Uwaga studenci – uczestnicy badań w Ostrowitem

DCIM100MEDIADJI_0060.JPG

Spotkanie organizacyjne w sprawie ćwiczeń i praktyk terenowych w Ostrowitem odbędzie się w środę, 4 lipca, o godzinie 10.00, w pokoju 102.

Wszelkie informacje niezbędne do dojechania na miejsce dostępne są tutaj.

Studenci spoza Uniwersytetu Łódzkiego oraz inne osoby zainteresowane wzięciem udziału w wykopaliskach archeologicznych w Ostrowitem, proszone są o kontakt mailowy na: gunthers1 na wp.pl.

DCIM100MEDIADJI_0091.JPG

W czasie tegorocznych badań koncentrować się będziemy na części stanowiska znajdującej się pomiędzy wykopami z 2008/1009, 2013 i 2017 r. Spodziewać się należy tutaj grobów i obiektów osadniczych z XI-XIII wieku oraz obiektów z wczesnej epoki żelaza i okresu rzymskiego. Powinniśmy też rozpoznać wykop z 1994 r., co jest o tyle ważne, że w trakcie tamtych wykopalisk posługiwano się znacznie prostszymi metodami geodezyjnymi i istotne będzie precyzyjne namierzenie tego wykopu.

Teren planowanych badań zaznaczono czerwoną, ukośną siatką. Na mapce zaznaczone są też groby szkieletowe z XI-XIII wieku. Sądząc po ich rozkładzie w przebadanej części stanowiska, powinno udać się w tym roku przebadać kilka kolejnych, o ile nie zostały zniszczone w trakcie prac rolniczych. Szarym kolorem zaznaczony jest wykop z 1994 r. Czy uda się potwierdzić jego położenie w tym miejscu?

Jeśli okoliczności (pogoda, poziom wody) pozwolą, otworzymy także wykop sondażowy w miejscu, w którym spodziewamy się istnienia przyczółka średniowiecznego mostu.

Badania zapowiadają się więc bardzo interesująco.

Reklamy

Cmentarzyska na tapecie

Ostatnio mniej piszę, a wpisy bywają zwykle mniej kreatywne. Mniej jest samouczków dotyczących oprogramowania, nie wspominając o ich testach. Niewiele też wpisów o średniowiecznej architekturze. Na publikacje czekają materiały zebrane w Alzacji, Normandii, Litwie, Łotwie, Estonii i północnej Rosji. Niestety notorycznie brak mi czasu. Dopiero niedawno zakończyliśmy prace nad publikacją badań nieinwazyjnych grodzisk wczesnośredniowiecznych w Polsce Centralnej, wciąż opracowujemy publikacje z realizacji grantu rozprzańskiego, trwają badania związane z grantem na Ostrowite, a w międzyczasie klepię w komputer nową książkę. Książka będzie o wczesnośredniowiecznym obrządku pogrzebowym, głównie tym szkieletowym, choć nie tylko. Przy okazji jej tworzenia przydaje się wspaniałe narzędzie, jakim jest GIS.

Powstają więc kolejne przestrzenne bazy danych dotyczące różnych zjawisk funeralnych, np. baza obejmująca różne nietypowe konstrukcje grobowe. W tym przypadku zwizualizowane są groby z kamiennymi obstawami i brukami.

A tutaj groby z mieczami (czerwone kropki) i te z toporami (żółte trójkąty).

Są też bazy odnoszące się do poszczególnych cmentarzysk znanych z literatury przedmiotu. Pozwalają na dokonywanie różnych analiz przestrzennych cmentarzysk.

To sporo pracy na najbliższe miesiące.

Zakończyliśmy badania w Ostrowitem

Badania zakończyliśmy już w zeszłym tygodniu, wraz z końcem września.

Pod koniec września zrobiło się już naprawdę zimno. Wiał naprawdę silny wiatr. Na szczęście przestało padać.

Mimo to prace odbywały się z olbrzymim poświęceniem…

W ostatnich dniach walczyliśmy głównie z jakimiś potwornymi, wielofazowymi gliniankami z okresu rzymskiego. Musieliśmy zwinąć też namiot. Wiatr wiał zbyt mocno.

W zasypisku jednej z jam znaleźliśmy taką niepoprawną politycznie ceramikę kultury wielbarskiej.

