Władca bursztynowych pierścieni z Ostrowitego

Będzie to pierwszy z wpisów prezentujących wyniki badań archeologicznych w Ostrowitem, przeprowadzonych w 2021 r. Mam nadzieję, że kolejne pojawią się wkrótce. Ale do rzeczy.

W poprzednim wpisie, prezentującym wyniki badań z roku 2020, informowałem o znalezisku kolejnego grobu wczesnośredniowiecznego z misą brązową.

Grób 80 odnaleziony w 2020 r. dzięki badaniom z użyciem wykrywaczy metali.

Przypomnę, że w 2010 r. odkryliśmy inny grób, w którym złożono misę brązową. Kolejny, w 2007 r. został przypadkowo odkryty przez właściciela pola, pana Zenona Mazura, podczas prac polowych. Niestety lokalizacja tego obiektu nie jest znana. Zachowały się zalegające w nim zabytki, w tym fragmenty misy brązowej, fragmenty naczynia drewnianego (?) i kabłączki skroniowe. Nie jest pewne, czy te ostatnie są związane z tym właśnie grobem. Są ozdobą charakterystyczną dla kobiet, misy brązowe zaś, były znajdowane w Polsce właściwie wyłącznie w grobach męskich.

Grób 24 przebadany w 2010 r.

Fragmenty mis brązowych były jednak przez nas znajdowane od dłuższego czasu na obszarze niemal całego stanowiska. Kolejne znaleziska pozyskaliśmy w wyniku badań z użyciem wykrywaczy metalu przeprowadzonych w 2020 i 2021 r. Przy okazji dziękuję wszystkim wolontariuszom związanym ze Stowarzyszeniem Rozwoju Sołectwa Raciąż, Stowarzyszenia Eksploracyjnego Ostroga z Tucholi oraz Staowarzyszenia Historycznego Pałumika, którzy walnie przyczynili się do sukcesu tych badań. Bez ich doświadczenia w pracach z użyciem wykrywaczy, nie udałoby się osiągnąć takich rezultatów.

Uczestnicy badań w Ostrowitem.
Planigrafia fragmentów mis w rejonie stanowiska 2 w Ostrowitem.

Punkty na obrazku powyżej ilustrują znaleziska fragmentów mis na obszarze stanowiska. Widać wyraźnie, że duża koncentracja tych przedmiotów wystąpiła w jednym miejscu, na południe od naszych wykopów z lat 2008-2010. W tym miejscu skoncentrowaliśmy więc wysiłki poszukiwawcze, co ostatecznie zwieńczone zostało sukcesem. Znaleziono misę zalegającą pod warstwą współczesnej próchnicy ornej.

Moment odnalezienia misy.

Oznaczało to, że najprawdopodobniej mamy do czynienia z kolejnym pochówkiem wczesnośredniowiecznym, w którym zdeponowano taki przedmiot. W tym miejscu otworzyliśmy wykop. Szybko udało odkryć się zarysy jamy grobowej.

Fragment jamy grobowej ujawniony w wykopie.
Czyszczenie powierzchni wykopu z doskonale czytelną jamą grobową, wkopaną w gliniaste podłoże.

Odkryta jama grobowa zorientowana była na osi wschód – zachód. Misa zalegała w jej części zachodniej, co oznaczało, że czaszka znajduje się od wschodu (misy nieomal zawsze składano do grobu w rejonie nóg zmarłego). Miała znaczne rozmiary: 1,55 x 2,95 m (standardowa jama grobowa ma długość do 2,5 m oraz szerokość nie przekraczającą 1 m), co pozwala zastanawiać się, czy nie mamy do czynienia z tzw. grobem komorowym. Tego typu pochówki, związane były z elitami wczesnośredniowiecznymi i charakteryzowały się obecnością drewnianej konstrukcji komory grobowej, przypominającej bardzo obszerną skrzynię, lub niewielki domek. Warto dodać, że zasadniczo wszystkie przebadane przez nas groby z misami, były większe niż przeciętne groby na stanowisku.

Grób 81 – nowoodkryty pochówek z misą brązową.
Zarys krawędzi misy brązowej.

Poza misą wraz ze zmarłym do grobu włożono nóż żelazny w skórzanej pochewce z okuciami z brązu, dwa kawałki monet, tzw. siekańce i pierścienie.

Pierwszy z pierścieni znaleziony został w rejonie, w którym powinny znajdować się kości dłoni. Niestety nie zachowały się one. Zachował się wyłącznie pierścień, pierwotnie prawdopodobnie założony na jeden z palców prawej ręki.

Pierwszy z bursztynowych pierścieni.

Drugi z pierścieni znajdował się pierwotnie na jednym z palców lewej ręki, a więc zdeponowano go symetrycznie, względem pierwszego, po drugiej stronie ciała. To nie jest często spotykana sytuacja. Generalnie bursztynowe pierścienie nie należą do szczególnie częstych. W tym miejscu warto chyba zaznaczyć, że analogiczny pierścień znaleźliśmy w tym roku podczas badań na wyspie.

Drugi z pierścieni in situ
Pierścienie po umyciu. Wyglądają teraz znacznie bardziej efektownie.
Zbliżenie na jeden z pierścieni.

Wewnątrz misy zalegały fragmenty drewna. Najprawdopodobniej były to pozostałości wieka trumny, która zapadła się w wyniku nacisku warstw ziemi i procesów rozkłądu.

Fragmenty drewna zalegające na misie.
Misa po usunięciu fragmentów drewna.

Na powierzchni misy (oraz pochewki noża) zachowały się ponadto fragmenty tkanin lub ich odciski.

Pozostałości tkaniny na powierzchni misy.
Relikty tkaniny wewnątrz misy.

Ponadto zachowały się pod misą niewielkie fragmenty skóry – najpewniej pozostałości obuwia zmarłego, zachowane dzięki konserwującemu wpływowi tlenków miedzi.

Grób 81 na tle zarysów wykopów badawczych oraz planigrafia fragmentów mis.

Jak się okazało, grób znajdował się tuż za południową krawędzią naszego wykopu z 2009 r. (drugiego sezonu badań pod moim kierownictwem) Gdybyśmy wówczas poszerzyli go o kilka metrów, grób zostałby znaleziony już wtedy 🙂

Spoglądając na plan powyżej i biorąc pod uwagę fakt, że misa znaleziona w grobie 81 zachowana była w całości, wnioskować należy, że… to nie było źródło tych znajdowanych przez nas fragmentów. Oznacza to, że najprawdopodobniej, w pobliżu, znajduje się, lub znajdował się, jeszcze jeden grób, który został zniszczony w efekcie orki. Fragmenty znajdującej się w nim misy zostały rozproszone po całym polu w efekcie dalszego orania. Uzasadnione wydaje się więc, aby w tym rejonie założyć wykop w kolejnych sezonach naszych badań.

Plan grobów z XI-XIII/XIV wieku odsłoniętych w latach 1994, 2008-2021.

Grób 81 został odkryty w pobliżu innych pochówków, które można uznać za elitarne. Są to przede wszystkim grób 24 i 23, które mogły być pochówkami komorowymi. Rozmiary grobu 81 wpisują się także w kryteria takich pochówków. Niestety, także i tutaj nie udało się znaleźć wyraźnych pozostałości drewnianej konstrukcji komory grobowej.

