Dokumentacja zabytków – obróbka w Gimp – cz.1

31 03 2008

Gimp oprócz tego, że pomóc nam może w przygotowaniu efektownej dokumentacji polowej, pomaga także w obróbce fotografii zabytków. W terenie nie zawsze mamy możliwość zrobienia dobrego zdjęcia zabytku, a później może okazać się, że zabrakło nam czasu na przygotowanie odpowiedniego studia. Ostatecznie możemy pokazać jedynie takie zdjęcie:

dz.jpg

Zabytek widoczny jest dobrze, zdjęcie jest wyraźne i nawet nie najgorzej oświetlone, problem polega na tym, że tło nie jest może najbardziej atrakcyjne, nie wspominając o miarce… Na szczęście z pomocą przychodzi nam Gimp. Ładujemy obrazek do programu:

dz2.jpg

W narożniku okna edycji obrazka musimy odnaleźć ikonkę szybkiej maski:

dz3.png

Po wybraniu szybkiej maski obrazek pokryje się czerwonym kolorem. Z paska narzędziowego wybieramy narzędzie myszki. Pamiętajmy, że rozmiarem powierzchni narzędzia możemy płynnie regulować na pasku narzędziowym. Myszką wycieramy powierzchnię obrazka:

dz4.png

Należy zrobić to możliwie dokładnie. Mniej więcej na tym etapie należy zaznaczyć skalę. Przy pomocy prowadnic zaznaczamy odległość jednostki skali na zdjęciu:

dz5.png

Skąd wziąć prowadnice? Przy pomocy narzędzia “przesunięcie” można je “wyciągnąć” z lewego boku okna roboczego: kursor naprowadź na lewy bok okna roboczego obrazka, wciśnij lewy przycisk myszy i wyprowadź prowadnicę…

Następnym krokiem powinno być odznaczenie ikony szybkiej maski. W ten sposób nasz zabytek będzie objęty zaznaczeniem:

dz6.png

Teraz powinniśmy odwrócić zaznaczenie, korzystając ze stosownej opcji w menu obrazka i zakładce “zaznaczenie”:

dz7.png

Kiedy zaznaczenie zostanie odwrócone, korzystając z narzędzia “wypełnienie kubełkiem” na pasku narzędziowym wypełniamy całą powierzchnię obrazka (poza zabytkiem oczywiście) dowolnym wybranym przez nas kolorem, najlepiej możliwie neutralnym. Pomiędzy prowadnice wrysowujemy skalę liniową i:

dz8.jpg

Obrazek mamy gotowy. Wygląda chyba nieco lepiej niż wersja z krzesłem?

Możemy oczywiście jako tło użyć jakiś sympatyczny gradient, tylko po co?





Przełomu nie będzie?

28 03 2008

Czas jakiś temu w Instytucie Archeologii i Etnologii (tzw. IAiE – czytaj “jaje”) Polskiej Akademii Nauk powstał naukowy plan, by przebadać na poznańskim akceleratorze C14 próbki zaprawy z najważniejszych romańskich budowli w Polsce. Pomysł o ile mi wiadomo miał swoją genezę w interesujących wynikach badań radiowęglowych nad zaprawami z budowli romańskich w Łeknie. Udało się tam, doprecyzować chronologię wczesnoromańskiej rotundy i wzniesionego na jej miejscu kościoła cysterskiego. Ponieważ datowanie najwcześniejszej architektury polskiej wzbudza rozliczne kontrowersje i jest przedmiotem niekończących się dyskusji wydawało się, że zastosowanie takich analiz przetnie przynajmniej część z tych dyskusji.

