Idąc w ślady Chakiera, postanowiłem przed prawdopdobną przerwą w publikacji nowych postów, wykręcić się sianem (nie łubinem!!!!) i przypomnieć branżowy skecz o współczesnej archeologii. Zapraszam do oglądania.
Oczywiście ten skecz powinien skłaniać do refleksji nad stanem współczesnego środowiska archeologicznego. Sytuacja tutaj, u nas w kraju, niewiele różni się od tej brytyjskiej z epoki Pythonów.
Współczesna archeologia
27 04 2008Komentarze : Zostaw Komentarz »
Tagi: Pythony, skecz
Kategorie : Sekcja archeo
Nowoczesna dokumentacja zabytków architektury
25 04 2008Natrafiłem niedawno na stronę CyArk – prezentującej możliwości nowoczesnej dokumentacji zabytków architektonicznych z wykorzystaniem laserowego skanowania 3D, fotografii cyfrowej, fotografii panoramicznej, video, pomiarów geodezyjnych i GPS. Interesujące są nie tylko zastosowane, bardzo kompletne i wzajemnie uzupełniające się, metody dokumentacji, ale także sposób ich prezentacji w sieci z pomocą narzędzi Java SUN i Adobe Flash. Polecam wizytę na tej stronie i dedykuję ją osobom odpowiedzialnym w naszym kraju za dokumentację dziedzictwa kulturowego.
Zrzut ekranu z otwartym firefoksem i stroną CyArk – okno przeglądarki chmury punktów ze skaningu laserowego 3D (portal katedry w Beauvais).
Komentarze : Zostaw Komentarz »
Tagi: dokumentacja zabytków, skaner 3D
Kategorie : Sekcja archeo, Soft
Mandriva 2008.1 Spring – rzut oka na system
20 04 2008Dopiero (?) teraz znalazłem czas by ściągnąć i zainstalować sobie najnowszą Mandrivę 2008.1 Spring. Różnych wersji Mandrivy używam od 2005 roku i do tej pory ta dystrybucja całkowicie mnie zadowalała, choć po drodze wypróbowałem kilka innych “linuksów” (openSuSE, Ubuntu, Kubuntu, KateOS, gOS). Niektóre zagościły u mnie nawet nieco dłużej, jak choćby Ubuntu, które “zmuszony” byłem używać gdy okazało się, że Mandriva 2008.0 zawiesza się na moim laptopie. Na komputerze stacjonarnym działała bez zarzutu, a na przenośnym postanowiła się zawieszać (mimo, że na tym samym sprzęcie wersja 2007.1 chodziła bezawaryjnie). Niestety, do Ubuntu przyzwyczaić się nie mogłem – kilka rozwiązań strasznie mnie tam irytowało. Co więcej nie mogłem na nim zainstalować mojego skanera (który pod Mandrivą działał). Pewnie prędzej czy później by się to udało, ale nie znalazłem czasu na poszukiwania na forach internetowych. Z niecierpliwością więc czekałem na nową Mandrivę.
