Kościół klasztorny w Gernrode

21 10 2008

Klasztor i kościół św. Cyriaka w Gernrode powstał w wyniku fundacji margrabiego Gerona, tego samego, który był swego rodzaju protoplastą legendarnego Popiela – w 928 r. zorganizował ucztę na którą zaprosił 30 plemiennych naczelników słowiańskich (serbskich i łużyckich), podczas której wszyscy zostali otruci. Gero według Thietmara miał uzyskać od papieża relikwie św. Cyriaka. Znalazły one swoje miejsce w klasztorze poświęconym świętemu. To z czasów Gerona pochodzi zasadnicza część budowli. Kolejne akce budowlane miały miejsce w XII i XIII stuleciu. W XIX wieku poddany został zabiegom renowacyjnym pod kierownictwem wzmiankowanego już tutaj Ferdynanda von Quasta.

Kościół jest trójnawową bazyliką z transeptem. Kwadratowe prezbiterium zakończone jest absydą i zaopatrzone w kryptę. Absydy wzniesiono też na zakończeniach naw bocznych. W ramionach transeptu pomieszczono empory wsparte na czterech kolumnach. Empory otwarte na nawę główną romańskimi przezroczami pomieszczono też ponad nawami bocznymi. Część zachodnia ukształtowana jest w formie westwerku, flankowanego dwoma okrągłymi wieżami, zakończonego absydą mieszczącą kryptę.

Widok kościoła od wschodu. Widoczny na zdjęciu bogaty portal to… dekoracja filmu, który kręcono właśnie w Gernrode…

Krypta wschodnia kościoła. Jest to budowla oparta na czterech kolumnach, a właściwie czworobocznych filarach i przykryta krzyżowym sklepieniem. Stanowi najstarszy na terenie Niemiec przykład krypty halowej.

Przestrzeń podemporowa w południowym ramieniu transeptu. Obie empory ukształtowano bardzo podobnie, tworząc pod trybunami pomieszczenia mieszczące kaplice, wsparte na czterech kolumnach i sprawiające wrażenie dodatkowych krypt.

Westwerk kościoła ukształtowany został w trakcie XII wiecznej, już w pełni romańskiej przebudowy kościoła.

***

Z okresu tej przebudowy pochodzi też zachodnia krypta kościoła – halowa, wsparta na sześciu kolumnach i przykryta krzyżowym sklepieniem.

***

Wnętrze kościoła w kierunku wschodnim – widok na część prezbiterialną. Widoczny portal prowadzący do schodów wiodących do krypty. Malowidła pochodzą z XIX wieku.

***

Wnętrze kościoła. Widoczne empory nad nawami bocznymi. Bałagan w kościele to efekt dziwnych inwestycji podjętych przez miejscowego pastora (kościół należy obecnie do parafii luterańskiej). Otóż w czasie mojego pobytu budowano konstrukcję zasłaniającą XII wieczny Grób Pański. Wewnętrzne sanktuarium wzniesiono na planie kwadratu i bogato ozdobiono dekoracją rzeźbiarską, różniło się znacząco od tych z Magdeburga i Akwilei. Niestety, dzięki tym pracom nie mogłem jej zobaczyć…

Widok kościoła od strony południowej. Widoczne częściowo zachowane romańskie krużganki z 3 ćwierci XII wieku.

Wejście do kościoła jest płatne – to koszt 1 euro. Żeby robić zdjęcia należy zapłacić kolejne 5 euro. Zapewne teraz, po wzniesieniu tajemniczej konstrukcji wokół Grobu Pańskiego, jego zwiedzanie kosztować będzie nieco więcej.

W ramach rekompensaty za usuniete zdjęcia wnętrza zamieszczam kilka fotek z zewnątrz (które mam nadzieję niczyich praw już nie naruszają, jeśli tak jest to usunę cały wpis – Pani Edyto liczę, że w razie czego zostanę pouczony)

DSC06789

Widok od północnego wschodu.