Kilka słów wyjaśnienia. Otóż dzisiaj datowanie budowli romańskich opiera się przede wszystkim na analizie techniki budowlanej i stylu budowli oraz jej wystroju. Historycy sztuki i architektury, na podstawie badań komparatystycznych określają przypuszczalny wiek obiektu. Wspierają się przy tym ustaleniami klasycznej historii, a więc wymową źródeł pisanych, które niekiedy podają nam informacje dotyczące poświęcenia prezbiterium, wymieniają plebana lub informują o zjeździe kościelnym. Niestety, źródła dla wczesnego średniowiecza nie są nadmiernie bogate, niekiedy też niejednoznaczne. Cechy stylistyczne romańskich budowli w Polsce, też zwykle nie są na tyle charakterystyczne by móc precyzyjnie określić ich wiek. Jeżeli budowla zostanie ujawniona w trakcie badań archeologicznych, w datowaniu powinna pomóc stratygrafia archeologiczna. Jednak często archeologiczne datowanie polega na umieszczeniu obiektu w ramach np. 2 stuleci. Niezbyt dokładnie. Stąd owe niekończące się spory.

Profesorowie Przemysław Urbańczyk, Zbigniew Świechowski oraz Andrzej Koss koordynowali ambitny projekt niezależnego, “ścisłego” datowania. Przebadano próbki z 21 budowli, z kilku faz budowlanych tych obiektów. Efekty są dostępne w internecie i zapewne będą wkrótce przedmiotem stosownych publikacji. Zresztą już wkrótce mam nadzieję posłuchać omówienia tych wyników na konferencji w Gnieźnie. Już dzisiaj można pokusić się o komentarz dotyczący tego programu.

Przeglądając wyniki publikowane w internecie nie sposób nie wyrazić rozczarowania. Z racji zainteresowań osobistych zajrzałem do wyników badań dotyczących kolegiaty w Tumie. Przypomnę, że mamy tu do czynienia z romańską bazyliką, z lat ok. 1140 – 1160 oraz starszym obiektem. Kontrowersje dotyczą tegoż starszego obiektu. Zdaniem części badaczy (m.in. T. Poklewskiego) powstał on w horyzoncie około 1000 r., jako fundacja pośrednio związana z misją św. Wojciecha. Inni (m.in. Z. Świechowski, a także ja sam w opublikowanym w 2002 r. artykule) są zdania, że obiekt jest późniejszy, pochodzi z 2 połowy XI w. Tymczasem z Tumu udało się uzyskać wyłącznie daty dla romańskiej kolegiaty (próbek ze starszego obiektu nie udało się wydatować). Daty te sugerują lata 1010 – 1160 (no, ok) i… 910-950 (!).

W kościele w Żarnowie, wzmiankowanym w 1191 r. i łączonym przez A. Tomaszewskiego z Kazimierzem Sprawiedliwym (zapewne słusznie), uzyskujemy głównie próbki datowane na późną nowożytność (co nie dziwi, wobec stwierdzanych licznych przekształceń i przebudowy z 1911 r.). Jedyne wczesnośredniowieczne próbki wskazują na IX-X i X-XII w. Czyli dzięki badaniom C14 dowiedzieliśmy się więc, że kościół jest wczesnośredniowieczny. Czy tego nie wiedzieliśmy już wcześniej? Moim zdaniem wyglądał na taki…

Jeszcze ciekawsze są efekty badań w Sulejowie. Proces fundacji tego kościoła jest dość dobrze znany. Bez wątpliwości możemy umieszczać go w latach 70. XII w. Architektura wykazuje podobieństwo z burgundzką wersją cysterskiego “gotyku” ze schyłku XII i 1 poł. XIII stulecia. Tymczasem daty uzyskane z badań C14 dotyczą nie tylko X – XII w., ale też… XX… przed Chrystusem…

Wygląda na to, że przełomu w określaniu chronologii budowli romańskich na razie nie będzie. No chyba, że źle odczytuję tabele z próbkami. Pozostaje czekać do konferencji w Gnieźnie…

Na osłodę fragment portalu z Ołbina, wtórnie wmurowanego w kościół św. Marii Magdaleny we Wrocławiu (zdjęcie moje – choć żadna rewelacja):

dsc03654.jpg





Dwór Sapiehów w Dubnie

25 03 2008

W latach 2006 i 2007 przeprowadzono badania archeologiczne w obrębie trzech niewielkich wyniesień, położonych około 2 km na północny – zachód od miejscowości Dubno (na Podlasiu). Badaniami kierowali A. Andrzejewski z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Łódzkiego oraz H. Karwowska z Muzeum Podlaskiego w Białymstoku. Projekt miał charakter międzynarodowy – współpracowali w nim archeolodzy z Grodzieńskiego Państwowego Uniwersytetu im. Janki Kupały i Grodzieńskiego Państwowego Historyczno – Archeologicznego Muzeum. Całość współfinansowano z środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego.

