, na IV wiek.

img_3190Dlatego pobraliśmy próbki do dalszych analiz.

img_3223Nasza ekipa razem z turowską…

dsc05132_v1Dawidgródek swoje miano uzyskał od księcia włodzimiersko-wołyńskiego Dawida Igorewicza, który założyć miał tutejszy gród. Książę znajduje się dzisiaj na pomniku w centrum miasteczka. Tuż za nim znajduje się pomnik Lenina. Na wprost księcia, na końcu uliczki położone jest grodzisko.

dsc05135Przed II wojną światową Dawidgródek znajdował się w granicach II Rzeczpospolitej. W latach 30. prowadził tutaj badania archeologiczne Roman Jakimowicz.

dsc05137_v1Wnętrze grodziska.

Nie dalej na południowy – zachód, także na obszarze obwodu brzeskiego położone jest inne grodzisko, w Chotamli.

dsc05141_v1Grodzisko położone jest na skraju rozległej wydmy. Zna zdjęciu Przyrodnik zmierza chyżo w kierunku grodziska…

dsc05147_v1Na terenie grodziska znaleziono ślady osadnictwa związane z kulturą praską i z VI, choć sam obiekt obronny funkcjonował w VII-X wieku (w początkowych fazach wiąże się go z tzw.kulturą łuka rajkowiecka). Na grodzisku znaleziono m.in. groty strzał w typie awarskim.

img_2263Oo, takie właśnie (zdjęcie: Jens Shneeweiss)

Na koniec, specjalnie dla Łukasza, zdjęcie naszej ulubionej (uhmmm) kiełbasy:

dsc_0737_v1I jeszcze jedna „egzotyczna” marka:

dsc_0710Patriotyczna kola białoruska.

W poszukiwaniu Prażaków. Wyprawa na Polesie.

Ostatnie dwa tygodnie wraz z Małżowinką i Przyrodnikiem spędziliśmy za naszą wschodnią granicą, na Polesiu, nad rzeką Prypecią, w miejscu, z którego ponoć nasz ród. Na zaproszenie przyjaciół z Niemiec i Białorusi wzięliśmy udział w badaniach w samym epicentrum tzw. kultury praskiej, utożsamianej z najstarszą fazą rozwoju kultury wczesnosłowiańskiej. Wróciliśmy do korzeni, do początków, do miejsca, z którego kultura praska dotarła zarówno do Pragi, jak i do południowej Polski. Nad owe legendarne bagna Prypeci, z których zdaniem części archeologów miała rozpocząć się wielka migracja Słowian. Zdaniem innych w żadnym razie, bo przecież takie bagna nie mogły posiadać odpowiedniego potencjału demograficznego… Rzeczywistość nas zaskoczyła…

dsc04776Podróż do innej rzeczywistości, jaką jest bez wątpienia Białoruś, zaczęliśmy w Brześciu. Na zdjęciu Przyrodnik zadumany pod pomnikiem stojącym w samym centrum miasta. Pod przedstawieniem Władysława Jagiełły.

dsc04782_v1Białorusini potrafią mieć poczucie humoru. Czy może być lepsza nazwa dla hamburgerowni?

dsc04784Na miejsce, czyli do miejscowości Śniadzin (po białorusku Snjadzin, po rosyjsku Snjadin) dotarliśmy po zmroku. Właściwie to dotarliśmy do Pietrykowa, a później do naszej wioski. Wcześniej czekała nas nocna przeprawa promem na drugą stronę Prypeci. Zachód słońca nad Prypecią.

dsc05113Tablica z nazwą miejscowości.

dsc04785Następnego dnia rano obudziliśmy się by dotrzeć na stanowisko. Ekipa białorusko – niemiecka działała na miejscu już prawie dwa tygodnie. Na zdjęciu Przyrodnik pozuje na tle naszego domku. Tradycyjny poleski domek pozbawiony mediów, poza prądem, był pewnym wyzwaniem noclegowym.

dsc04788Mieścił się na ulicy Centralnej. Jednej z dwóch asfaltowych w miejscowości. Naprawdę dotarliśmy na koniec świata.

dsc05010Nad Prypecią…

dsc04793Archeologicznie niezwykle ciekawy. Na tym końcu świata zarejestrowano kilka stanowisk kultury praskiej. Na zdjęciu Jens Shneeweiss i Anna. Jensa znacie już na pewno z wpisów o badaniach w Hollenstedt i Sittensen. Chyba nie ma nas dosyć, skoro ściąga na kolejne badania.

