MyPaint – nowa wersja programu, nowa wersja rekonstrukcji

Jakiś czas temu zorientowałem się, że program MyPaint zmienił swój interfejs. Zamiast wielo-panelowego, nawiązującego do klasycznego Gimpa pojawił się jedno-okienkowy, typowy dla większości podobnych programów.

Jednocześnie analiza pomiarów lidarowych pokazała, że sytuacja terenowa w Rozprzy jest znacznie bardziej skomplikowana niż wcześniej myśleliśmy.  Zakończył się także etap analiz specjalistycznych. Spłynęły wyniki szczegółowych studiów paleośrodowiskowych, dzięki czemu wiemy znacznie więcej o tym co rosło w pobliży grodziska, jakie zwierzęta przebywały w pobliżu, jak wyglądał stan wód. Pojawiła się więc konieczność znaczącej modyfikacji starszej rekonstrukcji, o której pisałem tutaj. Praca trwa…

jelita

jelita3

Ilustracje będą częścią artykułu podsumowującego wyniki badań fosy.

Ciężka praca nie popłaca

W ramach porządków robionych z plikami na komputerze znalazłem takie zdjęcie:

dsc_0656Dwie kielnie archeologiczne. Obie tej samej firmy, kupione dokładnie w tym samym czasie, jakieś 2 lata temu. Jest to ten sam model różniący się jedynie okładziną rękojeści. Drewniana „rączka” należy do mnie. Silikonowa (albo z innego tworzywa) należy do Przyrodnika. Moja przez te dwa lata znacząco zmieniła rozmiar.

Widać kto tutaj ciężko pracuje…

Wiercenie w jeziorze

W tym roku zaczęliśmy sezon wcześniej niż zwykle, bo już w Walentynki. Pojechaliśmy z Przyrodnikiem do Ostrowitego, by powiercić w jeziorze. Na miejscu czekał na nas Kierownik (czyli Łukasz) z saniami i deskami (na wszelki wypadek). Do ekipy dołączył też właściciel pola w Ostrowitem, pan Zenon.

dsc_0864_v1Niczym ekipa Amundsena ruszyliśmy przez bezmiar zamarzniętego jeziora, w kierunku własnego bieguna szaleństwa.

dsc_0868_v1Pan Kierownik robi dziurę w lodzie.

dsc_0886_v1Przyrodnik wierci w jeziorze.

dsc_0875_v1I opisuje wyciągnięte rdzenie.

dsc_0878_v1Chodziło o to, żeby sprawdzić potencjał jeziora dla badań paleoekologicznych. Odwierty miały więc rozpoznać zalegające na dnie jeziora osady. Okazało się, że przy okazji trafiliśmy na relikty średniowiecznego mostu. Sam most był już badany wstępnie przez płetwonurków z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Wiemy, że w zasadzie w Ostrowitem wybudowano dwa mosty. Jeden z nich datowany jest na 1159-1160 rok, drugi zaś na 1299-1300 rok. W odwiercie widać kawałek sosnowej (?) belki z konstrukcji mostu.

dsc_0885_v1Lód był dość gruby – około 30 cm. Jednak cały czas pracował – słychać było jego dudnienie, a na powierzchni pojawiały się pęknięcia. Nic dziwnego, w ciągu dnia temperatura sięgnęła 5 stopni.

dsc_0891_v1W trakcie wyprawy pojawiła się okazja by suchą stopą przeprawić się przez jezioro na wyspę. W trakcie badań archeologów z Torunia wykonano tam wykopy sondażowe, które dowiodły istnienia średniowiecznego osadnictwa. Mimo to nadal wyspa wydaje się być dość tajemniczym miejscem – nie wiemy co dokładnie się tam mieściło. Na pewno było to miejsce ważne, skoro zdecydowano się zbudować prowadzący tam most. Na zdjęciu widok z wyspy na obszar stanowiska 2, badanego przez nas od 2008 roku. Czyli na cmentarzysko…

dsc_0881_v1Dzisiaj na wyspie mieszkają głównie bobry, które zabrały się za wycinkę drzew.

dsc_0896_v1Powrót do domu. Wykonaliśmy 11 odwiertów, udało się rozpoznać dość bogate nawarstwienia organiczne o sporym potencjale dla badań zarówno paleoekologicznych, jak i ewentualnych dalszych prac archeologicznych.

Poszukiwania bramy drewnianego zamku w Rozprzy

Na obecnym etapie badań wiemy już, że grodzisko w Rozprzy jest w znacznej mierze reliktem nie tylko wczesnośredniowiecznego grodu, ale także (i przede wszystkim) późnośredniowiecznego drewnianego zamku. Bo tak właśnie należy postrzegać prywatną siedzibę możnego rodu Nagodziców – Jelitczyków o formie nawiązującej do ogólnoeuropejskiego typu motte – obronnej rezydencji na kopcu.

Czternastowieczny obiekt obronny w Rozprzy, oprócz samego kopca, składał się także z szerokiej fosy (do 21 m) i zewnętrznego wału ziemnego. W trakcie naszych badań na tym stanowisku udało się zlokalizować cały szereg elementów topografii późnośredniowiecznej rezydencji, w tym strukturę interpretowaną jako droga.

tabl1Na zdjęciu lotniczym widoczna jest fosa, opatrzona numerem 2 oraz zewnętrzny wał – numer 3. Jako numer 6 jest widoczny obiekt interpretowany jako droga, prowadząca w kierunku miasta lokacyjnego (dzisiaj osady gminnej).