Po pierwszym sezonie badań, A. Andrzejewski zaproponował mi wykonanie rysunkowej rekonstrukcji bryły obiektu. Niestety niepełny stan rozpoznania sugerował, że był to budynek na rzucie litery “L”, którego bryłę nie było łatwo sobie wyobrazić. Zdecydowaliśmy więc, by problem rekonstrukcji odłożyć, na później. W sezonie badawczym 2007, udało się odsłonić budynek dworski na tyle, by móc zrekonstruować pełen plan założenia. Plan dość standardowy, dobrze mieszczący się w realiach budownictwa dworskiego epoki, nawiązujący do innych realizacji barokowych.

dubno-ob1.jpg

Okazało się, że budynek wzniesiono na rzucie prostokąta o wymiarach 17 x 24,5 m, na osi zbliżonej do wschód – zachód. W narożnikach obserwowano relikty rozbudowanych dzieł, zapewne fundamentów dla wzmiankowanych w Inwentarzu z 1655 r. wieżyczek z hełmami (“ze czterema po rogach altankami, powietrznikami, gałkami”). W fasadzie południowej zidentyfikowano otwór wejściowy prowadzący do sieni, w której podłogę wyłożono cegłami. Po stronie zachodniej znajdowało się duże pomieszczenie, określane w inwentarzach jako “izba stołowa”, od wschodu natomiast dwa mniejsze pomieszczenia: “mniejsza izba dolna” oraz “skarbiec”. Pod skarbcem znajdował się “sklep dolny” – sklepione pomieszczenie piwniczne, które, jak wykazały badania, miało podłogę wyłożoną ścisłym brukiem kamiennym. W północnej części sieni zidentyfikowano także relikty okrągłej klatki schodowej, która opisywana jest w źródłach.

Bryłę i szczegóły rozplanowania obiektu można dość ściśle zrekonstruować posługując się planem ustalonym w trakcie badań archeologiczno – architektonicznych i wspierając się wymową źródeł pisanych (pozwalają one ustalić ilość okien, część otworów wejściowych oraz rozplanowanie niezachowanego piętra obiektu). Wydaje się, że mogła ona wyglądać tak:

db1.jpg

To widok od południowego – wschodu.

db4.jpg

Widok od północnego zachodu. Widoczny znany ze źródeł “transit” – zapewne rodzaj balkonu łączącego izby na piętrze. W inwentarzu z 1646 r. element ten nazwany został “komórką potrzebną” (a więc barokowym WC) – być może więc, był przynajmniej częściowo zabudowany. Siedemnastowieczne rozumienie higieny osobistej i intymności różniło się od naszego…

db8.jpg

Widok z “lotu ptaka”, od południowego – wschodu. W fasadzie wschodniej widoczne niewielkie wejście i schody do “sklepu” – piwnicy.

dubno-sklep.jpg

I sam “sklep”. Prowadziły do niego dwa wejścia – widoczne na obrazku w fasadzie wschodniej budynku, oraz drugie, wiodące z sieni “do szyje sklepu dolnego”.

dubno-stol.jpg

I widok “izby stołowej”, w której znajdował się “ganek, kiedyś dla muzyki” oraz piec kaflowy.

Oczywiście obrazki są nadal dość surowe. Inwentarze pozwalają wzbogacić rekonstrukcje wnętrz o elementy wyposażenia (meble, obrazy etc).

Na kaflach piecowych znalezionych w trakcie badań w Dubnie znaleziono inskrypcje M, K, I, S, L. Są one zapewne niemym świadectwem domniemanego budowniczego dworu w Dubnie – Mikołaja Krzysztofa Sapiehy, wojewody mińskiego, później nowogródzkiego, właściciela Dubna od 1610 do swej śmierci w 1638 r.