Ostatnio dość obszerną jej recenzję zaprezentował serwis idg. Ja recenzował nie będę, opiszę jedynie kilka impresji z pierwszych dni użytkowania…
W instalatorze Mandrivy zaszły dość nieznaczne zmiany, pozwalające na odpowiednio wcześniejsze dodanie dodatkowych źródeł pakietów. To pozytywna zmiana, choć i tak instalator Mandrivy od dawna może być uznawany za modelowy. Przy instalacji system rozpoznał doskonale istniejącą partycję i konto użytkownika, a więc nie straciłem żadnych ustawień z poprzedniej instalacji. Piszę o tej pozornie oczywistej sprawie dlatego, że poprzedni mój system (Ubuntu) nie chciał obsłużyć partycji /home po Mandrivie 2008.0 i konieczne okazało się jej sformatowanie (oczywiście WSZYSTKO da się ominąć, problem w tym czy warto poświęcać cały tydzień na poszukiwanie rozwiązania… ja poświęciłem AŻ jeden dzień). Tak więc po zakończonej instalacji przywitał mnie taki mniej więcej domyślny pulpit Springa (w wersji Power Pack):
Trzeba przyznać, że zarówno tapetki, jak i splashe oraz wygaszacze ekranu w Mandrivie są na prawdę ładne. Szkoda, że nie zdecydowano się wymienić domyślnych ikon KDE. W każdym razie wygląd to nie jedyna fajna rzecz w Springu. W systemie jest kilka usprawnień, w stosunku do poprzednich wersji, o których można sobie poczytać tutaj – nie będę więc tego powtarzał. Warto w tym miejscu wspomnieć o zmianach w urpmi (managerze pakietów oprogramowania) i draku (graficznym konfiguratorze) z nim związanym. Ustawianie repozytoriów pakietów jest teraz działaniem banalnie prostym. Co ciekawe, w wersji One, repozytoria są ponoć ustawione out of box! Minusem nowego rozwiązania jest jedynie to, że pliki xml z informacjami o pakiecie system dość długo ciągnie z serwera; przynajmniej konfiguracja urpmi trwa krócej.
A tak wygląda konfiguracja repozytoriów z easy urpmi (pełna automatyzacja, za pośrednictwem przeglądarki internetowej):
To rzeczywiście działa. Niestety repozytoria PLF musiałem edytować ręcznie, bo to co proponował mi automatycznie system miało jakiś feler, stojący raczej po stronie serwera, niż mojego systemu.
Mając skonfigurowane urpmi mogłem zaktualizować system i dociągnąć dodatkowe oprogramowanie (parę rzeczy zbędnych wywalić). Oczywiście przyda się qGIS, GRASS (w celach edukacyjnych), qCAD, Thunderbird z Ligthtning (czyli kalendarzem opartym o Sunbird); inne przydatne programy (GIMP, digiKam, OpenOffice) mamy out of box, jeszcze inne (LightZone, openJump, Stratify) działają spod javy lub wine, i są uruchamiane na koncie użytkownika, więc zostały po starszej instalacji.
Oprogramowanie to nie wszystko. Fajnie jak narzędzie pracy wygląda ładnie. Tutaj przydaje się Compiz Fusion. Uruchomiłem wszystkie te wodotryski ręcznie edytując xorg.conf i /etc/sysconfig/compositing-wm (przepis tutaj). Mandriva ma odpowiedni kreator graficzny, ale w starszych wersjach nie zawsze działał on tak jak trzeba. Na wszelki wypadek wolałem nie ryzykować i popracować w mc… Oto rezultat tych działań:
visto-podobny efekt tasowania okienek…
maco-podobny efekt eksponowania wszystkich otwartych okien…
i całkiem oryginalny, linuksowy efekt expose – prezentuje wszystkie pulpity i umożliwia przenoszenie okien pomiędzy nimi.
Oprócz compiza koniecznie trzeba było zmienić ikony (wypróbowałem styl oxygen z KDE4, ale zastosowany na KDE3.5), dograć superkarambę (motywy Aero AIO i Liquid Weather) oraz kooldock dla szybkiego uruchamiania najczęściej używanych programów. Tapety zostawiłem na razie oryginalne, choć pewnie wkrótce pojawi się tu jakaś nowość. Efekt:
Mam więc w pełni użyteczny i do tego estetyczny system z zestawem oprogramowania do pracy i rozrywki. Szkoda tylko, że aby grać w Wiedźmina muszę przełączać się na Windows…
P.S. Za KDE4 się nie zabieram. Nie mam czasu na zabawę i czekam do wersji 4.1.
Komentarze : Zostaw Komentarz »
Tagi: linux, Mandriva, Spring
Kategorie : Soft
Trochę czeskich (i nie tylko) tekstów
20 04 2008Buszując po internecie i oglądając stronki czeskich uczelni wykładających archeologię natrafiłem na odnośniki do kilku tekstów, które mogą się komuś przydać:
http://www.kar.zcu.cz/texty.php
I to co mnie ucieszyło najbardziej: e-book Jiří Macháčka: Studie k velkomoravské keramice. Metody, analýzy a syntézy, modely, na stronie http://www.phil.muni.cz/archeo/uam/htm/. Książki w formacie pdf szukaj pod zakładką Oddeleni archeologie – Publikace, na samym dole strony.
