Coś dla cyfrowego malarza – ArtRage

Ponieważ ostatnio ciężko pracuję nad kilkoma rzeczami na raz, nie bardzo mam czas na publikowanie na blogu. Pomyślałem sobie, że warto może zamieścić informację o programie, którego ostatnio używam.

ArtRage to cyfrowa sztaluga – program do grafiki rastrowej, nie będący odpowiednikiem Photoshopa lub Gimpa, lecz przeznaczony do pracy kreatywnej. Jego najbliższe odpowiedniki to Corel Painter, Autodesk SketchBook czy darmowy Artweaver.

W ArtRage nie obrobimy zdjęć cyfrowych, możemy stworzyć natomiast własne obrazy. Do tej pracy niezbędny jest tablet. Program umożliwi nam zamianę plastikowego piórka w pędzel (pozwalający malować farbami olejnymi lub wodnymi), areograf, ołówek, węgiel i inne narzędzia znane nam z realnego świata. Stopień odtworzenia śladów narzędzi malarskich jest niezwykły – nie tylko widzimy „mazy” pędzla, ale naniesioną nim „farbę” można rozcierać, rozmazywać czy rozwadniać. Niemal wszystko to, co w realu, tylko lepiej, bo farba nie schnie (chyba, że wybierzemy odpowiednią opcję).

Ciekawie rozwiązany interfejs nie przypomina standardowego rozwiązania znanego z Photoshopa, a powielanego w Corel Painter czy Artweaver. Pływające okienka obsługujące poszczególne funkcje można „zwinąć” lub przesunąć w dowolne miejsce. Istnieje też opcja ukrycia palet i okienek. Sprytne rozwiązania w rodzaju okienka podglądu dla obrazka referencyjnego znacząco ułatwiają pracę.

Nie jest to program bez wad. Przy dużych plikach i niektórych narzędziach potrafi „zamulić”, ale mimo to sprawność ocenić należy pozytywnie (na tym samym sprzęcie Painter straszliwie mi się tnie po mieszaniu farb na „sztaludze”). Przydałoby się więcej opcji związanych z wyborem i zmianami kolorów.

Producent oferuje darmową wersję, pozbawioną jednak możliwości pracy na warstwach i starszą w stosunku do komercyjnej (seria 2). Demo wersji komercyjnej (seria 3) ma niemal wszystkie narzędzia, ale zaimplementowano do niego drażniące ograniczenia w rozmiarze importowanych i zapisywanych obrazków. Program można kupić w sieci, warto jednak pamiętać, że do ceny widniejącej na stronie internetowej sprzedawca dolicza 22% VAT.

Pierwsze efekty pracy:

Advertisements

8 thoughts on “Coś dla cyfrowego malarza – ArtRage

  1. 😦
    To w takim razie czy można prosić o odrobinę większe mapki Drohiczyna umieszczone na Twojej stronie? Niestety są tak małe, że niewiele można z nich odczytać. Z góry bardzo dziękuję!

    ps. czy o wynikach prac archeologicznych w Drohiczynie, o których pisałeś na stronie można już przeczytać w jakimś opracowaniu?
    Pozdrawiam!

  2. Bibliografię zamieściłem w https://gunthera.wordpress.com/sekcja-archeo/drohiczyn-2/ jest tam publikacja A. Andrzejewskiego i J. Sikory w Podlaskich Zeszytach Archeologicznych. Dwie kolejne publikacje zostały złożone do druku (też są uwzględnione w zestawieniu). W publikacji znajdują się te rysunki (niestety wydawca trochę pokręcił z opisami ilustracji).
    Jeśli potrzebujesz większych ilustracji to napisz maila. Napisz też do czego są Ci potrzebne (publikacja? praca magisterska/licencjacka, etc). Nie ukrywam, że ilustracje są zamieszane na blogu w niewielkich rozmiarach, nie tylko by ułatwić pracę przeglądarki, ale też by utrudnić nieautoryzowaną publikację.

  3. Jeżeli chodzi o ilustracje to interesowały mnie tylko z czystej ciekawości, bo interesuję się historią Podlasia i urbanistyką tamtejszych miast. Nie są, przyznaję, potrzebne mi do jakiejkolwiek pracy naukowej, dlatego więc niech sobie spoczywają chronione przed okiem podatników w przepastnych archiwach, na wieki.
    Pozdrawiam.

    • Hej, hej, troszkę to nie fair.
      Po pierwsze staram się publikować wyniki moich prac. Są więc dostępne.
      Po drugie ten blog też ma być formą popularyzacji nauki (przynajmniej częściowo). Tutaj wyniki prac są prezentowane szerszemu audytorium niż trudno dostępne niekiedy publikacje naukowe.
      Po trzecie: prosiłem o kontakt mailowy, w którym mógłbym ewentualnie rysunki udostępnić. Kontaktują się ze mną studenci piszący prace licencjackie i magisterskie i nie przypominam sobie bym komuś odmówił udostępnienia jakiś materiałów. Warunkiem jest powołanie się na autora; wyniki badań naukowych są objęte prawami autorskimi.
      Fochy są niepotrzebne.

  4. Oh, nie chciałem urazić, więc bardzo przepraszam 🙂
    Może faktycznie źle się wyraziłem, bo faktycznie mam czasami problemy uzyskaniem jakiś materiałów i muszę niestety udowadniać, że nic złego nie zamierzam. Z góry zakłada się, że jestem potencjalnym plagiatorem albo rozkopywaczem. Wiem, że różnie z tym bywa, ale gdy czasami myszkuję po stronach brytyjskich czy niemieckich to czuję rozgoryczenie, że tak niewiele można znaleźć w polskim internecie o ostatnich wykopaliskach. Trzeba czekać na wydanie jakiegoś kwartalnika tomiszcza na lakierowanym papierze, który kosztuje 80 zł i z którego interesuje mnie np. jeden artykuł.
    Mam po prostu wrażenie, że to nie powinno tak wyglądać, a raczej tak: http://radacki.de/2.html
    No ale takie jest życie.
    Pozdrawiam

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s