Już kilkadziesiąt lat później, w 1662 r. lustracje opisują obiekt jako spustoszony i używany jako spichlerz. Nigdy nie uległ gwałtownemu zniszczeniu lub pożarowi. Po prostu stracił swą reprezentacyjną funkcję, został opuszczony, później rozebrany…

W poprzednim poście rendery Dubna (wykonane na wstępnym modelu) służyły jako ilustracja aplikacji Kerkythea, użytej do wyrenderowania także prezentowanych tutaj obrazków.





Bardziej efektowne wizualizacje w SketchUp

23 03 2008

Problem z wizualizacjami stworzonymi w Google SketchUp polega na tym, że nie zawsze wyglądają szczególnie imponująco. Twórca ma niewielki wpływ na uatrakcyjnienie ich wyglądu. Można ustawić cień oraz wybrać położenie “słońca”. I na tym koniec. W efekcie niekiedy ma miejsce mało atrakcyjny wizualnie efekt “spłaszczenia” bryły.

dubno1.png

Osoby znające się na grafice 3D powiedziałyby nam, że brakuje zaawansowanych opcji renderingu. Konieczne jest więc zastosowanie programu renderującego. Problem polega na tym, że albo zastosowanie takiego programu byłoby dla przeciętnego użytkownika nieco złożone, albo koniecznym stałby się zakup dodatkowej wtyczki renderującej do Google SketchUp, takiej jak SU Podium lub IRender. Jest to jednak dodatkowy koszt (odpowiednio 179$ i 189-449$), którego chcemy uniknąć. Oba rozwiązania możemy sprawdzić, wykorzystując 30 dniowe wersje demo, które niestety dodadzą do naszych dzieł znaki wodne i ograniczenia wielkości obrazka.

Alternatywnym rozwiązaniem jest skorzystanie z narzędzia Kerkythea. Jest to darmowy, udostępniany na licencji open-source, wieloplatformowy (Windows, Mac, Linux) renderer. Z aplikacją współpracuje również darmowy plugin do Google SketchUp o wdzięcznej nazwie SU2KT. Dodaje on do paska narzędzi SketchUp zestaw dodatkowych opcji, umożliwiając między innymi eksport gotowego modelu, wraz z materiałami tekstur do pliku xml, który możemy otworzyć w Kerkythea.

keryplug.jpg

ker.jpg

Tutaj oczywiście kontynuujemy pracę nad obrazkiem. Na szybko i bez rozgryzienia wszystkich opcji zrobiłem takie:

dubx2.jpg

dubx5.jpg

Tak – wiem. Nie są najlepsze. Trzeba popracować nad oświetleniem, dodać tło i kilka innych rzeczy. Ale dopiero co trafiłem na Kerkytheę i plugin do SketchUp’a. Popracuję i następne będą lepsze. Na pewno już teraz widać, że w tym tandemie tkwi spory potencjał. Co najważniejsze – zestaw jest darmowy i na prawdę ekstremalnie łatwy w użyciu. A przecież nikt z nas nie ma czasu na rozgryzanie Blendera, Povray’a i innych…





Z okazji świąt Wielkiej Nocy

21 03 2008

Z okazji świąt Wielkiej Nocy postanowiłem podzielić się z wszystkimi jajkiem. Najnowsze jajko, jak zawsze można sobie pobrać stąd. Jajko nie jest tak na prawdę moje, a nie zmienia to faktu, iż każdy może je sobie pobrać, a jego twórcy dzielą się z nami.