Taki przedziwny przedmiot, może zawieszkę, wykonaną z główki kości udowej (mam nadzieję, że nie ludzkiej). Ornamentowaną…

W jednym z wcześniej wyeksplorowanych obiektów znaleźliśmy sympatycznego lokatora. To kumak. Nieźle się maskuje, czyż nie?

Postanowiliśmy go uratować…

Na sam koniec pozostawiliśmy zebranie próbek do analizy zawartości fosforu z rejonu słupowej chaty z okresu rzymskiego. Potencjalnie może to pozwolić nam wyróżnić we wnętrzu chaty sfery o odmiennym przeznaczeniu, np. miejsca przechowywania zwierząt.

Pobieranie próbek nie było łatwe. Wystarczyło kilka suchych dni, by powierzchnia stwardniała na kamień. Próbki dzielnie zebraliśmy, wykop posprzątaliśmy. Prace na stanowisku zakończyliśmy.

Za sobą pozostawiliśmy las, który powoli bardziej zaczyna przypominać wielki skład drewna. Już nic nie będzie tutaj takie samo…

Prace w Ostrowitem zmierzają ku końcowi

Badania w Ostrowitem trwają. Wyjechali studenci z Łodzi, pojawiły się studentki z Poznania. Do tego niewielka ekipa pracowników. Zostało już naprawdę niewiele do zrobienia. Gdyby pogoda była ładna, to najwyżej kilka dni. Niestety pogoda znów nie jest ładna. Znów wypadły z kalendarza dni, w których nieustanne, ulewne opady uniemożliwiły wyjazd na stanowisko.

Niby nad częścią wykopu mamy namiot, ale na stanowisko trzeba jeszcze dojechać. Pole jest niesamowicie rozmięknięte. Droga dojazdowa od strony drogi na Granowo wygląda jak ring do uprawiania zapasów w błocie.

Kilka ładniejszych dni pozwoliło nam nieco popracować. Zabraliśmy się za aneks z rozległym średniowiecznym obiektem, czekający na eksplorację od tygodni.

Oraz za jedyny w tym sezonie grób szkieletowy. Niestety przedstawiał dość smutny widok. Głębokiej orce oparły się tylko nieliczne fragmenty czaszki, kilka żeber i fragmenty kości kończyn górnych…

W przypływie euforii postanowiliśmy otworzyć kolejny kawałek wykopu – pół ara, które wcina się pomiędzy wykopy z 2008 i 2013 r.

Tak to się prezentuje na planie. Tegoroczne wykopy zaznaczone są jako ortofotoplany. Niestety następnego dnia spadł ulewny deszcz.

Po południu postanowiliśmy pojechać na stanowisko. Błotnista droga, rozjeżdżona przez traktory stała się wyzwaniem nawet dla Land Rovera. Dał radę. Podczyściliśmy nowo otwarty fragment wykopu. W sobotę nie było łatwiej. W trakcie pracy niemal bez przerwy siąpiła mżawka. Niby nie przemokły nam ubrania, ale nie było to też specjalnie komfortowe.

Na koniec jeszcze fragmenty naczynia  – sita z okresu rzymskiego. A teraz strefa suchara: jak się nazywa naczynie sitowate z okresu rzymskiego? Situla…

Ukazał się nowy artykuł o Ostrowitem w czasopiśmie Archaeologia Baltica. Jest dostępny tutaj.

Ostrowite. Raportuję dalej…

Odrabiam zaległości – wpisy z Ostrowitego nie pojawiają się dość regularnie, więc teraz nieco zaległego materiału. Ten wpis był przygotowany w zeszłym tygodniu, niestety nie miałem możliwości go wysłać. Czytając pamiętajcie, że wieści są już o tydzień przeterminowane…

W tym roku studenckie ćwiczenia i praktyki terenowe miały nieco inny wymiar niż w latach poprzednich. Oprócz pracy na stanowisku braliśmy udział w uprzątaniu terenu po nawałnicy. Studenci pracowali więc w Lotyniu, pomagając uprzątnąć powalone drzewa.

