Mapy warstwicowe w Qgis

Niniejszy wpis, jak wszystkie tutaj, przygotowany jest przez archeologa, nie przez geodetę i kartografa, może więc nie spełniać wszystkich wymogów, jakie przedstawiciele tych dyscyplin uznają za ważne. Na pewno może być jednak przydatny przedstawicielom mojej dyscypliny. Gdyby ktoś z czytelników miał jakieś sugestie dotyczące usprawnienia zapraszam do komentowania.

Ponieważ ostatnio pisałem o wektoryzacji archiwalnych planów warstwicowych, a wcześniej jeszcze przedstawiałem krótki tutorial bardziej szczegółowo omawiający jak to robić, dzisiaj zajmiemy się całkiem aktualnymi zestawami danych. Jak więc uzyskać plan warstwicowy w Qgis dysponując zestawem danych z tachimetru?

1. Format danych – najprościej będzie użyć danych w formacie txt. By dane były używalne należy otworzyć je w Excelu i zapisać jako plik tekstowy rozdzielany tabulatorem. Niestety – Open/Libre Office nie może się doczekać tak prostej funkcji, więc nie może nam też pomóc. Jeśli nie dysponujecie produktem Microsoftu czeka was ręczna edycja zestawu danych w edytorze tekstowym (np. w kwrite w KDE lub gedit w Gnome) – współczuję…

Grunt by dane pogrupowane były w kolumnach. Przykładowo Topcon produkuje je w układzie: nazwa – x – y – z – opis:

2. Import danych do Qgis. Do tego celu wykorzystujemy wtyczkę importu danych tekstowych. W oknie dialogowym wtyczki wybieramy położenie pliku, wybieramy rodzaj separatora (tabulator ewentualnie spacja). Warto pamiętać, że to co dla sprzętu geodezyjnego (i oprogramowania CAD) jest wartością x, dla GIS jest wartością y. I to należy uwzględnić w ustawieniach wtyczki:

3. Jeśli wszystko poszło dobrze to powinniście w oknie programu zobaczyć zestawienie punktów:

Oczywiście by zobaczyć ich wartości, nazwy, opisy etc należy wejść w okno konfiguracji etykiet (prawym przyciskiem myszy na nazwę warstwy w drzewie warstw, wybieramy właściwości – etykiety-wyświetlaj etykiety i ustawiamy odpowiednią wartość jako „Pole wyświetlające etykiety”).

By zapisać punkty jako osobny plik (np. shapefile) kliknij prawy klawiszem myszy i wybierz „Zapisz jako”.

4. Tworzenie warstwic. Do tego celu potrzebna jest wtyczka Contour. Instalujemy ją w wtyczki-pobierz więcej wtyczek. Wcześniej należy zainstalować w systemie dodatkowe biblioteki: matplotlib, numpy, Shapely (w większości dystrybucji linuksowych znajdziecie je w repozytoriach, w Windows powinny być w instalatorze OSGeo). Po zainstalowaniu wtyczki otwieramy ją i w oknie dialogowym wybieramy naszą warstwę wektorową z punktami, kolumnę zawierającą dane dotyczące wysokości oraz opcję rysowania izolinii (jako polilinie lub jako wypełnione pola), a także cięcie (pole „Number”) i rodzaj przeprowadzanej interpolacji.

Określanie cięcia jest dość nietypowe. Wartość „Number” określa bowiem nie tyle cięcie, co liczbę warstwic, które chcemy uzyskać. By otrzymać w miarę regularne cięcia należy je ręcznie poprawić w okienku obok:

5. W efekcie otrzymujemy piękną mapę warstwicową:

6. Teraz możemy uczynić ją jeszcze piękniejszą.W tym celu należy prawym przyciskiem myszy wywołać menu dialogowe warstwy i wybrać „Właściwości”. W tym miejscu ustawiamy symbologię dla warstwy. W zakładce „styl” wybieramy opcję „symbol stopniowy”, ustawiamy kolumnę zawierającą wysokość (z) i wybieramy paletę kolorów. Jeśli nie odpowiada nam żaden z domyślnych wzorców możemy ustawić własny („Nowa paleta kolorów”).

Wybieramy opcję gradient i określamy własne kolory…

Pamiętajmy o ustawieniu odpowiedniej liczby klas:

7. Po zatwierdzeniu powinniśmy uzyskać taką oto warstwicówkę (dodatkowo w zakładce „etykiety” w oknie właściwości warstwy możecie wybrać etykietę określającą wysokość):

8. Uzyskaną warstwę należy koniecznie zapisać („zapisz jako”). Zwykle później należy przejść do ręcznej edycji, by usunąć rozmaite pojawiające się przy zautomatyzowanym procesie interpolacji niezgrubności:

Można to robić ręcznie, można też wykorzystać różne opcje zawarte we wtyczce operacji na wektorach, ale to już osobna historia…

Na zakończenie wszystko możemy wyeksportować do pliku SVG i jeszcze bardziej upiększać w Inkscape – jeśli oczywiście bardzo musimy…

Reklamy

Czy w Ostrowitym istniał gród?

