Outremer

Kilka zdjęć z wyprawy do Izraela. A ponieważ tutaj zajmuję się głównie średniowieczem, więc i zdjęcia będą dotyczyły średniowiecza…

Cezarea. Mury obronne miasta.

Cezarea. Brama miejska.

Cezarea. Kapitel roślinny służki sklepienia w bramie miejskiej.

Jerozolima. Relikty szpitala Najświętszej Marii Panny Zakonu Niemieckiego.

Jerozolima. Kościół św. Anny.

Jerozolima. Wnętrze kościoła św. Anny.

Jerozolima. Główna absyda kościoła św. Anny.

Jerozolima. Kopuła kościoła św. Anny.

Akka. Ulica Saladyna.

Akka. Sklepione wnętrza siedziby Zakonu Szpitalników św. Jana.

Akka. Model siedziby szpitalników wystawiony na terenie kompleksu.

Akka. Dziedziniec siedziby joannitów. Górne poziomy zostały nadbudowane w czasach osmańskich oraz w okresie funkcjonowania brytyjskiego więzienia.

Akka. Wnętrza siedziby joannitów.

Akka. Refektarz w siedzibie joannitów.

Reklamy

Czerwone katedry cz. 2 – Bazylea

W chwilowej przerwie w opracowywaniu wyników badań grodzisk wróciłem do wpisu przygotowanego już wiele miesięcy temu, stanowiącego kontynuację krótkiego cyklu o „czerwonych katedrach”. Po prezentacji Strasburga przyszła pora na Bazyleę.

Obecna katedra w Bazylei, położonej w punkcie styku granic trzech państw: Szwajcarii, Francji i Niemiec, w średniowieczu zaś będącej ważnym miastem Rzeszy, jest dziełem niejednorodnym. Podobnie jak w Strasburgu spotykają się tutaj partie budowli późnoromańskiej i gotyckiej, choć sposób współistnienia tych elementów jest zdecydowanie odmienny.

Pierwsza katedra, przeniesiona do Bazylei z nieodległego Augusta Rerica (któremu może warto będzie poświęcić kiedyś wpis) nie została odnaleziona.

DSC09951Relikty zespołu episkopalnego w Augusta Rerica (dzisiaj Kaiseraugst).

Zachowały się natomiast relikty katedry późniejszej, karolińskiej, wzniesionej przez biskupa Haito w IX wieku. Została ona zniszczona w wyniku najazdu Węgrów. Kolejną budowlę, tym razem w niewielkich partiach widoczną także na powierzchni, w murach obecnej świątyni, wzniesiono z fundacji Henryka II i jego żony Kunegundy.

DSC09893_v1Rzeźba fundatora katedry – Henryka II.

Jest późniejsza od innej rzeźby tego samego cesarza, wykonanej w także ufundowanej przez niego katedrze w Bambergu:

Zupełnie inna para kaloszy, zupełnie inny styl i zupełnie inny smak… Lata 70. XIII wieku to okres, kiedy wyraźnie odchodzono już od antycznego stylu znanego z Bambergu i Naumburga w stronę form zapowiadających już wyraźnie poklasyczną sztukę XIV wieku…

DSC09805_v1Fasada zachodnia obecnej katedry pochodzi głównie z XIII wieku. Widoczny jest portal główny, silnie przekształcony w stosunku do oryginalnej, XIII – wiecznej konstrukcji (jej rekonstrukcję możecie obejrzeć na stronie internetowej katedry). Na północ od niego znajduje się grupa św. Jerzego zabijającego smoka, na południe św. Marcin oddający płaszcz. Warto zauważyć, że boczne portale są niewielkie, niemal pozbawione dekoracji. Nie jest to bynajmniej klasyczny, francuski układ zachodniej fasady katedry.

DSC09813_v1Fragment fasady zachodniej z grupą św. Jerzego (podstawa wieży Georgsturm). W tle, za rzeźbami widoczna partia muru, wzniesionego z żółtego mułowca, odcinającego się od tła, wraz z widocznym łukiem. Jest to fragment wieży z 2 połowy XI wieku, dostawionej do katedry henrykowskiej.

DSC09875_v1Wnętrze wieży św. Jerzego. Wieża wzniesiona została przez budowniczego wież katedry w Strasburgu oraz kościoła farnego w Ulm – Ulricha von Ensingen. Skala budowli jest w porównaniu ze Strasburgiem kieszonkowa. Rozwiązanie także mniej rewolucyjne. Jej budowę ukończono w 1429 r. Sąsiednią wieżę św. Marcina ukończono w roku 1500.

DSC09775_v1Widok katedry od strony wschodniej. Widoczne jest obejściowe prezbiterium, będące prawdziwym architektonicznym palimpsestem. Jego dolne partie to późnoromańska konstrukcja z ostatniej tercji XII wieku. Górna kondygnacja z ostrołukowymi oknami wypełnionymi maswerkiem pochodzi z XIV wieku i jest wynikiem odbudowy katedry dokonanej po zniszczeniach w 1356. Doszło wówczas do trzęsienia ziemi, które spowodowało częściowe zawalenie katedry. Odbudowę podjęto pod kierownictwem Jana z Gmünd, przedstawiciela znanego rodu architektów – Parlerów, zamieszanych w budowę najważniejszych środkowoeuropejskich fundacji kościelnych XIV wieku. Architekt ten pracował także przy trzeciej „czerwonej katedrze” we Fryburgu Bryzgowijskim.

DSC09796_v1Dekoracja rzeźbiarsko – architektoniczna późnoromańskiego obejścia katedry. Dolną kondygnację obejścia zdobią arkady, fryzy ze stylizowanymi wiciami roślinnymi, bogate obramienia okienne, z służkami wspartymi na kamiennych lwach oraz podokapowy fryz, wsparty na niewielkich „atlasach”.

Co ciekawe Jan z Gmünd odbudowując katedrę po zniszczeniach w znacznych partiach wykorzystał starsze, późnoromańskie elementy, wprowadzając jedynie bardziej istotne zmiany jedynie w obejściu chóru.

DSC09786_v1Arkady zdobiące obejścia. Widok od strony monasterium kanonickiego.

DSC09793_v1Kapitel półkolumienki arkady.

DSC09799_v1Późnoromański portal w północnym ramieniu transeptu tzw. portal Gallusa.