OK. Żarty sobie stroję, ale nie z istoty świąt Wielkiej Nocy, a raczej ze sposobu ich obchodzenia. W nawale tych wszystkich święconych jajeczek, mazurków, makowców i białej kiełbasy łatwo zapomnieć o tym, co jest ich treścią zasadniczą:

A przypominam wam, bracia, ewangelię, którą wam zwiastowałem, którą też przyjęliście i w której trwacie, i przez którą zbawieni jesteście, jeśli ją tylko zachowujecie tak, jak wam ją zwiastowałem, chyba że nadaremnie uwierzyliście. Najpierw bowiem podałem wam to, co i ja przejąłem, że Chrystus umarł za grzechy nasze według Pism i że został pogrzebany, i że dnia trzeciego został z martwych wzbudzony według Pism (…). (1 List do Koryntian 15,1-4)

Wielkanoc to święta zmartwychwstania Jezusa. Jeśli więc w owo zmartwychwstanie nie wierzymy, to oczywiście kiełbaskę i jajeczko zjeść możemy, ale nie nazywajmy tego Wielką Nocą. Jeśli wierzymy, to pamiętajmy, że kiełbaska i jajeczko są sprawami zupełnie drugorzędnymi.

Wszystkim, zarówno tym wierzącym, jak i tym, którzy wolą kiełbaskę z jajeczkiem życzę wszystkiego najlepszego w te święta.





Rekonstrukcja zamku w Sątocznie

17 03 2008

Pisałem już o zastosowaniu Google SketchUp w wizualizacji i rekonstrukcji struktur odsłanianych w trakcie badań archeologicznych. Podawałem przykłady prostych wizualizacji. Oto kolejny.

Zamek w Sątocznie był badany przez wiele lat (1993-1995) przez J. Wysockiego, ówczesnego konserwatora archeologicznego w Olsztynie. Skupiły się one głównie na rozpoznaniu drewniano – ziemnej warowni (zapewne typu motte) położonej nieopodal późniejszego zamku. Dopiero jednak podjęte, później, w latach 2001-2002 badania podjęte przez Instytut Archeologii Uniwersytetu Łódzkiego, pod kierownictwem L. Kajzera pozwoliły na rekonstrukcję założenia. Pierwsze wzmianki o”castrum Lunenburg” pochodzą z 1326 i odnoszą się do owej drewniano – ziemnej siedziby. Wkrótce później wzniesiono rozleglejsze założenie, które było siedzibą Waldmeistra krzyżackiego (leśniczego). W 1343 r. ulokowano w Sątocznie siedzibę komtura. Jednak już wkrótce, w latach 1346 i 1347 miały miejsce litewskie rejzy w trakcie których zniszczeniu uległo “suburbium cum ecclesia” – przedmieście i kościół w Sątocznie, a sam zamek był oblegany. Komturstwo zlikwidowano i przeniesiono do Bałgi (gdzie już wcześniej znajdowała się siedziba komtura). W czasie wojny trzynastoletniej zamek otrzymał w dziedziczne posiadanie od wielkiego mistrza Henryka Reuss von Plauen rycerz Albrecht Vogt von Ammerthal ze Szwabii. W końcu XV w. drogą rodzinnych koligacji i spadku zamek stał się własnością rodziny Eulenburgów, w których rękach pozostał aż do początków XVII w. Wówczas to Eulenburgowie przenieśli swoją siedzibę do pobliskiej Prosny.

W trakcie badań rozpoznano murowany budynek – główny dom zamkowy, położony na niewielkim (później częściowo zniwelowanym) wyniesieniu i odgrodzony okresowo zalewaną wodą, zabagnioną fosą od podzamcza, założonego na dość regularnym planie prostokąta, z”wyłamanym” narożnikiem północno -wschodnim. Samo podzamcze także otoczone było fosą i dwoma liniami palisady. Na jego obszarze zarejestrowano kilka poziomów drewnianych i szachulcowych budynków. A oto plan założenia (niebieskim kolorem zaznaczono fosy):

satoczno-plan.jpg

Rekonstrukcja całości założenia zamkowego (położenie części budynków drewnianych zupełnie hipotetyczne):

satoczno2.png

Plan wykopu V z reliktami fosy i palisad. Daty uzyskane na podstawie badań dendrochronologicznych:

fosa.jpg

Przekrój (profil ziemny) wykopu, z reliktami fosy i palisad i rekonstrukcja:

fosa1.jpg

Rekonstrukcja palisady:

fosa2.jpg

Czy taki widok zatrzymał Litwinów w 1347 roku?