Dziękujemy władzom gminy Chojnice, z wójtem Zbigniewem Szczepańskim, za pomoc w organizacji badań w 2021 r. oraz członkom stowarzyszeń wymienionych wyżej, którzy wzięli udział w badaniach z użyciem wykrywaczy metalu.

Ostrowite 2020. Wstępne wyniki badań.

Rok 2020 dla wszystkich nas z pewnością nie był typowy. Jednych dotknął bardziej, innych mniej, ale bez wątpienia dla większości z nas, sprawy wyglądały inaczej, niż do tej pory. Nie inaczej było z badaniami archeologicznymi w Ostrowitem. Były inne, niż do tej pory.

Wszystko zaczęło się jeszcze zimą i wiosną 2020 r., kiedy to podpisaliśmy, jako Wydział Filozoficzno – Historyczny Uniwersytetu Łódzkiego, umowę z gminą Chojnice, której celem miało być przeprowadzenie badań archeologicznych na wyspie jeziora Ostrowite. Tak, na wyspie, która czekała na nas przez te wszystkie lata. Wyspie, od której zaczęła się poważna archeologia w tej okolicy. To tutaj, w 1967 r. Gerard Wilke przeprowadził pierwsze wykopaliska, zakładając trzy mikroskopijne wykopy sondażowe. Tutaj też wyeksplorowali wykop archeolodzy z ówczesnej Katedry Archeologii Uniwersytetu Łódzkiego, w 1993. Tutaj przeprowadzili dwuletnie rozpoznanie archeologiczne badacze z Instytutu Archeologii UMK w Toruniu w 1995 i 1996. Teraz pojawiła się możliwość przeprowadzenia tutaj pełnowymiarowych prac wykopaliskowych. W lutym i marcu rozpoczęła się akcja usuwania wybujałej roślinności na wyspie, by umożliwić jakiekolwiek dalsze działania.

Aż wybuchła się epidemia i zarządzono lockdown. Uniwersytet przeszedł w całości na pracę zdalną, odwołano ćwiczenia terenowe, co uczyniło niemożliwym przeprowadzenie badań w tradycyjny sposób, z udziałem studentów. Okazało się też, że nie jest możliwe zorganizowanie w czerwcu badań wykopaliskowych z udziałem uczniów Bednarskiej Szkoły Realnej, co od 2015 r. było zdarzeniem cyklicznym.

Okno dla przeprowadzenia badań otworzyło się w sierpniu. W warunkach covidowej odwilży restrykcji mogliśmy zacząć prace. Początkowo z udziałem wyłącznie pracowników zatrudnionych przez gminę Chojnice. Rozpoczęliśmy je od przygotowania terenu. Konieczne było usunięcie pokrzyw i zarośli, które zdążyły wyrosnąć od marca, kiedy to lockdown zatrzymał prace nad oczyszczaniem.

Na wyspę trzeba się jakoś dostać. Każdego ranka konieczna była wyprawa łodzią.
Prace początkowo polegały głównie na koszeniu, sprzątaniu zielska, przygotowywaniu terenu.
Musieliśmy odłożyć łopaty i kielnie na rzecz zupełnie innych narzędzi.

Przed rozpoczęciem prac wykopaliskowych chcieliśmy mieć lepsze rozeznanie w tym, czego możemy się spodziewać. Oprócz lektury dokumentacji i publikacji z poprzednich prac, zwłaszcza kolegów z Torunia (z lat 1995-1996), uznaliśmy za konieczne przeprowadzenie rozpoznania geofizycznego. W tej materii, jak zwykle, pomógł nam Piotr Wroniecki.

Pomiary magnetyczne na oczyszczonym fragmencie wyspy – była to około 1/4 jej powierzchni.
Tak wyglądał ten oczyszczony fragment z powietrza.

Wyniki badań magnetycznych i wyniki prac z 1995-1996, które sugerowały istnienie pozostałości sporej budowli oraz chęć bardziej precyzyjnego namierzenia wykopów naszych poprzedników, zadecydowały o położeniu naszych wykopów w centralnej części wyniesienia wyspy:

Zgeoreferowany plan wykopów z lat 1995-1996 z naniesionymi naszymi wykopami (czerwone krawędzie). Widoczne są też korekty położenia archiwalnych wykopów naniesione na podstawie zarejestrowanych śladów.
Ta sama sytuacja na podkładzie Numerycznego Modelu Terenu. Nasze wykopy zaznaczone na czerwono.
Badania na wyspie.
Badania na wyspie.

W trakcie badań udało się rozpoznać zasypiska wykopów z lat 1995-1996, dzięki czemu możliwe było precyzyjne określenie ich położenia i drobne korekty z wykorzystaniem urządzeń RTK, które nie były dostępne dla naszych poprzedników. Rozpoznaliśmy też tajemnicze rozsypiska kamienne, w których początkowo domyślaliśmy się podwalin pod naziemne budynki drewniane. Niestety, ten domysł nie znalazł potwierdzenia. Rozsypiska okazały się znacznie bardziej amorficzne, niż to się wydawało na podstawie wyników prac geofizycznych i planu z lat 90. XX wieku. W jednym przypadku okazało się, że skupisko kamieni przykrywa po prostu strop jamy. Natura pozostałych nie została wyjaśniona, choć wszystko wskazuje na to, że były efektem destrukcji jakiejś konstrukcji.

Ortofotoplany wykopów archeologicznych z 2020, z zaznaczonymi zarysami starszych wykopów i skupiskami kamieni.
Ortofotoplan na poziomie calca (czyli warstwy podłoża geologicznego, nienaruszonego przez człowieka). Widoczne zagłębione w podłoże jamy.

Szczególnie interesująca okazała się jedna z jam, najobszerniejsza, położona w północnej części wykopu. Prawdopodobnie był to relikt zagłębionej w podłoże części domostwa, wypełniony bogatym materiałem archeozoologicznym (głównie kośćmi pozostałymi po konsumpcji), fragmentami ceramiki naczyniowej, ale także przedmiotami metalowymi, jak gwoździe, noże, a nawet denar krzyżowy z XI wieku.

Eksploracja domniemanej pozostałości domostwa.
Kamienie i kości w wypełnisku obiektu.
W trakcie wykopalisk podjęliśmy współpracę z detektorystami ze Stowarzyszenia Rozwoju Sołectwa Raciąż. Prowadzili oni rozpoznanie zarówno na wyspie, jak i na wschodnim brzegu jeziora, na obszarze stanowiska 2. Wszystkie znaleziska były namierzane i inwentaryzowane, dzięki czemu możliwa będzie ich dalsza analiza przestrzenna, chronologiczna, typologiczna i funkcjonalna.
Wśród znalezisk przeważały żelazne gwoździe oraz noże (i ich fragmenty). Zdarzały się jednak bardziej interesujące znaleziska, jak ten grocik strzały.
Albo ostroga krzesełkowata z okresu rzymskiego.