Braliśmy też udział w porządkowaniu terenu Stacji Acheologicznej w Białych Błotach. Budynki stacji całkiem dobrze przetrwały nawałnicę, zniszczenia były stosunkowo niewielkie. Niestety całkiem sporo drzew zostało powalonych. Tak to wyglądało zaraz po katastrofie:

W pracy bardzo pomogła nowa zabawka Łukasza: quad z przyczepką.

Pod koniec dnia teren bazy wyglądał już na tyle dobrze, że podjęliśmy decyzję o opuszczeniu Kruszki i wprowadzeniu się do Białych Błot. Przenosiny zajęły cały dzień. Bardzo dziękujemy gminie Chojnice oraz sołtysowi i mieszkańcom Kruszki za to, że poratowali nas w najtrudniejszym momencie udostępniając mieszkanie dla ekspedycji.

Tymczasem na stanowisku pogoda nas nie rozpieszczała. Na zdjęciu sprzątanie wykopu po deszczu.

Niektóre z odcinków musieliśmy oczyszczać kilkukrotnie. Po jednym oczyszczeniu następował deszcz, który zamazywał wszystko. I prace można było rozpoczynać od nowa.

Ulewne deszcze niemal codziennie nie ułatwiały także wjazdu na stanowisko. Ziemia była tak rozmiękła, że Land Rover (o masie własnej ponad 2 tony) zostawał okazałe koleiny. Udało się jednak nie zakopać. W tych okolicznościach znacznie lepiej radziło sobie lekkie Suzuki. Niestety, do tego samochodzika nie władujemy zbyt wiele sprzętu.

W zeszłym tygodniu deszczu było jakby mniej. Pojawiało się nawet słońce (Przyrodnik powiedziałby, że cały czas było, tylko niekiedy przysłaniały je chmury).

Można było nieco nadrobić pracę.

Mimo mniej intensywnych opadów nadal nękała nas woda. Tym razem wypływająca z gruntu. Stanowisko tak nasiąkło wodą, że pojawiała się ona we wszystkich głębszych obiektach.

Brak deszczu nie oznaczał, że pogoda zaczęła nas oszczędzać. Musieliśmy zmagać się ze sporym wiatrem, osiągającym w porywach do 25 m/s. Namiot tańczył i podnosił się do góry. Trzymały go tylko solidne kotwy.

W jednej z jam, zapewne związanej z długim domem z okresu rzymskiego, pojawił się całkiem interesujący depozyt fragmentów ceramiki.

A w jednym z obiektów średniowiecznych całkiem spory zestaw ceramiki nawiązującej do typu Menkendorf. Takiego materiału nie było do tej pory w Ostrowitem zbyt wiele. Wszystkiego zaledwie kilka niewielkich fragmentów, o których pisałem tutaj. Materiał ten pochodzi ze starszych faz średniowiecznego osadnictwa, najpewniej z XI wieku i współwystępuje w jednym zespole z nieco bardziej zaawansowanymi naczyniami. Wygląda na to, że tegoroczny sezon może być bardzo ważny dla zrozumienia dynamiki rozwoju osadnictwa wczesnośredniowiecznego i tutejszej produkcji ceramicznej.

Tutaj przykład szczególnie starannie wykonanego i bogato ozdobionego naczynia tego typu. Nadal jest jednak obtaczane tylko w górnej partii.

W ostatnią sobotę mieliśmy już przepiękną pogodę: słońce, delikatny wietrzyk – można nawet było pracować w podkoszulce. Niedziela też była sympatyczna. A w poniedziałek lunął deszcz, uniemożliwiając całkowicie pracę. Część studentów wyjechała. Pojawiła się nowa osoba. Zostały nam 2 tygodnie i pokusa by otworzyć jeszcze jeden, nowy odcinek. Ale czy kapryśna aura nam na to pozwoli?

Ostrowite. Pogoda nas nie rozpieszcza.

Tegoroczny sezon letni w Ostrowitem rozpoczęliśmy z tygodniowym opóźnieniem. Zwykle startowaliśmy w okolicach 15 sierpnia, tym razem początek prac miał miejsce 21 sierpnia. Przyczyną opóźnienia była oczywiście nawałnica, która zniszczyła okolicę i zablokowała możliwość korzystania ze Stacji w Białych Błotach. Ostatecznie, dzięki pomocy gminy Chojnice, udało się zainstalować ekspedycję w mieszkaniu, opodal świetlicy wiejskiej w Kruszce. Dziękujemy pracownikom gminy Chojnice i sołtysowi Kruszki za pomoc. Bez niej rozpoczęcie badań w tym roku byłoby niemożliwe.

Intensywne deszcze oraz tragiczna nawałnica zamieniły pole pana Zenona w bagno. Badania w tym miejscu prowadzę od 2008 roku i nie pamiętam by kiedykolwiek było tutaj tak mokro. Pierwszego dnia, na dzień dobry, zakopał się tu Land Rover. Zawisł na ramie, do połowy osi kół pogrążony w błotnistej, gliniastej ziemi. Konieczna była interwencja traktora. Sam traktor musiał ostrożnie wybierać przejazd. Kilka dni później zakopał się tu kombajn…

Prace rozpoczęliśmy od ręcznego odhumusowania. Niestety – stan pola i dróg dojazdowych powodował, że nawet wjazd koparką mógłby zakończyć się ugrzęźnięciem. Sama maszyna zaangażowana nadal była w akcje sprzątania po nawałnicy, a jej właściciel, zawalony robotą, nie odbierał początkowo telefonów. Ostatecznie koparka dojechała do nas dopiero kilka dni później, poszerzając całkiem już spory wykop.

Nasza praca pierwszego dnia nie trwała długo. Po południu spadł deszcz tak intensywny, że musieliśmy skapitulować. Przemokło wszystko, aż do bielizny.

Pogoda dawała nam się we znaki także w kolejnych dniach. Właściwie codziennie padało. Kontynuowaliśmy jednak pracę odsłaniając pierwsze obiekty. Tuż obok trwa montaż namiotu, który miał nas uniezależnić od kaprysów aury.

Wszystko odbywa się na tle zabudowań gospodarstwa pana Zenona. Dachy budynków gospodarczych nadal przykryte są folią. W tym przypadku wiatr zerwał dach ze stodoły sąsiada. Dach przeleciał kilka metrów uderzając w stodołę i obórkę pana Zenona.

Namiot pomógł, choć nie załatwił wszystkich problemów. Wykop jest bowiem znacznie obszerniejszy. Samo zabezpieczenie namiotu przed wiatrem wymagało zakupu kilku dużych, metalowych kotw. Oryginalne, wkręcane szpilki, nie trzymały się wystarczająco mocno rozmokniętego gruntu.

Praca w odsłoniętej części wykopu. Planujemy przenieść namiot by przykryć duże obiekty, które tutaj znaleźliśmy. najpierw jednak trzeba oczyścić przedpole, eksplorując dziesiątki małych jam posłupowych, które objawiły się w olbrzymich ilościach.

Bohaterowie ostatnich dni… Są ich całe rzędy. Zwykle grupują się parami i… tworzą zarys dużego prostokąta. Prostokąt ma 5,4 m szerokości. W wykopie zarejestrowaliśmy jego część, długości około 8 m. Na obwodzie prostokąta jamy są mniejsze, w większości ułożone parami. Wewnątrz znajdują się większe jamy, wydzielające trzy nawy, szerokości około 1,8 m każda. Wszystko razem to zarys dużego, słupowego domu, charakterystycznego dla okresu rzymskiego.

Roboczy plan przedstawiający relikty długiego domu. Niebieskim kolorem zaznaczone są wykopy z lat 2014-2015, szary jest nasz obecny wykop. Ciemno szare są jamy posłupowe łączone z domem (+ dwie jamy zapewne z tego samego okresu). Kolorem „łosiowym” zaznaczone są inne obiekty (w tym o średniowiecznej chronologii).

Mimo, że mamy dopiero początek września, pogoda jest zupełnie listopadowa. Zimno, temperatury to w najlepszym układzie kilkanaście stopni. Deszcz pada niemal codziennie. Dzisiaj leje. Padało przez całą noc i pół wczorajszego dnia. Musieliśmy dzisiaj zrezygnować z wyjazdu na wykop. Do tego wszystkiego zepsuł się mój aparat fotograficzny. Całe szczęście, dzięki grantowi NCN, mogłem kupić nowy, który szczęśliwie jeszcze działa. Powyżej macie jedno z ostatnich zdjęć zrobionych starą kamerą. Ciekawe czy przyczyną była awaria elektroniki spowodowana wilgotnością?