fosa3.jpg





Bank może i dla linuksiarzy, ale nie dla Linuksa

12 03 2008

Perypetii z bankiem ciąg dalszy. Zadzwoniłem wczoraj na bankową infolinię, gotów spierać się i awanturować. Po długim okresie wyczekiwania odebrał grzeczny pan, który, co zadziwiło mnie szczerze, był merytorycznie przygotowany do rozmowy! Pan nie tylko wiedział co to Linux, wiedział nawet, że generalnie jest to system bezpieczniejszy od Windows. Powiedział, że witryna bankowa będzie działać jak wymienię javę, na wersję 1.5 (a więc starszą niż aktualna 1.6). Co więcej już wkrótce bank przechodzi na inny system autoryzacji, więc problem zniknie, a właściwie to już teraz mogę na ten nowy system autoryzacji przejść.

Miło co?

Mniej miło było gdy pan przyznał, że firma w zasadzie wspiera Windows, a te informacje to on mi tak półoficjalnie przekazuje. Na pytanie, dlaczego firma wspiera tylko Windows, odpowiedział, że właściwie to nie wie, ale taka jest polityka firmy.

Polityka banku jest w istocie durna, ale pewnie firma ma w tym jakiś interes (pewnie cichą umowę z Microsoftem). Tego mogę się jedynie domyślać. W każdym razie wielki plus za merytorycznie przygotowanego pana operatora infolinii. A za brak wsparcia banku dla alternatywnych systemów, wielki minus.

Ciekawe jak to działa pod Maczkiem?





Bank nie dla linuksiarzy

11 03 2008

Dzisiaj nieco prywaty.

Od lat mam konto w pewnym banku. I od lat kilku używałem tegoż konta spod rozmaitych wersji GNU/Linux. Nie wiem czemu nie miałem żadnych problemów do tej pory, choć problemy takie zgłaszali inni linuksowi uzytkownicy systemu bankowości internetowej tego banku. U mnie działało. Aż przestało. Ten sam sprzęt, to samo oprogramowanie, ale system działać przestał. Nie można zatwierdzić wykonania transakcji w aplecie opartym na javie. W efekcie obsługa konta spod linuksa sprowadza się do przeglądania stanu, ale bez możliwości wykonywania przelewów.

Pod Windowsem działa. Nie będę rozpisywał się nad faktami powszechnie znanymi, odnoszącymi się do bezpieczeństwa obydwu systemów. Przez lata uzytkowania GNU/Linux nigdy nie zetknąłęm się z żadnymi wirusami ani innym złośliwym oprogramowaniem działającym na tym systemie. Nie wspomnę też o jakości iptables w porównaniu z systemowym firewallem Windows. Wspomnę jedynie o mojej korespondencji z bankiem.

Po niemal tygodniu (!!!) od wysłania zapytania dlaczego działać przestało dostałem następującą odpowiedź:

W odpowiedzi na Pana pytanie uprzejmie informuję, iż w celu prawidłowego i bezpiecznego funkcjonowania z usługi ING BankOnLine, niezbędne jest posiadanie odpowiedniego oprogramowania oraz jego konfiguracja zgodna z zaleceniami Banku.

  Nadmienię, iż zalecanymi systemami operacyjnymi jest Windows XP, 2000 PL oraz 2000 ENG.Dodam, iż zalecane przeglądarki to Internet Explorer oraz FireFox. Zalecanym oprogramowaniem jest Java SUN, Microsoft VM.

Miła pani z banku próbuje wmówić mi, że bezpieczne korzystanie z internetu to Internet Eksplorer i Windows XP. Nawiasem mówiąc, uzytkownicy Visty też mają przekichane – to nie jest zalecany system! Dostałem jeszcze jeden mail od tej samej pani:

W odpowiedzi na Pana pytanie uprzejmie informuję, iż zgodnie z treścią poprzedniej korespondencji ING Bank Śląski w celu prawidłowego i bezpiecznego funkcjonowania z usługi ING BankOnLine, proponuje posiadanie odpowiedniego oprogramowania oraz jego konfigurację zgodną z zaleceniami Banku.    