DSC09803_v1Późnoromańska rozeta ponad portalem Gallusa.

DSC09820_v1Wnętrze katedry, w kierunku wschodnim. Widoczny późnoromański układ ścian nawy przepruty arkadami międzynawowymi w układzie wiązanym, rozdzielonych przyściennymi, masywnymi półkolumienkami oraz odpowiadających arkadom biforiów empor i okien. Nawę przykryto ostrołukowym sklepieniem.

DSC09857_v1Prezbiterium, widok ku wschodowi. Ponad poziomem późnoromańskich arkad obejścia widoczne są przezrocza empor i poziom okien nawy będący realizacją Jana z Gmünd, z XIV stulecia.

DSC09850_v1Wielokolumnowe, późnoromańskie filary obejścia. Z kapitelami pokrytymi bogatą dekoracją rzeźbiarską – roślinną i figuralną. Bardzo oryginalny sposób rozwiązania podpór.

DSC09840_v1Obejście krypty.

DSC09834Fragment dekoracji rzeźbiarskiej kapiteli filarów w krypcie. Przy okazji warto zwrócić uwagę na „tarczownika”, dzierżącego niewielką, okrągłą tarczę oraz pałkę.

DSC09891_v1Widok na łuki oporowe oraz południowe połacie dachu.

Katedra w Bazylei to budowla niewielka. Dość surowa fasada, zwłaszcza w porównaniu z francuskimi katedrami i czołowymi budowlami niemieckiego gotyku, może sprawiać wrażenie nieco niezgrabnej i przyciężkiej. Jednak urok tej budowli tkwi właśnie w „ludzkiej” skali – całość jest możliwa „do ogarnięcia” i w detalu. Niezwykle zróżnicowanym, związanym zarówno z późnoromańską fazą budowlaną z XII i 1 ćwierci XIII wieku, jak i fazą gotycką z lat 70. XIII wieku (kiedy skupiono się głównie na fasadzie zachodniej), fazą „parlerowską” z wieku XIV oraz wieńczącą dzieło budową hełmów wież.

Czerwone katedry cz. 1, Strasburg

W ramach drobnego uzupełnienia poprzednich cykli katedralnych pomyślałem, że warto jest zrobić nową serię wpisów dotyczących średniowiecznej architektury. W pewnym sensie uzupełni ona istotne braki cyklu o początkach gotyku w krajach Europy Środkowej (czyli głównie w Rzeszy). Brakło tam bowiem wówczas istotnego dla rozważań o niemieckim gotyku dzieła, a mianowicie katedry w Strasburgu.

Cykl będzie krótki. Zasadniczo dotyczyć będzie trzech obiektów – czerwonych katedr. Czerwień w tym przypadku nie ma nic wspólnego z polityką, a raczej kolorem dominującego budulca, mianowicie piaskowca wydobywanego w szeroko rozumianym rejonie górnego biegu Renu. Pochodził on z bardzo różnych wychodni (m.in. z Wogezów i Schwarzwaldu) i nadawał naszym katedrom charakterystyczny rdzawo-czerwony kolor, odróżniający je od żółtawych lub szarych budowli Ile-de-France. Czerwone budowle znajdziecie zresztą w wielu miejscach południowych Niemiec i Alzacji. Możecie się więc spodziewać w przyszłości dalszego dręczenia czerwieniami średniowiecza…

StrassburgKatedra Najświętszej Marii Panny w Strasburgu wznosi się w miejscu starszych budowli z okresu merowińskiego, karolińskiego oraz ottońsko-romańskiego. Z tych starszych budowli zachowały się wyłącznie relikty archeologiczne. Obecna budowla powstawała od około 1180 r., początkowo jako realizacja późnoromańska. Wznoszenie budowli rozpoczęto od prezbiterium i północnego ramienia transeptu.

DSC00163_v1Absyda prezbiterialna katedry. Widok wnętrza ku wschodowi.

DSC00037_v1Północne ramię transeptu. Poprzedzone jest późnogotyckim portalem z XVI wieku.

DSC00222_v1Późnoromańskie kapitele wiązkowego filaru ze skrzyżowania nawy i transeptu.

Już podczas prac nad południowym ramieniem transeptu, w latach 20. XIII wieku zatrudniono grupę rzeźbiarzy pracujących wcześniej w Ile-de-France (w Chartres), pracujących w stylu gotyckim. Działo się to mniej więcej równolegle z aktywnością francuskich rzeźbiarzy w Bambergu. Konstrukcyjnie południowe ramię transeptu nadal jest późnoromańskie, jednak jego dekoracja rzeźbiarska to przykład najlepszych dokonań gotyckiej sztuki. Skupiły się one w rejonie portali transeptu, których zdjęć niestety nie mogę pokazać – w tym roku znajdowały się w remoncie.

DSC00090_v1Szczęśliwie w muzeum katedralnym dostępne były oryginały rzeźb zdobiących portal. Powyżej figura Synagogi. Synagoga, czyli lud Boży starego przymierza jest ślepa, bo nie rozpoznała w Jezusie zapowiadanego Mesjasza, ma złamaną chorągiew i opuszczoną dłoń trzymającą kamienne tablice Prawa.

DSC00091_v1Oraz Ecclesia. W przeciwieństwie do swojej koleżanki dumnie podnosi głowę i zwycięski proporzec. Na głowie nosi koronę, a w ręku kielich nowego przymierza. Gotycka rzeźba to przecież teologia w pigułce.

We wnętrzu katedry rzeźby skupiły się na centralnym filarze południowego ramienia transeptu, zwanym filarem anielskim.

DSC00168_v1Zwróćcie uwagę na charakterystyczne cechy tych rzeźb – bardzo naturalnie potraktowane, swobodne sylwetki ludzkie, posadowione na konsolach i zwieńczone charakterystycznymi baldachimami, z motywami architektonicznymi. Odpowiadają one sposobowi potraktowania dekoracji rzeźbiarskiej w Bambergu oraz nieco późniejszym dziełom z Naumburga i Miśni.

DSC00179_v1Rzeźby aniołów z tryumfalnymi trąbami.

A tutaj dla przypomnienia anioł z Bambergu.

