Alea iACTA est

Awantura związana z ACTA trwa od piątku. Zaczęło się od problemów serwerów. Początkowo wyglądało to na ich przeciążenie, zaraz później okazało się, że to ataki, do których przyznawali się Anonimowi. W sieci pojawiło się mnóstwo informacji na ten temat, trąbią o tym (w końcu!) media. I choć nie często komentuję tutaj aktualne wydarzenia, to postanowiłem zabrać głos w tej sprawie. Dopiero za jakiś zapewne czas okaże się czy ten głos miał w ogóle jakikolwiek sens.

1. Na początek podkreślę, że ACTA, w takiej formie i w taki sposób nie może być przyjęte. Nie ma potrzeby, żeby się z tego tłumaczyć – informacje rzetelne znajdziecie u Piotra Waglowskiego na serwisie vagla.pl, pod warunkiem, że uda wam się do niego dostać. Na razie jego serwis jest o trudno osiągalny. Może z powodu przeciążenia, ale już wczoraj pojawiały się tam elementy świadczące o tym, że strony Waglowskiego dostały rykoszetem w internetowej wojnie.

2. To jak się zaczęła polska wojna w internecie na pewno będzie przedmiotem analiz. Osobiście wątpię, by oficjalne analizy rządowe dotarły do społeczeństwa. W każdym razie po pierwszych problemach z serwerami rządowymi wyglądało to nadal na przeciążenie serwerów. Taką opinię wyraził Waglowski na prawo.vagla.pl . Zaraz później powtórzyły ją duże media i rzecznik rządu – Paweł Graś. Dzięki temu Waglowski stał się obiektem obraźliwych komentarzy i uznany został za reżimowego rzecznika. Banda dzieciorów, które o ACTA dowiedziała się zaledwie kilka dni wcześniej „pojechała” po człowieku, który z ACTA walczy od miesięcy, nie zdając sobie kompletnie sprawy z tego o kogo chodzi.  W efekcie strona Waglowskiego też stała się obiektem ataku DDoS za pomocą Loic. A Anonymous chwalą się, że ją zhackowali. Waglowski przyznaje się, że sam swoją stronę zhackował i to już 6 lat temu. Strona działa, choć wejście na nią bywa trudne.

Rewolucja zjada swoje dzieci. Przypomina mi się piosenka Kaczmarskiego:

Aż zobaczyli ilu ich poczuli siłę i czas
I z pieśnią że już blisko świt szli ulicami miast
Zwalali pomniki i rwali bruk – Ten z nami! Ten przeciw nam!
Kto sam ten nasz największy wróg! A śpiewak także był sam

Byleby nie skończyło się jak w dalszej części piosenki:

Patrzył na równy tłumów marsz
Milczał wsłuchany w kroków huk
A mury rosły rosły rosły
Łańcuch kołysał się u nóg…

Nie mam wątpliwości, że Anonymous dali pokaz kompletnego zidiocenia. Nie sądzę, by ataki na strony rządowe pomogły z ACTA. Mogę sobie wyobrazić premiera Tuska, który za jakiś czas z zatroskaną miną mówi, że Polska nie ugnie się przed cyberterroryzmem i ACTA podpisze. Wykradanie danych z kont urzędników Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji też chyba nie jest najmądrzejszym pomysłem. Ataki na stronę Waglowskiego i rozpętanie przeciwko niemu kampanii nienawiści na forach internetowych jest nieprawdopodobnym chichotem historii.

Panie Piotrze – wyrazy poparcia i podziękowania za całą dobrą robotę, którą robił Pan do tej pory.

3. Oczywiście postępowanie rządu w sprawie ACTA wystawia mu jak najgorszą ocenę. Nie dotrzymano obietnic związanych z konsultacją społeczną, ACTA ukryto w gąszczu brukselskich przepisów o rybołówstwie (!!!), tekst porozumienia trzymano przez długi czas w tajemnicy. Wszyscy najwyraźniej mieli nadzieję, że uda się to przepchnąć i postawić społeczeństw przed faktem dokonanym. Sądzę, że odzyskanie tych resztek zaufania, którym rząd się cieszył jeszcze tydzień temu, będzie teraz niezwykle trudne. Tylko szczere przyznanie się do błędu i wycofanie z podpisania porozumienia mogłoby coś jeszcze zmienić. Choć i to niekoniecznie. To nie pierwszy problem dotyczący wolności w sieci z rządem Donalda Tuska.