Kilkakrotnie publikowane relacje z badań archeologicznych w Ostrowitym pozostawiły czytelników bloga z nierozwiązanymi problemami. Czym na przykład jest tajemnicza struktura opisana w tym wpisie? Co z grobami opisanymi tutaj? Groby pozostawimy na inny wpis, na razie kilka słów na temat owej struktury. Przede wszystkim trzeba zaznaczyć, że jej odkrycie możliwe było wyłącznie dzięki prospekcji lotniczej, badaniom geofizycznym i GIS. Gdyby nie dane pozyskane w efekcie analizy zdjęć lotniczych i map magnetycznych przygotowanych przez Piotra Wronieckiego oraz zestawieniu wyników w GIS, prawdopodobnie nie udałoby się jej odnaleźć. Po prostu na powierzchni gruntu nie widać niczego. Obiekt nie był też znany ze źródeł pisanych i starszej literatury.

W analizach wykorzystano zdjęcia wykonane w 2006 r. przez Wiesława Stępnia oraz czarno-białe i kolorowe ortofotomapy uzyskane z CODGiK, (z lat 1964-2004), a także ogólnie dostępne materiały z serwisów Google Maps i Bing Maps.  Zdjęcia lotnicze poddano georeferencji w programach Air Photo oraz Qgis, co pozwoliło zniwelować zniekształcenia perspektywiczne oraz nadać im cechy metryczne.

Potęga wizualizacji danych przestrzennych w programach 3D GIS. Tutaj: Numeryczny Model Terenu z nałożoną mapą topograficzną (układ 65, bez warstwic) i georeferowanymi zdjęciami lotniczymi (gvSIG).

Wszystkie wymienione źródła (poza zdjęciami z serwisu Google, których rozdzielczość była zbyt niska) potwierdziły istnienie rozległej owalnej, dość regularnej struktury. Ma ona średnicę zewnętrzną ok. 65 m i wewnętrzną około 47 m.

Zdjęcie lotnicze owalnej struktury (wyk: W. Stępień 2006).

Uzyskane informacje oraz wykorzystywane oprogramowanie pomogły w zaplanowaniu dalszych działań: prospekcji geofizycznej oraz weryfikacyjnych badań wykopaliskowych. Prospekcja wykonana przez Piotra Wronieckiego gradiometrem transduktorowym Bartington Grad601-2 w siatce pomiarowej 1×0.25 m. Dane były zbierane równolegle/jednokierunkowo. Wstępnie przebadano blisko 2 ha powierzchni, co pozwoliło na rozpoznanie szeregu anomalii magnetycznych. Jedna z nich niemal dokładnie (z przesunięciem ok. 2 m) powtarzała zarys czytelny wcześniej na zdjęciach lotniczych, niestety znacznie słabiej wyraźny w części południowej.

Georeferowane zdjęcie lotnicze z czytelnym wyróżnikiem wegetacyjnym/glebowym owalnej struktury i ta sama struktura jako anomalia na mapie magnetycznej. Widoczny zarys wykopu archeologicznego i odkrytych w nim obiektów.

W północnej części omawianej struktury założyliśmy wykop weryfikacyjny o wymiarach 5×35 m, przecinający owalny zarys pod katem prostym. Jego zadaniem było rozpoznanie układu nawarstwień, które mogły mieć związek z wyróżnikami widocznymi na zdjęciach lotniczych i anomaliami czytelnymi na mapach magnetycznych. W efekcie badań wykopaliskowych ujawniono w północnej części wykopu obecność licznych jam, które zinterpretowano wstępnie jako ślady po wydobyciu gliny.

Przekrój jednej z jam-glinianek.

Sadząc po charakterze materiału ruchomego zarejestrowanego w ich zasypiskach wiązać je należy ze wczesnym średniowieczem. Część z omówionych jam była przykryta przez warstwę o chronologii nowożytnej stanowiącą zasypisko płytkiego zaklęśnięcia terenowego. W centralnej części wykopu skrajnie położone na południe jamy przylegały do sztucznie ukształtowanego stoku wyżej wyniesionego plateau.

Wschodnia ściana wykopu z widoczną jedną z jam-glinianek po wyeksplorowaniu oraz sztucznie ukształtowanym stokiem nieznacznie wyniesionego plateau. Północna krawędź wyróżników owalnej struktury na zdjęciach lotniczych oraz anomalii magnetycznej pokrywa się z tą strukturą.

W tym miejscu spodziewano się odnaleźć jednostki stratygraficzne związane z obserwowaną na zdjęciach lotniczych i w geofizyce owalną strukturą. Niestety, bezpośrednio pod warstwą współczesnej próchnicy ornej wystąpił calec, w którym zarejestrowano jedynie pojedyncze jamy posłupowe. Widoczne były także bardzo wyraźne ślady współczesnej głębokiej orki. W południowej części wykopu odsłonięto obecność pradziejowej warstwy kulturowej oraz wkopanych w nią niewielkich obiektów osadniczych k. wielbarskiej i z okresu wczesnego średniowiecza.

Plan wykopu weryfikacyjnego (częściowo wykonany w technice ortofotografii). Na czerwono zaznaczono przebieg owalnej struktury.

Wschodnia ściana wykopu badawczego z widocznymi nawarstwieniami. Dobrze czytelne ślady głębokiej orki, która zniszczyła nawarstwienia związane z istniejącym tutaj wcześniej obiektem.

