Kiedy już powoli traciliśmy nadzieję. Zdarzyło się to:
Na słynnej Road 65, w drodze do Moniek pojawiły się one – dzikie łosie: klępa i łoszak
musicie wiedzieć, że na tej drodze wypadki z łosiami w roli głównej zdarzają się niezwykle często (zobacz galerię); zwierzaki traktują drogę jak lizawkę – zlizują sól z nawierzchni
nasze łosie zlazły niemrawo z drogi i ruszyły do lasu. Tam pozowały nam do zdjęć: półprofil
portret (zwróćcie uwagę na rzęsy)
scena zbiorowa
i indywidualna
a później daliśmy im spokój – bo łosie też potrzebują nieco intymności
A jeśli wy chcecie spotkać łosia, to musicie wybrać się na Podlasie. Albo rozejrzeć się wokół siebie…
postanowiliśmy wybrać się na Czerwone Bagna (zimą są białe, ale widocznie nikomu nie chciało się zmieniać szyldów i tablic informacyjnych)
a tam… tak to on – łoś
był całkiem blisko
niestety – to był łoś na wybiegu, w
Niestety – to nie łoś, to sarna…
Kolejny dzień minął. A dzikich łosi nadal nie udało się upolować.
las o poranku
pajęczyna w mroźnej szacie
mroźna szata jest fascynująca zarówno, gdy skrywa zwykły płot
jak i bagienne trawy
mrozowe gwiazdy
z braku łosi fotografowaliśmy wszystko
wszystko – nawet pusty las
i wszechobecne pastuchy… elektryczne
były
i jakieś
i tak aż do zachodu słońca
musiały wystarczyć nam