Jednym z najbardziej tajemniczych obiektów, które udało się znaleźć na wyspie było duże skupisko kamieni. Widoczne było już na powierzchni, po oczyszczeniu z bujnej roślinności.

Pytanie, które zadawaliśmy sobie od początku brzmiało: czy mamy do czynienia z obiektem średniowiecznym, czy może to po prostu pryzma kamieni, zebranych np. podczas poprzednich badań na wyspie.
Po wstępnym oczyszczeniu wyglądało to tak. Pomiędzy kamieniami zalegały znaczne ilości fragmentów ceramiki naczyniowej, bez wyjątku średniowiecznej (wstępnie można ją odnosić do 2 połowy XI – XII wieku) oraz kości.

Wokół pryzmy kamieni otworzyliśmy wykop 3 x 3 m. Ponieważ jednak pryzma sięgała znacznie głębiej, a w wykopie odsłoniliśmy jedynie fragment tej konstrukcji, zdecydowaliśmy się przerwać dalszą eksplorację tego obiektu. Całość zadokumentowaliśmy i zabezpieczyliśmy, by kontynuować pracę w kolejnym roku. Chęć kontynuacji badań na wyspie wyrażają zarówno władze gminy Chojnice, jak i nasza ekspedycja. Będzie to okazja do lepszego zrozumienia, czym jest owa tajemnicza konstrukcja.

Równolegle z pracami na wyspie, przez 2 tygodnie, prowadziliśmy wykopaliska na wschodnim brzegu jeziora, na obszarze stanowiska 2, gdzie koncentrowały się nasze badania w poprzednich latach. W badaniach uczestniczyli uczniowie i nauczyciele Bednarskiej Szkoły Realnej. Pandemia nie pozwoliła na realizację dorocznego programu „Archeo” w czerwcu, jak to się odbywało zwykle. Okazało się to jednak być możliwe we wrześniu. Nasze wykopy zaplanowaliśmy w nawiązaniu do wykopu z poprzedniego roku, w którym znaleźliśmy nieznane do tej pory skupisko trzech grobów i otaczających je jam, zawierających m.in. kości koni i bydła. Więcej na ten temat w tym wpisie.

Widok 3D Numerycznego Modelu Terenu w rejonie stanowisk 1-3 w Ostrowitem. Zaznaczone są wykopy archeologiczne. Białe – wykopy z lat 2008-2019, różowe kontury – wykopy z lat 2000-2007. Czerwonym kolorem zaznaczone wykopy z 2020 r.
Czerwonym kolorem zaznaczone są wykopy z 2020. Biały jest wykop z 2019 r. Czarne plamy, to odkryte groby szkieletowe.
Plan wykopów i grobów szkieletowych z XI-XIII wieku na stanowisku 2 w Ostrowitem. Numerem 1 oznaczono skupisko pochówków badane w 1994 oraz w latach 2008-2018. Numer 2 – wykop archeologiczny z 2019 r., jałowy pod względem grobów. Numer 3 południowe skupisko grobów badane w latach 2019-2020. Numer 4 – wykop, w którym odkryliśmy grób z misą brązową, o czym mowa będzie jeszcze poniżej.
Wykop na stanowisku 2.
Wykopy na stanowisku 2.
Wykopy nie przyniosły rozpoznania kolejnych pochówków. Jeden z nich w całości był wypełniony zasypiskiem rowu melioracyjnego z lat 80. XX wieku. W drugim udało się zarejestrować kilka wczesnośredniowiecznych obiektów.
Prace na stanowisku 2. Podczyszczanie powierzchni do dokumentacji.
Prace na stanowisku 2. Przesiewanie zasypisk obiektów archeologicznych.
Prace na stanowisku 2. Mnóstwo roboty, przy oczyszczaniu powierzchni wykopu, po której okazało się, że niemal w całości zawiera zasypisko rowu melioracyjnego z lat 80. XX wieku.

Dość przypadkowo, poza zaplanowanymi wykopami, w trakcie rozpoznania z użyciem wykrywaczy metalu, odkryliśmy fragment krawędzi średniowiecznej misy brązowej. W tym miejscu otworzyliśmy niewielką odkrywkę, w której znaleźliśmy dalsze pozostałości tego pojemnika.

Krawędź brązowej misy wczesnośredniowiecznej. Ponieważ tego rodzaju misy zwykle nie leżą w obiektach archeologicznych w takiej pozycji i w takim, niemal kompletnym stanie, od razu przypuszczaliśmy, że misa jest częścią pochówka.Na jej miejscu otworzyliśmy większy wykop.
W wykopie, zgodnie z przewidywaniami, znaleźliśmy grób. Pochowano w nim mężczyznę, wraz z misą i żelaznym nożem, z pochewką ozdobioną okuciami z brązu.

Grób ten jest już trzecim pochówkiem z misą brązową pochodzącym z Ostrowitego. Pierwszy został wyorany przez właściciela pola w 2007 r. Dostarczył on wówczas fragmenty misy, wraz ze szczątkami naczynia drewnianego (?) oraz kabłączkami skroniowymi do Stacji Archeologicznej w Białych Błotach. Przeprowadzono we wskazanym miejscu badania ratownicze, odkrywając pustą już jamę, najpewniej grobową. Drugi przebadaliśmy w 2010 r. (wpis na ten temat). Warto też dodać, że fragmenty mis brązowych były znajdowane na terenie całego stanowiska 2, a w trakcie badań podwodnych, prowadzonych przez archeologów toruńskich, znaleziona została zdobiona misa brązowa przy reliktach drewnianego mostu. Takie nagromadzenie zbytkownych przedmiotów, ściśle związanych z ówczesnymi elitami, wskazuje na znaczenie kompleksu osadniczego w Ostrowitem.

Choć znaleźliśmy tylko jeden pochówek, wszystko wskazuje na to, że w tym rejonie mamy do czynienia z odrębnym skupiskiem grobów, a może wręcz z odrębnym cmentarzyskiem, oddalonym o ok. 100 m od badanego w poprzednich latach. Łącznie rozpoznaliśmy w tej części stanowiska 4 groby: bogato wyposażony pochówek kobiecy, z paciorkiem bursztynowym, na którym wyryto symbol krzyża, dwa pochówki dziecięce oraz grób mężczyzny pochowanego z misą brązową. W trzech grobach znaleźliśmy noże, w pochewkach z okuciami ze stopu miedzi. Wygląda na to, że mamy do czynienia z miejscem pochówku osób należących do wyższych warstw społeczeństwa średniowiecznego Ostrowitego w XI-XII w. Odkrycie tego miejsca uświadamia nam, że pomimo wieloletnich badań wykopaliskowych, pomimo pokrycia terenu pomiarami geofizycznymi o powierzchni ponad 20 ha (jedno z najszerzej przebadanych tymi metodami stanowisk w kraju), nadal wielu rzeczy nie wiemy o tym kompleksie osadniczym.