I na dokładkę coś od sąsiadów zza zachodniej granicy: http://www.mittelalterarchaeologie.de/publik.htm
Oraz zza granicy północnej: http://fornvannen.se/fornvannen.html – niestety tylko część artykułów jest a cywilizowanych językach (czytaj: po angielsku lub niemiecku)…
Miłej lektury!
Komentarze : Zostaw Komentarz »
Tagi: archeologia, artykuły, czasopisma naukowe, linki
Kategorie : Sekcja archeo
Bibliografia dla studentów
17 04 2008O ile pamiętam miałem podrzucić jakąś bibliografię. Jak się domyślam dotyczyć miała najbliższych referatów na zajęcia z osadnictwa grodowego Pomorza.
Bydgoszcz – Fordon:
W. Chudziak, Wczesnośredniowieczny ośrodek bydgoski w świetle źródeł archeologicznych, [w:] Kraje słowiańskie w wiekach średnich. Profanum i sacrum, red. H. Kocka – Krenz, W. Łosiński, Poznań 1998, s. 177 – 186
W. Chudziak, E. Dygaszewicz, Wczesnośredniowieczny ośrodek osadniczy w Bydgoszczy. Stanowiska 1 i 2, [w:] Stan i potrzeby badań nad wczesnym średniowieczem w Polsce – 15 lat później, red. W. Chudziak, S. Moździoch, Toruń – Wrocław – Warszawa 2006, s. 351-358.
Kołobrzeg:
L. Leciejewicz, Kołobrzeg – wczesne miasto na pomorskim wybrzeżu Bałtyku, Salsa
Cholbergiensis. Kołobrzeg w średniowieczu, red. L. Leciejewicz, M. Rębkowski, Kołobrzeg 2000,
s. 73-83.
L. Leciejewicz, M. Rębkowski, Kołobrzeg – an Early Town on the Baltic Coast, [w:] Polish Lands
at the Turn of the First and the Second Millennia, ed. Przemysław Urbańczyk, Warsaw 2004, s.
33-46.
red. L. Leciejewicz, M. Rębkowski, Kołobrzeg. Wczesne miasto nad Bałtykiem, Warszawa 2007.
Kałdus:
red. W. Chudziak, Mons Santii Laurentii, t. 1 – 3, Toruń 2003 – 2006.
J. Bojarski, Wojciech Chudziak, M. Weinkauf, Z badań nad wczesnośredniowiecznym zespołem
osadniczym w Kałdusie na Pomorzu Nadwiślańskim (lata 2000 – 2003), [w:] Stan i potrzeby badań
nad wczesnym średniowieczem w Polsce – 15 lat później, red. W. Chudziak, S. Moździoch, Toruń –
Wrocław – Warszawa 2006, s. 369-382.
Traktujcie te pozycje jako punkt wyjścia – w publikowanych tam bibliografiach (ew. przypisach) znajdziecie kolejne pozycje. Mam nadzieję, że wystąpienia będą dobrze przygotowane. Życzę powodzenia.
Komentarze : Zostaw Komentarz »
Tagi: bibliografia
Kategorie : Sekcja archeo, Studenci
Lepszy Mieszko, a c14 nadal problematyczne
12 04 2008Właśnie wróciłem z konferencji w Gnieźnie, o której już wspominałem. Pora więc na kilka gnieźnieńskich impresji.
Cóż, miasto specjalnie się od mojej ostatniej wizyty nie zmieniło. Wrażenie zrobiło całkiem sympatyczne, gdyby nie przykre doświadczenia z hotelem City. Jeśli będziecie mieli ochotę nocować w Gnieźnie, nie próbujcie zostać na noc w City, na Rynku. Dostarczyć wam on może wielu wrażeń, których zapewne wolelibyście uniknąć:
- już wchodząc do hotelu powinienem się zaniepokoić stanem schodów; niestety zignorowałem ostrzeżenie jakie dały mi uginające się, stare stopnie. Później było już za późno…
- Dopiero grubo po północy, wracając ze spotkania towarzyskiego zauważyłem, że lampka w łazience
jest zepsuta i nie świeci - nie był to wielki problem, bo woda i tak była zimna. Nad ranem dowiedziałem się, że w hotelu “w ogóle nie ma ciepłej wody” !!!!!!!!