W jamie położonej bezpośrednio na północ od sztucznie ukształtowanego stoku odnaleziono zespół dobrze zachowanych naczyń, które można datować na młodsze fazy wczesnego średniowiecza. Warto podkreślić, że tak dobrze zachowany materiał ceramiczny nie wystąpił w pozostałych jamach:

Efektem weryfikacji wykopaliskowej były więc:

  • stwierdzenie braku czytelnych nawarstwień, które można by skorelować z rozpoznaną lotniczo i geofizycznie strukturą;
  • możliwość skorelowania ujawnionego sztucznie ukształtowanego stoku w środkowej części wykopu badawczego z północną krawędzią zewnętrzną omawianej owalnej struktury;
  • wystąpienie na obszarze owej struktury pojedynczych jam posłupowych (o niejasnej chronologii wobec braku materiału źródłowego) oraz śladów współczesnej orki wyraźnie niszczących podłoże.

Wschodnia ściana wykopu weryfikacyjnego (tzw. profil archeologiczny). Widoczne jest nieznaczne zaklęśnięcie terenu w części wschodniej, zalegające poniżej jamy – glinianki oraz w południowej części wykopu wyniesione plateau, poprzedzone sztucznie ukształtowanym stokiem.

Omówione fakty wskazują, iż najprawdopodobniej istniejący tutaj obiekt uległ całkowitemu (?) zniszczeniu wskutek agresywnych procesów rolniczych podejmowanych w okresie nowożytnym i współcześnie. Zachował się jedynie w formie domieszki o charakterystyce glebowej i magnetycznej odmiennej od tła. Forma omawianej struktury oraz związane z nią nikłe relikty (sztucznie ukształtowany stok i jamy posłupowe) oraz jej archeologiczny kontekst przestrzenny pozwalają na wysunięcie ostrożnej sugestii, że być może chodzi o całkowicie zniwelowany obiekt grodowy. Od XIX wieku w literaturze przedmiotu gród taki lokalizowano  na wyspie, jednak już Władysław Łęga dokonując prospekcji terenowej stanowiska uznał istnienie grodu na wyspie za niemożliwe. Nowsze badania sugerują, iż wyspa mogła pozostać nieobwarowana. Była jednak zamieszkana w okresie wczesnego średniowiecza (XI – pocz. XIV wieku) i skomunikowana z lądem za pomocą drewnianego mostu. Badania archeologów podwodnych z Torunia wskazują, iż dwie fazy tego mostu wzniesiono około 1160 roku oraz około 1300 r. Przebieg starszego i nowszego mostu nie był identyczny, oba jednak miały swoje przyczółki w rejonie opisywanej owalnej struktury.Jest możliwe, że domniemany obiekt grodowy stanowił rodzaj umocnienia przyczółka mostowego i obronną fermetę broniącą wstępu na most i wyspę.

Wizualizacja domniemanego grodu i wczesnośredniowiecznego mostu wykonana na Numerycznym Modelu Terenu z pokryciem ortofotomapy, wykonana w gvSIG.

W przestrzennym układzie ośrodka dopatrzeć się można analogii do zespołów osadniczych z wyspami, o domniemanych cechach kultowych, m.in. w Żółtym, czy Starym Bornem. Na obecnym etapie badań nie można potwierdzić takiej kultowej funkcji ośrodka w Ostrowitym. Szereg faktów wskazuje jednak na jego duże znaczenie w skali południowej części Pomorza Wschodniego i dalekosiężne kontakty handlowe.

Bez wątpienia można stwierdzić, że bez zastosowania prospekcji lotniczej, geofizycznej oraz systemów GIS, nie byłoby możliwe ujawnienie obecności tego obiektu. Dopiero skartowanie w komputerze wszystkich danych pozwoliło zidentyfikować i skorelować ze sobą struktury ujawniane różnymi metodami badawczymi i zobaczyć to, co nie jest widoczne nie tylko w topografii terenu, ale także w wykopie archeologicznym. Dalsze badania będą skupiały się na rozpoznaniu wykopaliskowym struktury w jej części wschodniej, która na zdjęciach lotniczych i mapie magnetycznej jest najlepiej czytelna oraz wykonaniu analiz geochemicznych materiału z warstw archeologicznych, które mogłyby przynieść dalsze dane o ewentualnym istnieniu tutaj zniwelowanych wałów grodowych. Przewidujemy także kontynuowanie badań geofizycznych i rozpoznania lotniczego.

Wstępny komunikat o wynikach badań:

J. Sikora, P. Wroniecki, Zobaczyć niewidoczne? GIS, geofizyka i prospekcja lotnicza w Ostrowitym, gm. Chojnice, [w:] Metody geoinformacyjne w badaniach archeologicznych. VI Sympozjum Archeologii Środowiskowej, Poznań-Ostrów Lednicki, 19-21 maja 2011 roku, red. J. Jasiewicz, M. Lutyńska, M. Rzeszewski, M. Szmyt, M. Makohonienko, Poznań 2011, s. 82-86.

Modele 3D w gvSIG

W poprzednim wpisie pojawiła się informacja o wtyczce 3D do gvSIG. Wtyczka ta pozwala nie tylko na wizualizację Numerycznych Modeli Terenu ale także na wprowadzanie do wirtualnej przestrzeni trójwymiarowych modeli np budynków. Jak to działa?