  Nadmienię, iż oprogramowanie Linuks nie jest zalecanym systemem operacyjnym. 

I już.

Witryna banku od dłuższego czasu figuruje w zestawieniu internetowych osiołków. Była możliwość zmiany tego stanu rzeczy, gdyż bank przeprowadzał ostatnio “remont” witryny. Niestety sytuacja tylko się pogorszyła.

I cóż teraz zrobić? Jeśli nadal będą rozmawiali ze mną w podobny sposób trzeba będzie zmienić bank…





Archaeological Computing i inne linki

7 03 2008

Zbiór linków do artykułów, dotyczących głównie zastosowania nowoczesnych technik informatycznych w archeologii.

Archaeological Computing – pełna książka w formacie pdf, regularnie aktualizowana (ostatnia wersja z wiosny 2007 r.), opisująca podstawy wykorzystania komputerów w archeologii (podstawy, bazy danych, systemy CAD i GIS), autor Harrison Eiteljorg II. Z podanej strony przejdź do podstrony pobierania. Wpisywanie danych osobowych można pominąć (by uniknąć ewentualnego spamu).

Guides to Good Practise – przewodniki do dobrej praktyki :D , zestaw internetowych publikacji obejmujących takie zagadnienia jak:  zastosowanie systemów CAD i GIS (także w osadniczych badaniach historycznych), dokumentacja polowa, zastosowanie wizualizacji komputerowej i innych technologii w szeroko pojętej archeologicznej praktyce badawczej. Nie są to instrukcje dla określonych programów, lecz ogólne przewodniki o charakterze wstępów do zagadnienia.

Digital Archaeological Documentation – wiki założone przez grupę ArcTeam, twórców ArcheOS. Zestaw tutoriali poświęconych wykorzystaniu oprogramowania OpenSource do celów dokumentacji (choć nie tylko) archeologicznej: wykorzystanie systemu GRASS, qCAD, Open Jump, Saga i programów graficznych Gimp, Inkscape i Blender. Na początku strony znajdziesz możliwość wyboru języka. Póki co polskiego nie ma (:D), a angielski działa nie najlepiej. Najpełniejsze są tutoriale po włosku i niemiecku.

Mam nadzieję, że komuś się przyda.





Dokumentacja archeologiczna z użyciem Gimp – cz. 2

5 03 2008

W poprzednim wpisie pojawił się tutorial skupiony na nadaniu cech metrycznych (w odpowiedniej skali) zdjęciom dokumentacyjnym. Co zrobić w sytuacji, w której jedno zdjęcie to za mało? Gdy chcemy wykonać dokumentację (ortofotograficzną) większej przestrzeni – spągu wykopu (plan) lub przekroju (tzw. profil)? Damy radę także i w tej sytuacji.

Etap I: – wykonywanie zdjęcia w terenie.

  • Właściwie wszystkie uwagi wymienione w poprzednim tutorialu zachowują swoje znaczenie, z tym, że wzrasta dokumentowana powierzchnia.
  • Wykonując zdjęcia starajmy się by obejmowały moduł siatki wraz z pewnym kontekstem, lub większą liczbę modułów (im większa, tym większe będą później błędy wynikające choćby z dystorsji).
  • Warto notować kolejność wykonywanych zdjęć, bądź wykonywać je zgodnie z określonym systemem, tak by później nie było wątpliwości co do czego dopasować. Obróbkę komputerową najlepiej wykonywać w łączności ze strukturami odsłanianymi w terenie (przydaje się laptop).