DSC06824

Fryz.

DSC06827

Detal.





Lepszy Mieszko, a c14 nadal problematyczne

12 04 2008

Właśnie wróciłem z konferencji w Gnieźnie, o której już wspominałem. Pora więc na kilka gnieźnieńskich impresji.

Cóż, miasto specjalnie się od mojej ostatniej wizyty nie zmieniło. Wrażenie zrobiło całkiem sympatyczne, gdyby nie przykre doświadczenia z hotelem City. Jeśli będziecie mieli ochotę nocować w Gnieźnie, nie próbujcie zostać na noc w City, na Rynku. Dostarczyć wam on może wielu wrażeń, których zapewne wolelibyście uniknąć:

  • już wchodząc do hotelu powinienem się zaniepokoić stanem schodów; niestety zignorowałem ostrzeżenie jakie dały mi uginające się, stare stopnie. Później było już za późno…
  • Dopiero grubo po północy, wracając ze spotkania towarzyskiego zauważyłem, że lampka w łazience
    jest zepsuta i nie świeci
  • nie był to wielki problem, bo woda i tak była zimna. Nad ranem dowiedziałem się, że w hotelu “w ogóle nie ma ciepłej wody” !!!!!!!!
  • pościel była tak sprana, że aż poprzecierana i dziurawa,
  • no i w pokoju było zimno – nie ogrzewali, a ta noc była na prawdę mało wiosenna.

Ostatecznie nad ranem uciekłem z tego miejsca i zakwaterowałem się w hotelu Mieszko, gdzie ceny były zbliżone, a jakość usługi zdecydowanie lepsza. Wystrzegajcie się więc City.

Ale wróćmy do meritum. W końcu pojechałem tam przede wszystkim by wiedzieć więcej. Czego się dowiedziałem?

  • C14 jako metoda badania chronologii budowli murowanych było przedstawione ponownie jako wielka szansa doprecyzowania naszej wiedzy. Profesor Urbańczyk niezmordowanie tłumaczył, że jest to nowa, wspaniała możliwość i szansa na taką samą rewolucję, jaką było zastosowanie dendrochronologii. Wielu osób nie przekonał. Zarówno młodsi badacze, jak i wiele uznanych autorytetów w dziedzinie badań nad wczesnośredniowieczną architekturą zachowało sceptycyzm. Nie będę ukrywał, że ten sceptycyzm jest mi bliski.
  • Większość referatów prezentowała nowe odkrycia w badaniach nad architekturą wczesnośredniowieczną. Obok wyników niemal rewolucyjnych (jak atrium katedry i murowana brama z wieżą na Wawelu czy niezwykłe pomieszczenie w klasztorze dominikanów w Gdańsku), weryfikacji starszych ustaleń (klasztor w Lubiniu czy zespół budowli w Płocku), były też wystąpienia skupione na problemach metodologicznych i próby nowej interpretacji kilku budowli (zamki dolnośląskie, kolegiata w Opatowie).
  • Zauważyć można było coraz powszechniejsze korzystanie z komputerowych wizualizacji (zaprezentowano wizualizacje budowli wawelskich, przemyskich i gdańskich). Część badaczy przestrzegała przed wizualizacjami podnosząc kwestie nadinterpretacji w szczegółach rekonstrukcji. Słusznie, ale zdając sobie sprawę z hipotetyczności wielu szczegółów takiej rekonstrukcji staje się ona wspaniałym narzędziem pozwalającym nie tylko “sprzedać” odkrycie, ale także ustalić możliwe rozwiązania przestrzenne. Komputer zwykle nie pozwoli nam na takie rzeczy, jak kartka papieru.

Generalnie było miło, sympatycznie i chyba pożytecznie.

Nie miałem czasu nawet na to by połazić po Gnieźnie i zrobić kilka zdjęć. Zresztą pogoda nie była najlepsza. W tzw. międzyczasie zrobiłem jedynie kilka nocnych fotek. Niezbyt udanych…