4. Oglądam w mediach przedstawicieli innych partii politycznych. Jeszcze w piątek mówili, że kontrola internetu jest konieczna. Dzisiaj mają kolejny kamyczek do rzucania w politycznych przeciwników. To mnie mierzi… Stopień zakłamania klasy politycznej w tym kraju jest nieprawdopodobny…

Aktualizacja:

Palikot zaproponował właśnie blokowanie Facebookowego konta Tuska, zamiast stron rządowych (http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114884,11016597.html)
To oznacza, że należy zrobić DDoS na cały serwis. Gratuluję pomysłu!

Jacek Kurski opowiadał dzisiaj w mediach, że rząd Tuska próbuje poprzez ACTA kontrolować społeczeństwo i można było odnieść wrażenie, że to tuskowy sposób na wprowadzenie totalitaryzmu tylnymi drzwiami. Jak się okazuje Kurski głosował w Europarlamencie przeciw rezolucji potępiającej tryb pracy nad ACTA: http://wyborcza.pl/1,75248,11017884,ACTA__Lista_hanby_i_chwaly.html. No brawo!

Sławomir Neumann z PO kilkakrotnie w różnych mediach (teraz – o godzinie 18.15 w TVN) opowiada o tym, że konsultacje n.t. ACTA były prowadzone, ale było to dawno temu i wówczas nikt nie chciał o tym rozmawiać. To bardzo interesujące, bo osoby zaangażowane w te konsultacje zupełnie inaczej widzą sprawę. Sam tekst ACTA w tłumaczeniu na język polski stał się dostępny dla społeczeństwa dopiero w zeszłym tygodniu. Brawo! W żywe oczy!

Wygląda na to, że rząd Tuska nie skorzystał z okazji by wycofać się z porozumienia. 26 stycznia ma być ono podpisane. Później rozpocznie się proces ratyfikacji. Jednocześnie trwać mają konsultacje. Nad czym?

Aktualizacja (24.01.2012):

Jestem prorokiem. Premier Tusk z zatroskaną miną powiedział: „Nie ustąpimy w żadnym wypadku wobec szantażu”

Advertisements

6 thoughts on “Alea iACTA est

  1. Ja dzisiaj i wczoraj widziałem głównie, że media nie mają pojęcia o DDoS i nie wiedzą na czym to polega (zresztą Graś też się wydaje, że nie za bardzo pojął, co być może mu informatycy tłumaczyli w uproszczony sposób).

    Dzisiaj przekonałem się też, że media kompletnie nie wiedzą co to jest Creative Commons. (cytat z pamięci – „można używać bez żadnych ograniczeń”).

    • Media i politycy to głównie ludzie dla których używanie komputera sprowadza się do odpalania przeglądarki, pakietu biurowego i sprawdzanie maila. Szczytem możliwości jest Facebook lub Twitter. Nie należy się temu dziwić.
      Smutne jest to, ze do całego (skądinąd słusznego) protestu przeciwko ACTA włączyli się ludzie, którzy o samym porozumieniu nie mają zielonego pojęcia. W tym amoku rykoszetem dostał Waglowski.

  2. Umowę Acta przeczytałam. Po każdym kolejnym paragrafie czułam jak moje włosy robią się coraz bardziej blond… ale przebrnęłam przez ten bełkot i wiem, że nie lubię kiedy ktoś traktuje mnie i innych jak potencjalnego przestępcę. Niestety mam wrażenie, że politycy (i to niezależnie czy teraz są ZA czy PRZECIW ACTA) nie zadali sobie tego trudu. Dziennikarze – najczęściej też nie.
    Ta umowa w żadnym wypadku nie powinna zostać podpisana – niestety została i szkoda że BYĆ MOŻE przyczyniły się do tego również nie przemyślane działania jej przeciwników, ale coś mi mówi, że gdyby nie one – większość z nas nadal żyłaby w słodkiej nieświadomości CO ZOSTAŁO PODPISANE, bo w końcu kto interesuje się rybołówstwem?

    • Rybołowcy?
      😉
      Jakiś czas temu dzięki działalności organizacji międzyrządowych udało się zatrzymać prace związane z Rejestrem Stron i Usług Niedozwolonych, który niósł potencjalne zagrożenia dla wolności słowa. Obyło się bez zabawy w ataki na strony rządowe.

  3. Pingback: Podsumowanie roku 2012 na blogu « Gunthera miejsce w sieci

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s