  1. Pierwszy krok to przygotowanie modelu. Można do tego wykorzystać łatwy w obsłudze program Google SketchUp. Ponieważ nie jest to tutorial SketchUpa nie będę zbyt wiele czasu mu poświęcał. Program jest na prawdę intuicyjny i średnio rozgarnięty użytkownik komputera powinien poradzić sobie z nim dość szybko. Efekt końcowy powinien zostać zapisany w postaci pliku Collada. W tym celu wybieramy opcję eksportu – grafika 3D – Collada.
  2. Drugi krok to przygotowanie projektu 3D w gvSIG. Potrzebujemy do tego celu Numerycznego Modelu Terenu i ewentualnie dalszych warstw. Dla celów testowych wykorzystałem model uzyskany z CODGiK z nałożoną ortofotomapą.
  3. Klikamy na panelu głównego okna programu na ikonę „Create new OSG layer”. W oknie dialogowym musimy podać lokalizację dla pliku nowo tworzonej warstwy.
  4. Na panelu bocznym, na drzewku warstw klikamy na nowo utworzoną warstwę prawym klawiszem myszy i wybieramy opcję „Enable 3d objects edition”.
  5. Na panelu głównego okna klikamy ikonę „Import”. W oknie dialogowym wybieramy położenie pliku, ustawiając odczyt plików .dae (czyli Collada). Klikamy też na mapę w miejscu, w którym chcmy aby znalazł się importowany obiekt.
  6. Wybieramy narzędzie zaznaczania i klikamy na zaimportowany obiekt. Pojawi się pomocnicza ramka z uchwytami, która pozwoli na zmianę rozmiaru modelu i umożliwi przesuwanie. Na panelu głównym pojawią się inne opcje (w tym obracanie obiektu). Przesuwanie i powiększanie obrazu dokonuje się z wciśniętym klawiszem Ctrl (lewy klawisz myszy – przesuwanie, prawy – powiększanie/pomniejszanie). Po zakończeniu edycji w menu warstwy wybieramy opcję „Disable 3D objects edition”. Na koniec musimy zapisać nasz projekt.

Przygotowałem filmik pokazujący krok po kroku konieczne działania i efekt końcowy:

3D GIS i Open Source

Nie, nie chodzi w tym wpisie o GRASS i o SAGA GIS. Te programy są znane, od lat oferują możliwość pracy z trzecim wymiarem. Wpis dotyczyć będzie programów Qgis i gvSIG.

Całkiem niedawno ukazała się pełna wersja pluginu 3D do gvSIG. Wtyczka rozwijana jest już od dłuższego czasu. Sam eksperymentuję od kilku miesięcy, przy czym stabilność wcześniejszych wersji i pewne kłopoty z kompatybilnością nie bardzo pozwalały mi na sprawdzenie co jest warta. Jakie kłopoty? Otóż do tej pory używałem gvSIG w wersji Oxford Archaeology Digital Edition. Niestety nie współpracuje ona z wtyczką – powodem są autorskie poprawki OA do programu. Koniecznie należy więc zainstalować wersję oryginalną.

Wtyczka 3D dostępna jest dla Windows i Linux jako osobna binarka. W trakcie procesu instalacji należy jedynie wskazać położenie katalogu z podstawową wersją programu (o ile została zmieniona z domyślnej). Na linuksie wymagane jest posiadanie pakietu mesa-utils co oznacza, że wtyczkę bez problemów zainstalują użytkownicy Ubuntu czy Debiana. Dystrybucje takie jak Mandriva czy Fedora używają analogicznego pakietu o nazwie mesa-demos. Instalator gvsig-3d nie znajdując mesa-utils przerywa instalację na tych systemach. Jedyną możliwością jest póki co zastosowanie starszej wersji wtyczki. Problem zgłaszałem na blogu gvSIG 3d. Mam nadzieję, że zostanie to poprawione. Wtyczkę ściągniesz stąd.

Dla MacOSX przygotowano osobny pakiet zawierający kompletny program wraz z wtyczką. Dostępna jest tutaj.

W ramach testów wprowadziłem do programu dane z Ostrowitego:

  • rastry: Numeryczny Model Terenu (z CODGiK), ortofotomapy, mapy topograficzne, rektyfikowane zdjęcia lotnicze;
  • wektory: pliki shp z danymi archeologicznymi.

Zastosowałem odwzorowanie płaskie (opcja globu nie działa u mnie zbyt dobrze ani w Windows, ani w MacOSX), w układzie 92 i 3lub 4 krotne przewyższenie (w Ostrowitym różnice wysokości nie są zbyt duże). Efekt poniżej:

Poniżej jeszcze krótki filmik pokazujący działanie wtyczki:

Ba razie nie wszystko działa jeszcze bardzo stabilnie. Pojawiają się problemy z renderowaniem przy większej ilości warstw (niektóre nie są wyświetlane), czasami program wariuje wyświetlając Numeryczny Model Terenu z „dziurą” odpowiadającą zasięgowi jednej z warstw rastrowych, niewłaściwie wyświetla się cyfrowy globus, nie bardzo chce mi zadziałać wtyczka importu obiektów 3D. Należy mieć nadzieję, że te niedociągnięcia zostaną poprawione.

O wtyczce 3D do Qgis nie będę się rozpisywał, bo na razie nie miałem możliwości z nią pracować. Wygląda na to, że będzie to kolejny „cyfrowy globus”, przy czym ma ściśle współpracować z programem – wszystkie zmiany wprowadzane w oknie 2D mają znajdować swoje odzwierciedlenie  w 3D. Koncepcja wygląda bardzo interesująco. Jeśli jeszcze pojawi się mozliwość niezależnego (bez globusa) wyświetlania wektorowych warstw zawierających parametr z (wysokość) i wprowadzania modeli 3D (np budynków), to może być to rewelacyjne narzędzie.