Podziękowania:

Dziękujemy: władzom gminy Chojnice, z wójtem Zbigniewem Szczepańskim, za pomoc w organizacji badań w 2020 r.; mieszkańcom gminy, którzy wzięli udział w akcji oczyszczania wyspy oraz w pracach wykopaliskowych; uczniom oraz nauczycielom Bednarskiej Szkoły Realnej, wolontariuszom oraz wszystkim, dzięki którym badania były możliwe. Ja osobiście dziękuję wszystkim Przyjaciołom, którzy pomogli zakwaterować mnie i moją rodzinę, w trakcie tych prac.

Instalacja Ubuntu/Kubuntu na Asus Zenbook 434

Takie wpisy nie pojawiały się tutaj już od dawna (w ogóle mało co się ostatnio pojawia, zwłaszcza że większość mojej sieciowej aktywności przeniosłem do Twittera). Pomimo to postanowiłem zamieścić kilka wskazówek dotyczących instalacji GNU/Linux w wersji Ubuntu/Kubuntu na względnie nowym laptopie, jakim jest Asus Zenbook 434. Porady dotyczą modelu z procesorem i7, 16 GB RAM i dyskiem SSD 1TB, ale powinny stosować się także do innych wersji. Dotyczyć także będą instalacji dual boot, czyli postawienia linuksa obok windowsa.

 

Zenbook UX434 to bardzo sympatyczny, niewielki sprzęt o przyzwoitej konfiguracji i niesamowitym ekranie 14 i „screen body ratio” 92% (czyli ekranie obejmującym 92% powierzchni pokrywy, co oznacza, że ramki są tu naprawdę niewielkie).

20200420_155954

Niezwykłym elementem jest screenpad, czyli touchpad/gładzik laptopa mający formę niewielkiego, dodatkowego ekranu 5,65 cala, który może zawierać skróty do programów, dodatkową klawiaturę numeryczną lub po prostu miejsce, na które zrzucamy okna programów działających w tle. Więcej informacji o sprzęcie znajdziecie w recenzjach, których nie brakuje w sieci (np. tutaj).

20200420_224636

Komputer jest naprawdę malutki i poręczny. Przypomina niewielkie netbooki sprzed lat, najczęściej o słabej konfiguracji i ekranach 10-11 cali, lecz jest nieporównanie potężniejszy i ma całkiem spory, 14 calowy ekran. Na zdjęciu powyżej leży obok mojego starego, także 14 calowego laptopa Lenovo IdeaPan U430. Jak widać obudowa ASUSa zbiera niestety odciski palców, co jest chyba największym, póki co, minusem tego sprzętu, jaki udało mi się zaobserwować.

Próba instalacji Ubuntu (jeszcze w wersji 19.10, choć na dniach pojawiła się już wersja 20.4) na domyślnych ustawieniach komputera raczej się nie powiedzie. Wystartowanie systemu z pendrive (w wersji live) nie sprawia jednak żadnych problemów:

20200420_174450

Jak widać uruchamia się nawet screenpad, jednak w sposób zaskakujący, z przekręconą o 90 stopni osią ekranu. W trybie live działa właściwie wszystko, poza touchpadem (dlatego do instalacji lepiej będzie podłączyć mysz) i poza systemem logowania za pomocą biometrycznego rozpoznawania twarzy (Windows Hello). Pomimo to nie da się w tym momencie zainstalować Ubuntu na twardym dysku. System tego dysku po prostu nie widzi. Dlatego konieczna będzie zmiana ustawień UEFI. Zanim to nastąpi musicie koniecznie zaktualizować BIOS do wersji powyżej 300. Można to zrobić z poziomu całkiem przyjaznego narzędzia ASUSa służącego do konfiguracji i aktualizacji systemu. BIOS aktualizuje się wówczas całkowicie automatycznie i nie trzeba nigdzie grzebać. Po prostu uruchomcie narzędzie i wejdźcie w zakładkę aktualizacji. Gdy aktualizacja się zakończy, wejdźcie w ustawienia UEFI/BIOS.

Aby wejść do ustawień UEFI/BIOS powinniście włączyć komputer i wcisnąć f2. Gdyby Wam się nie udało, możecie uruchomić UEFI spod Windows, wpisując w systemową wyszukiwarkę UEFI lub BIOS i pozwalając mu uruchomić się ponownie z ekranem „Opcje zaawansowane”. Tu wybierzcie „Rozwiąż problemy” i „Ustawienia oprogramowania układowego UEFI”.

20200426_095700

Powinien pojawić się panel ustawień:

20200426_095740

W którym wybieracie „Adbanced” – „SATA Configuration”. A w ustawieniach dysku zamieniacie domyślny „Intel RST Premium With Intel Optane System Acceleration” na „AHCI”:

20200426_095750

Po zatwierdzeniu tej zmiany system Windows będzie próbował uruchomić się ponownie, ale pokaże błąd i będzie próbował samodzielnie się naprawić. W tym miejscu spróbujcie wymusić na nim uruchomienie w trybie bezpiecznym, a później ponowne uruchomienie w trybie normalnym. Będzie wam potrzebny kod dla odblokowania funkcji szyfrowania dysku BitLocker. System poda wam adres strony, na której uzyskacie swój kod. Można to zrobić z drugiego urządzenia lub choćby telefonu. Albo przygotować sobie kod wcześniej logując się na swoim koncie Microsoft (account.microsoft.com/devices/recoverykey). Najlepiej zapiszcie go sobie, bo przyda wam się jeszcze kilkukrotnie.

Kiedy już system Windows uruchomi się normalnie, z jego poziomu możecie wydzielić sobie osobną partycję, którą przeznaczycie dla Ubuntu. Uruchamiacie linuksa w trybie live by sprawdzić, czy już wykrywa już dysk twardy komputera. Jeśli tak, zainstalujcie system. Podczas instalacji wybierzcie opcję samodzielnego ustawienia partycji dla linuksa. W wolnym miejscu, wydzielonym już spod Windows warto ustawić partycję systemową „/” (ja dałem 30 GB), SWAP (czyli partycję wymiany, ja dałem 3 GB) oraz partycję „/home”, na którą przeznaczcie resztę wydzielonego miejsca. Nie usuwajcie żadnych partycji (poza przeznaczoną na linuksa powinny być jeszcze UEFI, Windows i partycja Recovery). Po zainstalowaniu systemu wszystko powinno działać out of the box. Nawet ScreenPan, w którym wcześniej nie działały funkcje dotykowe. Jest on wykrywany po prostu jako dodatkowy ekran. Należy jedynie skonfigurować jedynie wyświetlanie. W tym celu Obraz ScreenPada należy obrócić o 90 stopni i ustawić w kreatorze pod ekranem głównym laptopa:

screen1

Tak to wygląda w ustawieniach Plasmy KDE, w Gnomie Ubuntu będzie podobnie. W takim ustawieniu możecie zrzucać sobie na ten ekran okna dodatkowych aplikacji, lub np. okna narzędziowe programów graficznych czy multimedia. W KDE możecie pokombinować z umieszczeniem tutaj elementów Plasmy (np. uruchamiania aplikacji).

20200425_214153

Oczywiście, jeśli chcecie aby komputer zużywał mniej energii, po prostu dodatkowy ekran wyłączcie. Będzie wówczas działał jak tradycyjny Touchpad.

