Znów remonty

Dwa lata temu pisałem o remontach, które siatką rusztowań przykryły zwiedzane przeze mnie średniowieczne kościoły i katedry we Francji, Niemczech i Belgii. W tym roku podobnych rozczarowań także nie zabrakło. Tradycyjna wyprawa śladami średniowiecznej architektury przyniosła kolejne niemiłe doświadczenia. Jasne jest, że zabytki wymagają opieki, a funkcjonowanie gotyckiej katedry to stan nieomal permanentnej budowy, ale czy to musi przytrafiać się właśnie mnie, kiedy specjalnie jadę setki kilometrów, by zobaczyć/sfotografować zabytek?

DSC09617_v1Fryburg Bryzgowijski – główna, zachodnia wieża katedry, z piękną „czapką” z rusztowań…

DSC00278_v1Strasburg – widok z wież na transept. Południowe ramię transeptu, niezwykle ważne dla historii architektury, gdzie pojawił się gotyk na terenie Rzeszy, zasłonięte rusztowaniem…

DSC01354_v1Neuwiller-lès-Saverne w północnej części Alzacji. Kościół opacki Saint-Pierre-et-Saint-Paul. Rusztowania zasłoniły część z XII wieku.

DSC01370_v1Wewnątrz jednak zasłonięto całą część budowli, od zachodniej linii transeptu. Dzięki temu nie zobaczyłem najstarszej, jedenastowiecznej partii, wraz z kryptą.

DSC01365_v1A na zewnątrz fajnych późnoromańskich i wczesnogotyckich portali.

Wrrrr…

Remonty

Podczas każdej z moich wypraw pojawiają się rozmaite przeszkody utrudniające lub uniemożliwiające wręcz kontemplację piękna odwiedzanych zabytków. Wyobraźcie sobie: przez całe lata marzę o tym by zobaczyć jakiś obiekt, tygodniami planuję trasy objazdów, pokonuję tysiące kilometrów by dotrzeć na miejsce i… okazuje się, że obiekt jest remontowany.

W czasie zeszłorocznej podróży do Belgii i Francji remonty były utrapieniem. Filigranowe konstrukcje gotyckich katedr wymagają remontów notorycznych, nic więc dziwnego, że dotknęły też budowli, które odwiedzałem.

Najbardziej rozczarowujący był remont katedry w Tournai. Rusztowania przesłoniły z zewnątrz fasadę zachodnią i północną oraz właściwie całe wnętrze. Dostępna była wyłącznie przestrzeń południowego ramienia transeptu.

W przypadku katedr w Amiens i Beauvais rusztowania miały charakter ograniczony i wiązały się wyłącznie z fragmentami prezbiterium.

W Chartres rusztowania znalazły się we wnętrzu budowli i przesłoniły prezbiterium Tutaj remont może wyjść katedrze na dobre – wnętrze jest mroczne, ciemne od dymy świec i kadzideł. Fragmenty widoczne spoza rusztowań pięknie wyczyszczone i jasne. Może w końcu da się wewnątrz zrobić w miarę sensowne zdjęcia bez statywu (z którym gania obsługa).

W tym roku rozczarowań także nie zabrakło…

W Ulm wiązały się z przesłonięciem naw bocznych wysokimi płotami oraz rusztowaniami na południowej wieży przychórowej. Podobne rusztowania i chodniki znalazły się na południowo-zachodniej wieży katedry w Bambergu.

Do Maulbronn pojechałem by zobaczyć najstarszy w Niemczech element wczesnogotyckiej architektury, jakim jest tamtejszy przedsionek. Niestety – był w całości wypełniony rusztowaniem. Na szczęście reszta klasztornej zabudowy pozostała czysta.

Największym rozczarowaniem było Lorsch. Specjalnie pojechałem do tego niewielkiego miasteczka by obejrzeć najwspanialszy po Akwizgranie przykład architektury karolińskiej, jaki zachował się w całości do dzisiaj. Tryumfalna brama klasztorna ze wspaniałymi fasadami zdobnymi w kolorowe płytki i architektoniczną dekorację była w całości przesłonięta rusztowaniami.

Trzeba będzie wybrać się po raz kolejny…

Ogarniam się po urlopie

Wczoraj w późnych godzinach wieczorno – nocnych powróciłem z urlopu i próbuję się ogarnąć. Urlop polegał na objazdowej podroży, która zaczęła się we wczesnogotyckiej galerii fundatorów w Miśni (bliskiej analogii do Naumburga, odwiedzanego w zeszłym roku) i przez Marburg, cesarskie katedry Nadrenii, wieżę Ulm i kościoły Norymbergii dotarła do Chebu, by skupić się na zamkach Przemyślidów i Lukseburczyków rozłożonych pod Pragą, i zakończyć się ostatecznie na poszukiwaniu śladów wczesnego gotyku na Śląsku.

Efektem tej podróży powinny być przynajmniej dwa cykle wpisów (lub pojedyncze, rozbudowane wpisy):

  • Dokąd dotarli rzeźbiarze z Reims?
  • Pfalze.

Na pewno pojawi się coś jeszcze…

Wkrótce zaczynamy badania w Ostrowitem, więc spodziewać się można wpisów na ten temat. Równolegle prowadzimy inne jeszcze badania, ale na razie są one ściśle fajne/tajne…

Wyjazd był okazją do wypróbowania nowego aparatu z kilkoma interesującymi funkcjami z cyklu „odmóżdżających”: automatyczne tworzenie panoram, automatyczne tworzenie obrazów HDR, rozmaite programy tematyczne i style twórcze, efekty, wykrywanie twarzy i tym podobne. Już teraz nie trzeba tych rzeczy robić w zewnętrznych programach, wystarczy jeden klik i gotowe. Właściwie w ogóle nie trzeba myśleć, więc na wszelki wypadek powyłączałem co się dało, szerzej stosując właściwie tylko funkcję automatycznego tworzenia panoram oraz eksperymentując z wbudowaną opcją zdjęć HDR. Poniżej kilka panoram wykonanych przez automatykę aparatu. Dla obieżyświatów konkurs: jakie miasta widoczne są na zdjęciach? (aby obejrzeć panoramę prawdopodobnie będziecie musieli kliknąć na nie, by przejść do podglądu całości – wszystkie zdjęcia zostały pomniejszone ok. 8-krotnie)

Zdjęcie 1:

Zdjęcie 2:

Zdjęcie 3:

Zdjęcie 4: