Badania w Ostrowitem, w czerwcu 2019

Wiem, że wielu z czytelników bloga tęskni za bardziej regularnymi wpisami na blogu. Wiele osób komunikowało mi to osobiście, przy różnego rodzaju okazjach. Prawdą jest, że nieco zaniedbałem to miejsce i tylko w niewielkim stopniu rekompensuję to wpisami na Twitterze. Nie obiecuję, że się poprawię. Bardzo bym chciał, ale nie wiem, czy dam radę. Nie wiem też jak to się dzieje, ale czas, którym dysponuję, kurczy się niemiłosiernie. Z dnia na dzień, z miesiąca na miesiąc, mam go coraz mniej. Wybaczcie… Obiecuję na pewno opublikować tu krótkie, ilustrowane zdjęciami raporty z badań w Ostrowitem. Niniejszy, poświęcony będzie pierwszemu etapowi badań zrealizowanemu w czerwcu. Kolejny, badaniom jakie kontynuowaliśmy w sierpniu i wrześniu.

Czerwcowy etap badań wykopaliskowych w Ostrowitem realizowany był z udziałem uczniów warszawskiej Bednarskiej Szkoły Realnej, co od kilku lat jest już działaniem rutynowym. Uczniowie pierwszych klas realizują tutaj program nazywany Archeo, w trakcie którego obok licznych aktywności związanych z poznawaniem przyrody i kultury w rejonie Ostrowitego, biorą udział w pełnowymiarowych badaniach wykopaliskowych.

Tegoroczny wykop otworzyliśmy w miejscu wykopu z poprzedniego roku, tam gdzie zarejestrowany był rozległy obiekt neolityczny.

ostro_wyk (2)

Prace rozpoczęły się od odkopania folii, którą przykryta była powierzchnia wykopu w 2018 r., by zabezpieczyć pozostawione wówczas pradziejowe nawarstwienia. W 2018 r. rozpoczęliśmy bowiem eksplorację obiektu. Ponieważ nie udało się jej wówczas zakończyć, przykryliśmy go grubą folią i zasypaliśmy.

20190603_132632

Odkopywanie zabezpieczonej folią powierzchni wykopu z 2018 r.

DCIM100MEDIADJI_0552.JPG

Nad wykopem rozłożyliśmy namiot, doprowadzony do użytku, po zeszłorocznej destrukcji. Pomógł nam znosić ekstremalnie wysokie, jak na czerwiec, temperatury.

DSC06628

Powierzchnia wykopu po zdjęciu folii i oczyszczeniu wykopu. Ciemne plamy to całkiem świeże wypełniska średniowiecznych jam, które wyeksplorowaliśmy w poprzednich sezonach, i które musieliśmy później zasypać. W centrum rozległy obiekt neolityczny, podzielony na 6 mniejszych działek, w których prowadziliśmy eksplorację. Rozdzielone są one tzw. murkami profilowymi – ziemnymi świadkami, na których możemy obserwować układ nawarstwień i które służą później w procesie ich dokumentacji.

W trakcie dalszej pracy okazało się, że nie mamy do czynienia z jednym, dużym obiektem, ale trzema jamami, które wkopane były tuż obok siebie, w różnym czasie.

20190605_123718

Praca w wykopie. To był wyjątkowo upalny czerwiec i obecność namiotu okazała się zbawienna.

20190608_113904

Eksplorując neolityczne nawarstwienia zastosowaliśmy metodę, jakiej do tej pory nie wykorzystywaliśmy w Ostrowitem. Zazwyczaj przyporządkowujemy znajdowane przedmioty do kolejnych jednostek stratygraficznych. Tym razem, dodatkowo, były one trójwymiarowo namierzane za pomocą GPS, a później tachimetru. Otrzymywały indywidualny kod i były pakowane do torebek.

20190608_114301

W efekcie otrzymywaliśmy trójwymiarową chmurę punktów, stanowiącą odwzorowanie rozmieszczenia zabytkowych przedmiotów w nawarstwieniach obiektów neolitycznych.

20190612_111648

Dodatkowo cała ziemia wybierana z tych nawarstwień była przesiewana, by wybrać przedmioty, które mogły być przeoczone przez eksploratorów.

20190605_132441

A znaleziska nasze były niezwykle bogate. To setki fragmentów neolitycznych naczyń.

DSC06669

Niekiedy tworzących efektowne skupiska.

20190605_132134

Pięknie zdobione fragmenty, typowe dla Kultury Ceramiki Wstęgowej Rytej – najstarszej polskiej kultury neolitycznej. Jej przedstawiciele byli pierwszymi mieszkańcami ziem dzisiejszej Polski, którzy znali metody uprawy ziemi, hodowli oraz produkcji ceramiki naczyniowej. Jako pierwsi budowali także względnie stałe osady, na których wznosili okazałe domostwa, o długości nawet do ok. 40 m. Przybyli na obszar dzisiejszej Polski z południa, ponad 7000 lat temu, osiedlając się początkowo głównie na obszarze Małopolski.

20190612_133907

Oprócz fragmentów naczyń odkryliśmy także liczne przedmioty wykonane z krzemienia: narzędzia, ich fragmenty, ale także odpady związane z ich produkcją. Co ciekawe, dominowały wśród nich przedmioty wykonane z tzw. krzemienia czekoladowego, wydobywanego setki kilometrów na południe, w rejonie Gór Świętokrzyskich. Ich obecność poświadcza funkcjonowanie we wczesnym neolicie dalekodystansowego handlu.

20190915_113306

 

20190915_112805

Wstępnie zrekonstruowane (sklejone) fragmenty neolitycznych naczyń z Ostrowitego.