Jedynym elementem, który nie działa out-of-the-box jest system biometrycznego rozpoznawania twarzy. Jeżeli wam na nim zależy, możecie pokombinować z Howdy. Jest to opensource’owy zamiennik Windows Hello. Ponieważ jednak deweloperzy Howdy sami stwierdzają, że „This package is in no way as secure as a password and will never be”, ja sam dałem sobie z nim spokój i korzystam z logowania hasłem.

Musicie pamiętać, że za każdym razem, gdy w linuksie zmienią się istotne ustawienia (np. zaktualizuje się kernel lub spróbujecie grzebać w GRUB), to podczas uruchamiania Windowsa, konieczne będzie podanie kodu BitLockera. Przy normalnym użytkowaniu, czy aktualizacjach systemu, nie będzie to konieczne i będzie można zupełnie normalnie przełączać się pomiędzy systemami.

Wielkanoc 2020

On jest też Głową Ciała – Kościoła. On jest początkiem, pierwszym zmartwychwstałym, aby we wszystkim mieć rangę pierwszeństwa, gdyż w Nim cała Pełnia zechciała zamieszkać i przez Niego pojednać ze sobą wszystko – na ziemi i w niebie – dzięki wprowadzeniu pokoju za cenę krwi przelanej przez Niego na krzyżu.

(List do Kolosan 1, 18-20)

Wesołych Świąt Wielkiej Nocy. Obyśmy byli zdrowi i przetrwali jakoś tą zarazę. Trzymajcie się wszyscy!

DSC07144

Badania w Ostrowitem. Sierpień – wrzesień 2019.

Ciąg dalszy relacji z tegorocznych badań archeologicznych w Ostrowitem. Pierwsza część dotyczyła badań zrealizowanych w czerwcu, z udziałem uczniów Bednarskiej Szkoły Realnej. Po kilkumiesięcznej przerwie badania wznowiliśmy z udziałem studentów archeologii Uniwersytetu Łódzkiego, którzy odbywali tutaj ćwiczenia terenowe i praktyki zawodowe, przewidziane programem studiów. Na tym etapie realizowaliśmy dwa cele:

  • Pierwszy wynikał z postępów prac czerwcowych. By uniknąć ponownego zasypywania i odkopywania wykopu w kolejnym roku, co mogłoby niekorzystnie odbić się na stanie zachowania struktur archeologicznych, zdecydowaliśmy się dokończyć eksplorację.
  • Drugi był kontynuacją badań z poprzednich lat, zmierzających do pełnego rozpoznania cmentarzyska, stale niszczonego podczas prac polowych oraz lepszego zrozumienia przestrzeni całego kompleksu osadniczego nad jeziorem Ostrowite, szczególnie w jego średniowiecznej fazie.

Neolityczne struktury, które początkowo wydawały się być jednym, rozległym obiektem, który roboczo interpretowaliśmy jako gliniankę, okazały się być pozostałością po trzech jamach. Jamy wykopywano, a później zasypywano śmieciami i pozostałościami po zniszczonych budynkach (fragmenty spalonego drewna, polepa, czyli przepalona glina). Kolejne jamy wkopywano częściowo we wcześniej zasypane, starsze obiekty.

20190914_162946

W wypełniskach znajdowaliśmy spore ilości fragmentów naczyń ceramicznych, fragmenty krzemienne (narzędzia i odpady produkcyjne) oraz fragmenty kamieni żarnowych.

DSC08558

Pobieranie próbek do datowań radiowęglowych oraz innych analiz specjalistycznych. Mamy nadzieję na precyzyjne wydatowanie tego unikalnego zespołu.

DSC08470

Wykonywanie dokumentacji w wersji cyfrowej. Dokumentacja była zdublowana. Obok tradycyjnej – rysunkowej prowadziliśmy konsekwentnie dokumentację cyfrową. Kolejne odsłaniane elementy dokumentowaliśmy fotogrametrycznie oraz opisywaliśmy za pomocą tabletu. W przypadkach, w których zastosowanie dokumentacji fotogrametrycznej było nieuzasadnione lub niemożliwe do wykonania (np. w przypadku niewielkich jam posłupowych), po raz pierwszy zdecydowaliśmy się na wykonywanie polowych rysunków dokumentacyjnych bezpośrednio w tablecie, za pomocą rysika. Do tej pory wykonywane były wyłącznie tradycyjne rysunki na papierze milimetrowym, które dopiero później digitalizowaliśmy. Rysunki wektorowe, po niewielkich poprawkach w komputerze mogą być dowolnie skalowane i nadają się właściwie od razu do publikacji. To znacząco skraca cały nasz dokumentacyjny „ciąg technologiczny”.

Punktem wyjścia dla badań cmentarzyska średniowiecznego były wyniki ratowniczej akcji z października zeszłego roku. Przypadkowe odkrycie fragmentów ludzkiej czaszki doprowadziło wówczas do odkrycia interesującego pochówka, roboczo wydatowanego przez nas na XI-XII wiek.

DSC05157

W grobie tym znaleźliśmy wówczas jedyny do tej pory przedmiot związany z kultem chrześcijańskim, czyli duży, wiaderkowaty paciorek – zawieszkę, z symbolem krzyża:

20181028_083429

W tym roku postanowiliśmy rozpoznać bezpośredni kontekst tego znaleziska, które położone było ponad 100 m na południe od rozpoznanych do tej pory grobów średniowiecznych. Interesowało nas, czy mamy do czynienia z odosobnionym, pojedynczym grobem, czy też większym skupiskiem pochówków. By odpowiedzieć na to pytanie, otworzyliśmy większy wykop, o wymiarach 10 x 10 m.

Screenshot_20191022_235504

Grób 77 zaznaczony na planie stanowiska czerwoną strzałką na tle nowego wykopu. Odcieniami niebieskiego zaznaczone są wykopy z lat 2008-2018.

fot1

Usuwanie współczesnej próchnicy ornej w nowym wykopie.

fot2

I rzut oka na wykop z góry.

fot3

W wykopie udało się odkryć jeszcze dwa kolejne groby szkieletowe, które wstępnie możemy odnosić do XI-XII wieku. Niestety oba były zachowane bardzo słabo.

DSC07741

Jeden z odkrytych grobów, który otrzymał numer 78.

Screenshot_20191023_225731

Model 3D kolejnego grobu, numer 79. Ten grób zawierał wyposażenie: nóż w pochewce oraz elementy okuć rzemienia, może pasa.

fot7

Przedmioty te były bardzo słabo zachowane i wymagają interwencji doświadczonego konserwatora. Pomimo to, już teraz możemy pokusić się o ich rekonstrukcję:

fot8

To roboczy rysunek wykonany w telefonie, tuż po odsłonięciu tych przedmiotów. Wkrótce później wiedzieliśmy już, że były trzy nity spajające skórzaną pochewkę, nie zaś dwa, jak na rysunku.

Nie mniej ciekawe niż groby, były rozległe jamy, rozmieszczone wokół grobu 77. Zawierały one duże ilości, chaotycznie rozrzuconych kości dużych ssaków, w tym bez wątpienia, kości konia (lub koni).

Screenshot_20191023_000338

Model fotogrametryczny w programie Agisoft Metashape (dawniej: Photoscan) skupiska kości w jednej z jam.