DSC00203_v1Filar skrzyżowania naw. Widok ku zachodowi, we wnętrzu południowego ramienia transeptu. Jak widać ma on jeszcze formę całkowicie późnoromańską, z charakterystycznym dla późnych faz tego stylu barokowym rozpasaniem, które nakazało twórcom rozdzielenie służki na dwie.

Od około 1240 roku rozpoczęto w Strasburgu wznoszenie korpusu nawowego katedry. Tym razem rola gotyku nie ograniczyła się wyłącznie do dekoracji rzeźbiarskiej. Całość skonstruowano zgodnie z francuskimi wzorcami, ale dostosowano do istniejących już elementów z wykorzystaniem ław fundamentowych budowli romańskiej. Dzięki temu szerokość korpusu wyniosła 36 m, zaś wysokość 32 m. Nadało to wnętrzu katedry nietypowe, nieco przysadziste proporcje.

DSC00162_v1Wnętrze katedry w kierunku wschodnim.

DSC00207_v1Przęsło korpusu katedry w Strasburgu. Zastosowano strukturę trzykondygnacyjną z poziomem okien nawy głównej, poziomem triforiów, osobno doświetlonych, co wymagało zastosowania specjalnej konstrukcji przykrycia dachów naw bocznych oraz poziomem arkad międzynawowych. Wzorcem dla korpusu katedralnego był korpus wznoszony nieco wcześniej w Saint-Denis.

Dla porównania przęsło korpusu Saint-Denis.

DSC00228_v1W dekoracji rzeźbiarskiej tej partii budowli wykorzystano naturalistycznie potraktowane motywy roślinne, znane nam już z Reims oraz z Naumburga, Miśni, a także Wrocławia.

DSC00231_v1Inny przykład kapiteli wiązkowych filarów. Ich osobliwością jest niespotykany wcześniej stopień złożoności – są otoczone przez 16 służek.

Dla porównania kapitele w obejściu katedry we Wrocławiu.

DSC00296_v1Korpus katedry w Strasburgu. Widoczne łuki oporowe, zaś pod nimi dwuspadowe dachy nad nawami bocznymi, które umożliwiły doświetlenie kondygnacji triforiów.

DSC00088_v1Wnętrze katedry pierwotnie rozdzielono lektorium, którego fragmenty można obecnie oglądać w muzeum katedralnym.

Fasadę katedry zaczęto budować po 1275 r., kiedy zakończono wznoszenie korpusu. O ile ten naśladował wzorce francuskie, to fasada stanowi dzieło oryginalne, wyznaczające nowe trendy rozwoju architektury gotyckiej Rzeszy. Powstanie fasady przypisuje się Erwinowi von Steinbach, wymienianemu w źródłach z końca XIII wieku. Zachowały się projekty jego autorstwa.

Projekt fasady autorstwa Erwina von Steinbach według Wikimedia Commons.

DSC00025_v1Główny portal zachodni katedry.

DSC00026_v1Tympanon portalu.

DSC00027_v1Dekoracja rzeźbiarska portalu. Forma konsol oraz baldachimów wyraźnie wskazuje, że jesteśmy już w zupełnie innym miejscu w rozwoju rzeźby gotyckiej.

DSC00018_v1Projekt Steinbacha został zmodyfikowany w latach 80. wieku XIV. Ponad galerią królewską (zapożyczoną z katedr francuskich, wznoszącą się ponad rozetą), pomiędzy trzonami wież wzniesiono dodatkowe pomieszczenie, tworząc gigantyczną platformę łączącą dwie wieże oraz pomieszczenie na dzwony. Fasada katedry, która wcześniej w ogólnym zarysie przypominała model paryskiej Notre Dame zyskała zupełnie nową formę.

DSC00034_v1Potęga masywu, który wówczas powstał jest widoczna gdy spojrzymy na niego od strony korpusu.

W XV wieku rozpoczęto starania nad dalszym podniesieniem wież, a ściślej wieży północnej. Architekt Urlich von Ensingen wzniósł konstrukcję tzw. oktogonu – pustego w środku trzonu wieży. W narożnikach jest on flankowany przez spiralne klatki schodowe.

DSC00276_v1Zbliżenie oktogonu z platformy pomiędzy wieżami.

W dalszej kolejności, dopiero w latach 30. XV wieku wzniesiono niezwykły hełm wieży, który kończył kolejny już architekt, pochodzący z Kolonii Johann Hültz. Pochodzenie architekta mogło mieć wpływ na formę hełmu, wyraźnie wzorowanego na projektach stworzonych właśnie dla katedry w Kolonii oraz na hełmie katedry we Fryburgu Bryzgowijskim. Jednak stożkową, maswerkową konstrukcję wzbogacono o dodatkowe maswerkowe elementy, skrywające schody prowadzące na sam szczyt.

DSC00285_v1W ten sposób powstała jedna z najbardziej niezwykłych konstrukcji późnego średniowiecza. Wieża osiągnęła wysokość 142 m, stanowiąc jedną z najwyższych budowli średniowiecznej Europy.

Znów remonty

Dwa lata temu pisałem o remontach, które siatką rusztowań przykryły zwiedzane przeze mnie średniowieczne kościoły i katedry we Francji, Niemczech i Belgii. W tym roku podobnych rozczarowań także nie zabrakło. Tradycyjna wyprawa śladami średniowiecznej architektury przyniosła kolejne niemiłe doświadczenia. Jasne jest, że zabytki wymagają opieki, a funkcjonowanie gotyckiej katedry to stan nieomal permanentnej budowy, ale czy to musi przytrafiać się właśnie mnie, kiedy specjalnie jadę setki kilometrów, by zobaczyć/sfotografować zabytek?

DSC09617_v1Fryburg Bryzgowijski – główna, zachodnia wieża katedry, z piękną „czapką” z rusztowań…

DSC00278_v1Strasburg – widok z wież na transept. Południowe ramię transeptu, niezwykle ważne dla historii architektury, gdzie pojawił się gotyk na terenie Rzeszy, zasłonięte rusztowaniem…

DSC01354_v1Neuwiller-lès-Saverne w północnej części Alzacji. Kościół opacki Saint-Pierre-et-Saint-Paul. Rusztowania zasłoniły część z XII wieku.

DSC01370_v1Wewnątrz jednak zasłonięto całą część budowli, od zachodniej linii transeptu. Dzięki temu nie zobaczyłem najstarszej, jedenastowiecznej partii, wraz z kryptą.