Struktury te były objęte badaniami geofizycznymi w sposób dość kompleksowy:

tabl2Od góry wizualizacja wyników prospekcji magnetycznej (gradiometrem) – literka A, elektrooporowej – literka B oraz georadarowej – literka C.

Najmniej czytelne są anomalie magnetyczne, choć można się tu dopatrzeć liniowej anomalii odpowiadającej drodze. Znacznie lepiej wyglądają wyniki badań elektrooporowych (gdzie doskonale czytelna jest i droga, i wał ziemny oraz fosa) i georadarowych.

A poniżej film z kolejnymi „plasterkami” georadarowymi:

Ojczyzna w potrzebie, a my… grodziska

Jakiekolwiek by nie były nasze sympatie i antypatie polityczne, to nie da się ukryć, że kraj nasz znalazł się na zakręcie. Może to nie jest wiraż narażający na pewną śmierć, ale bez wątpienia wymaga uważnej jazdy. Kiedy więc w przedświątecznym czasie uwaga rodaków podzielona jest pomiędzy świąteczne porządki, karpia i prezenty, a parlamentarny kryzys, my uparcie pchamy do przodu wózek nauki. W tak zwanym międzyczasie kontynuowaliśmy program badań na wczesnośredniowiecznych grodziskach Polski Centralnej.

Najbardziej rozbudowany program badań przeprowadziliśmy w Starych Skoszewach, gdzie pierwsze prace były wykonane już w 2013 r.

skoszb1Wynikiem tych badań było odkrycie zupełnie nowego obiektu, czytelnego jako zespół anomalii magnetycznych oraz wyróżnik fotointerpretacyjny na zdjęciach lotniczych. W dodatku w tym miejscu zebraliśmy w trakcie badań powierzchniowych najwięcej w całej okolicy materiałów ruchomych: fragmentów naczyń ceramicznych i kafli piecowych. Niestety nie cały obiekt udało nam się wówczas zarejestrować, więc sytuacja nie była zupełnie jasna.

skoszb3O tak to wyglądało. Tam na górze widać takie ciemne półkole – to rozległa, liniowa anomalia magnetyczna, która kojarzyła nam się z fosą. Problem polega na tym, że nie byliśmy pewni czy to fosa i nie wiedzieliśmy z jakim obiektem ją wiązać. W grę, przynajmniej teoretycznie, wchodziło niewielkie grodzisko wczesnośredniowieczne, o średnicy około 30-40 m, mniej więcej współczesne najstarszej fazie właściwego skoszewskiego grodziska położonego kilkadziesiąt metrów dalej, na południe. Mógł to być także zupełnie zniwelowany późnośredniowieczny gródek rycerski lub dwór nowożytny.

Rozszerzenie obszaru badań i zastosowanie dodatkowych technik okazało się konieczne. Okazja nastąpiła w tym roku wraz z kolejny programem Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

dsc_0748_v1Prace odbyły się w trudnych warunkach pogodowych.

dsc_0749_v1Oprócz rozszerzenie obszaru badań magnetycznych przeprowadziliśmy także rozpoznanie elektrooporowe.

dsc_0751_v1Oraz badania georadarowe.

dsc_0750_v1Te ostatnie na znaczną skalę – przebadaliśmy około 1 ha powierzchni, z profilami rozmieszczonymi co 1 m. To jeden z największych pod względem zwartego obszaru programów badań georadarowych.

skoszb2Nowy, powiększony obszar badań magnetycznych.

Na wnioski trzeba będzie jeszcze trochę poczekać, ale na pewno udało się uzyskać zupełnie nowe informacje dotyczące tajemniczego obiektu. Obawiam się jednak, że niektóre aspekty związane z jego funkcjonowaniem pozostaną dla nas tajemnicą jeszcze przez pewien czas…

Archeolog średniowiecza w Kenii

Czy archeolog zajmujący się (środkowo) europejskim średniowieczem może znaleźć coś interesującego go pod względem zawodowym w Kenii? Okazuje się, że jak najbardziej. I to wcale tego nie szukając. Nie chodzi mi wcale o obserwacje dotyczące formowania się układów stratygraficznych, takie jak ta:

dsc05355Podwórko jednego z obejść w hrabstwie (powiecie) Makueni, w Kenii. Wśród kamieni i fragmentów drewna widoczne są wymiecione z domów fragmenty potłuczonych naczyń ceramicznych (te czarne) oraz kości zwierzęce.

dsc05349_v1Myślę raczej o tym urządzeniu – to piec do kopcowego wypału cegieł. Ten akurat został porzucony. Wygląda na to, że intensywne opady deszczu rozmyły częściowo kopiec zanim cegły uległy wypałowi.

Sama technika wypału przypomina nieco tę opisaną przez ś.p. Tadeusza Horbacza (http://kpbc.umk.pl/publication/14082), stosowaną jeszcze w latach 80. XX wieku w rejonie Burzenina pod Sieradzem.

dsc05350_v1Wlot kanału ogniowego pieca.

dsc05352_v1Inne ujęcie wlotów kanałów ogniowych. Widywałem głównie piece mające dwa lub trzy kanały.

dsc05436Rozbiórka wypalonej cegły.

dsc05432Budowa z użyciem cegły wypalanej metodą kopcową. Na kenijskiej prowincji jest to podstawowa metoda produkcji cegły.

dsc05411Wymiary są zbliżone do europejskiej cegły gotyckiej.

dsc05480_v1Na koniec coś dla pradziejowców – widziane z góry rondle… znaczy zagrody Masajów.