DSC07682

DSC08392

Czaszka konia, w innej jamie.

Jamy mają najpewniej średniowieczną chronologię, bliską chronologii grobu. Czy były z nim związane? Jest to bardzo prawdopodobne, zwłaszcza że w jamie grobu 77, obok kości ludzkich znalazły się także fragmenty kości dużego ssaka (zapewne konia). Problem wymaga dalszych analiz, w tym radiowęglowych.

DSC08294

Oprócz kości dużych ssaków, w jamach zalegały fragmenty naczyń ceramicznych oraz żelazna ostroga.

20190911_125742

Fragment kabłąka jest ułamany. Bodziec graniasty i bardzo masywny. Ten typ ostrogi był używany między XI a XIII wiekiem. Jest to pierwsze znalezisko ostrogi w Ostrowitem. Warto pamiętać, że to nie były w średniowieczu przedmioty powszechnie używane.

Odkrycie kolejnych grobów dość jednoznacznie wskazuje, że grób 77 nie był odosobnionym pochówkiem. Był częścią większego skupiska grobów, znajdującego się w odległości ponad 100 m na południe, od pochówków badanych w latach 2008-2018. Oznacza to, że:

  • Mamy do czynienia z bardzo dużym cmentarzyskiem, rozciągającym się na osi S-N, na długości co najmniej 180 m.
  • Lub też, mamy do czynienia z dwoma odrębnymi skupiskami grobów (dwoma cmentarzyskami).

Aby ten dylemat rozstrzygnąć założyliśmy jeszcze jeden wykop, mniej więcej w połowie odległości między skupiskiem badanym w poprzednich latach, a wykopem z 2019 r. Sondaż miał wymiary 3 x 10 m.

fot9

Na zdjęciu oba tegoroczne wykopy z lotu drona…

W sondażu nie natrafiliśmy na żadne groby. Biorąc pod uwagę kontekst przestrzenny całego kompleksu osadniczego, wydaje się, że rzeczywiście mamy tu do czynienia z dwoma oddzielnymi skupiskami grobów. Jeśli tak jest, to rodzi kolejne pytania: czy są sobie współczesne? Wygląda na to, że tak. Dlaczego zdecydowano się na takie rozwiązanie przestrzeni? Czy istniały jakieś uwarunkowania społeczne, które determinowały składanie zmarłych na jednym lub drugim cmentarzu? Po 11 latach badań okazuje się, że nadal nasza wiedza o zespole osadniczym w Ostrowitem jest szczątkowa.

fot4

Poza pracami wykopaliskowymi, w 2019 r. przeprowadziliśmy jeszcze prace nieinwazyjne. Piotr Wroniecki wykonał próbne pomiary georadarowe. To już trzecia, zastosowana na naszym stanowisku metoda prospekcji geofizycznej, obok magnetycznej i elektrooporowej. Wyniki okazały się całkiem interesujące, choć raczej niejednoznaczne.

fot5

Prace zakończyliśmy w połowie września. Wielkie podziękowania należą się tu wszystkim studentom i wolontariuszom, szczególnie zaś Kasi i Januszowi oraz Łukaszowi. Dzięki Wam popchnęliśmy ten wózek nauki!

Badania realizowane w ramach grantu NCN „Ku początkom chrześcijaństwa na Pomorzu Wschodnim. Średniowieczny zespół osadniczy w Ostrowitem w świetle badań interdyscyplinarnych.” (UMO-2015/19/B/HS3/02124)

Badania w Ostrowitem, w czerwcu 2019

Wiem, że wielu z czytelników bloga tęskni za bardziej regularnymi wpisami na blogu. Wiele osób komunikowało mi to osobiście, przy różnego rodzaju okazjach. Prawdą jest, że nieco zaniedbałem to miejsce i tylko w niewielkim stopniu rekompensuję to wpisami na Twitterze. Nie obiecuję, że się poprawię. Bardzo bym chciał, ale nie wiem, czy dam radę. Nie wiem też jak to się dzieje, ale czas, którym dysponuję, kurczy się niemiłosiernie. Z dnia na dzień, z miesiąca na miesiąc, mam go coraz mniej. Wybaczcie… Obiecuję na pewno opublikować tu krótkie, ilustrowane zdjęciami raporty z badań w Ostrowitem. Niniejszy, poświęcony będzie pierwszemu etapowi badań zrealizowanemu w czerwcu. Kolejny, badaniom jakie kontynuowaliśmy w sierpniu i wrześniu.

Czerwcowy etap badań wykopaliskowych w Ostrowitem realizowany był z udziałem uczniów warszawskiej Bednarskiej Szkoły Realnej, co od kilku lat jest już działaniem rutynowym. Uczniowie pierwszych klas realizują tutaj program nazywany Archeo, w trakcie którego obok licznych aktywności związanych z poznawaniem przyrody i kultury w rejonie Ostrowitego, biorą udział w pełnowymiarowych badaniach wykopaliskowych.

Tegoroczny wykop otworzyliśmy w miejscu wykopu z poprzedniego roku, tam gdzie zarejestrowany był rozległy obiekt neolityczny.

ostro_wyk (2)

Prace rozpoczęły się od odkopania folii, którą przykryta była powierzchnia wykopu w 2018 r., by zabezpieczyć pozostawione wówczas pradziejowe nawarstwienia. W 2018 r. rozpoczęliśmy bowiem eksplorację obiektu. Ponieważ nie udało się jej wówczas zakończyć, przykryliśmy go grubą folią i zasypaliśmy.

20190603_132632

Odkopywanie zabezpieczonej folią powierzchni wykopu z 2018 r.

DCIM100MEDIADJI_0552.JPG

Nad wykopem rozłożyliśmy namiot, doprowadzony do użytku, po zeszłorocznej destrukcji. Pomógł nam znosić ekstremalnie wysokie, jak na czerwiec, temperatury.

DSC06628

Powierzchnia wykopu po zdjęciu folii i oczyszczeniu wykopu. Ciemne plamy to całkiem świeże wypełniska średniowiecznych jam, które wyeksplorowaliśmy w poprzednich sezonach, i które musieliśmy później zasypać. W centrum rozległy obiekt neolityczny, podzielony na 6 mniejszych działek, w których prowadziliśmy eksplorację. Rozdzielone są one tzw. murkami profilowymi – ziemnymi świadkami, na których możemy obserwować układ nawarstwień i które służą później w procesie ich dokumentacji.

W trakcie dalszej pracy okazało się, że nie mamy do czynienia z jednym, dużym obiektem, ale trzema jamami, które wkopane były tuż obok siebie, w różnym czasie.

20190605_123718

Praca w wykopie. To był wyjątkowo upalny czerwiec i obecność namiotu okazała się zbawienna.

20190608_113904

Eksplorując neolityczne nawarstwienia zastosowaliśmy metodę, jakiej do tej pory nie wykorzystywaliśmy w Ostrowitem. Zazwyczaj przyporządkowujemy znajdowane przedmioty do kolejnych jednostek stratygraficznych. Tym razem, dodatkowo, były one trójwymiarowo namierzane za pomocą GPS, a później tachimetru. Otrzymywały indywidualny kod i były pakowane do torebek.