DSC01365_v1A na zewnątrz fajnych późnoromańskich i wczesnogotyckich portali.

Wrrrr…

Terra incognita – wczesny gotyk w Europie Środkowej

Być może zwróciliście uwagę na fakt, że w cyklu Peregrinatio nie znalazło się miejsce dla innych krajów środkowej Europy niż Niemcy i Polska. To oczywiście błąd. Architekci i rzeźbiarze z Ile-de-France docierali także do innych krajów regionu: do Czech i Węgier. W 2 połowie XIII wieku byli też tutaj aktywni artyści niemieccy posługujący się nową sztuką.

DSC02096_v1

Trzynastowieczny przejazd bramy na zamku w Křivoklát.

Fakt, iż nie uwzględniłem tych dwóch krajów wynika z przyczyn dość licznych. Przede wszystkim w mojej prywatnej galerii fotografii mam stosunkowo ubogą dokumentację tamtejszych obiektów. Przyznaję, że nieczęsto podróżowałem do Czech, a jeszcze rzadziej na Węgry. Ale to nie wszystkie przyczyny tego stanu rzeczy. Czeska architektura gotycka XIII wieku dziwnie niknie w blasku chwały królestwa w czasach Karola IV. Trudno niekiedy wypatrzeć ją w natłoku sztuki XIV stulecia stojącej na bardzo wysokim poziomie. Na Węgrzech sytuacja jest znacznie bardziej skomplikowana. Historia sprawiła, że sztuka średniowieczna jest tutaj bardziej domeną archeologów, którzy odkopują wspaniałe przykłady romańskiej i gotyckiej architektury zniszczonej przez Turków. Jest to strata szczególnie dotkliwa jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, iż Węgry były jednym z krajów, które najwcześniej (dzięki dynastycznym powiązaniom) przejął wzorce sztuki gotyckiej wprost z Francji. Pierwsze jego elementy pojawiły się już u schyłku XII wieku w królewskim pałacu w Ostrzyhomiu. W początkach XIII wieku zaowocowały one architekturą opactw w Pannonhalma, Pilis, kościołem św. Szczepana w Esztergom (Ostrzyhomiu), czy katedrą w Kalocsa, w której zastosowano francuski plan z obejściem i wieńcem kaplic. Recepcja gotyku na Węgrzech wyprzedzała więc rozwój architektury niemieckiej. Warto pamiętać, że to na Węgry podróżował Villard de Honnecourt i jak twierdzą niektóry badacze, mógł tam zostawić coś po sobie…  Trudno też zapomnieć o bliskich związkach Węgier z Włochami, których rezultatem były choćby XIV wieczne freski w ostrzyhomskim pałacu wykonane przez artystów z Sieny czy niezwykle wczesne w skali Europy przejęcie renesansu za panowania Macieja Korwina.

Nie będę zaprzeczał, iż inspiracją dla cyklu Peregrinatio była dla mnie wystawa Der Naumburger Meister w Naumburgu i towarzyszący jej potężny katalog (zawierający także cykl rewelacyjnych artykułów dotyczących sztuki XIII wieku). To on natchnął mnie do podróży śladem wczesnego gotyku po Niemczech w 2012 roku i zrobienia cyklu wpisów na blogu. Trudno też zaprzeczyć, iż zarówno wystawa, jak i publikacja bardzo po macoszemu potraktowały kraje Europy Środkowej (poza Niemcami oczywiście). Jakkolwiek pojawiły się tam akcenty polskie (np. rzeźba Salomei z Głogowa na wystawie, artykuł profesora J. Jarzewicza w Katalogu), to Czechy i Węgry zostały właściwie całkowicie pominięte. Ostatnio trafiłem na rewelacyjny blog Medieval Hungary i archiwalny wpis jego Autora, który ze smutkiem wytyka ten brak.

W końcu to nie pierwszy raz, kiedy okazuje się, że nasza część Europy jest białą plamą na mapach przygotowywanych na zachodzie…

Zbudujmy sobie gotycką katedrę… po włosku…

– Zbudujmy sobie katedrę. Taką modną w całej Europie, a więc francuską. Taką jakich mnóstwo pobudowali Francuzi u siebie i jakie budują Teutoni za Alpami. Ooo… na przykład taką, jak ta z Amiens:

Co musi mieć francuska katedra? Mówimy o prawdziwej francuskiej katedrze, nie jakiś marnych podróbkach w rodzaju Miśni, Naumburga, Wrocławia na końcu świata. Musi mieć katedralną fasadę zachodnią z trzema portalami ostrołukowymi, nakrytymi wimpergami. Ponad nimi musi wznosić się królewska galeria oraz (koniecznie!) rozeta. Fasada musi też mieć dwie wieże…

– Jak to „dwie wieże”? A po cóż nam dwie wieże? Co my będziemy z tymi wieżami robić? U nas we Włoszech od zawsze budowało się jedną wieżę – campanilę, na której wieszało się dzwony. Kategorycznie odmawiam dwóch wież. Musi być jedna. Co by ludzie powiedzieli?

– Bene. Będzie jedna wieża. Ale pamiętajmy – francuska katedra to wertykalizm. To pnące się ku górze linie, ostre łuki, które swoimi wierzchołkami kłują niebo…

– Jakże to? Jakiż znów wertykalizm? U nas, w Toskanii, od zawsze budowaliśmy kościoły w paski. Poziome pasy, z jasnego i ciemnego kamienia to nasz znak rozpoznawczy. Co by ludzie powiedzieli, gdyby nie było pasków? No i jakie znów łuki ostre? Toż to jakaś teutońska moda! Łuki muszą był łukami! Aha – no i dajcie mozaiki.

– Mozaiki?

– Tak. Mozaiki. Robimy mozaiki od czasów greckich. Bez mozaiki ani rusz. Najlepiej dajcie jakąś na fasadę.

– Ale Francuzi nie dają mozaiki na fasadach gotyckich katedr…

– A co oni tam wiedzą? Mozaiki muszą być.