Prezentacja wtyczki 3D do Qgis dostępna jest tutaj>>>

Wielkie dzięki dla ekip deweloperów obu programów!

Nowe (i fajne) w ArcheOS

Jakiś czas temu pojawiła się alfa nowej wersji systemu ArcheOS. Ta wersja stanowi pewien przełom – oparto ją na Debianie (poprzednie oparte były na PClinuxOS i Kubuntu), systemie cieszącym się wielkim szacunkiem w środowisku linuksowym i środowisku Gnome (poprzednie wersje wykorzystywały KDE, początkowo w serii 3, później 4).

Idea systemu operacyjnego dla archeologów ma sens jedynie wtedy, gdy związany jest on z odpowiednim oprogramowaniem. Co mamy na pokładzie? Oprócz tego co w każdym przeciętnym linuksie, znalazły się:

  • programy CAD: qcad do rysunków 2d, z możliwością importu rastrów – nie jest to bynajmniej jakaś specjalna alternatywa dla windowsowego AutoCAD, ale da się na tym wykonywać rysunki; freeCAD – będący wciąż w dość wczesnej fazie rozwoju cad 3d;
  • programy GIS: mamy tutaj pełen zestaw od openJump, przez gvSIG, qgis po GRASS i SAGA;
  • zestaw baz danych z klasykami opensource’owych aplikacji bazodanowych;
  • zestaw aplikacji graficznych z Gimpem i Inkscape i Geegie jako przeglądarką plików graficznych;
  • zestaw programów do grafiki 3D z Blenderem, K-3D, WhiteDune i kilkoma innymi:


Prawdziwie interesujące są jednak zupełnie inne programy. Jednym z nich jest Stippler. Do czego służy to coś? Najlepiej obejrzeć filmik:

Czyżby tradycyjne rysowanie zabytków, z wielogodzinnym kropkowaniem miało przejść do historii? A może lepiej byłoby opracować to jako plugin do Gimpa?

Drugim interesującym rozwiązaniem jest zestaw do fotogrametrii bliskiego zasięgu oparty na otwartych aplikacjach, takich jak Bundler i PMVS. Są to programy obsługiwane z wiersza poleceń, jednak w ArcheOS zostały wyposażone w proste pythonowe gui:

Efektem pracy w tym programiku, obrobionej dodatkowo w Meshlab jest to co widać na filmiku:

A najlepsze jest to, że można to mieć za darmochę. Bez konieczności zakupu bardzo drogich komercyjnych aplikacji.

Oczywiście nadal to rozwiązanie ma swoje wady. Jedną z nich jest brak georeferencji modelu, a więc i brak zwymiarowania modelu, ale sądzę, że nieco pracy i samozaparcia potrafi zdziałać cuda… Od niedawna eksperymentuję z podobnymi rozwiązaniami i jeśli efekty okażą się zadowalające na blogu pojawią się wpisy na ten temat.

Teraz pytanie: czy warto? Sądzę, że warto najpierw spróbować; najlepiej na maszynie wirtualnej (możesz skorzystać z VirtualBox); zwłaszcza jeśli masz zacięcie eksperymentatora i jakieś doświadczenia z linuksem. Na pewno nie warto teraz kasować systemu z którego korzystasz po to by zrobić miejsce dla ArcheOS, z kilku powodów:

  • Przede wszystkim to wersja nadal znajdująca się w fazie alfa, a więc nie przeznaczona do pracy, a jedynie do testowania. Nie stwierdziłem na razie większych błędów (Debian to solidna podstawa) poza problemami z aktualizacją systemu, ale coś zawsze może wyskoczyć.
  • Większość z tych aplikacji bez problemów możesz zainstalować na systemie jaki obecnie używasz. Zwłaszcza, że wszystkie prawdopodobnie nie będą Ci potrzebne. Osobiście nie znajduję zastosowania dla mnóstwa programów zawartych w ArcheOS.
  • Część użytego oprogramowania to nie są najnowsze wersje. GvSIG jest w wersji 1.9, choć mamy już od pewnego czasu 1.10; Meshlab w wersji 1.2.3, podczas gdy pojawiła się już wersja 1.3 (powodem wyboru mogą być pewne problemy ze stabilnością tej wersji).

Czekam z niecierpliwością na ostateczną wersję systemu. Na pewno warto docenić pracę zespołu deweloperów.

Cyfrowa przeszłość to wciąż odległa przyszłość

Myślę o tym wpisie od środy – od momentu, w którym objuczony torbami, komputerem i siatą książek zakupionych w przyPANowkiej księgarni na Al. Solidarności szczęśliwie dotarłem do domu. W międzyczasie wyprzedził mnie wodolot, nic dziwnego – to bardzo szybkie urządzenia. W końcu mieszkam w mieście, które w herbie ma drewnianą łódkę napędzaną pojedynczym wiosłem. Jakże mógłbym się mierzyć z nowoczesną radziecką maszyną, którą w wieku dziecięcym podróżowałem z Gdańska na Hel, czy jakoś tak…

Sama konferencja trwała dwa dni, trzeci dzień przeznaczono na warsztaty, głównie z obsługi produktów ESRI. No jestem pod wrażeniem prostoty obsługi, ale nie widziałem tam niczego czego nie dałoby się zrobić w narzędziach Open Source, po zdecydowanie niższych kosztach. Ale dzięki ESRI za udział i sponsorowanie (?) konferencji. A że przy okazji próbowali przekonać obecnych, że tylko na ich sofcie da się cokolwiek zrobić, a GIS to właściwie skrót od ArcGis, to już inna sprawa.