20190608_114301

W efekcie otrzymywaliśmy trójwymiarową chmurę punktów, stanowiącą odwzorowanie rozmieszczenia zabytkowych przedmiotów w nawarstwieniach obiektów neolitycznych.

20190612_111648

Dodatkowo cała ziemia wybierana z tych nawarstwień była przesiewana, by wybrać przedmioty, które mogły być przeoczone przez eksploratorów.

20190605_132441

A znaleziska nasze były niezwykle bogate. To setki fragmentów neolitycznych naczyń.

DSC06669

Niekiedy tworzących efektowne skupiska.

20190605_132134

Pięknie zdobione fragmenty, typowe dla Kultury Ceramiki Wstęgowej Rytej – najstarszej polskiej kultury neolitycznej. Jej przedstawiciele byli pierwszymi mieszkańcami ziem dzisiejszej Polski, którzy znali metody uprawy ziemi, hodowli oraz produkcji ceramiki naczyniowej. Jako pierwsi budowali także względnie stałe osady, na których wznosili okazałe domostwa, o długości nawet do ok. 40 m. Przybyli na obszar dzisiejszej Polski z południa, ponad 7000 lat temu, osiedlając się początkowo głównie na obszarze Małopolski.

20190612_133907

Oprócz fragmentów naczyń odkryliśmy także liczne przedmioty wykonane z krzemienia: narzędzia, ich fragmenty, ale także odpady związane z ich produkcją. Co ciekawe, dominowały wśród nich przedmioty wykonane z tzw. krzemienia czekoladowego, wydobywanego setki kilometrów na południe, w rejonie Gór Świętokrzyskich. Ich obecność poświadcza funkcjonowanie we wczesnym neolicie dalekodystansowego handlu.

20190915_113306

 

20190915_112805

Wstępnie zrekonstruowane (sklejone) fragmenty neolitycznych naczyń z Ostrowitego.

Odkrycie w Ostrowitem ma spore znaczenie. Jest to pierwsza osada Kultury Ceramiki Wstęgowej Rytej w tej części Pomorza, jedno z najbardziej na północ wysuniętych stanowisk tego ugrupowania. Planowane datowania radiowęglowe pozwolą bez wątpienia lepiej zrozumieć proces ekspansji ludności neolitycznej na te tereny.

Badań neolitycznych obiektów nie udało się zakończyć w czerwcu. Powróciliśmy do nich wraz ze studentami łódzkiej archeologii w sierpniu, ale to będzie tematem kolejnego wpisu.

Oprócz tego, że badania stanowiły część programu Archeo, były też elementem realizacji grantu NCN „Ku początkom chrześcijaństwa na Pomorzu Wschodnim. Średniowieczny zespół osadniczy w Ostrowitem w świetle badań interdyscyplinarnych.” (UMO-2015/19/B/HS3/02124)

Ćwiczenia terenowe i praktyki zawodowe w Ostrowitem

Drodzy Studenci,

Zaktualizowałem zakładkę dotyczącą ćwiczeń/praktyk w Ostrowitem. Studenci wybierający się na badania w Ostrowitem powinni się z nią obowiązkowo zapoznać. W razie jakichkolwiek wątpliwości lub problemów (np. z terminem, dojazdem etc) należy się kontaktować bezpośrednio ze mną, na adres: gunthers1 na wp.pl.

Tegoroczne badania będą miały specyficzny charakter. Po pierwsze, nie będziemy przebywali w Stacji Archeologicznej w Białych Błotach. Stacja jest obecnie wyłączona z użytku (nie działa instalacja wodna) i czeka na gruntowny remont/przebudowę. Wedle dotychczasowych ustaleń, bazą ekspedycji będzie wieś Ostrowite. Oznacza to, że będziemy mieli ekstremalnie blisko do stanowiska (zaledwie około 1,5 km). Przyjechać należy więc do samego Ostrowitego, nie zaś do Białych Błot. Zaczynamy 19.08, co oznacza, że należy pojawić się na miejscu już 18.08 (w niedzielę).

W trakcie badań będziemy koncentrowali się na dwóch elementach:

1. Dokończenie eksploracji jamy-glinianki z okresu neolitu (kultura ceramiki wstęgowej rytej). To bardzo ważne odkrycie, pierwszej na tym terenie, osady KCWR – najstarszej kultury neolitycznej w Polsce i na Pomorzu.

2. Rozpoznanie obszaru stanowiska serią wykopów sondażowych, w tym rozpoznanie nowej, do zeszłego roku nieznanej, partii cmentarzyska (albo po prostu drugiego cmentarzyska).

Zadania są ambitne, czasu niewiele, ale wierzę, że się uda. Czekam na Was w Ostrowitem.

Zimbabwe 2018

W zeszłym roku pisałem o tym, że w Zimbabwe jest bez zmian. Dzisiaj, rok po przewrocie wojskowym, pół roku po wyborach i zmianie prezydenta, mogę spokojnie powiedzieć, że zmiany są. Niestety nie są to zmiany na lepsze. Upadająca gospodarka kraju upada jeszcze szybciej i niemal na każdym kroku widać znamiona kryzysu. Od zeszłego roku ceny wzrosły. Na niektóre towary dwu – trzykrotnie. Półki sklepowe wydają się nadal pełne, jednak widać wyraźnie, że asortyment towarów jest mniejszy niż jeszcze rok temu. Banki nadal oblegane są każdego ranka przez ludzi pragnących wypłacić pieniądze, jednak wypłacać można tylko ograniczoną ilość. Na rynku nie ma wystarczającej ilości pieniądza, więc rząd emituje bondy – odpowiednik bonów Narodowego Banku Polskiego, które niektórzy z nas pamiętają z PRL. O ile jednak w zeszłym roku przelicznik między bondem a dolarem wynosił 1 do 1, to obecnie jest to 3,5 do 1. Oczywiście na czarnym rynku. W sklepie gdy zapłacicie dolarami, wydadzą wam w bondach, których nigdzie poza Zimbabwe nie wymienicie. Na stacjach benzynowych są gigantyczne kolejki, które znów możemy pamiętać ze schyłku PRL. Pod warunkiem, że w ogóle jest paliwo. Niekiedy zdobycie go wymaga przejechania dziesiątków kilometrów i stania wiele godzin w kolejkach. To oczywiście rodzi zjawisko czarnego rynku, na którym można nabyć paliwo po cenach dwukrotnie wyższych niż na stacjach benzynowych. W Harare odbywają się protesty. Chyba tylko anielska cierpliwość i w gruncie rzeczy pokojowe usposobienie mieszkańców powoduje, że nie zamieniły się jeszcze w rozruchy.

Targ pod Mutare, stolicą prowincji Manicaland.

Popularna w całej Arfyce przekąska – grillowana kukurydza, sprzedawana na targu.

Kukurydzę podaje się zawiniętą w liście, posypaną solą.

Dość popularne są robaki mopani, larwy motyli, jadane w całej południowej Afryce. Szczerze mówiąc, mi nie smakowały ale co kto lubi.