– Bene. Zrobimy więc tak:

DSC05510_v2

Cała katedra będzie w paski. Naprzemienne, szerokie pasy białego i węższe czarnego marmuru. Damy jej kampanilę. Zresztą już tam stoi, zbudowana dla romańskiej katedry. Nakryjemy ją po prostu tak nieco bardziej strzeliście… no prawie…

DSC05387_v1

Fasadę zrobimy w stylu francuskim. Trochę go tylko poprawimy, bo Francuzi nie mają gustu. Dodamy więc mozaiki w szczytach. Zamiast niepotrzebnych, dużych, zachodnich wież rozbudujemy partie narożnych przypór, udając wieże i nie niszcząc pięknej symetrii trójkątnych szczytów. Portale damy z łukiem półkolistym – jak obyczaj nakazuje, ale żeby nie było, że jesteśmy konserwatywni, to przykryjemy je wimpergami. Nad wszystkim musi być rozeta. Nie wiem czemu Francuzi zasłaniają ją maswerkami. Nasza będzie przeszklona witrażem, bez tych niepotrzebnych kamiennych elementów, które tylko zasłaniają światło.

DSC05393_v1

Całość pokryjemy rzeźbami. W najlepszym guście, nawiązującym do naszej bogatej tradycji rzeźbiarskiej. Oraz fryzami z kolorowego marmuru, jakie zdobią kościoły w całej Toskanii.

DSC05512_v1

Rzeźb ma być dużo. Bardzo dużo…

DSC05480_v1

Nad skrzyżowaniem naw zrobimy kopułę. W Pizie mają taką, my też będziemy mieli. Bez kopuły ani rusz! Zamiast łuków oporowych, które sprawiają, że katedra wygląda jak chory pająk, zainstalujemy trójkątne przypory. Spełnią dobrze swoją rolę stabilizując sklepienie.

DSC05408_v1

Pasy zrobimy też we wnętrzu. Francuski wertykalizm jest nudny.

DSC05451_v1

Całość przykryjemy sklepieniem. Niech będzie przyzwoite, na gurtach. Nie jakiś francuski wynalazek, który zaraz się zawali. No i niech to nie będzie łuk ostry! Cóż za barbarzyński wynalazek!

DSC05450_v1

Ponieważ kawałek katedry już mamy, to nie ma sensu zbytnio go zmieniać. Nie będziemy się bawić we francuską wielokondygnacyjność. Po cóż nam empory i galerie tryforiów? Wystarczy płaska ściana, przepruta arkadami międzynawowymi i okna. No dobra – niech będą ostrołukowe, z maswerkiem. Do komunikacji nie trzeba empor, wystarczy nadwieszona galeryjka, taki chodnik. Ozdobimy go głowami papieży… No i nie warto instalować tych francuskich wynalazków, z wiązkami służek podtrzymujących sklepienie. Zrobimy to tradycyjnie – masywne lizeny w górnej kondygnacji i półkoliste kolumienki przyścienne w dolnej doskonale spełnią swoją rolę.

DSC05414_v1

Francuzi nie doceniają piękna i wzniosłości kopuły. Dorosną… przyjdzie czas, że zaczną u siebie, w Paryżu też je budować.

DSC05440_v1

Po cóż nam te wielkie okna? Po cóż doświetlone galerie tryforiów? Odpowiedni nastrój uzyskamy naszymi, tradycyjnymi, toskańskimi środkami.

DSC05379_v1

Francuzi od wschodu budują te śmieszne konstrukcje z obejściem i wieńcami kaplic. Zupełnie niepotrzebne! Zrobimy to po swojemu. Od wschodu zamkniemy katedrę płaską ścianą i wzniesiemy tam fasadę, podobną do zachodniej…

DSC05506_v1

Później będziemy mogli dorobić od południa prostopadłą do katedry, monstrualną nawę i udawać, że to co zbudowaliśmy wcześniej, to tylko transept większej gigantycznej budowli.

DSC05366_v2

Tak naprawdę, to sieneńska katedra jest rezultatem wielu przebudów oraz prób połączenia wielu tradycji. Stąd czytelny w budowli eklektyzm. Korpus jest zasadniczo romański, z 2 połowy XII wieku. Od 1215 roku rozpoczęto jego gotycką przebudowę, podczas której całość obłożono marmurem w białe i czarne pasy. Fasadę nawiązującą luźno do wzorców francuskiego gotyku rozpoczął budować Giovanni Pisano w 1284 roku, ale dokończoną ją dopiero w 2 połowie wieku XIV. W XIV wieku postanowiono włączyć budowlę jako transept do nowej, gigantycznej bazyliki – Duomo Novo. Rozpoczęto budowę od południa potężnej, pięcioprzęsłowej nawy, pod kierownictwem Giovanni di Agostino. Ostatecznie jednak błędy konstrukcyjne i spustoszenia po „czarnej śmierci” sprawiły, że projektu tego nigdy nie zrealizowano.

Aha – galeria papieży pochodzi dopiero z XV i XVI wieku.

Peregrinatio – cz. 9: finis mundi

Rzeźbiarze i budowniczowie z Ile-de-France i Szampanii docierali nie tylko do Niemiec. Bliższe i dalsze echa ich działalności dostrzeżemy w całej Europie, od Wysp Brytyjskich, przez Skandynawię, aż po krańce świata, czyli kraje słowiańskie, a zwłaszcza Węgry.

Pierwsze elementy gotyku pojawiały się nieśmiało w budowlach krańca świata, czyli średniowiecznej Polski i Śląska mniej więcej równolegle, do zjawisk obserwowanych na terenie Rzeszy. Początkowo były to jedynie wybrane rozwiązania sztuki gotyckiej, zwłaszcza łuk ostry, wprowadzany w portalach i sklepieniach całkowicie jeszcze „romańskich” budowli.

Dobrym przykładem takiej adaptacji jest kościół parafialny w Złotoryji. Kościół powstał dla obsługi parafii stworzonej dla pierwszej udokumentowanej gminy miejskiej na Śląsku (i w Polsce), lokowanej w 1211 r. Zaplanowano go zapewne jako trójnawową bazylikę z transeptem i wydzielonym, prostokątnym prezbiterium zamkniętym absydą. Do około 1241 roku zrealizowano partię wschodnią świątyni, wznoszoną w stylu późnoromańskim z elementami gotyku.

DSC02550_v1

Portal w południowym ramieniu transeptu jest jeszcze całkowicie późnoromański.