Program konferencji wisi tutaj. Dotarłem gdzieś pod koniec sesji II i wysłuchałem wszystkiego co się dało. Poniżej subiektywne komentarze:
Grzegorz Płoszajski, Instytut Automatyki i Informatyki Stosowanej, Politechnika Warszawska
Standardy metadanych technicznych w digitalizacji dziedzictwa kulturowego – dość techniczny referat, nic nie zrozumiałem…

Piotr Kaczmarek, ESRI Polska
Referat sponsorowany – trochę reklama firmy (ale tak to miało być) – o wprowadzaniu efektów prac wilanowskich do ArcGis. Okazuje się, że ESRI też ma problem ze stworzeniem trójwymiarowej wizualizacji wykopu – powierzchnię spągu da się, ale co ze ścianami (zwanymi przez niektórych profilami)?

Agnieszka Oniszczuk-Rakowska, Dział Archeologii,  Krajowy Ośrodek Badań i Dokumentacji Zabytków, Warszawa
Projekt CARARE – archeologia i architektura w Europeanie – a to taki wielki projekt, za grubą europejską kasę, który jak już się pojawi w sieci, będzie pewnie technicznie „z tyłu” i jak większość „grubokaśnych”, europejskich projektów pozostanie w sieciowej niszy. Czy eurourzędnicy zrozumieją kiedyś, że największe sieciowe projekty powstają „z dołu”, a nie „z góry”?

Albina Mościcka, Instytut Geodezji i Kartografii
Marek Marzec, Portal Polska.pl (NASK)
Standardy opisu zabytków jako podstawa budowy aplikacji GEOHeritage – wodolotowi się podobało – szybko, bez zadęcia i w miarę sprawnie (chociaż mi w kwerendzie wśród zabytków z XIII wieku wypadł dokument z XVIII stulecia).

Łukasz Sławik, MGGP Aero
Referat sponsorowany – o LIDARze było. Fajne. Szkoda tylko, że u nas nowością i sensacją jest to, co w cywilizowanych krajach jest normalną procedurą badawczą.

Bartłomiej Gruszka; Archeoplan Zielona Góra
Zastosowanie fotogrametrii w archeologii na wybranych przykładach – ładne ortofotoplany. Nie wiem tylko czy występowanie z nimi na konferencji miało sens. Coraz więcej osób stosuje już ten sposób dokumentacji w praktyce – nie jest to już nic nowego (przynajmniej dla części środowiska). Nieco tylko zazgrzytał mi fakt nie odwołania się do osoby Sebastiana Tyszczuka, który tę metodę w Polsce wprowadził chyba jako pierwszy, a na pewno pierwszy o tym napisał na stronie internetowej (i nie tylko), dając wszystkim chętnym możliwość nauczenia się czegoś co jest proste, tanie, efektowne i efektywne.

Jerzy Sikora; Zakład Archeologii Pomorza, Instytut Archeologii Uniwersytetu Łódzkiego
Otwarte formaty i otwarte oprogramowanie w dokumentacji archeologicznej. Przykład Ekspedycji Archeologicznej Ostrowite. – wyszło, jak wyszło – nieco może chaotycznie, ale jak sądzę jeden z celów został osiągnięty – da się sporo zrobić bez nakładów finansowych, na darmowym, otwartym oprogramowaniu. Argument niektórych, że nowoczesna dokumentacja kosztuje jest nieprawdziwy…

Miłosz Pigłas; Instytut Prahistorii, Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu
Zastosowanie tablic asocjacyjnych do odwzorowania układów archeologicznych w relacyjnej bazie danych – głupi jestem – nie wiem nadal po co te tablice. Konkluzja była taka, że to fajna metoda, ale nie do końca się sprawdza, więc może być uzupełniająca. Tylko po cóż wtedy dublować bazę?

Łukasz Czyżewski; Instytut Archeologii, Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu
Dziedzictwo archeologiczne w przestrzeni multimedialnej. Praktyczne zastosowanie rozwiązań niskobudżetowych – oprogramowania shareware i open source w prezentacji i popularyzacji cyfrowej dorobku archeologicznego. – tutaj znów okazało się, że bez wielkiej kasy można zrobić różne interesujące różności.

W dyskusji po pierwszym dniu dominował temat standaryzacji digitalizacji. Część środowiska chciała chyba tę standaryzację powiązać z konkretnym softem, od konkretnego dostawcy, rewolucyjnie i dyskusyjnie więc zabrzmiał postulat, by opierać się na otwartych formatach. Jednym z pomysłów było ograniczenie standaryzacji do urzędów konserwatorskich. I słusznie – ustalanie sztywnych standardów na tak dynamicznie rozwijającym się rynku zabiłoby eksperymentatorów. Nie oszukujmy się – niewiele jest oprogramowania „archeologicznego”, sporo mamy programów dla projektantów, architektów, geografów, geodetów. Wciąż rodzą się nowe pomysły. Sztywne ramy i ustalenia mogłyby tylko zatłuc pomysłowość poszukiwaczy nowych rozwiązań. Konieczne są minimalne standardy metodyczne i dokumentacyjne egzekwowane przez konserwatorów. Na inne rozwiązania nas nie stać – mizeria konserwatorskich urzędów nie pozwala na wprowadzenie np. obowiązkowego skanowania 3D. Gdzie przeciętny konserwator mógłby sobie taką chmurę punktów obejrzeć, skoro ma w najlepszym wypadku komputer sprzed 6 lat?