Ręcznie lepione naczynia gliniane. To jest prawdziwe afrykańskie rękodzieło, w przeciwieństwie do figurek sprzedawanych na straganach dla turystów, które niekiedy sprowadzane są z Azji.

Na samych straganach nie widać specjalnie kryzysu, choć sprzedających jest więcej niż klientów.

Mężczyzna ze zdjęcia zaczepił mnie bym zrobił mu zdjęcie z żoną. Żona, w stylowej, futrzanej czapce przywodzącej na myśl raczej wschodnią Europę nie zaś południe Afryki, zawstydziła się i odwróciła. Facet z szerokim uśmiechem na ustach przytulił ją, bym mógł zrobić zdjęcie. Cała sytuacja wydała mi się wzruszająca…

Dzieciaki w Zimbabwe (i właściwie całej Afryce) noszone są właściwie zawsze na plecach. Dziewczynki od bardzo młodego wieku są w tym wprawiane, nosząc swoje rodzeństwo. Zawsze fascynuje mnie, że te dzieciaki na plecach kompletnie nie przeszkadzają kobietom w ich codziennych zajęciach. A do tego prawie wcale nie płaczą…

Starsze dzieciaki są zawsze chętne do pozowania.

Tradycyjne domy, kryte trzcinową strzechą są podstawową formą budownictwa na wsi. Dodajmy jeszcze brak prądu, brak bieżącej wody i toalety z dziurą w podłodze. Nie dla każdego umycie rąk pod kranem we własnej łazience jest oczywistością.

Domy budowane są z cegły wypalanej lokalnie, w piecach kopcowych.

I tak najbardziej lubię te okrągłe domy…

Łazienka jest na zewnątrz. Niekiedy w tym celu wykorzystywane są toalety – gdy potrzebna jest większa intymność.

Zdobycie wody jest nieco bardziej skomplikowane niż u nas. Zamiast odkręcenia kurka w łazience, potrzeba nieco pracy przy studni.

Domy bywają oddalone od studni na znaczną odległość. Zdobycie wody jest więc niekiedy całą wyprawą, która wymaga zabezpieczenia odpowiednich środków transportu.

Jest przy studni także miejsce dla zwierzaków.

Najwięcej można tu spotkać dzieciaków.

Ich kreatywność w wykorzystywaniu różnych materiałów, głównie opakowań i butelek, w tworzeniu zabawek, nieustannie mnie zdumiewa.

Zawsze chętnie pozują.

c.d.n.

Początki chrześcijaństwa na Pomorzu. Ostrowite.

„Ku początkom chrześcijaństwa na Pomorzu Wschodnim. Średniowieczny zespół osadniczy w Ostrowitem w świetle badań interdyscyplinarnych.” to tytuł grantu realizowanego przez nas (czyli Instytut Archeologii, Wydział Filozoficzno-Historyczny Uniwersytetu Łódzkiego) i finansowanego przez Narodowe Centrum Nauki. Program trwa już 2 lata. W jego ramach udało się zrobić sporo nowych analiz i datowań. Dzięki nim mogliśmy np. opublikować ostatnio artykuł z datowaniami radiowęglowymi osadnictwa z okresu rzymskiego w Ostrowitem, które stanowi kontekst dla osadnictwa wczesnośredniowiecznego.

Do tej pory nie odnaleźliśmy jednak jednoznacznych śladów chrześcijaństwa. O tym, że mieszkańcy Ostrowitego przyswoili sobie pewne chrześcijańskie przekonania świadczy samo cmentarzysko średniowieczne, które od lat badamy. Szkieletowe groby, układ przestrzenny, orientacja większości grobów na osi wschód-zachód, czy charakterystyczne ułożenie kończyn niektórych szkieletów: skrzyżowanie dolnych lub układanie górnych na miednicy, to cechy wczesnośredniowiecznego, chrześcijańskiego obrządku pogrzebowego. Nie były one praktykowane w okresie poprzedzającym chrystianizację. Brakowało nam jednak kropki na „i” – znaleziska, które jednoznacznie wskazywałoby na akceptację systemu pojęć i wartości chrześcijańskich.

Z początkiem października zakończyliśmy tegoroczne badania w Ostrowitem. Pogoda dawała się nam już we znaki, było chłodno, wiał bardzo silny wiatr i coraz częściej padało. Zakończenie wykopalisk powitaliśmy z uczuciem ulgi.

Jakiś czas później Łukasz Trzciński poinformował mnie o przypadkowym znalezieniu fragmentów czaszki na polu, na którym znajduje się stanowisko archeologiczne w Ostrowitem. Czaszka oznacza z dużym prawdopodobieństwem grób szkieletowy. Chcąc zapobiec zniszczeniu tego grobu w trakcie prac polowych ustaliliśmy, że konieczne będzie przeprowadzenie prac ratowniczych.

Badania odbywały się w mocno jesiennych okolicznościach przyrody, niskiej temperaturze i silnym wietrze. Wzięliśmy w nich udział tylko my dwa (czyli Łukasz i ja), choć pewną pomoc okazał nam właściciel gruntu.

Bardzo szybko odsłoniliśmy zarysy czaszki, bez wątpienia ludzkiej. Znalezisko podniosło morale – wyprawa miała sens. Przejazd pod Chojnice to w końcu około 300 km w jedną stronę z Łodzi.

Otworzyliśmy niewielki wykop 2 x 3 m, w którym mieścił się zarys jamy grobowej.

A wkrótce pojawił się szkielet. W nie najgorszym stanie zachowania. Noszący wyraźne ślady mechanicznego uszkodzenia spowodowanego orką.

Szkielet złożono z wyposażeniem: przy miednicy znajdował się nóż w pochewce z okuciem ze stopu miedzi, przy pasie dość tajemnicza tulejka z brązu.

Przy czaszce znaleźliśmy kabłączek skroniowy, a nieco poniżej naszyjnik.

Jednak najbardziej niezwykłym znaleziskiem była bursztynowa zawieszka.

A na niej symbol krzyża. Wygląda na to, że znaleźliśmy

Znalezisko ważne jest nie tylko dlatego, że udało się odnaleźć pierwszy w Ostrowitem chrześcijański symbol. Istotne jest jeszcze położenie grobu, które okazało się kompletnym zaskoczeniem.

Znajduje się około 115 m na południe od innych, badanych wcześniej grobów. A to oznacza, że albo mamy tu do czynienia z innym cmentarzyskiem, albo z odosobnionym grobem (co mało prawdopodobne), albo też obszar badanego przez nas cmentarzyska był naprawdę wieeeelki. W każdym razie okazało się, że o strukturze przestrzennej naszego stanowiska wiemy znacznie mniej, niż nam się do tej pory wydawało. A utwierdziły na w tej konstatacji wyniki pomiarów geofizycznych Piotra Wronieckiego, które wskazują, że z niejedną jeszcze niespodzianką powinniśmy się liczyć podczas naszych badań.

Badania realizowane w ramach grantu NCN „Ku początkom chrześcijaństwa na Pomorzu Wschodnim. Średniowieczny zespół osadniczy w Ostrowitem w świetle badań interdyscyplinarnych.” (UMO-2015/19/B/HS3/02124)