DSC02558_v1

Portal w północnym ramieniu transeptu ma odmienną stylistykę. Zwieńczono go strzelistą wimpergą. Archiwolty są ostrołukowe. Podtrzymujące je kolumienki wspierają się na talerzowych bazach, zaś kielichowe kapitele pokrywa stylizowana dekoracja roślinna w stylu późnoromańskim. Całość przypomina nieco pierwsze flirty niemieckiej architektury z gotykiem, jakie znamy z opactwa w Maulbronn.

DSC02560_v1

Ponad portalem umieszczono rozetę – element w polskiej architekturze romańskiej w zasadzie nieznany. Maswerk, zdaniem Z. Świechowskiego został umieszczony wtórnie.

DSC02563_v1

W wyższych poziomach budowli pojawiły się znacznie bardziej dojrzałe elementy gotyckie, nawiązujące do stylu rayonnant, pochodzące z nieco późniejszych faz rozbudowy. Maswerkowe okno we wschodniej części budowli wypełnia niemal całą przestrzeń ściany pomiędzy przyporami. Takie otwory okienne w niemieckiej architekturze pojawiają się w Naumburgu, Miśni, Trewirze czy Marburgu. Na Śląsku zaś w Trzebnicy…

Prawdziwy, bezpośredni import francuskiej sztuki gotyckiej, wprost z Ile-de-France i Szampanii pojawił się w Polsce w horyzoncie lat 40. XIII wieku. W tym czasie rozpoczęto realizację chórów dwóch katedr: w Poznaniu i Wrocławiu.

Pierwszeństwo należy się katedrze poznańskiej, wznoszonej od 1243 r. przez biskupa Boguchwała II. Forma przestrzenna tej budowli jest całkowicie nieznana. Jest bardzo możliwe, że przypominała chóry katedr w Naumburgu i Miśni, a więc wydłużona i zamknięta wielobocznie. Budowlę zapewne przesklepiono, zaś sklepienie wspierało się na służkach, które wyposażono w kapitele pokryte naturalistycznie potraktowanymi motywami roślinnymi. Jeden z takich kapiteli, pokryty liśćmi dębu, pochodzący z wykopalisk na terenie katedry zachował się do naszych czasów. Warsztat, który brał udział w budowie katedry poznańskiej był czynny także podczas wznoszenia poznańskiego kościoła dominikanów, skąd znane są analogiczne elementy kamieniarki. Niestety wszelkie ślady wczesnego, gotyckiego prezbiterium katedry poznańskiej zatarła późnogotycka przebudowa oraz późniejsze akcje budowlane i destrukcyjno – badawcze…

Znacznie więcej wiemy o realizowanej nieomal równolegle budowie gotyckiego prezbiterium katedry we Wrocławiu. Budowla zachowała się w zasadniczym zrębie do dzisiaj. Rozpoczęto ją wznosić w roku 1244, zaś konsekracja nastąpiła w 1272 r.

DSC02598_v2

Wnętrze katedry w kierunku wschodnim. Jego obecna postać jest efektem licznych akcji budowlanych: w XIV-XV wieku dobudowano nawę, zachodni masyw wieżowy i kaplice obejścia, w okresie nowożytnym przekształcano wnętrze budowli i wznoszono kolejne kaplice. U schyłku XIX wieku katedra została poddana zabiegom konserwacyjnym, w trakcie których dokonano interwencji w duchu neogotyckim. Kolejna akcja konserwacyjna nastąpiła w latach 30. XX wieku i po zniszczeniach wojennych. Wszystkie te przebudowy sprawiły, że dzisiaj wiele szczegółów najstarszej, gotyckiej fazy budowli jest nieznanych.

Bez wątpienia jednak chór ukształtowano w sposób odbiegający od katedralnych wzorców francuskich oraz zredukowanych form znanych z Naumburga, Miśni i zapewne Poznania. Trójnawowa budowla zamknięta została od wschodu prostą ścianą, z dużym otworem okiennym wypełnionym maswerkiem. Wokół tak ukształtowanego prezbiterium poprowadzono prostokątne obejście, początkowo pozbawione kaplic, wyposażone za to w dwie wieże ponad narożnymi przęsłami ambitu, flankującymi niejako wschodnią ścianę szczytową. Całość wzniesiono w cegle, uzupełnionej detalem architektoniczno – rzeźbiarskim z kamienia.

Od lat genezy nietypowego rozwiązania z prostokątnym obejściem upatrywano w architekturze cysterskiej, doszukując się wzorców w śląskich opactwach tego zakonu, zwłaszcza w Henrykowie, bądź zwracając uwagę na modele zachodnioeuropejskie z Morimond II i Citeaux III.

Szkic Villarda de Honnecourt ukazujący modelowy plan cysterskiego kościoła z prostokątnym obejściem (według Dehio, za Wikimedia Commons).

Problem polega na tym, że w architekturze cysterskiej nie było zwyczaju wznoszenia wież ponad narożnymi przęsłami ambitu. W katedrze wrocławskiej zrezygnowano też z wieńca kaplic, znanego z budowli cysterskich (realizowano go później, głównie od XIV wieku). S. Skibiński zwrócił uwagę na fakt, iż proste zamknięcie budowli gotyckiej (odmienne od najczęściej spotykanego wzorca francuskiego z  zamknięciem wielobocznym, obejściem i wieńcem kaplic) spotyka się w katedrach angielskich, ale także zostało zrealizowane we francuskim Laon:

W tej właśnie katedrze zrealizowano początkowo typowe zamknięcie wieloboczne z ambitem, ale już w początkach XIII wieku zburzono je i zastąpiono dłuższym, prosto zamkniętym. Rozwiązanie to kopiowano we Francji głównie w kościołach kolegiackich i zakonnych. Rozwinięto je w katedrze w Dol, w Bretanii, gdzie wokół prosto zamkniętego prezbiterium poprowadzono prostokątne obejście.

Być może więc architekt chóru katedry wrocławskiej wcale nie nawiązywał do schematu cysterskiego, ale wykorzystał motywy znane z architektury katedralnej. Szczególnie ciekawe jest tutaj wzniesienie pary wież wschodnich, które w pewien sposób nawiązują do tradycji architektury niemieckiej (pary wschodnich wież znamy przecież choćby z Bambergu, Naumburga i Miśni).