Etap II:

  • Przeprowadzamy konfigurację siatki pomocniczej, zgodnie z uwagami zamieszczonymi w poprzednim tutorialu.
  • Poszczególne zdjęcia składowe otwieramy w osobnych oknach:

fotog20.png

Na fotografii zaznaczamy wyłącznie przestrzeń, którą potrzebujemy przenieść do obrazka, nie ma potrzeby kopiowanie całości. Posługujemy się oczywiście narzędziem prostokątnego zaznaczania z paska narzędziowego i skrótem klawiaturowym Ctrl+c (kopiowanie) oraz Ctrl+v (wklejanie):

fotog21.png

Po wklejeniu zdjęcia należy nadać mu atrybuty nowej warstwy. Dla ułatwienia wartwom można nadawać specjalne nazwy, choć nie jest to konieczne. Nadać atrybuty warstwy możemy w dwojaki sposób: z menu obrazka wybrać zakładkę “warstwa” i “nowa warstwa” lub zrobić to z okienka warstw klikając prawym klawiszem myszy:

fotog25.png

Gdyby okazało się, że wklejone zdjęcie jest zbyt duże możemy skorzystać z narzędzia skalowania na pasku narzędzi Gimp. Aby proporcjonalnemu zmniejszeniu uległy wszystkie wymiary (wysokość i szerokość) wciśnij na okienku dialogowym ikonkę łańcucha. Pomniejszanie wykonujemy przeciągając narożny uchwyt:

fotog22.png

Kolejny krok to dopasowanie obrazka do siatki pomocniczej. Oczywiście za pomocą narzędzia “Perspektywa”, z paska narzędziowego:

fotog23.png

Kiedy uda nam się już dopasować punkty przecięcia siatki utrwalone na zdjęciu z siatką pomocniczą obrazka powinniśmy skorzystać z narzędzia “zaznaczenie prostokątne”. Za jego pomocą zaznaczamy wzdłuż linii siatki pomocniczej, fragment zdjęcia, który ma pozostać na obrazku, tak, by można było do niego dopasować kolejne elementy (kolejne fotografie). Zaznaczamy obszar i przycinamy go (zakładka “warstwa” i opcja “kadruj według zaznaczenia”):

fotog24.png

W analogiczny sposób postępujemy z kolejnymi zdjęciami. Ponieważ pracujemy na warstwach, na etapie ich wstępnej obróbki nie musimy się przejmować ich właściwym złożeniem ze sobą:

fotog26.png

Dopiero, kiedy przytniemy nową warstwę (zgodnie z liniami siatki pomocniczej!) rozpoczynamy dopasowywanie do reszty obrazka (pamiętajmy też, by po przycięciu warstwy do pożądanych wymiarów usunąć zaznaczenie – w menu obrazka “zaznaczenie” i opcja “nic”) :

fotog27.png

Kiedy dopasujemy już wszystkie elementy zapisujemy obrazek w formacie Gimp (xcf). Następnie z menu obrazka, z zakładki “obraz” wybierz opcję “spłaszcz obraz”. Przy pomocy np. gumki (lub zaznacz i wypełń białym kolorem) usuń zbędne elementy obrazka. Pamiętaj by dodać do niego linie siatki oraz metrykę. W efekcie otrzymasz gotowy obrazek:

fotog28.jpg

Całkowicie analogicznie będzie to wyglądało z planem:

fotog291.jpg

A nawet z licami murów lub konstrukcjami drewnianymi :

fotog30.jpg

O czym warto pamiętać? Bardzo ważne jest, aby na zdjęciach nie było cieni rzucanych przez drzewa, ludzi lub budynki. Najlepiej wykonywać je na identycznych ustawieniach aparatu w identycznych warunkach oświetleniowych, tak by uniknąć różnic wynikających z balansu bieli, ekspozycji etc. Im większe wystąpią różnice, tym więcej pracy będziemy musieli włożyć w taką obróbkę fotografii by uniknąć kontrastów, pomiędzy poszczególnymi elementami wynikających z odmiennej kolorystyki i naświetlenia zdjęcia.

Oczywiście tak przygotowane zdjęcie może stanowić podstawę do naniesienia na nie warstwy interpretacyjnej z zaznaczonymi stykami warstw, ich numerami etc. Może stanowić także podstawę do wykonania rysunku czarno – białego lub kolorowego, rastrowego lub wektorowego.