dsc04794Anna podczas dokumentacji ścian wykopu. Widzieliście kiedyś taką kolekcję kredek?

spectacle-tj4218Ja zrobiłem to troszkę szybciej przy pomocy aparatu i Photoscanu. No ale nie tak pięknie…

img_2572A na tym obrazku (fot. Jens Shneeweiss) rozwalisko pieca kultury praskiej. Wzniesionego z brył rudy darniowej i fragmentów ceramiki, bez użycia gliny najwyraźniej… Widzieliście kiedyś tyle fragmentów praskich garnków? Ja nigdy wcześniej nie widziałem. Pod Łodzią tego raczej nie ma…

dsc_0712Wykop z powietrza… No dobra – ze szczytu pryzmy balotów.

dsc04866Dokumentacja była naszym zadaniem dodatkowym. Podstawowym zadaniem było rozpoznanie geoarcheologiczne. Przyrodnik zabrał się więc do poszukiwania osadów organicznych. Takie osady, szczególnie pochodzące z dawnych zbiorników wodnych, w tym paleokoryt, można datować np. metodą radiowęglową. A dzięki temu do rekonstrukcji środowiskowych wprowadzić element dynamizmu. Niestety – okazało się, że znalezienie organicznych osadów na „bagnach Polesia” nie jest zadaniem łatwym. Gdziekolwiek nie wierciliśmy, gdziekolwiek nie zrobiliśmy odkrywki, wszędzie dominował piasek. Przyrodnik uznał nawet, że bagna Polesia przypominają mu jakoś nasze wydmy…

Na zdjęciu Przyrodnik pobiera próbki gleb kopalnych z odkrywki po dawnym wykopie.

spectacle-tj4326Fragment zdjęcia satelitarnego z Google Maps. To miejsce naszego działania – dolina Prypeci. Wypełniona dawnymi korytami wydawać się może miejscem pełnym zabagnień, torfowisk, mokrym i nieprzebytym. Nic bardziej mylnego. To prawdziwa pustynia – pełna piachu.

dsc04798Jedno z dawnych koryt Prypeci. Woda jest – bobry są. Na zdjęciu bobrza tama.

img_2578Tak to wygląda: na pierwszym planie dawne koryto, zaraz za nim pozostałość terasy i kolejne koryto, terasa i jeszcze następne… (fot. Jens Shneeweiss).

dsc04922W ogóle to jest tam strasznie ładnie.

dsc05070I warunki dla Prażaków doskonałe. Przyrodnik trzyma w ręku bryłę rudy darniowej znalezionej przy krawędzi rowu.

dsc05117Polesie to konserwatywna kraina. Do dzisiaj funkcjonują tam barcie dzikich pszczół.

dsc05011Niedzielna atrakcja – wyjazd do Pietrykowa. Przeprawa promem.

dsc05015Prom to obszerna platforma ciągnięta przez ten właśnie holownik.

dsc05006I wizyta w publicznej bani – łaźni. Wizyta niezapomniana. Po tygodniu zamieszkiwania w domu pozbawionym bieżącej wody to było naprawdę coś!

W kolejnych wpisach dalszy ciąg tej, nieco chaotycznej, fotorelacji.

Zmarł profesor Leszek Kajzer

Kilka dni temu zmarł mój naukowy Mistrz, promotor moich prac, magisterskiej i doktorskiej, wielki znawca średniowiecza polskiego i europejskiego, prawdziwy erudyta, postać niezwykła, profesor Leszek Kajzer. W tym czasie byłem w Białorusi, z dala od jakiegokolwiek internetu. Wróciłem wczoraj w nocy i nie wyobrażam sobie, bym mógł o tym nie napisać i nie spróbować oddać należnej Mu pamięci.

dsc02369Jeśli do kogokolwiek spośród znanych mi osób pasują słowa Horacego, to na pewno do Profesora:

Zbudowałem monument trwalszy niż ze stali
Mocniejszy nad piramid królewskich istnienie
Deszcz wielki go nie zmyje wicher nie powali
Stuleci niezliczonych nie zniszczy go tchnienie

Bieg czasu go nie wzruszy i lat przemijanie
Nie cały przecież umrę – przetrwam w swoim dziele
Śmierć – bo zamieszkałem w nadczasowej chwale
Jakbym młodzian wciąż w nowym odradzał się ciele

(Horacy, Pieśń III, 30)