Choć architekt katedry pokusił się o stworzenie rozwiązania oryginalnego, nie mającego analogii w architekturze środkowej Europy (później jednak naśladowanego przez budowniczych katedry na Wawelu w Krakowie), to dla stworzenia dekoracji rzeźbiarskiej wykorzystano bez wątpienia warsztaty pochodzące bezpośrednio z Ile-de-France i Szampanii.

DSC02582_v1

Gotycka rzeźba pojawia się na kapitelach. Są to wysokiej klasy dzieła, stosujące dekorację analogiczną do znanej z budowli francuskich i powstających równolegle katedr w Naumburgu i Miśni.

DSC02614_v1

Oraz oczywiście Poznania…

DSC02618

Niestety zwiedzić ambit katedry we Wrocławiu jest znacznie trudniej niż Paryża, Reims, Amiens czy chóry katedr w Naumburgu i Miśni. Więc jeśli chcecie napawać swoje oczy pięknem naturalistycznie oddanej roślinności pokrywającej kapitele, być może łatwiej będzie to zrobić właśnie za naszą zachodnią granicą. Przespacerować się całym ambitem udało mi się tylko raz, wiele lat temu, kiedy podłączyłem się do wycieczki niemieckich emerytów. Niestety nie miałem wówczas aparatu fotograficznego. Ambit zwykle jest głucho zamknięty. Kilka zdjęć udało mi się wykonać w zeszłym roku, gdy wpuszczono mnie jedynie do fragmentu południowej nawy chóru. Opiekunowie wrocławskiej katedry nie przejmują się chyba zbytnio turystami. Dlatego nie mogę pokazać w tym wpisie najbardziej efektownych kapiteli, w których obok motywów roślinnych pojawiają się także przedstawienia figuralne.

DSC02628_v1

Obok kapiteli pokrytych ornamentem roślinnym pojawiają się także „kielichowo-pączkowe”, znane z budowli gotyckich Ile-de-France oraz Niemiec, szczególnie częste we wczesnej i klasycznej fazie rozwoju sztuki gotyckiej. Uważa się je za formy nieco bardziej archaiczne od kapiteli „liściastych”. Nie oznacza to jednak, że powstawały one wcześniej. Jak pisał S. Skibiński „we Wrocławiu w 1244 roku formy każdej z wymienionych faz mają nieledwie ten sam walor nowości”.

DSC02590_v1

Gotyk widoczny jest także w strefie okien. Największe wrażenie robi oczywiście potężne wschodnie okno prezbiterium o najbardziej zaawansowanych formach gotyckich.

W katedrach Wrocławia i Poznania sztuka gotycka pojawiła się równolegle do Magdeburga, Naumburga i Miśni. Warsztaty tutaj pracujące nie mogą być uznane za zależne od tych, które pracowały przy powstawaniu gotyku niemieckiego. Należy je raczej uznać za wschodni odprysk tej samej fali francuskich rzeźbiarzy (a zapewne także architektów), którzy w latach 30 i 40 XIII wieku wędrowali z Ile-de-France i Szampanii na wschód. Aż po krańce ówczesnego świata łacińskiego.

Pełna adaptacja wzorców francuskiego gotyku, aczkolwiek przefiltrowanych zapewne przez doświadczenia niemieckie, miała miejsce nieco później, bo w latach 1269-1275, kiedy katedra wrocławska była już na wykończeniu. Doszło do niej w kaplicy św. Jadwigi przy kościele cysterek w Trzebnicy. Sam kościół stanowi dobry przykład późnoromańskiej architektury, nawiązującej do wzorców staufijskich – to trójnawowa bazylika z transeptem, absydialnym zamknięciem chóru i kryptą wschodnią (w polskiej architekturze romańskiej stosowaną niezwykle rzadko, wyłącznie w najważniejszych budowlach). Niezwykłość romańskiej Trzebnicy podkreślał bogaty wystrój rzeźbiarski, w stylu późnoromańskiego „baroku”. Ten wspaniały zespół architektoniczny postanowiono uzupełnić poprzez zastąpienie pierwotnej kaplicy nową, gotycką budowlą (mającą zapewne stanowić część nie zrealizowanego nigdy większego założenia).

DSC06523_v1Wykorzystano model znany z kaplic katedralnych oraz królewskich kaplic Ille-de-France, stosowany także w katedrach (m.in. w Metz, Naumburgu i Miśni), a więc wielobocznie zamkniętą przestrzeń salową.

enfuse-02_v1

Wnętrze kaplicy w kierunku wschodnim. Spoza barokowych ołtarzy i konfesji świętej Jadwigi widać elegancką, wysmukłą budowlę. Podobnie jak w paryskiej Sainte Chapelle okna przepruwają całą powierzchnię ścian, pozostawiając miejsce jedynie dla smukłych, wiązkowych filarów podpierających żebra sklepienia. Otwory okienne są oczywiście podzielone maswerkiem.

SONY DSC

Kapitele wiązkowych służek, zwieńczone wielobocznie, pokryte realistycznie oddanymi liśćmi.

DSC06497_v1

Portal kaplicy ze sceną ukrzyżowania (prowadzący do chóru) jest w skali Polski dziełem wybitnym i odosobnionym. Jednym z nielicznych figuralnych przedstawień wczesnego (jak na nasze realia) gotyku. Ponownie pojawiają się realistycznie oddane motywy roślinne – liście i grona winorośli – symbolu eucharystii. Sama kompozycja wydaje się być młodszą córką rzeźb z lektorium katedry w Naumburgu.

SONY DSC

Ten sam portal od strony wnętrza kaplicy, z tympanonem ze sceną koronacji NMPanny. Zwróćcie uwagę na roślinne motywy (po tej stronie portalu są to liście i kwiaty róży – symbol maryjny), które ciągną się archiwoltami i wdrapują na tympanon. Jest to ten sam motyw, który pojawia się w Reims, a później w zachodnim portalu w Marburgu (w tym przypadku nawiązanie jest bardzo dosłowne, łącznie z gatunkami roślin). Zdaniem P. Crossleya użyty nieprzypadkowo – miał być świadomym nawiązaniem do sanktuarium św. Elżbiety w Marburgu. Rzeczywiście wprowadzenie ciała Jadwigi do kaplicy musiało przypominać nieco uroczystość, która 30 lat wcześniej miała miejsce w Marburgu. Na uroczystości obecni byli: wnukowie Jadwigi – książę wrocławski (i arcybiskup Salzburga) Władysław, Konrad I głogowski i Bolesław II Rogatka z Legnicy oraz Przemysł II Ottokar – król czeski oraz liczni inni dostojnicy.