Piotr Kuroczyński (Darmstadt – Niemcy); Technische Universität Darmstadt, Fachgebiet Informations- und Kommunikationstechnologie in der Architektur, Prof. Manfred Koob
Paweł Madera (Wrocław); Muzeum Miejskie Wrocławia, Oddział Muzeum Archeologiczne.
Cyfrowa wizja przedlokacyjnego Wrocławia (X – lata 20. XIII w.). Metody, problemy i perspektywy wirtualnej rekonstrukcji zaginionej przestrzeni kulturowej. – to było o przygotowywanej komputerowej rekonstrukcji wczesnośredniowiecznego Wrocławia. Był też filmik. Szczerze mówiąc – jakiś czas temu powstało coś podobnego dla Krakowa i nie wiem, czy nie wyglądało lepiej…

DHI Warszawa/GWZO Leipzig/RUC Roskilde; Managing 3D digital data of ceramic artifacts: acquisition technology and archiving – to też w dużej mierze o skanowaniu 3D. W tym przypadku użycie określenia „skanning” było uzasadnione 😉

Marek Barański
The Çatalhöyük Project: Team Poznan, Gdańsk
Zastosowanie cyfrowych narzędzi analizy stratygraficznej na przykładzie wykopu TP na stanowisku Çatalhöyük (Turcja). Aspekty metodyczne – referat skupił się na pomyśle kodowania nazw warstw w środowisku AutoCad. Nie wiem, nie używam…

Julia Chyla; Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie
Ku standaryzacji digitalizacji dokumentacji tradycyjnej – przykład wczesnoceltyckiej osady Altdorf „Am Friedhof” w Niemczech, w programie ArcView – To ciekawe. Julia zrobiła kilka podstawowych rzeczy, digitalizując w GIS efekty badań sprzed kilkunastu lat. To co w cywilizowanych krajach jest standardem, u nas jest pracą pionierską.

Mateusz Stróżyk; Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu
Rekonstrukcja obiektów archeologicznych przy użyciu systemów CAD\GIS. Założenia teoretyczne – bardzo teoretyczne. Zwykle, że na konferencjach prezentuje się coś co się już zrobiło, a nie to, co ma się zamiar zrobić…

Małgorzata Markiewicz; Zespół Badań Ratowniczych Instytut Archeologii i Etnologii PAN Oddział we Wrocławiu
Trójwymiarowa rekonstrukcja przeszłości – a to było o grafice 3D. Obrazki ładne, ale nie wiem, co mają wspólnego z dokumentacją i digitalizacją, poza tym, że do ich powstania wykorzystano komputer…

Tadeusz Baranowski, Robert Żukowski, IAiE PAN, Warszawa

Barcode and datamatrix – nowoczesne narzędzie do archiwizowania znalezisk i dokumentacji – ciekawa metoda na wprowadzenie standardów znanych z firm logistycznych do praktyki terenowej archeologii.
Bartosz Gołembnik, Marcin Kulesza, Stanisław Rzeźnik; Andrzej Gołembnik, Zespół Archeologiczno- Konserwatorski
Zastosowanie technik fotogramterycznych i skanowania laserowego dla potrzeb badań archeologicznych na terenie pałacu fortecznego Krzyżtopór w Ujeździe.
Katarzyna Gołembnik,  Bartosz Gołembnik; Andrzej Gołembnik, Zespół Archeologiczno- Konserwatorski
Środowisko CAD jako źródło informacji dla archeologicznej bazy GIS – przykład wilanowski.
Jacek Gzowski; Agencja DART Jacek Gzowski, Gdańsk
Wymiar 4D jako perspektywiczny system interdyscyplinarnej dokumentacji badawczej przestrzeni historycznej.
Andrzej Gołembnik; Andrzej Gołembnik, Zespół Archeologiczno- Konserwatorski
Trójwymiarowa wizualizacja wyników badań archeologicznych – realna potrzeba, czy fanaberia.
Rafał Solecki; Agencja DART Jacek Gzowski, Gdańsk
Rozwój technik dokumentacji cmentarzysk wielowarstwowych na przykładzie cmentarza średniowiecznego w Wilanowie – badania 1955 – 2010.
To był blok „Gołembnicki”. Grupa skupiona wokół osoby Andrzeja Gołembnika i badań w Wilanowie oraz w Ujeździe to zupełnie inny świat w polskiej archeologii. Ludzie, którym chce się robić to, na co inni nie mają czasu i pieniędzy. Zobaczyliśmy więc całą paletę nowoczesnych technik dokumentacyjnych, od fotogrametrii bliskiego zasięgu (czyli produkcji ortofotoplanów), przez rysunki CAD, tworzenie GIS, skanowanie 3D, modelowanie 3D na podstawie fotografii i pomiarów geodezyjnych etc. Przemyślany świat nowych standardów, w sensie dobrej praktyki terenowej. Pewne sprawy zbudziły jednak zaniepokojenie – zaproponowany sposób eksploracji cmentarzyska wielowarstwowego, za pomocą metody warstw arbitralnych, dokumentowanych ortofotograficznie i wektoryzowanych w CAD, by stworzyć coś w rodzaju hipsometrii dla kolejnych, przecinających się wzajemnie jam grobowych, jest chyba problematyczny. Zawsze niepokoi mnie to, co znalazło się pomiędzy kolejnymi, mechanicznymi poziomami dokumentacji, a co nie miało okazji utrwalić się na żadnym ortofotoplanie. Zaniepokoiło mnie też silne podkreślanie konieczności wykonywania dokumentacji 3D. Sądzę, że jest to metoda, do której powinniśmy dążyć, ale nie oszukujmy się – na razie w naszych realiach, wciąż jest to coś na co często nie możemy sobie pozwolić. Sądzę, że na dzień dzisiejszy, dobrze wykonana dokumentacja 2D, w połączeniu z dobrą metodyką terenową, powinny być standardem. To dzisiaj, bo już jutro 3D będzie musiało stać się normą.
Łukasz Sławik; MGGP Aero, Oddział Warszawa
Rafał Zapłata; Instytut Archeologii, Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie
LIDAR w archeologii – zobaczyłem zlidarowany Brudzew, Ewinów, Spicymierz i kilka innych dobrze mi znanych obiektów. Fajowsko.