Odkrycie w Ostrowitem ma spore znaczenie. Jest to pierwsza osada Kultury Ceramiki Wstęgowej Rytej w tej części Pomorza, jedno z najbardziej na północ wysuniętych stanowisk tego ugrupowania. Planowane datowania radiowęglowe pozwolą bez wątpienia lepiej zrozumieć proces ekspansji ludności neolitycznej na te tereny.

Badań neolitycznych obiektów nie udało się zakończyć w czerwcu. Powróciliśmy do nich wraz ze studentami łódzkiej archeologii w sierpniu, ale to będzie tematem kolejnego wpisu.

ух ты!

Ponieważ przyjechałem do Sertei głównie jako asystentka Przyrodnika, większość czasu brałem udział w jego geoarcheologicznych poczynaniach. Początkowo mieliśmy wsparcie w postaci ekipy rosyjskich geografów, którzy także wykonywali geomorfologiczne rozpoznanie okolicy.

DSC07232Praca odbywała się z podziałem na dwa stanowiska, przy użyciu dwóch świdrów: rosyjskiego i naszego (czyli holenderskiego). W centrum kadru Przyrodnik świdruje rosyjską ziemię z pomocą Saszy i Sierioży – dwóch studentów historii z Samary, którzy zostali nam przydzieleni do pomocy. Z prawej strony ekipa rosyjska.

DSC07223A tutaj obie ekipy razem. Trwa dyskusja: gytia to (czyli po rosyjsku sapropiel) czy też nie gytia?

DSC07234Niektóre odwierty były dość głębokie. Przyrodnik postanowił wykonać przekrój przez całą dolinę w rejonie stanowiska. Wkrótce ekipa rosyjska zakończyła pracę, a na placu boju pozostaliśmy tylko my, wraz z naszymi pomocnikami.

DSC07264W tym miejscu przyrodnik stanął i zadumał się nad genezą krajobrazu Sertei…

DSC07278W pewnym momencie okazało się, że odwierty nie wystarczą. Konieczne było wykonanie „szurfu”, czyli wykopu sondażowego. Zasadniczo chodziło o odnalezienie brzegu jeziora (chodzi o dawne jezioro, którego miejsce zajęła dolina rzeczna). Szurf miał być wyłącznie geologiczny. Przyrodnik wiele sobie po nim obiecywał: miała być gytia, nawarstwienia stokowe i nie wiadomo co jeszcze…

DSC07390Gytia rzeczywiście była w dużych ilościach, co Przyrodnika ukontentowało, bowiem lubi gytię bardzo.  W pewnym momencie pod nawarstwieniami mułków i gytii znaleźliśmy cały poziom wyłożony licznymi gałęziami i korzeniami drzew. Ponieważ w tym momencie wykop zaczął przypominać tradycyjną archeologię mogłem i ja nieco bardziej się ożywić, porzucić zeszyt z przyrodniczymi notatkami i zabrać za eksplorację. Zwłaszcza, że pomiędzy gałęziami występowała też nielicznie neolityczna ceramika…

DSC07418Prawdziwa sensacja nastąpiła jednak później. W kolejnej warstwie, po zdjęciu drewna znaleźliśmy kości. Nie było wątpliwości, że są to kości ludzkie. Nasz osamotniony szurf, którym nikt wcześniej nie zaprzątał sobie specjalnie głowy, stał się centrum zainteresowania całej ekspedycji. A jej szef, czyli Andriej Mazurkiewicz, kiedy tylko zobaczył co znaleźliśmy, wykrzyknął tytułowe „uch ty!”. To pierwsze szczątki ludzkie z tego stanowiska (choć, jak przypomina Przyrodnik, z odległego o ok. 50 m stanowiska w kanale pochodzą inne znaleziska kości, z tego samego okresu). Ich stratygraficzny kontekst, obecność w pobliżu wyłącznie fragmentów neolitycznej ceramiki naczyniowej, wskazywał, że mamy do czynienia z neolitycznym mieszkańcem Sertei.

DSC07426A ja mogłem w końcu zająć się prawdziwą archeologią.

DSC07429Oprócz kości długich, kręgów, żeber i łopatki, w wykopie pojawiła się czaszka. Zęby były doskonale zachowane co pozwoli bez wątpienia zrobić analizy aDNA, radiowęglową i stabilnych izotopów.

DSC07445„Naczalnik” ekspedycji, prof. Andriej Mazurkiewicz, wyglądał na przejętego znaleziskiem. Przyrodnik był nieco zawiedziony – nasz czas w ekspedycji sertejskiej się kończył, a on nie mógł dokończyć geologicznego szurfu, który w międzyczasie stał się bardzo „archeologiczny”.

DSC07505Tempo pracy w wykopie osłabło. Konieczna była znacznie bardziej precyzyjna dokumentacja. Rosyjska ekipa wykonała dokumentację rysunkową, a ja zrobiłem fotogrametrię (za pomocą rosyjskiego programu od Agisoft).

DSC07451Cała ziemia z warstwy obejmującej znalezisko była przepłukiwana.

DSC07507I na koniec jeszcze znaleziona czaszka. Zwróćcie uwagę na brak jedynek – to nie efekt eksploracji. Wygląda na to, że je wybito. Jedynek brakowało też na żuchwie, która znalazła się nieopodal. Kości nie zostały bowiem złożone w porządku anatomicznym, a raczej bezładnie (?) rozrzucone i należały do co najmniej dwóch osobników. Niestety nie mogliśmy uczestniczyć w eksploracji tego wykopu do „calca”. Nasz czas w Sertei zbliżał się do końca. Dalszą eksplorację przejęli w całości nasi gospodarze, a my musieliśmy udać się w dalszą drogę, do Smoleńska i Gniezdowa.