DSC06526_v1

Ślepe (dzisiaj) okno w ścianie północnej kaplicy.

DSC06525_v1

W ścianę zewnętrzną kaplicy wmurowano też element pierwotnie znajdujący się w jej wnętrzu, powtórzony później zresztą w kaplicy zamku w Raciborzu. Ściśle nawiązuje on do arkadowych galerii znanych nam już z Naumburga i Miśni, a będących przekształconą formą tryforyjnych galerii gotyckich katedr francuskich.

Dla porównania galeria z Naumburga.

W horyzoncie lat 60. i 70. warsztaty posługujące się formami gotyckimi były aktywne na Śląsku także w realizacji budowli o mniejszej wadze. Nigdzie jednak później nie wzniesiono budowli, która w sposób tak bezpośredni i czysty nie nawiązywałaby do wzorców gotyku francuskiego, jak kaplica trzebnicka. Pomimo to tradycja rzeźbiarska, wywodząca się z Francji nadal była żywa, choć nawiązywano do niej być za pośrednictwem warsztatów niemieckich. Być może taka jest geneza posągu księżnej Salomei z Głogowa, w którym można dostrzegać nawiązania do tradycji przedstawień figuralnych fundatorów z Naumburga i Miśni.

Figura Salomei za portalem Głogów Nasze Miasto. Salomea była małżonką Konrada głogowskiego, wnuka Jadwigi, obecnego przy translacji ciała do wspaniałej trzebnickiej kaplicy.

Nie zachowało się niestety dzieło rzeźbiarskie, które mogło być bardziej dosłownym nawiązaniem do sztuki rzeźbiarskiej z Naumburga, a mianowicie nagrobek Piotra Włostowica i jego żony Marii.

Nagrobek znany jest z XVI wiecznej ryciny, wykonanej przed jego zniszczeniem. Ukazuje ona Piotra z dużą, trójkątną tarczą, dużą zapinką spinającą szaty na piersi oraz mieczem, analogicznie do akcesoriów w jakie wyposażone są postaci fundatorów z Naumburga. Maria także nosi trzynastowieczny strój i trzyma model świątyni na Ołbinie, gdzie nagrobek się znajdował. Całość tumby opinają wielolistne, gotyckie lub późnoromańskie arkady oraz figury lwów.

Kościół p.w. Wniebowzięcia NMPanny w Lwówku Śląskim z nieznanych mi przyczyn uważany jest za budowlę romańską. Ściślej rzecz biorąc jego fasada zachodnia jest za takową uznawana, podczas gdy korpus ma charakter późnogotycki. Wynika to zapewne z „romańskiego” schematu kompozycyjnego fasady, nawiązującego do wzorców saskich, znanego u nas choćby z kościoła św. Andrzeja w Krakowie. Budowla powstawać zaczęła zapewne po 1217 r., kiedy to dokonała się lokacja Lwówka.

DSC02537_v1

Problem z „romańskością” polega na tym, że poza „konserwatywnym schematem przestrzennym” zrealizowano budowlę całkiem nowoczesną. Fasadę wyposażono w ostrołukowe, gotyckie okna z maswerkiem. W centralnej części fasady, obecnie przeprutej późnogotyckimi oknami znajdowała się pierwotnie duża rozeta. Zaś poniżej gotycki portal. Został on co prawda przekształcony w XIX wieku w stylu neogotyckim, ale zachował całkiem sporo elementów oryginalnych.

DSC02530_v1

Archiwolty portalu oraz kolumienki są tworem gotyckiego warsztatu z lat 60. – 70. XIII wieku (tak datuje go Z. Świechowski oraz J. Jarzewicz; w literaturze wysuwano także inne propozycje, przesuwając chronologię nawet na XIV wiek, co wydaje się być kompletnie chybionym pomysłem).

DSC02531_v1

Zwróćcie uwagę na znane nam już naturalistyczne motywy roślinne i charakterystyczne, wysmukłe kolumienki. Na pewno zauważyliście już, że podobnie jak w Marburgu oraz Trzebnicy liście pną się tutaj na archiwolty oraz tympanon portalu.

DSC02533_v1

Charakterystycznym elementem jest archiwolta zdobiona dekoracją figuralną. Nie jest to rzeźba najwyższych lotów, ale łatwo rozpoznamy w niej dalekie echa sztuki mistrzów z Bambergu, Naumburga i Miśni. Figury stoją na konsolach, które są jednocześnie baldachimami dla położonych niżej. Widać w nich trójlistne arkadki oraz takież otwory pomiędzy łukami arkadek (ale tylko w po lewej stronie). Rzeźbiarz zadbał nawet o architektoniczne zwieńczenie baldachimów-konsol w postaci niewielkich blanków.

DSC02534_v1

Zbliżenie archiwolty figuralnej.

Francuscy architekci i rzeźbiarza oraz ich uczniowie i naśladowcy, co najmniej od początku XIII wieku penetrowali Europę, pozostawiając po sobie liczne dzieła rzeźbiarskie i wspaniałe budowle. Dzięki nim sztuka gotycka pojawiła się na terenie Rzeszy, a nawet na „dzikim wschodzie” jakim były wówczas ziemie Polski i Śląska. Wyraźne nawiązania do ich sztuki widoczne są do lat 70. XIII wieku. Później artyści środkowoeuropejscy stopniowo usamodzielniają się coraz bardziej, tworząc w XIV wieku własne odmiany gotyku, mające coraz mniej wspólnego ze sztuką francuską. W okresie późnego średniowiecza, kiedy Francja pustoszona jest przez wydarzenia wojny stuletniej oraz „czarną śmierć”, to właśnie w Europie środkowej, pod rządami Andegawenów, Luksemburczyków, Habsburgów i Jagiellonów powstają oryginalne, imponujące i fascynujące dzieła późnego gotyku. Finis mundi staje się ośrodkiem, z którego nowe prądy przenikają jeszcze dalej na wschód, na tereny Prus, krajów nadbałtyckich oraz Rusi.