Alina Jaszewska, Anna Leciejewska, Piotr Wolanin; Pracownia Archeologiczno – Konserwatorska Alina Jaszewska
Weryfikacja badań geomagnetycznych metodą wykopaliskową – najpierw wyszło na to, że geomagnetyka jest bez sensu i nadaje się jedynie do wykrywania gazociągów, później okazało się, że firma zapłaciła grubą kasę za wykonanie badania specjalistycznego, które chyba nie było wykonane najlepiej…

Alina Jaszewska, Anna Leciejewska, Piotr Wolanin; Pracownia Archeologiczno – Konserwatorska Alina Jaszewska
Zastosowanie metody geofizycznej (detektor metalu) w badaniach archeologicznych – co to miało wspólnego ze standardami dokumentacji to nie wiem do dzisiaj.

Łukasz Banaszek; Instytut Prahistorii, Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu
Problemy związane z zastosowaniem GIS w archeologii na przykładzie badań prowadzonych w dorzeczu środkowej Wieprzy – szkoda, że Autor musiał wyjechać zanim odbyła się dyskusja; odniosłem wrażenie, że znalazł w zagadnieniu digitalizacji zbiorów AZP więcej problemów, niż ich tam rzeczywiście jest.

Ewa Banasiewicz – Szykuła, Grzegorz Mączka; Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków w Lublinie
Leszek Gawrysiak ; Wydział Biologii i Nauk o Ziemi, Uniwersytet Marii Curie Skłodowskiej w Lublinie
Zastosowanie Systemów Informacji Geograficznej (GIS) w ewidencji stanowisk archeologicznych metodą AZP na terenie woj. lubelskiego – a to dowód na to, że jak się chce, to pieniądze nie są problemem. Ekipa lubelskiego konserwatora za psie pieniądze, w darmowym oprogramowaniu stworzyła to, co powinno powstać w tym kraju już co najmniej 10 lat temu – czyli bazę GIS dla AZP. Na razie wprowadzono do niej 15% obszarów, ale do końca przyszłego roku mają być wszystkie. A w tym czasie KOBiDZ będzie snuł plany, opracowywał koncepcje i rozważał za i przeciw. Teraz tylko eksport do sieci i w Lublinie będziemy mieli XXI wiek.

Ostatecznie standardów digitalizacji nie wyznaczono, a nawet nie zaproponowano (choć dyskusja po pierwszym dniu obrad wyglądała obiecująco). Może dobrze, bo najpierw należałoby przestrzegać standardów eksploracji i dokumentacji. Skoro dla wielu polskich archeologów wydane w 1979 (!!!) propozycje Harrisa są nadal egzotyczną, wydumaną i generalnie zbędną opcją, skoro dla wykonania rzekomo metodycznie poprawnych badań wystarczy ołówek, kartka papieru, szpadel i półtora metra sznurka, skoro zdecydowana większość badaczy nie potrafi odróżnić obiektu (cut) od jego wypełniska (fill), skoro dla większości ekspedycji komputer służy tylko do pisania w Wordzie, a jedyną cyfrową rewolucją w Polskiej archeologii było zastąpienie fotografii opartej na chemicznych odczynnikach zdjęciami cyfrowymi (koniecznie jpg – po co komu RAW?) to po cóż tutaj deliberować nad standardami digitalizacji?

gvSIG Oxford Archaeology Edition 2010

Kilka dni temu ukazała się nowa wersja programu gvSIG w wersji przygotowanej przez Oxford Archaeology.

gvSIG to oparty na javie, wieloplatformowy (Windows, Linux, MacOSX) program GIS. Dostępny jest na licencji OpenSource, za darmo do pobrania na stronie. Program sponsorowany jest przez Ministerstwo Infrastruktury Walencji.

Oxford Archaeology, jeden z największych europejskich usługodawców archeologicznych od dłuższego czasu wypuszcza autorskie wersje tego oprogramowania, ze zmianami w układzie menu, preinstalowanymi wtyczkami, uproszczonym instalatorem i innymi drobnymi zmianami. Obecną wersję opartą o gvSIG 1.10 można ze spokojem polecić wszystkim, którzy chcieliby stawiać pierwsze kroki w obsłudze tego oprogramowania.

Główne możliwości programu znajdziecie tutaj.

Do ściągnięcia na tej stronie.