- pościel była tak sprana, że aż poprzecierana i dziurawa,
- no i w pokoju było zimno – nie ogrzewali, a ta noc była na prawdę mało wiosenna.
Ostatecznie nad ranem uciekłem z tego miejsca i zakwaterowałem się w hotelu Mieszko, gdzie ceny były zbliżone, a jakość usługi zdecydowanie lepsza. Wystrzegajcie się więc City.
Ale wróćmy do meritum. W końcu pojechałem tam przede wszystkim by wiedzieć więcej. Czego się dowiedziałem?
- C14 jako metoda badania chronologii budowli murowanych było przedstawione ponownie jako wielka szansa doprecyzowania naszej wiedzy. Profesor Urbańczyk niezmordowanie tłumaczył, że jest to nowa, wspaniała możliwość i szansa na taką samą rewolucję, jaką było zastosowanie dendrochronologii. Wielu osób nie przekonał. Zarówno młodsi badacze, jak i wiele uznanych autorytetów w dziedzinie badań nad wczesnośredniowieczną architekturą zachowało sceptycyzm. Nie będę ukrywał, że ten sceptycyzm jest mi bliski.
- Większość referatów prezentowała nowe odkrycia w badaniach nad architekturą wczesnośredniowieczną. Obok wyników niemal rewolucyjnych (jak atrium katedry i murowana brama z wieżą na Wawelu czy niezwykłe pomieszczenie w klasztorze dominikanów w Gdańsku), weryfikacji starszych ustaleń (klasztor w Lubiniu czy zespół budowli w Płocku), były też wystąpienia skupione na problemach metodologicznych i próby nowej interpretacji kilku budowli (zamki dolnośląskie, kolegiata w Opatowie).
- Zauważyć można było coraz powszechniejsze korzystanie z komputerowych wizualizacji (zaprezentowano wizualizacje budowli wawelskich, przemyskich i gdańskich). Część badaczy przestrzegała przed wizualizacjami podnosząc kwestie nadinterpretacji w szczegółach rekonstrukcji. Słusznie, ale zdając sobie sprawę z hipotetyczności wielu szczegółów takiej rekonstrukcji staje się ona wspaniałym narzędziem pozwalającym nie tylko “sprzedać” odkrycie, ale także ustalić możliwe rozwiązania przestrzenne. Komputer zwykle nie pozwoli nam na takie rzeczy, jak kartka papieru.
Generalnie było miło, sympatycznie i chyba pożytecznie.
Nie miałem czasu nawet na to by połazić po Gnieźnie i zrobić kilka zdjęć. Zresztą pogoda nie była najlepsza. W tzw. międzyczasie zrobiłem jedynie kilka nocnych fotek. Niezbyt udanych…
Komentarze : Komentarzy: 4 »
Tagi: architektura wczesnośredniowieczna, Gniezno, hotele, konferencja
Kategorie : Sekcja archeo
O trudnościach w badaniach miejskich
1 04 2008W ramach obchodów 1 kwietnia kilka zdjęć z badań w Drohiczynie w 2006 r. Wbrew obowiązującemu trendowi nie jest to żaden fotomontaż, ani inna ściema. Takie rzeczy zdarzają się często w trakcie badań miejskich. Należy się tylko cieszyć, że to była rura wodociągowa, a nie kanalizacyjna…
z daleka…
i z bliska…
ratunek…
walka trwa…
Ostatecznie zakończyła się sukcesem.
Komentarze : Zostaw Komentarz »
Tagi: badania miejskie, Drohiczyn, potop
Kategorie : Foto












